laflen // odwiedzony 16898 razy // [xtc_warp szablon nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (107 sztuk)
12:28 / 20.10.2015
link
Jejku jejku. Wróciłem do Polski.
Wróciłem to trochę duże słowo. W trakcie ataku paniki przedawkowałem leki. Dwukrotna dawka śmiertelna czegośtam, wpizdu kwetiapiny żeby to przespać i wizyta w szpitalu z halucynacjami. Chyba jestem ciężki do ubicia.
Niemniej kuzyn kazał mi wracać do Polski, mój pokój został wynajęty komuś innemu, no i jestem. Zadłużony jak chuj.
Sam nie wiem co teraz.
Plan optymistyczny to wyzdrowienie, terapia, leki, dojście do siebie w ciągu 2-3 miesięcy, powrót do Anglii, pójście do pracy, spłacenie długów i odłożenie na studia.
Ale sam nie wiem. Nie potrafię myśleć trzeźwo, cały się trzęsę, jestem niespokojny, panikuję. Chcę się uspokoić i boję się, że już nie będę w stanie.
Zapomniałem kim jestem. Czy ciągle mam tę inteligencję i błyskotliwość która pozwalała mi żyć, poznać miłość, zdobyć szacunek, czy jestem już tylko popłuczynami po sobie samym, zniszczony opiatami i alkoholem wrak który stracił miłość.
Żyję, oddycham, choć już chyba nie walczę. Samo wstanie z łóżka sprawia mi problem, każda kolejna godzina to męka tak duża, że zebranie sił do walki brzmi niemożliwie.
No cóż.