20:21 / 20.09.2006 link komentarz (1) | Wczoraj wyciągnąłem 176 na godzinę, dzisiaj "tylko 135". Ktoś powie, że lubię szybką jazdę i zgodzę się z nim. Ale w tym przypadku nie chodzi o to, kto bardziej złamie przepisy drogowe, a o ilość wpisanych na komputer listów. Jak mam firmówki, to leci gładko, bo tam adres już jest w pamięci komputera. Na "rejonach" trzeba za to pisać po kolei wszystkie numery i adresy i wtedy nie można tyle 'zaliczyć' w godzinę..
Dzisiaj była rozbiórka, ale tylko reklamy - jutro też reklamy i listy. Blisko 30 kg w wózku i ciężka torba na ramię. Listonosz nie ma łatwo..
Z ciekawostek zapodaję:
Jeden z listonoszy zdenerwowany ciągłymi listami na adres osoby, która nie żyje od 4 miesięcy, odpisał z tyłu koperty:
"Adresat nadal nie żyje!"
|