matt78 // odwiedzony 27836 razy // [sungoesdown nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (80 sztuk)
20:05 / 04.07.2006
link
komentarz (0)
Chyba się starzeję... Jakoś nigdy nie miałem tego odczucia. To przez ludzi z którymi przebywam w pracy... Ile razy można słuchać o dzieciach, "cudownym mężu", chłopaku etc... Kurde, zupełnie mnie to nie bawi. No nie,,,, ja rozumiem, że zawsze byłem inny, ale chyba nie do tego stopnia w którym zastanawiam się w jakiej trumnie będzie mi dobrze za te kilkdziesiąt lat???
Ja chce na urlop, już dziś a nie za parę dni. Jadę nad morze... Yuppi
18:57 / 29.05.2006
link
komentarz (2)
Nawet nie macie pojęcia, jak milczący telefon (prywatny) może być ukojeniem dla skołatanych ludzkich nerwów. I bardzo dobrze. W końcu mam spokój. Niekiedy brakuje mi jednak telefonu od pewnej osoby (nie tej z Olsztyna... :-)) tej znacznie bliżej, ale ona chyba ma teraz cięzki okres przed sobą, więc nie mam większych pretensji.
Trochę się pochorowałem. Chodzę zatem z anginą do roboty, bo nie ma komu pracować... Pod kniec września kończy mi się umowa, jeżeli cokolwiek innego znajdę do tego czasu, to sam z nimi nie przedłużę...
Wkurwia mnie ona nieraz. Ciągle człowiek jest zalatany, wiecznie ktoś dzwoni coś przekazuje, czegoś chce, czegoś wymaga... Przynamniej noja bezpośrednia przełożona zachorowała i jest względny spokój. Nie wiem, czy wszystkie kobiety pracujące wśród mężczyzn są takie, czy to tylko ja mam takie ślepe szczęście... Próbuje nawiązać między współpracownikami jakąś konkurencje, a nam się do tego nawet nie pali...
Mam nadzieję, że to jej okres przejściowy i ma jakieś rozchwianie osobowości w związku z ciążą. Oby.
10:58 / 19.05.2006
link
komentarz (0)
A wracając na krótko do poprzedniego wpisu,a propos zamiatania w życiowym ogródku... Pewna osoba powiedziała mi, że i tak już nie oderwę się od towarzystwa, w którym byłem... że tak się nie da.
Być może, ale spróbować zawsze warto.
zmieniając numery telefonów postanowiłem, że dostaną go tylko nieliczni, a więc Ci, na których mi zależy.
Innym powiem po prostu "wal się!!!"
10:54 / 19.05.2006
link
komentarz (0)
Cięzki dzień przede mną... Bank, zakupy, praca i nauka. Jutro dwa kolokwia. Kawa już na mnie nie działa nie mówiąc już o jakiś pseudo dopalaczach typu RedBull. Może ktoś ma pomysł na przedłużenie doby???
Pozdrawiam
15:53 / 17.05.2006
link
komentarz (0)
Kilka tygodni temu doszedłem do wniosku, że trzeba co nieco pozmieniać na swoim śmietniku. Jedno już zrobiłem, trzeba zrobić jeszcze parę rzeczy, ale to juz z biegiem czasu się dzieje samo. Musze tylko przystosować się do nowych okoliczności, nowych spraw do załatwienia, bez balastu poprzedniego rozdziału.
Wszystko było dobre do czasu, kiedy zacząłem się buntować. znajomi byli, kiedy mówili do mnie słowa typu "załatw, kup, pożycz..." Gdy ja chciałem pogadać, to: "nie mieli czasu, mam inne plany, może jutro". W porządku, poradzę sobie. Tylko, że to trochę boli, kiedy owy głos jest tylko jednostronny.
Mam nadzieję, że nie zrobiłem błędu i nie będę tego żałował.
Adijos...
p.s.
Jak ktoś chce pogadać, lub dodać komentarz, to niech pisze na maila (nie mam kompa, a maile odbieram przez komórkę).
matt78@ka.home.pl
17:49 / 03.03.2006
link
komentarz (0)
Żyje... nie umarłem..., jakby się kto pytał... :)
18:26 / 21.07.2005
link
komentarz (0)
Żyje... Ostatnio coraz lepiej...
12:46 / 10.05.2005
link
komentarz (0)
Żyje, spłacam długi... Dziś 10, więc wypłata... A ja znów nie mam kasy (już...)
13:25 / 02.04.2005
link
komentarz (3)
Mówiłem sobie od dłuższego czasu I'll be back, no i stało się. Co prawda to prawda, pojawiam się i znikam, a to za sprawą mało efektywnego dostępu do kompa.
Wywiało mnie na jakiś czas. Odpoczywałem sobie w szpitalu na miesięcznej kuracji, teraz wciąż odpoczywam, ale tym razem jest to poszpitalne zwolnienie lekarskie. Nie życzę tego nikomu, no może najgorszemu wrogowi. A wszystko za sprawą październikowej wizyty u fryzjera... Tak tak moi drodzy, nic innego, jak tylko WZWB, albo z angielska rzecz ujmując HBV. Przez pewien czas byłem nawet podejrzany o HCV, ale na szczęście nic takiego się nie potwierdziło. Mam nadzieję, że już niedługo wrócę do pracy, bo cholernie mi się nudzi na tym zwolnieniu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że obowiązuje mnie ścisła dieta, którą od czasu do czasu łamię posilając sie fast-food'em, czego z kolei bardzo nie lubi moja wątroba. Przez miesiąc pobytu w szpitalu straciłem 10 kg, jednak powoli odzyskuję swoją wagę. We wtorek znów jadę do szpitala na kontrolę, prawdopodobnie po następne zwolnienie lekarskie. Ciekaw jestem jak na to zareaguje mój pracodawca. Na razie jest w tej sprawie cisza i spokój. Ok, dosyć tego bezpłciowego pisania o chorobie, jeszcze posądzicie mnie o jakąś hipochondrię do której mi jeszcze daleko.
W życiu prywatnym nic się nie wydarzyło, co zasługiwałoby na komentarz. Jedynie mój kumpel mnie ostatnio straszliwie podkur... na co zareagowałem alergicznie. Myślałem nad tym intensywnie, dochodząc do przekonania, że nie będę się już wpierdalał w jego życie, skoro sobie tego nie życzy. Mam jednak małą prośbę do niego, o ile to jeszcze czyta, żeby zastanowił się przynajmniej przez ułamek sekundy, że zanim odpisze mi na sms'a, niech troche pomyśli. Może zbyt przejmuję się tym, może inaczej do tego podchodzę, ale jeżeli ktoś nie potrzebje ode mnie pomocy, to może powiedzieć to w bardziej kulturalny sposób. Nie ma co jednak płakać nad rozlanym mlekiem, jednak nauczka dla mnie jest własnie taka, żeby nie wpieprzać się w nieswoje sprawy (nawet, jeżeli chciałem tylko mu pomóc). Jeżeli chodzi o nauczkę dla niego, to jeszcze się o tym przekona, już wkrótce...
Pozdrawiam i życzę najlepszego... JEMU i WAM.
22:40 / 31.12.2004
link
komentarz (3)
Wszystkim Wesołych Świąt.... o kurcze, to już było... :) a więc Dosiego Roku.... :)
02:28 / 19.09.2004
link
komentarz (0)
Dzisiaj nic nie chce wpisać. Wkurwiłem się właśnie. Nawet w nocy przez tego skurwysyna spać nie mogę. Szlag by to trafił.
13:46 / 13.09.2004
link
komentarz (2)
Tak się swego czasu popieprzyło, że musiałem zrobić sobie przerwę. Pomogło. Dzię już inaczej patrzę na wszystko. Nie obchodzi mnie parę spraw i parę ludzi, których kiedyś uważałem za swoich przyjaciół.
Zacząłem zastanawiać się jakie pobudki muszą być spełnione, żeby "przyjaźń" okazała się trwała. Miałem ogromne problemy, przez które będę odpowiadał jeszcze parę miesięcy, a niektórzy moi znajomi nie wytrzymali tego, a właściwie mojego zachowania podczas tego miesiąca (z hakiem). I trudno im się dziwć, byłem wręcz nie do zniesienia. Szukałem pomocy, wszędzie, gdzie się tylko dało...
Konkluzja jest zatem taka. Przyjaciele, są przyjaciółmi tylko wtedy, gdy nic od nich nie potrzebujesz, natomiast, gdy prosisz o pomoc, to ich nie ma, odwracają się od ciebie, mają wszakże własne życie. Pytanie zasadnicze, czy mnie to dziwi. NIE! Ten cholerny świat już tak jest zorganizowany i tyle. A może to ja nie potrafię dobierać sobie przyjaciół? Może trafiam tylko na "gawędziarzy", którzy dużo robią, a mało robią. Oj, tak też się zdarzało. Większość rzeczy opiera się na pieniądzach.
Reasumując...
Potrzebna jest mi zmiana otoczenia, raczej dość drastyczna. Jeżeli tego nie zrobię, to wpadnę w to samo śmierdzące gówno, w jakim byłem.
Miłego dnia, tygodnia...
09:22 / 09.08.2004
link
komentarz (0)
Witam... W pracy ok, tylko osobiste sprawy raczej kuleją... do zaś...
07:58 / 23.07.2004
link
komentarz (7)
Dostałem pracę...... :-)))))
Nareszcie.... Najpierw 2 miesiące stażu. Nie wiem gdzie, ale to nie ważne. Mogą mnie nawet wysłać do koziej wólki...
Szczegóły w późniejszym terminie.
01:36 / 07.07.2004
link
komentarz (2)
Cześć wszystkim. Długo mnie nie było, ale to wina braku dostępu do netu...
U mnie bez zmian, dalej bez pracy, ale przynajmniej obroniłem prace dyplomową!!!!! YUPIIIIII !!!!!!

Pozdrawiam i do "zobaczenia"...
03:54 / 04.05.2004
link
komentarz (2)
Mam kryzys... Straszliwego doła... Help me please...
00:24 / 17.04.2004
link
komentarz (0)
szukania roboty ciąg dalszy. Szlag mnie trafia....
23:52 / 07.04.2004
link
komentarz (0)
Poteirdziło się to, o czy myślałem od kilku tygodni. wywalili mnie z roboty... nie ma co, trzeba szukać dalej. matt stał się kozłem ofiarnym.
08:06 / 27.03.2004
link
komentarz (0)
Na razie nie będę pisał a to z kilku powodów...
Ale jeszcze tu wrócę... :-,0)
11:34 / 25.03.2004
link
komentarz (5)
Powrót zimy... Znów jest biało... Qrwa mać