pi // odwiedzony 9310 razy // [nlog_pierwszy_vain szablon nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (6 sztuk)
13:38 / 06.02.2007
link
komentarz (7)
Ale z drugiej strony to super tak sobie posiedzieć i nic nie robić, akurat jak się coś musi zrobić. Bo co to niby za frajda nic nie robić, jak i tak nie trzeba nic robić?
13:34 / 06.02.2007
link
komentarz (0)
Czasem to wszystko zakrawa na paranoję. Bo nie dość, że czasem czas, miejsce i okoliczności są niesprzyjające dla czegokolwiek to ja jestem trochę jak Hank Chinaski, który nigdy nie jest gotowy na powieść i zamiast zrobić cokolwiek pożytecznego, czyli pouczyć się na jutrzejszy egzamin, albo chociaż skoczyć po fajki do sklepu, siedzę w piżamie przed komputerem, z niedopitą kawą, i robię coś, co zwykłem kwitować stwierdzeniem "standardzik". Czyli nic nie robię.
No i "Live sessions" Bonobo słucham. Bo lubię i na to nigdy nie szkoda mi czasu.
22:50 / 26.01.2007
link
komentarz (4)
Ja chyba czasami wyglądam jak jakiś little emo boy, bo przedwczoraj panie w dziekanacie były dla mnie tak miłe i tak urocze, że aż mi się zrobiło głupio, że użyłem tak wulgarnego i, w gruncie rzeczy, niepotrzebnego określenia jak 'kurwy z dziekanatu'. Co prawda nie załatwiłem nic ale miałem wrażenie, że zaraz mi zaproponują co najmniej kawę (jakby ktoś się zastanawiał co może się kryć za tajemniczym określeniem 'co najmniej kawa' to np. może to być cukier lub śmietanka lub to i to).
Nie no żartuję - nie jest mi wcale głupio a moje włosy powoli zaczynają wyglądać jakbym naprawdę był emo, ha!
12:01 / 24.01.2007
link
komentarz (4)
Śnieg, jakżeby inaczej, spadł akurat jak muszę się przedzierać przez las Bielański. Ten długo wyczekiwany mini survival urządzam sobie po to, żeby pokazać paniom z dziekanatu, że jeszcze nie umarłem i, zapewne wbrew ich przypuszczeniom, dalej czekam na mój indeks. Nie powiem ile i nie powiem po co i nie powiem dlaczego - powiem tylko, że być "panią z dziekanatu" to musi być zajebiście ciężka praca. Wymagająca, pełna wyrzeczeń, nieludzkich wyzwań i w ogóle balansująca na granicy prawa a nierzadko pewnie życia i śmierci. No bo jeśli skreślenie cyfry "3" i wpisanie cyfry "4" (w odpowiednim roku studiów) zajmuje ponad miesiąc, to strach pomyśleć czym grozi włączenie ekspresu do kawy albo ksero? Brzmi jak praca nie dla delikatnych i subtelnych kobiecin, ale dla prawdziwych, 250% mężczyzn (dobrych chłopaczyn co się znają i umią). Ale czy mężczyzna może zostać panią z dziekanatu (a.k.a. panem z dziekanatu)? Wydaje mi się jednak, że nie bo określenie "te kurwy z dziekanatu" zdaje się funkcjonować tylko w rodzaju żeńskim.
17:42 / 23.01.2007
link
komentarz (2)
W akcie desperacji odkurzyłem wczoraj w ciągu dnia mojego (prawie) antycznego Game Boya i pograłem sobie w Super Mario Land. Natomiast późnym wieczorem okazało się, że wylosowali mnie do testowania P4, więc już w piątek dostanę nową zabawkę. I wtedy się dopiero zacznie. O ile nie zdążę jej wcześniej zepsuć.
16:05 / 22.01.2007
link
komentarz (7)
Dobra, przegrałem. Półroczny blogaskowy odwyk się nie udał.
To, że wracam to nie przypadek - sesja tuż, tuż. Wyjadłem już prawie wszystko z lodówki, jak skończę pisać to pewnie zabiorę się za sprzątanie, a jak już posprzątam i nie będzie nic innego do roboty, nie będę miał wyjścia i trzeba się będzie zabrać za naukę.