seniorita // odwiedzony 58915 razy // [królestwo2 nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (264 sztuk)
18:01 / 20.09.2002
link
komentarz (3)
Chciałabym wiedzieć, co jedna ososba o mnie myśli. To by rozwiązało moje wszystkie małe duże problemy. W przeciwnym wypadku kolejny rok mam stracony, zero skupienia na nauce...insane!

i matematyczka na mnie krzyczy...
19:29 / 06.09.2002
link
komentarz (0)
Jak jeden ludzki uśmiech może dużo znaczyć...nie pozwólmy by wsiąkł on w codzienność, jest czymś wyjątkowym i doceńmy ten mały-wielki gest...
13:30 / 26.08.2002
link
komentarz (0)
Wymowne "L". Dziś zaczynamy...
22:59 / 20.08.2002
link
komentarz (0)
Needless to say...it was worthy!
23:30 / 02.08.2002
link
komentarz (0)
In the name of rock 'n' roll...Buddy Holly, The Big Bopper & Richie Valens...
23:28 / 02.08.2002
link
komentarz (0)
A long long time ago
I can still remember how that music used to make me smile
And I knew if I had my chance
That I could make those people dance
And maybe they'd be happy for a while.

But February made me shiver
With every paper I'd deliver
Bad news on the doorstep
I couldn't take one more step

I can't remember if I cried
When I read about his widowed bride
But something touched me deep inside
The day the music died

So bye-bye, Miss American Pie
Drove my chevy to the levee
But the levee was dry
And them good old boys were drinkin' whiskey and rye
Singin' this'll be the day that I die
This'll be the day that I die

Did you write the Book of Love
And do you have faith in God above
If the Bible tells you so
Do you believe in rock 'n roll
Can music save your mortal soul
And can you teach me how to dance real slow

Well, I know that you're in love with him
'Cause I saw you dancin' in the gym
You both kicked off your shoes
Man, I dig those rhythm and blues

I was a lonely teenage broncin' buck
With a pink carnation and a pickup truck
But I knew I was out of luck
The day the music died

I started singin'
So bye-bye, Miss American Pie
Drove my chevy to the levee
But the levee was dry
And them good old boys were drinkin' whiskey and rye
Singin' this'll be the day that I die
This'll be the day that I die

Now for ten years we've been on our own
And moss grows fat on a rollin' stone
But that's not how it used to be
When the jester sang for the King and Queen
In a coat he borrowed from James Dean
And a voice that came from you and me

Oh, and while the King was looking down
The jester stole his thorny crown
The courtroom was adjourned
No verdict was returned
And while Lennon read a book of Marx
The quartet practiced in the park
And we sang dirges in the dark
The day the music died

We were singing
So bye-bye, Miss American Pie
Drove my chevy to the levee
But the levee was dry
And them good old boys were drinkin' whiskey and rye
Singin' this'll be the day that I die
This'll be the day that I die

Helter Skelter in a summer swelter
The Byrds flew off with a fallout shelter
Eight miles high and falling fast
It landed foul out on the grass
The players tried for a forward pass
With the jester on the sidelines in a cast

Now the half-time air was sweet perfume
While the Sergeants played a marching tune
We all got up to dance
Oh, but we never got the chance
'Cause the players tried to take the field
The marching band refused to yield
Do you recall what was revealed
The day the music died

We started singing
So bye-bye, Miss American Pie
Drove my chevy to the levee
But the levee was dry
And them good old boys were drinkin' whiskey and rye
Singin' this'll be the day that I die
This'll be the day that I die

Oh, and there we were all in one place
A generation Lost in Space
With no time left to start again
So come on, Jack be nimble, Jack be quick
Jack Flash sat on a candlestick
'Cause fire is the Devil's only friend

Oh, and as I watched him on the stage
My hands were clenched in fists of rage
No angel born in hell
Could break that Satan's spell
And as the flames climbed high into the night
To light the sacrifical rite
I saw Satan laughing with delight
The day the music died

He was singing
So bye-bye, Miss American Pie
Drove my chevy to the levee
But the levee was dry
And them good old boys were drinkin' whiskey and rye
Singin' this'll be the day that I die
This'll be the day that I die

I met a girl who sang the blues
And I asked her for some happy news
But she just smiled and turned away
I went down to the sacred store
Where I'd heard the music years before
But the man there said the music woudn't play

And in the streets the children screamed
The lovers cried, and the poets dreamed
But not a word was spoken
The church bells all were broken
And the three men I admire most
The Father, Son and the Holy Ghost
They caught the last train for the coast
The day the music died

And they were singing
So bye-bye, Miss American Pie
Drove my chevy to the levee
But the levee was dry
And them good old boys were drinkin' whiskey and rye
Singin' this'll be the day that I die
This'll be the day that I die

They were singing bye-bye, Miss American Pie
Drove my chevy to the levee
But the levee was dry
Them good old boys were drinking whiskey and rye
Singin' this'll be the day that I die

01:43 / 02.08.2002
link
komentarz (0)
Markizie...wstep wolny...zobaczymy komu wyjdzie to na dobre :,0)
18:24 / 31.07.2002
link
komentarz (0)
To, co teraz czuję jest trudne do opisania. Właściwie odczuwam taki błogi spokój. Myślałam, że piękne obozowe wspomnienia nie dadzą mi żyć, a tak nie jest. Pamiętam o Nich wszystkich, a jednak jest to jakby poza mną. Za tydzień wylatuję do Stanów. Podróż marzeń...nie cieszę się. Albo jeszcze sobie tego nie uzmysłowiłam albo wcale tam nie chcę lecieć. Człowiekowi rzadko co potrafi dogodzić...czy jestem niewdzięczna? Chyba nie. Nie wiem co się dzieje, bo czuję że ktoś inny przeżywa wszystko za mnie, ja tylko spełniam przeznaczenie. Jestem, ale myślami błądze gdzieś daleko. Czasem wspominam Go. Minęły już cztery miesiące i wszystko to, co razem przeżyliśmy zmalało do nieistotnego zauroczenia. Wspominam go pozytywnie, ale już nie tęsknię. Nie chcę go znowu zobaczyć. Tak jak jest teraz, jest dobrze. Mam go w sercu, wyidealizowanego, mojego. Nie chcę widzieć jego prawdziwego oblicza...i tych boskich oczu. Nie chcę 3 września, chcę nadal błądzić w wakacyjnej codzienności. Kiedyś nie mogłam przezyć dnia bez jego obcności, teraz każdy taki dzień jest ukojeniem dla duszy. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Saint truth.

Jest tylu dobrych ludzi na świecie...kilka tygodni temu poznałam kogoś takiego. Los sprawił, że jest chłopakiem :,0) Za naszą przyjaźń...GOSIA
17:42 / 28.07.2002
link
komentarz (0)
Bierz życie jakim jest, nie poddaj się
Na drugie nie masz szans...aware of that - me :,0)

Luki we wiadomościach muzycznych, szybkie uzupełnienie needed!
17:39 / 28.07.2002
link
komentarz (0)
Wróciłam...tyle preżyć. Wspaniałe wakacje...tęsknię za Nimi wszystkimi. Zapomniałam o ex-babe. Postawiłam na zabawę, udało się. Świat jest piękny, gdy kroczysz przez życie z życzliwymi ludźmi u boku. Udało się, nie związałam się z nikim. Bazując na doświadczeniu, teraz bym cierpiała, wspominała. Wakacyjna miłość nie jest przeznaczona dla takich wrażliwców jak ja. Dutygodniowa pzygoda nie bawi po czasie, przyjaźń zostaje! oby jak najdłużej. Zapamiętam nasze fazy, schizy, głupawki, małe "płyty", Gargamela, Kondora, Markiza i spółkę. 'Kocham kochać'...

Nowy Sącz, mój nowy ulubiony punkt wypadowy? ;,0)

21:51 / 24.06.2002
link
komentarz (0)
Wiedziałam, że to za piękne aby było prawdziwe. Coś nagle wyskakuje i znowu jestem pomiędzy koleżanką a rodzicami. Wniosek: na obóz jadę sama. Jak jestem zła, to milczę...od godziny nic nie powiedziałam grrr. W końcu nie jestem już dzieckiem, be brave!

And so it goes...

Jutro wyjeżdżam i przede mną 'tydzień przetrwania'. Chyba się cieszę...

Napisać coś jak z tkliwych filmów, ew. zbłaźnić się czy wbrew sobie zatracić kontakt na całe wakacje. Powtórka z rozrywki damsko-męskiej - cała ja. Mam zapędy do pisania życiowych scenariuszy, które niestety rzadko się sprawdzają. Wszystko trzeba zostawić temu Wszechmogącemu, ale ile można czekać na urzeczywistnienie marzeń...jakby im tylko tak troszkę pomóc ;,0) kombinatoryka stosowana :,0)

01:25 / 24.06.2002
link
komentarz (0)
Sama o sobie, let's play w kilka pytań do: (like Vip-s,0)

http://nnk.art.pl/proust/view.php?numer=3055
01:59 / 23.06.2002
link
komentarz (0)
Rodzina dalsza w dużej ilości, to powinien być zmarnowany dzień a jednak. Choć wspomnienia odżyły, bardzo pozytywnie ;,0)
20:07 / 21.06.2002
link
komentarz (0)
-fit
-cheeky
-sexy
-nasty
-tender
-cruel

...niepotrzebne skreślić ;,0)
19:58 / 21.06.2002
link
komentarz (0)
Zakończenie roku...chyba nie warte wspomnienia. Oceny nie cieszą, ale nowa sukienka tak. Lubię się sobie podobać...to chyba nie jest próżność...skoro on już się mną nie zachwyca, musi to robić ktoś inny...

4.75 - rodzice happy

...nie tak powinno być...upside down.
19:55 / 21.06.2002
link
komentarz (0)
Stało się, choć tak sobie tego nie wyobrażałam. Bez pożegnania, brak miłych akcentów, choć jeżeli mówimy o dniu dzisiejszym to nie mogę sobie nic zarzucić. Byłam miła, chciałam mu bezinteresownie pomóc, bo najzwyczajniej w świecie dobrze mu życzę. Gdy ja przez dwa miesiące płakałam, on milczał, pewnie inaczej to preżywał albo jak twierdzi nie przeżywał. Teraz gdy ja widzę u niego smutną minę, reszta - przeszłość przestaje być ważną. Może kiedyś zrozumie, że lubię go takiego jakim jest, nie myślę już jak o byłym chłopaku, ale jako o koledze. Wiem, że z mojej strony byłoby mnie stać na przyjaźń, tym bardziej, że rozstaliśy się pokojowo. On jednak nie chce. Don't ask why...Skoro musimy się izolować od siebie, niech tak będzie. Ja pozostanę sobą, ostatnio nad wyraz radosną...

Mam wreszcie plany na wakacje i to takie zapchane jak vip. Tydzień w górach, potem trzy tygodnie na obozie. Poznam nowych ludzi, tego potrzebuję. Szkolne układy są męczące, ta ich sztuczność jest okropna. To co cenię w ludziach najbardziej to szczerość, nie żadna obłuda i wygodnictwo. Tacy ludzie są, trzeba ich tylko dobrze poszukać.
17:59 / 20.06.2002
link
komentarz (0)
Jutro ostatni dzień szkoły, beztroskiej trzeciej klasy. Zobaczę go po raz ostatni na te dwa miesiące. To chyba dobrze. Wspomnienia poszarzeją, a może pojawi się jakiś nowy książe na białym koniu...

...na pewno ;,0)
17:57 / 20.06.2002
link
komentarz (0)
And the party goes like that...hot, so hoooot :,0)
Shake your bon bon...
00:46 / 19.06.2002
link
komentarz (0)
Buuu przeziębiłam się.

Ona rozczarowała, niby bliska koleżanka. Zaawansowany egoizm, jej czy mój? Łatwo jest oceniać innych, czasem trzeba zrobić sobie swój własny rachunek sumienia...

On okazał się być peeping Tomem. Wszystko rozumiem, chłopak, hormony szaleją, ale...czy ja powinnam być zdziwiona?

Byliśmy, jesteśmy tak różni...ja tego prze długi czas nie zauważałam. Może dlatego nasz związek nie opierał się na intelektualnej wymianie zdań :,0)

1st lokata ;,0)
21:35 / 16.06.2002
link
komentarz (0)
Mam nadzieję, że chwilową zapaść mamy za sobą...Duduś is back, więc musi być lepiej :,0)