Zobacz: wszystkie | z ostatniego miesiąca | ostatnie 20 | nlog.org



2011.11.22 23:37:42 link
hej S.

skończyłbyś dziś 35 lat, wszystkiego najlepszego!
nadal siedzę w Londynie
nadal nie wiem kiedy ani czy wrócę
w zasadzie wcale mi to nie przeszkadza
śpij ładnie
świeczka się pali, więc pieprzyć wirtualną

K.
komentarz (2)

2011.07.07 07:46:08 link
drogi S.

5 lat. szmat czasu, co?
znajdę jakąś niebieską świeczkę dzisiaj. w końcu na Twoim grobie te zawsze były ode mnie.
ciekawe, czy kochałbyś tą mnie, w którą wyrosłam od kiedy odszedłeś...? lubię tą Kajkę:)

śpij pięknie [']

tajka
komentarz (1)

2010.07.19 13:18:42 link
26

:)
komentarz (9)

2010.07.17 03:41:05 link
patrzę w lustro i wiem, że to na co patrzę wygląda naprawdę ładnie, nawet kiedy mam kiepski dzień. sama dla siebie jestem wystarczająco ładna, żeby nosić te wszystkie kolorowe letnie sukienki z różnymi dekoltami, wszystkie które kupiłam od kiedy słońce w Londynie zachowuje się jak słońce (a sukienek już 8!).
a nawet jeśli odbicie w lustrze mnie nie zachwyca to zakładam jedną z kilku par ciemnych okularów w kolorowych oprawkach, czochram włosy, a to co ktoś pomyśli o moim wyglądzie niewiele mnie obchodzi.
i tak już od ponad miesiąca:) super uczucie:)
nigdy wcześniej go nie znałam!

a przecież moja twarz ani ciało wcale się nie zmieniły. ale moja dusza - nie wiem czy umiałbyś pojąć skalę tych zmian...
komentarz (1)

2010.07.08 01:33:46 link
hej S.
cztery lata od kiedy nie żyjesz...
pamiętam. myślę o Tobie czasem. w sumie to całkiem często wspominam, ale już nie płaczę.
zapaliłam Ci świeczkę.
mam nadzieję, że nie jest Ci za ciepło.

tajka
komentarz (0)

2010.06.21 00:57:44 link
co słychać:

- moja kochana A. już nie jest K. tylko B. ... Świadkowa K. w ślicznej różowej sukience za 21GBP, z włosami własnoręcznie zaplecionymi w niewinnego dobieranego warkocza popłakała się na ślubie (i weselu) tylko 5 razy. ale makijaż trzymał się do 7 rano:) i warkocz też:) bez poprawek! a na poprawinach tak śpiewała na karaoke, że zdarła sobie gardło i aż do wczoraj fajnie chrypiała, ale już nie... ale chyba powinna więcej się tak wydzierać, bo chłopcom z budowy strasznie się podobało, a ja wiem czemu i każdy kto mnie słyszał kiedy mam zdarte gardło też wie;)

- obcięłam włosy w bardzo burżujskim londyńskim salonie (1. bo mogę i 2. bo obcinają tam włosy m.in. chłopcy z Kings of Leon i niejaka La Roux i ja też mogę!). tak mniej więcej (oj raczej więcej...) połowę z tego, co było, a było już sporo za ramiona! teraz jest super:D dodatkowo dowiedziałam się tam co to jest Moscow Mule mmmmmm:)!

- przypomniałam sobie dzisiaj, że przecież uwielbiam grubaśne kromki świeżego chleba z chrupiącą skórką, mogą być tylko z masłem mniam mniam

- nareszcie kupiłam sobie "Lungs" Florence and the Machine, właściwie to nie wiem czemu tak długo czekałam, tyle tygodni już kilka ich piosenek za mną chodziło tak uparcie... właśnie słucham kolejny raz:)

- kto mi powie, że nie mogę posiadać pięciu różnych bezbarwnych balsamów do ust???
komentarz (1)

2010.06.06 14:37:04 link
z porad ciotki kaji

*** jak zniechęcić do siebie niechcianego nachalnego faceta ***

znów Cię dopada, żeby zaprosić na drinka. tym razem nie odmawiaj, tylko rozentuzjazmowana powiedz TAK! daj się zabrać w jakieś publiczne miejsce i włącz tryb "zagłuszanie". gadaj. cały czas. mów głośno i wymachuj rękami. śmiej się z własnych żartów. opowiadaj o swoich poprzednich facetach i kochankach. jeśli jakimś cudem jemu uda się dojść do głosu - nie podejmuj rozpoczętych przez niego wątków.
najdłuższy czas reakcji nie powinien przekroczyć 2 godzin. jeśli będzie bardziej wytrwały - uciekaj.
komentarz (1)

2010.05.26 23:04:31 link
czuję się cholernie, cholernie niepotrzebna. nie w pracy. ludziom, w życiu. myśl o tym, że dla ludzi wokół mnie świat beze mnie nie byłby ani trochę gorszy psuje mi większość potencjalnych radości już od kilku tygodni. najbliżsi utwierdzają mnie w przekonaniu, że nigdy nie będzie inaczej. znajomi odzywają się tylko kiedy muszą, albo kiedy czegoś potrzebują. nawet współlokator nie odzywa się bez większej potrzeby. wydaję za dużo pieniędzy na telefon dzwoniąc do ludzi, bo nikt nie dzwoni do mnie.

chyba jestem złym człowiekiem. albo odpycham ludzi od siebie. albo mam skrzywiony obraz świata, ale M powiedziała mi dziś, że nie powinnam spodziewać się od ludzi niczego innego i że mam się do tego przyzwyczaić. bardzo chciałabym myśleć inaczej i wierzyć w co innego, ale sęk w tym, że M zazwyczaj ma rację.

życie uczy mnie, żeby nikomu nie narzucać swojego towarzystwa, bo generalnie jest raczej niechciane, więc w zasadzie nigdzie z nikim nie bywam. mam prawie 26 lat i staję się coraz smutniejszym człowiekiem.

nie wiem czy bardziej to wszystko alarmujące czy żałosne.
komentarz (2)

2010.05.26 01:31:20 link
porady ciotki kaji

* jak pozbyć się faceta, który uparcie pcha ci się do łóżka kiedy ty akurat szukasz kumpla do pogadania? *

powiedz mu, że potrzebujesz mężczyzny do związku, kogoś, z kim mogłabyś być, dla kogo byłabyś ważna... zrób oczy kota ze szreka. potem patrz jak zakłada buty (jeśli zdążył je zdjąć) i znika w przeciągu 3 minut. pamiętaj o utrzymaniu smutnej miny do momentu aż upewnisz się, że porządnie zamknęłaś za nim drzwi, an on za sobą ten drugi zestaw, od jego samochodu, od wewnątrz.

jeśli nie zadziała - pomyśl czy aby przypadkiem nie przydałby ci się mężczyzna do związku. darmowy masaż stóp często ukoi nerwy po ciężkim dniu lepiej niż wino/piwo. poza tym w upalne dni niektórzy spoceni mężczyźni ładnie wyglądają odkręcając ci butelki z wodą czy też słoiki z czymś dobrym.
jeśli stwierdzasz, że jednak mężczyzna do związku się nie przyda, a nadal szukasz tylko kumpla do pogadania - uciekaj.
komentarz (1)

2010.05.03 19:02:04 link
hej... i co z tego, że trochę się boję?
komentarz (0)

2010.05.02 17:08:30 link
szpetny dziś Londyn.
komentarz (0)

2010.05.01 16:58:53 link
S. powiedział, jak wielu przed nim, że nie powinnam tyle myśleć. powiedział to z uśmiechem na twarzy, tym samym, którym rozbraja mnie od poniedziałku do piątku między 7 a 18. tylko tym razem powiedział to gdzieś koło 21, sięgając po jedną z moich spring rolls w chińskim noodle barze (ach gdybym tylko mogła znaleźć polskie słowa na te wszystkie angielskie, na które nie mam polskich!) i maczając ją w pikantnym occie z kawałkami malutkich przeostrych papryczek, tak samo jak ja to zrobiłam kilka sekund wcześniej. owszem, odparłam, chwilami całkowicie porzuciłabym myślenie, gdyby nie to, że najczęściej po prostu nie umiem go wyłączyć.
myślę (nie myśleć, nie myśleć...), że skoro jest już kolejnym z serii, to albo wszyscy się mylą, albo wszyscy mają rację. aby nie myśleć włączyłam sobie "Vicky Christina Barcelona", co spowodowało lawinę przemyśleń.

a nad tym wszystkim dumam przy akompaniamencie muzyki lat 80tych. Whitney Houston pozdrawia:)

aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaj łona deeeens łit sambaaaaaaaaaaaaaade ! ! !
komentarz (9)

2010.04.25 10:14:38 link
uwielbiam to uczucie kiedy muszę się zmuszać żeby przestać czytać!

Stieg Larsson - the millenium trillogy
komentarz (1)

2010.04.24 14:38:30 link
w sumie każde antidotum w nieodpowiedniej dawce to trucizna, prawda?
komentarz (2)

2010.04.17 21:48:07 link
tralala
z wielkanocnego pobytu w domu przywiozłam jakieś zarazy i porozsiewałam (podobno. ja się nie przyznaję.). Noel mówi, że złapał, i że jak moje zarazy w nim zmutują to na pewno się strasznie rozchoruje, bo po pierwsze one są polskie, więc silne jak jasna cholera (chociaż na pewno chciał powiedzieć, że są takie, bo są moje, tak tak), a po drugie mężczyźni zawsze ciężej przechodzą choróbska niż kobiety ("it's not just a flu, it's MANFLU, it's LETHAL"). i on osobiście będzie miał koniec świata i ma zamiar umierać.
120 histeryków.

give me one good reason NOT to get wasted tonight
komentarz (1)

2010.04.14 02:51:21 link
nie wiem co mnie bardziej nakręca... czy to niedorzecznie intensywne iskrzenie między mną a Nim od kiedy tylko się poznaliśmy, czy może to, że żadne z nas nie może posunąć się ani o krok dalej...
wiem, że mój kraj obwiązał się czarną wstążką żałoby. w sobotę w pracy na długie godziny zaniemówiłam z szoku i zasmucenia, nie byłam w stanie robić nic konstruktywnego, nic z tego, co powinnam. tylko tępo gapiłam się w ścianę, ekran albo nieokreśloną przestrzeń. nie myślcie, że mi to teraz obojętne, wprost przeciwnie, wszystko to przypomina jak kiedyś mnie rozrywał ten nieznośny ból nagłej straty. bo mi okrutnie żal rodzin, bliskich. bo państwo ruszy do przodu, nie ma ludzi niezastąpionych. ale oni będą płakać jeszcze przez wiele miesięcy.
ale nie jestem w stanie opanować tej wiosny, która krąży wokół mnie od ostatniej jesieni... bo przysnęło jej się na zimę i właśnie postanowiła się obudzić...

mózg ćwierćwieczny. ale serce nastolatki. oby to o mózgu było prawdą.
komentarz (1)

2010.04.06 00:35:47 link
...i choć już od października nie jesteśmy razem, od Bożego Narodzenia nie widzieliśmy się, ani nie byliśmy w żaden sposób blisko, a przez moje życie przewinął się (przewija się...?) Walijczyk, to wiadomość, że Leśnik jest już z inną usunęła mi grunt spod nóg.
Drogi S.:
błagam, nigdy, przenigdy nie próbuj nawiązać ze mną kontaktu. usuwam Ciebie ze swojego życia, tak jak chciałam na początku, i niech tak zostanie. chcę zapomnieć, że kiedykolwiek byliśmy razem.
mam nadzieję, że to przeczytasz.
mam nadzieję, że zrozumiesz i uszanujesz.
komentarz (2)

2010.04.03 19:54:54 link
:|
komentarz (0)

2010.04.03 00:06:32 link
głupi świat. wkurwia mnie i tyle.
komentarz (4)

2010.03.21 05:22:28 link
...i wtedy natykasz się niespodziewanie na Przyjaciół, a Oni przypominają ci, że ty przecież NIGDY się nie poddajesz.
dzięki Ania, słońce moje:)
za rozpatrywanie otwarcia butelki wina przez wciśnięcie korka do butelki też;)
komentarz (0)