devo // odwiedzony 172180 razy // [pi_the_movie szablon nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (825 sztuk)
00:06 / 25.01.2004
link
komentarz (0)
Jak mogłaś sobie na to pozwolić ?
Odejść komuś takiemu jak on ?
bo on do Ciebie wraca, nawet gdy wydaje ci sie, ze to juz koniec to on wraca.
Za dnia, w nocy.
jego oczy, jedyne takie oczy na swiecie, a ty pozwolilas mu odejsc? jestes glupia, nie spelnilas jego oczekiwan i zostalas sama.
teraz bedziesz cierpiec, bo bylas zbyt głupia, zbyt egoistyczna zby zapatrzona w siebie.

jestes tylko materialna dziwka zwykla!

a on bedzie cie przesladował juz do konca zycia, do twojej usranej smierci.
i bedziesz cierpiec, bedziesz sie ciac, bedziesz lykac tabletki bedziesz robic wszystko, by zapomniec.

ale obn cie juz nigdy nie opusci juz na zawsze z toba zostanie przemadrzała dziwko.

22:55 / 30.08.2003
link
komentarz (1)
Co się zemną dzieje ? Co się stało z ta pogodną dziewczyną, która kochała prawie wszystkich na tym świecie i która każdemu zyczyła dobrze. Która potrafiła każda sytuację obrócic w żart i sama sobie nei robiła problemów.
Nie potrafię się odnaleźć teraz. Wszystkie rany z przeszłości czuje coraz bardziej, bola mocniej niz dawniej. Troszkę nie daje rady i dlatego siegam po to wszystko, po ten cały syf. Najpierw papierosy, potem ogromne ilości alkoholu, leki nasenne i wreszcie bakanie.
to pozwala zapomnieć, ale nie rozwiazuje problemów. fajnie jest sie posmiac po wodce, odprezyc po baku i spac snem kamiennym po lekach. chciałabym sie odprezyc, wykasowac tyle rzeczy z zyciorysu, zapomniec raz na zawsze o tym co bylo kiedys tak bardzo raniace.
chyba potzrebuje pomocy, ale z drugiej strony nie chce jej. nie chce byc od kogos w zaden sposob uzalezniona. to jest dla mnie takie trudne, tak bardzo trudne ze az mi sie chce plakac.
wiem jedno-nigdy juz nie bede taka silna jak bylam kiedys. nigdy juz nie bede taka odporna.
22:50 / 27.08.2003
link
komentarz (0)
Karolina umarła. nareszcie.
23:24 / 20.08.2003
link
komentarz (0)
haszysz,fifka,tytoń.



never again, karo never again.
00:46 / 16.08.2003
link
komentarz (0)
Nas mojej ręce przybyły trzy nacięcia. Jedno od tasaka i dwa od zyletki. Jedno za Wiole, jedno za wejmudke i najwieksze od tasaka za Marcina.
Trzeba poprawic te dwa pierwsze.





Za ludzi, których kocham.
00:40 / 16.08.2003
link
komentarz (0)
Czaplinek 2003- uplynął głownie pod znakiem wódki i całej masy papierosów od których jestem juz maksymalnie uzależniona.
To co dzieje się w moim organiźnmie po wódce to istna woja, a po 9 kieliszku wszystko wraca na światło dzienne. wiem już jaka dawka mi szkodzi i jakiej nie nalezy przekraczać.

Wogóle z moim organizmem się dzieje coś złego. ale to trzeba jeszcze sprawdzić.
00:37 / 16.08.2003
link
komentarz (0)
Chyba wróciłam. może na zawsze, może nie.

Tyle się zmieniło... nie potrafię tego objąć nawet umysłem, tak tego dużo. Teraz zaczyna się nowy rozdział mojego życia: LO.
W zasadzie ten rok był strasznie przełomowy.
Pies i jego operacja -straszne przeżycie, prawie umarłam kiedy dostał środek nasenny, jedna choroba, druga choroba i nawrót innej, strasznej choroby.
szkoła, faceci. wogóle. wszystko tak bardzo się zmieniło. a ja nadal stoje pośrodku nie nie wiem co zrobić i nadal mam w swojej twarzy cos ze świni - to chyba ten nos.
21:22 / 31.05.2003
link
komentarz (0)
Jest mi źle, tak źle jak dawno mi nie było.
Mam potworną migrenę
nie mam faceta


owoc mnie podrywa, znowu.
ja juz nic nie wiem. nic.
raz mnie olwea raz podrywa. nie potrafie do konca go znielubic [dziwne slowo swoja droga] nie jest mi do konca obojetny. dlaczego? skrzywdzil mnie tyle razy wiuecej niz ktokolwiek.
co zemna jest?
moj swiac kreci sie wokol Radka i Owoca. dwaj faceci, ktorzy zrobili mi najwiecej zlego a ja nadal czuje uklucie w sercu.


pojebana jestem jednak.
22:06 / 19.05.2003
link
komentarz (0)
W szkołce spokio. Tylko chciałam jakieś 150 razy zabić siwą, o celinie nie wspominając. Dostaje drgawek na myśl o niej.
Ponieważ było dzisiaj tylko 5 osób w szkole, same dziewczyny to lekcje to był luzik.. :,0)
Po skzole byłam z siwą w GCH. Kupiła sobie materiał na ta bluzeczkę, którą sobie sama wymyśliłam i chciałam uszyć. Ładny, jasno-błękitny materiał. Zobaczymy jak bedzie w niej wyglądać. Ja nie wiem co szyję.. Chciałam tą bluzkę, ale skoro siwa dziwnym trafem postanowiła uszyć taka samą to koniec. Zresztą wyglądam a takiej bluzce jak salceson. Jednocześnie nie mam pomysłu na nic innego. Do kury nędzy.

Na Francuskim lipa, coraz mniej mi sie to podoba. wkurwia mnie jeden chlopak z grupy i wogóle prawie tam zasypiam.

Wogóle od jakiś 3 tygodni w nocy pod moim oknem śpiewa jakis ptak. Jai ptak spiewa a nocy ? skowronek? slowik ? w kazdym razie drez sie, cwierka a ja mam ochote go zabic. bo przez jakis czas to bylo przyjemne, ale juz mi sie zudziło i mnie denerwuje.

Apropos ptaków to dzisiaj rano zapomniałam nakarmic moje ptaki. Jak wróciłam z francuskiego to wszystkie siedziały na balokonie już. Czekały na mnie. Rzuciły sie na zarcie jak nigdy. Zrobiły sie wogole strasznie wygodne, juz tylko do mnie laza na ziarenka, chleb z mlekiem i inne takie gołębiowe przysmaki.


No i jeszcze napisałam podania do skzoły wreszcie. Mam dwie wersje i nie wiem, które wybrać. Po prostu zapytam się Pani Dyrektor, które chce dostać tak bedzie prosciej.
Miałam sie dzisiaj uczyc fizyki,a le przyszły dwie z kilku moich najlepszych kolezanek i poszła sobie z nimi troche pogadac. Wiec optyka i jeszcze anol zeszły troche na dlaszy plan. nic nie umie. do dupy.

21:28 / 18.05.2003
link
komentarz (0)
no no no.. działa... nie moge uwierzyć.
przez pewien czas pisdałam notki na kompie, zeby tutaj le wkleic jak juz zacznie działać. Było to szmat czasu temu.. około swiat bozego narodzenia. ale wkleje, dla swietego spokoju



Dzisiaj jest wtorek, co oznacze że jutro jest środa. A w środę karo chadza do Domu dziecka.
heee... dawno nie widziałam tych wszystkich dzieciakow... sa rozne zieci, ciche zamkniete w sobie, ktore boja sie nas, w zasadzie obcych, ktorzy przychodza kilka razy w tygodniu nie umieja sie wtopic w ich swiat.
jest jedna mala ania, ma ok. 6 latek. jest naprawde kochana. wyladowala w domu dziecka z mlodsza siostra i starszym braciszkiem. ojciec pobil ja tak ciezko, ze chrzastka w jej nosie przypominala rozbita skorupke od jajka, trzeba bylo ja cala usunac. ale jest taka ufna.. tak chce sie przytulac.
szkoda mi tych dzieci, widze jak one ustalaja miedzy soba prawa, ormalnie jak w stadzie wilkow, jak jestes slaby to nikt cie nie lubi.





mam to COŚ. dzisiaj sie potwierdziło. czasami mi to pomaga, w zasadzie to zawsze mi pomaga. chyba nigdy mi nie zaszkodziłlo
ostrzega mnie kiedy trzeba i wiem, że warto chwilę zaczekać z otwarciem drzwi. dzisiaj przeszłam samą siebie.
winda pojechała w górę, i choc zazwyczaj troche mnie zaskakuje dzwiek kiedy rusza dzisiaj nic takiego nie nastąpilo. sluchałam przez chwilę jak jedzie. włożyłam klucz od zamka i cos mna trzepnelo. juz wiedzialam kto zarza zjedzei winda w dol.
czekalam w ciszy nasluchujac jak winda jedzie w gore, zatrzymuje sie , a potem zjezdza. z windy wysiadla wlasnie Ona i inni sasiedzi. nie widziala mnie, bylo ciemno. to juz ktorys raz z kolei, a teraz coraz wczesniej zacznam czuc. nie wiem skad soe to bierze. tak samo bylo wtedy w GCH. wiedziałam, ze aga bedzie w gch. caly czas troche sie denerwowalam. i byla. nie zdziwilo mnie to, chociaz bylam zaskoczonaa, ze znowu sie udalo.
tak samo z telefonami. wiem kiedy dzwoni ktos do mnie. a jak dzwoni ania to mam 98% skutecznosci przewidywania. jeden dzwonek i wiem. dziwne, ale mi sie podoba. ciekawe czy mozna cos takiego cwiczyc.
jak jestem baardzo zdenerwowana, a nie wiem czemu to czesto ktos przychodzi, np. klos po kase.

schudlam, tak przynajmniej pokazala waga. ja jakkos nie zauwazylam. podjelam meska decyzje, ze trzeba szybko odzysac te prawie dwa kg. juz sie wzielam do roboty. pozarlam trzycukierki.


sylwek minal raczej spokojnie, prawie wcale bez picia, ja wypilam jedno niepelne piwo i calkiem sporo szampana. nic pozatym magda ostro obciagala owocowi, chociaz sie wypiera. pozatym dowiedzialam sei, ze w jezyku elfickim jest gramatyka. ciekawe czy jest rownie skomplikowana jak ta w polskim? bo dla mnie ta gramatyk jest cholernie trudna. w trzy dupy odmian, ja bym polowe wywaliła.


dostałam pod choinke 5 ksiazek:
-Stephen King-14 mrocznych opowiesci [moja ocena od1-6 - 5+]
-melvin burgess-jak stałam sie suka-chodzi o psa [4+]
-hobbit tolkiena-nie czytalam nie lubie tolkiena
-beata ostrowicka zaledwie kilka dni- 4
-Stephen King- Łowca snów- jak na razie 6, bo nie przeczytalam do konca.

ide z nimi jak burza, fajnie ja bardzo lubie dostawac ksiazki pod choinke, wszyscy w mojej rodzinie o tym wiedza :,0),0),0)

kolejny nudny dzien z zycia karo. tyle ze teraz karo sie postanowila odchudzac. chce zrzucic ok. 3 kg mam juz diete, a pozatym ok. 20 brzuszkow dziennnie. bardzo bym chciala zeby mi sie udalo.
karo zaczela sie odchudzac od poniedzialku. dzielnie sie trzymala. jadla tylko owoce, pila wode mineralna itp. dzis, tj. we wtorek karo wcinala papryki, marchewki [apropos marchewki to rowno opierdolila magde, zjechala ja z gory na dol az sie biedaczak jablkiem zaczela krztusic].
ale najbardziej sciskalo karo na widok chleba... eeee trudno. dzis karo pozwolila sobie na mayl grzech- zjadla 3 kromeczki chleba maca z samej maki i wody i nalala sobie odrobine soku z mali do herbaty, pozniej chwycily ja wyrzuty sumienia i zalowala. ale nie zjadla ani kawalka pysznego ciasta!!!
nastepnie 47kg(!!!!,0)karo poszla porobic brzuszki, porobila porobila i padla. teraz karo pisze specialnie dla was z pokoju swojego brata. karo konczy, karo idzie spac.


juz sa ferie, nlog dalej nie działa wiec pisze tutaj, pozniej wkleje to do nloga. karo utrzymuje swoja wage 47 kg i zaczyna widziec efekty robienia brzuszkow. to ja bardzo cieszy. ale odlot. siwa tez sie odchudza, ciekawe jak jej pojdzie. ciekawe.

To koniec pomyślała Karo, gdy waga drgnęła a zlowieszcza czerona kreseczka przechylila sie w strone jeszcze bardziej złowieszczej cyfry 48. Karo się załaała. W tym samym momencie wszystkie zludzenia prysly, karo znowu obrzydl widok tej kurduplowatej osobki w lustrze. chodz jeszcze wczoraj karo myslala, ze jesli pojdzie tak dalej to bedzie mogla
wystapic w lecie w stroju dwuczesciowym, niestey mazenia prysly, gdy kreseczka zatrzymala sie na liczbnie 48. KURWA! pomyslala karo, nie po to robilam 400 brzuszkow dziennie zeby teraz ta pojebana waga pokazywala 48!

karo porzadnie sie wkurwila, wlala w sibie litr czerwonej herbaty, parzac sobie troszke przelyk. 4 godz, pozniej kreska nadal zatrzymywala sie przy liczbie 48.
2 godziny pozniej waga sie nie zmienila.
pol godziny pozniej karo byla bliska zwymiotowania wszystkiego co zjadla. Przypomniała sobie jednak co obiecała jednemu z najkochańszych facetów na tym świecie.
o 24:05 karo pogodzila sie wreszcie z tym, ze przytyla. potem dopiero uswiadomila sobie, ze moze to przybylo masy miesniowej, uspokojona ta mysla zasnela. rano stwierdzila[aptrzac w lustro], ze jak jej czegos
przybylo to na 80% nie masy mięsniowej. no trudno. zjadła dietetyczne sniadanie, a wlasciwie obiad,byla wtedy 13:15.
O 16 Karo zaczela cwiczyc, by zgubic ten jeden kg. zrobila duzo brzuszkow i cwiczneia z asety, ktore sa naprawde dosc trudne, znaczy daja w dupe dosyc mocno.

Ferie mijaja karo dosc szybko, Anii nadal nie ma.. buu Wogóle to nlog moglby wreszcie zaczac dzialac!!! musze pisac to wszystko w notatniku.. brrr

Dzisiaj załapałam doła. Jednego z tych strasznych dołów.
Wogóle o wszystko wskazuje na to, że jestem brzydka. Kolejny facet po zobaczniu mojego zdjecia nie chicał zemną gadać. Dlaczego tak jest ? to takie przykre. starałam sie być
twarda, ale nie da się tak do końca być twardym, a obiektywnym to już wogóle sie nie da. Odchudzałam sie, a radością patrzyłam jak kreseczka przesuwa sie w lewo,
myślałam, że jak bedę szczupla to ktoś na mnie spojrzy. Radek nigdy mi nic nie poweidział na temat wyglądu. Powiedział, że kocha [dokładnie tak pwoeidzial] mój charakter, taki jaki jest.
Że podoba mu się to, że jestem taka inna. silniejsza. co z tego, że kochał mój charakter skoro nie umial pokochac calej mnie? nie akceptowal psa. byl o neigo chorobliwie zazdrosny.
spoko, rozumiem. wiem, ze czesto przesadza z psem, ale on przesadzal z bakaniem. jak wypalil kilka lufek to byl lepszym czlowiekiem. ale to chyba nie o to chodzi.
zakochalam się, choc tak sie bronilam. bronilam sie slusznie, bo pozniej moje serce rozerwalo sie w male kawaleczki.

Ciężko pracowałam nad utrzymaniem wagi, ćwiczyłam odmawialam sobie tych wszystkich rzeczy, które kocham jeśc. To jednak jak widac nic nie dało. nie wiem co zemna jest nei tak. naprawde nie wiem.
gruba nie jestem, mam wszystki zeby, nie mam zlamanego kilkanascie razy nosa. zawsze myslalam ze nie jestem taka ostatnia.
a jednak.

pozatym doszłam do wniosku, że tak naprawde to mnie nic nie wolno. niby mam taki fajny dom, którego kilka osób już mi zazdrościło.
co to za dom w którym wiecznie sie kloce ? czekam tylko zeby miec te 18 lat i wyprowadzic sie od nich wszystkich. z psem i tylko z psem.

pozatym choroba wróciła. znowu.


uśpili dzisiaj Łobisa, byl już bardzo chory. szkoda, biedny pies.

karo kończy, karo jets załamana. całe życie karo leci jej na głowę.

Byłam dzisiaj w kinie, na 8 mili. swietny film z najwiekszym przystojniakiem w roli glownej. film mi sie podobal, chociaz wydawalo sie, ze eminem nie jest najlepszym aktorem.
a jednak, calkiem niezle sobie radzil, ogolnie jestem zadowolona. cena za film bylo odrozenie sobie wszystkich czesci ciala, ktora znajduja sie poza jego osia.
ale bylo warto.





.
00:38 / 15.12.2002
link
komentarz (0)
Pracowity dzionek :,0)
najpier wstalam kolo 10, stwierdzilamz e jadnak pojde dzisiaj na miasto.
mialam najpierw pojechac na budowe ze starszymi, a pozniej odwioza mnie na miasto, bo tata tez musi cos kupic.
na budowei oczywiscie sie poklocili, wiec gdy tylko wysiadlam z auta na pl. piastow szybko ucieklam tacie z pola widzenia. najpierw podazylam do kantoru, gdzie wymienialm euro. bylam bardzo kasiasta i chcialam juz dzisiaj kupic jakies prezenty.
przeszalm GCH szukajac spodni, przymierzylam dwie pary i te, ktore mierzylam wczoraj nie lezaly juz tak dobrze jak wczoraj :,0)
zrezygnowalam z nich.
myslalam juz ze nie kupie spodni, ale weszlam do ostatniego sklepu i znalazlam fajne spodnie. przymierzylam i kupilam. t
potem ruszylam w strone domu-przez rossmana, empik w ktorym kupilam ksiazke dla mamy i taty. na koncu weszlam tez do lecznicy zapytac o szelki i znalazlam swietne szelki. pojde po nie chyba we wtorek.

gadalam z witkiem na temat prezentu, ktory chce dostac. powiedzial ze chce zestaw kina domowego.. obiecalam zrobic co w mojej mocy.
gdy wrocilam do domu zajelam sei na powaznie sprzataniem, po raz pierwszy od dwoch lat starlam kurze w pokoju :,0) teraz lsni czystoscia i pachnie plynem do mycia podlog. zrobilam jeszcze pare rzeczy i okazalo sie ze witek wyrzucil ziemniaki.. ale o tym opowiem nastepnym razem.

lecem spac. jutro musze zrobic helikopter z kartonow.
23:25 / 13.12.2002
link
komentarz (0)
Doszłam do wniosku, ze za Nim tęsknię, że chciałabym żeby pryszedł, zagadał. Ale podobno uwaza ze nie chce jego towarzystwa. to nieprawda, ale jak powiedziec, no jak ?
normalnie tesknie.
23:19 / 13.12.2002
link
komentarz (0)
Dzisiaj mam dzien nerwow i rozszarpywania myslami innych osob. szczegolnie jednej.
po poludniu, jak wrocilam ze szkoly to polozylam sei na chwile i mnie zmoglo. obudzila mnie mama pytaniem czy jade z nia na zakupy. powiedzialam ze jade. wstalam przeszlam kolo lustra i zaniwmowilam. bylam strasznie blada, wrecz trupi, co mi sie nie zdarza zawsze mam czerwone policzki i blada jestem rzadko..
mialam moje oczy zrobily sie malutkie i zamiast koloru jasnoblekitego mialy koloru zdechlego szarego kota w dodatku popekaly mi naczynka i wogole wygladalam strasznie. jeszcze do tego potargane wlosy..
nie mam pojecia dlaczego tak sie stalo.. pamietam tylko ze mialam zly sen.


21:28 / 09.12.2002
link
komentarz (0)
Co za dzien co za dzien!
najpierw ostre wejscei do szatni, gzie karo zostala przywitana przez cala klase wraz z ania na czle i owocem dla ktorego karo juz nie jest niemila.
potem miala byc matma, ale pani o nas zapomniala i siedzielismy w klubie.
wogole to w szkole bylo tak zimno, ze szok.
caly dzien chodzilam i sie trzeslam.
brrr...
pozniej jeszcze podrywanie w gch[tak, tak dobrze slyszycie, karo juz nie jest z Radkiem, chocicaz troche zaluje..]wiec karo nieswiadomie zadzialala na swoja korzysc.. ale dowiedziala sie o tym przez telefon od Anii..:,0)
A! i karo zrobila sobie drugi test po wielu przezyciach http://karus.friendtest.com poprzedni okazal sie kompletnym niewypalem, bo byl za trudny..
nawet ja nie umialam zdobyc maxymalnej liczby punktow.

jutro jeszcze mam francuski, a po francuskim obiecalam klusce z ebedzie mogla przyjsc na internet..
w srode pedze do domu dziecka, zeby znowu popatrzec ne te smieszne dzieciaki, ktorym wszystko sprawia radosc. calkiem fajnie jest
w tym domu dziecka sa 33 osoby. w roznym wieku, i starsze i mlodsze. niektore maja powazne problemy z nauka, ale takie naprawde powazne.
w porownaiu z niektorymi[ nie chce nikogo obrazic] nawet ja jestem dobra z matmy.

Magda wocila do szkoly.. ale i tak nikt nie zauwazyl ze wrocila.. on jest taka widoczna w klasie jak murzyn z zamknietymi oczami w nocy[coz za wspanile porowanie, nieuwazasz? tak, uwazam ze poetycko to ujelas, karo]
Ogólnie Karo dzis ogladala wiadomosci, zeby narysowac literke "W", ale w sumie to za bardzo jej sie to nieudalo, bo jakas ta literka byla skomplikowana.. a czasu coraz mniej trzeba wreszcie zobic te dekoracje, a literka "W" jest bardzo wazna... kurczaku..



wogole to dostalam kase od babci. juz w zasadzie wiem na co ja wydam. chce spodnie i szelki dla psa. musze jutro juz rozmienic ta kase, bo trzeba kupic brystol, zeby ta litere cholerna namalowac.

duzo rzeczy, duzo..

A! niedlugo Swieta Swieta!! niestety nie jedziemy do Wisly... kurwa mac. szkoda te swieta beda nudne, zreszta z babcia...boze chron karo i psa...


koncze, bo jeszcze trzeba umysc wlosy a pozniej doprowadzic je do stanu uzywalnosci.

23:45 / 06.12.2002
link
komentarz (0)
Wczoraj karolina musiala zapakowac prezent. prezent to kaseta VHS, pol kilo michalkow i mandarynki.
najpierw musialam znalezc pudlo, niestety mialam tylko jedno naprawde wielkie i drugie po butach...
stweirdzilam,ze to po butach bedzie w sam raz.
najpierw musialam znalezc papier od pakowania prezentow. to bylo bardzo trudne, bo lezal na stole...
potem najwiekszy dylemat czerwony w choinki czy niebieski w zlote gwiazki ? wybieralam 25 minut. zdecydowalam sie na czerwony. wzielam nozyczki, tasme klejaca i poszlam do witka do pokoju. zaczelam owijac pudlo papierem. juz mialam zaklejac gdy zorientowalam sie, ze nie wlozylam do srodka prezentow... odwijam papier, pakuje prezenty. osiem razy dziurawie papier nozyczkami. gubie tasme, placze sie w tasemke. efekt byl raczje mizerny . musialam zrobic dodatkowe kokardy, oczywiscie przywiazalam sie do pudelka...
ale to tylko kolejny dzien z mojego jakze nudnego zycia..

zmienilam plany na przyszlosc juz nie bede chirurgiem tylko filozofem.
20:18 / 29.11.2002
link
komentarz (0)
Mam starszny dzien, normalnie taki ze szok.
najpierw w szkole. podenerwolalam sie na babke z biblioteki. pozniej godzinka w gch-u i mykam do dommku.
a w domku.. skzoda slow
znow mnie chuj wkurwia!!!!
20:38 / 25.11.2002
link
komentarz (0)
Mam dzisiaj całkiem niezly dzień. Z wyjatkiem jednego-Radka. Nie przyszedł, pewnie bał się rozmowy w cztery oczy. Ale jak ja się wcozraj czulam ? no kurwa jak ? potraktował mnie jak ostatnia szmate. jutro przyjdzie to od razu mu powiem. nie bede sie dlugo zastanawiac bo znowu zrezygnuje... matko co za gośc. musze pogadac z Tekla. tylko ze ona sie kompala ja po nia bylam. kurwa zawsze idzie sie kompac w nieodpowiednim momencie!

fuck!!!!
FUCK!!!!!!!
16:28 / 24.11.2002
link
komentarz (0)
Babci u nas nie było... uffff
Całkiem niezły dzionek. tata tłumaczył mi funkcje liniowe. jakoś mi to idzie, ale kulawo. szkoda tylko, ze moj tata wprowadza nowe pojecia:funkcje trygonometryczne itp. a neiprzyjmuje do wiadomosci, ze tego jeszcze nie mialam w skzole.
23:22 / 23.11.2002
link
komentarz (0)
Dostałam wyklad od starego. ale jaki normalnie... właśnie go wysłuchuję... tak tato, tak. będę grzeczna i miła dla babci, jak ja jutro przywieziesz do nas.
CO ? BABCIA JUTRO U NAS???? O NIEEEEE

why ???
19:14 / 23.11.2002
link
komentarz (0)
Dzien zaliczam to udanych, a szczegolnie jego druga czesc :,0)
rano, znaczy jak wstalam to troche posprzatalam w domu. wyszlam z psem i spotkalam Konrada. szedl do tekli. pogadalismy chwile. pozniej wrocilam do domu i odkurzylam [!] cale mieskzanie...
potem szlismy z tata na obiad. idziemy alejka w dol, a z naprzeciwka wychodzi Radek szlam ze spuszczona glowa caly czas. minal nas i powiedzial tylko dzien dobry do mojego ojca. przeszedl, ale wiedzialam ze sie odwrocil.
na obiedzie nawet spoko, mama nawet sie odzywala !!
pozniej pada pytanie:czy jade do babci ? mowie, ze raczje nie. mama mowi, zeby szla piechota do domu. ide piechota i juz z daleka slysze co sie dzieje u judyty w mieszkaniu. siedze chwile w domu, po czym wychodze i jade do gory.
radek z tomkiem siedza na schodach. czuje zapach grud. taki strasznie dziwny, slodki zapach.
nic nie mowie. siadam kolo Radka i zapada straszna cisza. tylko tomek sie smieje. potem tomek idzie do mieskzania, a my zostajemy sami na klatce. gadamy chwile. pozniej przychodza koljno: tomek, klos, konrad, klucha i tekla. chca bysmy szli do domu. ale radek mowil ze ni chce. wiec klos znosi mnie ze schodow, wszystko byloby dobrze, gdyby sie nie potknal... lecimy z oststnich trzech schodkow.
co radek komentuje: Kurwa, chcesz ja zabic?
radka glowa boli, wiec mowie ze ide do domu.
zjezdzam winda, wchodze do mieskzania. dzwoni dzwonek. to radek. gadamy chwile.
radek mowi, ze juz idzie. zamykam drzwi i ide wypuscic psa na balkon.
widze ze radek sie wraca. wchodzi do klatki, ale nie przychodzi do mnie, pewnie jedzie do judyty. siedze chwile przed TV. przylazi wiktor a z anka. jakos nei chce mi sie siedziec z nimi w domu, wychodze z psem. gdy tylko zeszlam ze schodow slysze, ze ktos mnie wola. na balkonie judyty stoja wszyscy. najglosniej drze sie radek.
zaprowadzam psa i prosze witka, zeby zostawil rodzicom kartke, ze bede o 17:15 w domu. wychodze. spedzam najlepsze chwile jakie dotad przezylam normalnie z radkiem :,0)
ale oczywiscie strasznie boli mnie brzuch, tekla dja mi nos-pa, lykam 3 tablety na raz i przechodzi ! normalnie jak w reklamie.


wracam do domu, bo widze jak starsi podjezdzaja. jeszcze do tego biegne po schodach z osmego pietra, bo winda nie przyjezdza...
wszystko jest ok. mojej mamie przyszla ochota na fondue, wiec wyciag nasz super sprzet do fondue i zaczyna kroi bagietke itp. nazarlam sie tego, ze az milo. wychodze z psem i na chwile wpadam do judyty. o malo co nie pobilam sie z Kłosem, bo chcial kopnac mojego psa.

co za dzien co za dzien. ja nie moge.