malika // odwiedzony 20035 razy // [|_log.chyna nlog7 v02 beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (41 sztuk)
15:09 / 06.12.2002
link
komentarz (2)
obiecanki-macanki
a głupiemu stoi:,0)...

to taka trawestacja moich zdolnych do nieprzytomności kolegów...

swoją drogą--raz na miesiąc wpis to nie tak tragicznie...jak ktoś by chciał więcej poczytać--zapraszam na karaloosh.blog.pl:,0)

mam taki sentyment do nlog.pl,że nie mogę tu czasem nie zajrzeć:,0)

Hey-Cisza,ja i czas...słucham.jest 15.06 a ja piję kawkę,słucham muzyki,czytam wojaczka i udaję przed samą sobą iż jest wczesny ranek---całkiem nieźle mi ta ściema wychodzi:,0)
czuję się bosko:,0)---jeszcze tyle dnia przede mną...kupiłam Bezikowskiemu "Regulamin tłoczni win"Irvinga.dopiero później niestety zauważyłam że jest w sprzedaży książka,która chyba byłaby bardziej odpowiednia--"Pamiętniki hakerów":,0)
ale święta idą...ludzie jeszcze książki kupują--w księgarni był tłok...aż się zdziwiłam.
11:20 / 06.11.2002
link
komentarz (0)
szanowni państwo!
na moje spierzchnięte wargi nie pomaga nawet cud-miód z oriflame'u!!!(za bagatela ponad 20 zeta!,0)grrrrr...

spanie od godziny 18.00 do 4.00 nad ranem(zupełnie niezamierzone:,0)--jest delikatnie mówiąąc ni w p... ni w oko:,0)-jeden plus-nie trzeba sie było od nowa ubierać,żeby wyjść z Pindą na spacer:,0)

poza tym-kaaaaawaaaaaa---hallelujah!!!!!!!!!!!!!!błogosławieni niech będą ci,którzy ją do polski sprowadzili!
błogosławiona niech będzie solidarność,za sprawą której-polska została otwarta na oścież dla exporterów towarów wszelkiej maści-dostępnych do tej pory za dewizy po pewexach:,0)dla nielicznych...

dzisiaj w ogóle-niech wszystko będzie błogosławione.
!
po nocy nabrzmiałej snami---mam poczucie nadsiły:,0)-wiem,że będzie ono malało proporcjonalnie do wzbierania spraw "do załatwienia"-ale niech mam ten kawałeczek czasu -szczęśliwie tylko dla mnie:,0),0),0),0)

14:19 / 03.11.2002
link
komentarz (1)
co tu się dzieje???
03:33 / 14.09.2002
link
komentarz (0)
nie pisałam od 4 sierpnia a i tak jeszcze mi nlog nie zginął....ale jaja!
:,0)
01:58 / 05.08.2002
link
komentarz (0)
jako,że dziś jest taki dzień(jeden z nielicznych,0),w którym wszystko wydaje się możliwe do zrealizowania i ziszczenia----nie chcę tego psuć za pomocą słów...po prostu tu-na łonie nloga-pomilczę sobie o tym z rozkoszą...
03:37 / 03.08.2002
link
komentarz (0)
"jesteś moją afryyyyyykąąąąąąą,aaaaafryyyyykąaąąa..."
:,0) :,0) :,0)
śpiewające fortepiany i basetle...po skunie wszystko śpiewa:,0)
howgh!!!
01:11 / 25.07.2002
link
komentarz (1)
swietnie się dziś bawiłam z mama--która przyjechała,by zostać z psem-podczas naszej nieobecności.mieliśmy 3 sierpnia wylecieć do dublina-w podróż wymarzoną i wyczekiwaną...rezerwacje zrobione,przewodniki przeryte na wszelkie możliwe sposoby---a on---cholera!!!atak wyrostka,operacja wczoraj o 22....wszystko wzięło w łeb.wszystkie plany...ok 1,5 tygodnia w szpitalu,zdejmowanie szwów,opatrunki,dieta,zakaz ruchu...:0qrde!!!się trochę zirytowałam,że taka złośliwość losu---ale cieszę się,że to się nie zdarzyło np w samolocie albo w pierwszy dzień pobytu tam...a tak---co się odwlecze-to nie uciecze:,0)
zaciągnęłam mamę do planetarium,do knajpy na scrrabble i piwko,karaoke już nie miała siły zaliczyć--hehehe...nie przywykła do tylu wrażeń na raz:,0),0)
17:28 / 20.07.2002
link
komentarz (0)
tak się wczoraj serdecznie uśmiałam!!!...halo,halo!.......----ale "serdecznie"to już chyba słowo retro...---niechaj więc będzie dziś retro:,0)
a wczoraj byłam na bilardzie z misiuńciem i madzią.
i kiedy madzia miała rozbić piramidkę--3 razy pod rząd jej biała bila skręcila nie dotykając innych,a potem(jako,że pozwoliłam jej rozbijac do skutku:,0)2 razy przeskoczyła piramidę-lądując na podlodze:,0),0),0)jakoś nie mogłam nie kulnąć się ze śmiechu...w ogóle było extra-świetnie się wszyscy bawiliśmy...furorę zrobilo także moje niewinne powiedzenie(gdy nie mogłam sięgnąć nijak do bili na tym wielkim stole,0)"jestem kurwa za krótka!"potem się jeszcze madzi wypsnęło"bo ja jestem kurwa chuda"---i można się domyślić jaka się potem pojawila lawina "kurwowych przypadłości":,0)
już nie pamiętam,kiedy ostatnio tak szczerze płakałam ze śmiechu!:,0)było mi to nadzwyczaj już potrzebne...
18:49 / 18.07.2002
link
komentarz (1)
ale jestem blondyna!!!!!!!!!!:,0)
ktoś mi przestawił wielkość tekstu na kompie-a ja myślałam,że to na nlogu zmienili wielkość czcionki:,0),0),0)hehehehe!respect!:,0)
12:49 / 18.07.2002
link
komentarz (0)
a jeszcze mi sie przypomniało-jak mnie przedwczoraj kolega powitał:,0)---cześć--kto rano wstaje,temu pan bóg daje---w dupę...:,0),0),0)urocze podejście do tematyki filozoficznej,hehehe...
12:26 / 18.07.2002
link
komentarz (0)
tak mi się dziś od rana jakoś zrobiło...markotno-sentymentalnie:,0)...może dlatego,że siedzę sobie przy pachnącej kawce i słucham starego dobrego małżeństwa?...hehehe-to zaiste możliwe...
i tak na własne kopyto sobie dziś czas układam-w zamyśle oczywiście mając wciąż--żeby się przypadkiem nie zmęczyć:,0)i będę dziś dużo czytać--tak postanowiłam.a co?!!!nie stać?!...:,0)
w snu manowce zabrnąwszy --dowiedziałam się,że do twarzy mi w czerwonych kapeluszach:,0)a do ciała--w zielonych sukienkach---a połączenie tych zestawów daje interesujący efekt:,0)
02:52 / 17.07.2002
link
komentarz (1)
tak sobie spokojnie siedzę---i nad swym życiem sie biedzę...ale to już było?...maybe...to będzie jeszcze raz.
misiuńcio pojechał sobie w pizdu--jutro przywiezie do domu resztę swoich gratów--co pewnie znaczy,że dwa razy tyle,co dotychczas:,0)już ledwie się upychamy w tym skąposzczęcie meblowym:,0)
od chyba trzech miesiecy istnieje pomysł,aby wyrąbać do piwnicy to,co mamy--kupić za to regał do sufitu(skąd tyyyyyle ksiąg?!,0)jakiś sprzęt z masa szuflad na wszelkie pierdoły;cos poupychać w jakichś przyzwoitych kartonach i segregatorach itp...na razie spełza na pomyśle jedynie,bo gdy sie już uda zsynchronizować i wyskoczyć na łapucapu do sklepu-zawsze się okazuje,że albo nam nie pasuje,albo za krótkie,albo kolor nie gra albo jest wyszczerbiony beznadziejnie a farba schodzi przy lada potarciu:,0)jak mawia moja babcia:"jak nie urok,to sraczka-lub co gorsza srebrne wesele":,0)
pewnie i tak w końcu wylądujemy w ikei i bedzie u nas jak w 3/4 polskich domów:,0)
najwazniejszy news(tzn.dla mnie ofkurs:,0)-----pierwsza połowa sierpnia-jedziemy do Irlandii...właściwie to lecimy;jutro rezerwacja biletów....strasznie drogie to qrestwo-ale busem i promem podróżuje sie ponad półtorej doby...a nam zależy na czasie...niestety o sporą kwotę ubożeje w tym obliczu budżet do "rozpimpolenia":(
ale ---- puby i pubiki---szykujcie swe guinessowe przestworza!!!
a tak w ogóle-to jestem sama i mam nowy nałóg...nie mogę się oderwać przez ostatnie parę dni od plansz scrabble!!!no nie mogę po prostu...dziś też nocka z głowy:,0)muszę się odegrać,bo te stare wygi na cronixie robiły mnie dziś w niezłe bambuko:,0),0)
14:21 / 16.07.2002
link
komentarz (0)
a co tu takie duże literki!???...:,0),0)
starczy się hibernować na chwilę--i prosze bardzo:,0)...
12:48 / 10.07.2002
link
komentarz (0)
uhoooooo!znowu nlog lata!!!!:,0)
jadę zaraz z całym moim inwentarzem(czyli z psem i misiuńciem:,0)nad jezioro...będę się opalać-bom blada i się kąpać-bom pływania spragniona!!!czy pies również-to się okaże...on musi mieć wyjątkowy nastrój,żeby zamoczyć coś więcej niżli tylko pęcinki:,0),0)
02:22 / 03.07.2002
link
komentarz (2)
ło jezu...---to była jeszcze większa porażka niż poprzednio:((
a jutro jadę na caaaaałe 3 dni do mamy i będę znowu pożerać,pożerać,pożerać--całe pokłady pychotek:,0)wrócę kwadratowa--ale w toruniu sobie szybciutko z tego nadmiaru zjadę:,0)wszak na zupkach chińskich i sałatce z pomidorów jeszcze nikt nie przytył:,0)
gekonisko dziś-stęsknione-zadryndało...jak się wyraził:pozwól mi cię tylko zobaczyć w ten weekend...nie powiem---to było słodkie...cholera,ale baby są próżne jednak...
dziś miałam kolejną jazde i przy oszałamiającej prędkości 80 km/h niemal staranowałam pieszego...ale wyskoczył cholernie znienacka--i nawet mojemu stricto opanowanemu instruktorowi --włos się zjeżył-a emocje skropliły na poszerzonym czole...udało się jednak go ominąć--choć niewielkim łukiem...będzie miał gówniarz nauczkę,że nagle się z krzaków nie wyskakuje!!---a może on usiłował popełnić samobójstwo?:,0)---hehehe--mógł wybrać pociąg--nie ma jak skręcić na prostej:,0)...
02:51 / 25.06.2002
link
komentarz (0)
a rankiem skikam do nowej roboty---właściwie dopiero rankiem także dowiem się o co chodzi:,0)---ech te rozmowy kwalifikacyjne-----na których wszystko wyciągną,niczego nie pisną o temacie właściwym:,0)...
05:16 / 23.06.2002
link
komentarz (0)
i tylko MÓJ---
białym prążkiem podpisany
na różu skóry
bestsellerze...

jakoś sie nie nuży
04:58 / 23.06.2002
link
komentarz (0)
z dalszych nocnych lektur...

miałam kiedyś "przyjaciółkę"...(nie cierpię tego określenia,bo mi się niedobrze kojarzy --z kumoterstwem jakim...,0)

że się tak wyrażę---nasza "przyjażń"wygasła...tzn.wygasała sobie dłuższy czas---ja tylko pewnego dnia powiedziałam:dość!to jest już koniec...nie da się ciągnąć za daleko wozu bez kół,zarywającego się pod zbyt wielkimi
balastami(który właściwie ma się ochotę już tylko porzucić gdzieś w ciemnym kącie i się dłużej nie użerać--pomimo pamięci,że kiedyś dobrze nam służył i był naszym ulubionym...,0)!
tak więc-porzuciłam go w momencie absolutnego opadu krzywej i wewnętrznego przekonania o bezowocności dalszego ciągnienia...

moja "przyjaciółka"-na odmianę---wydała się niewymownie zdziwiona i zdruzgotana moją postawą...cóż---niektórzy ludzie wykazują ściślejsze przywiązanie do starych rupieci niż ja...i wolą ciągać za sobą kadłubek niż zatroszczyć się o sprzęt lepszej jakości(z lenistwa?z obaw?z bezwolności?...?...,0)

w każdym razie-jako,że ucinam toksyczne związki dość radykalnie--zostałam oskarżona o znieczulicę,bezduszność,chory egoizm itp.wróżono mi także,iż z podobną postawą --zostanę na świecie sama jak amputowany kciuk;i takie tam jeszcze inne...

dziś w szpargałach znalazłam list od tejże osoby i co przeczytałam?(--no-oprócz oczywiście wszelkich zaklinań bym jeszcze raz pomyślała i nie grzebała starych dobrych wspomnień...,0)
otóż zdanie:"i wierzę,że z każdej dobrej drogi można zbłądzić,a z każdej złej drogi można zawrócić."
i zgadzam się z tym...
wybrałam dobrze i jakoś kwitnie u mnie odtąd interpersonalne porozumienie---wszelkiej maści...
a ona zachlewa się i zagnębia innych--naiwnychod których jest uzależniona i których na siłę stara się do siebie przytwierdzić!...
04:35 / 23.06.2002
link
komentarz (0)
PLINIUSZ MŁODSZY:"śmierć tych,którzy tworzą dzieła nieśmiertelne,zawsze jest przedwczesna"

jak literatura będzie się w przyszłości miała do twórczości elektronicznej?:,0)-naszło mnie takie pytanko,kiedy czytam już chyba z tysięczny wpis blogowego pochodzenia---wcale niegłupi---powiem więcej---mógłby śmiało pretendować do miana"uniwersalnego"...i dawać ludziom do myślenia,przez długi długi czas...blogowanie jest już dość nagminne.mnóstwo tu wszelkiego śmieciarstwa,szeroko rozumianej grafomanii i bełkotów niewyżytych i niedowartościowanych ---ale z drugiej strony--zawiera się tu również spora doza dokumentalnej pasji,cynicznego lub po prostu wesołego(wiem,że to niepopularny zwrot:,0)oglądu świata...taka nowoczesna odmiana literatury...może przyjdzie czas,że jakiś blog wejdzie do kanonu lektur obowiązkowych w szkołach?!--poniosło mnie futurystycznie?:,0)...
00:35 / 23.06.2002
link
komentarz (2)
siedzę nad miską pełną po brzegi-wspomnień...może dla kogoś dziwnym się wyda,że nad miską---ale w tej chwili akurat ten sprzęt robi u mnie za album fotograficzny:,0)--od wielu tygodni obiecuję sobie zakup porządnego albumu(a raczej wielu porządnych:,0)...
i tak patrzę---i oczom nie wierzę--ile się tego nazbierało...a żyję dopiero ćwierć wieku na tym padole łez...MOJEGO nie ma--poszedł ze znajomymi na koncert...mogłam zatem bez żenady wyjąć z lamusa także fotki moich ex:,0)...zawsze pozostaje sentyment...miałam szczęście do mężczyzn i miałam szczęście do rozstań!oczywiście-każde było na swój sposób bolesne--ale obywało się dotąd bez dramatów i szopek...
i inne zdjątka---jeny!!!--kupa super chwil za nami...i kupa mniej przyjemnych...
to niesamowite-jaką siłę ma przeszłość zamknięta(zaklęta,0)w klatkach kadrów...!i jakie przejęcie i przenikliwe emocje przywołuje!...
ech!--jak sobie pomyślę,że przeważająca większość tych obrazków zniknęłaby w czeluściach ułomnej pamięci---
hallelujah---klisza foto...
siedzę i się śmieję nad masą papieru albo mocniej się zaciągam papierosem i wzdycham---pies gapi się na mnie z dezaprobatą:,0)--durne,nieświadome rzeczywistości bydlę...kochane,wierne oczy--które widzą tylko tu i teraz...