djamancja // odwiedzony 7019 razy // [mindbitter.mumik nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (22 sztuk)
17:33 / 23.03.2005
link
komentarz (0)
Ludzie mają mnie dość. I wcale im się nie dziwię.
Łapię dołka i to niezłego. Ostatnio kłócę się z rodzicami, mam wszystkiego dość. Wszystkim przeszkadzam i w ogóle.

Mi jest przykro nie dlatego, że zdjęcia nie ruszą, nie, mam to gdzieś i miałam od początku. Zawiodłam ich zaufanie. Nie mogą mi zaufać, bo nie mają pewności, że na pewno to i to zrobię.

I kolejny wieczór spędzę czytając Eragona i słuchając DO-Za.. Nawet "Duszy" nie mogę zacząć pisać. Nic.
A jak tylko wrócę do szkoły, to od razu będą testy.
11:37 / 26.02.2005
link
komentarz (0)
No i co... nic ciekawego się przez ten czas nie wydarzyło... aż dziwne..
No dobra, było ciekawie.. tylko że nie wiem, jak to ująć..

Czuję się jedną nogą nie wiadomo kim, a drugą pracusiem. I tak raz jedna i raz druga objawia. Nothing SPESZYL. W ten oto sposób za kilka(??)dziesiąt minut wezmę się za lekcje i sprzątanie.. bo wczoraj nie skończyłam..
Nooo.. ja sprzątałam mój pokój. Normalnie nienormalnie. Ale nie dlatego, że Sebek przyszedł. Nudziłam się. Zostało mi jeszcze pod łóżkiem i pod biurkiem do kompa. Więc idę się za to brać...
Aha, Neme stwierdził, że moje zdania są niegramatyczne.. a co on tam wie :P nie ma bloga :P
21:26 / 19.02.2005
link
komentarz (0)
Gdyby nie to, co się dzieje z moim kompem, pewnie bym dzisiaj nic nie pisała..
Ale piszę..

Bawienie się wciąż trwa. Misiuuu skończony, bluegirl też, teraz czekam na will po raz 2 i mamy komplecik. A nie, bo zapomiałam o bla bla. No tak. Trzeba ich "oczyścić". Zastanawiam się, po co oni w ogóle mi będą potrzebni. Ale czuję, że będą. Poza tym - nie mam ochoty obrabiać O-treiów.
Nie po tym, co mi się dzisiaj śniło.
Razem, ramię przy ramieniu, wrzucili Oceta do jakiegoś basenu, w którym woda miała kolor żółty. Po chwili, gdy zapytany, czy żyję, potwierdził, wskoczyli za nim. W ogóle, w najlepsze się wydurniali w wodzie. I tylko oni czterej.
Pamiętam tylko, że jak to widziałam, czułam okropne zniesmaczenie/żenadę.
Z technicznego punktu widzenia, to niemożliwe, bo Ocet to postać całkowicie wymyślona przeze mnie. Do tego ta pustka - jeśli to było w ciepłych krajach, to musiał być wieczór/wczesny poranek, bo inaczej byłoby pełno ludzi.
I, najważniejsze. Co oni razem robili na wakacjach?

14:20 / 16.02.2005
link
komentarz (1)
Wbrew pozorom, nie wyjechałam, przerwa była zamierzona...

Miałam nie wchodzić na kompa.. dobra. Mnie tu nie było.

Jestem wykończona i tyle.
23:58 / 06.02.2005
link
komentarz (0)
Zgadnijcie, kto miał dzisiaj urodziny? Właściwie, przez te 6 minut jeszcze ma. Kto? Ach, co za pytanie. Wiadomo. Nawet w nowym "Bravo" jak nigdy zaznaczyli, że ma w lutym urodziny. Grudniowego i lipcowego nie zauważyli, ale przecież luty to taki miesiąc zakochanych i w ogóle.. Otóż tak, dzisiaj swoje 26-te urodziny obchodził D. Balan. I z tego właśnie powodu chcę wypowiedzieć jedno, jedyne życzenie. Może się spełni, miejmy nadzieję, że tak.
Chciałabym, aby Dan 1 kwietnia powiedział "tak, a jednak to koniec", by następnego dnia oświadczyć, że to był żart prima aprillisowy.


23:00 / 05.02.2005
link
komentarz (0)
..Chciałem wziąść ciepły wiatr,
utkać z niego nowy świat,
ty powiedziałaś, że nie warto.
Chciałem zapleść rzeki bieg,
tej miłości z naszych serc,
on powiedział, to na darmo..

...Da muzica mai tare...


Zapomniałam, że od płaczu boli mnie głowa. Ciao
20:43 / 04.02.2005
link
komentarz (0)
Gash, jak mi się nic nie chce. Chcę iść teraz spać. Wtulić w jakieś ciepłe ciało, zasnąć przy jakiejś wolnej melodii.. niestety. Nie mogę na razie sobie na to pozwolić. Wszak nie było mnie trochę w necie, trzeba to nadrobić. Wbrew pozorom, trzeba..
Ale i tak czuję się jakby cały świat walił mi się na głowę. I nie w przenośni, po prostu łeb mi pęka.
"Filipek" - tak go nazywam - wydziera się bezbłęgdnie po hiszpańsku, ale może go zmienię na Mihaia, Ni-cośtam i Fabiana.
Ostatnio łapię się na tym, że szukam jakiejś alternatywy zamiast O3. Tylko że nie mam pojęcia, czyją muzykę mołabym tak bardzo pokochać.. Na pierwszy plan wysuwa się 2 ludków. Luca Dirisio i Patrick Nuo. Pierwszy dostaje plusa za narodowość i jego piękną "Usami", a drugi za sam wygląd i "Girl in the moon". Nie wiem już...
I.. jeszcze jedno.. Agrafce coś odbija..
22:06 / 01.02.2005
link
komentarz (0)
Stało się. Kolejna przerwa techniczna na mylogu. Ja nic nie mówię.
Dziś poszperałam w moim gadulcu, odkopałam jakiś numerek, zmieniłam katalog, wyczyściłam listę i wrzuciłam pod tlenka. Będę kołować lud z mego miasta :]
Może to mi teraz nagwizdać najwyżej, jutro kompa oddają w ręce "siły wyższej". Gash, i będę musiała w kółko tłumaczyć, co ma się stać, a co nie :/ A człowiek potrzebuje tylko przerzucenia swoich dokumentów, gadulca, tlena, muzy i czegoś tam jeszcze na inny komputer :/ Inna sprawa będzie, jak zajmie się tym nasz pan R. Tedy to będzie naprawdę dziwacznie.
Prześladuje mnie pewien człek, ale staram się nie oszaleć. No dobra, mam tego po dziurki w nosie. Dzisiaj wywołałam 'wilka' z lasu, płonąc pięknym rumieńcem, a dwie godziny później wysłuchiwałam pasjonującej rozmowy o modelach Nokii. Chyba zrobię mu na złość i zapytam się go, co byłoby lepsze: Samsung czy Siemens. Już nawet wymyśliłam do tego historyjkę, że niby z Radikiem obdarowujemy się w Walentynki prezentami i już ustaliliśmy co mniej więcej sobie kupimy i nie wiem, jaką komórę mu kupić. Nie wiem, skąd ten pomysł, ja w każdym bądź razie znów dostanę przytulankę. Gdybyśmy w ogóle mieli się obdarowywać czymkolwiek.
Jutro środa. Potem czwartek, już lepiej, a w końcu piątek i weekend. Pośpię sobie.
Co do Laina.. hm.. muszę ustalić z nimi fabułę i w ogóle, nim cokolwiek zacznę.
A piosenka na ten tydzień to "Touch Me" Guntera. Ewentualnie "Pirates of dance" DJa Bobo. Cóż, w końcu piraci.........
00:01 / 31.01.2005
link
komentarz (0)
Czuję, że już za późno by się wycofać. Rano do szkoły, niech wyliczę: anglik kicha, infa - może lepiej bez komentarza, WF pierwszy raz od miesiąca będę ćwiczyć, matma omówienie Wi Aj Pi, Rela będzie ciekawie, niemiec 50:50 no i polak - mój prześladowca. Szczerze, to polak został zrównany z ziemią i jego miejsce zajęła infa. Po prostu babiczka zagięłła mnie tym tekstem o moich znajomościach tekstów ANGIELSKICH piosenek. Prze pani, a myśli pani, że co ja robiłam całe ferie? K-maro, PiMy, O3, Hi-Q, Danzel, Scooter, LP.. ja żyję muzyką, choć tworzenie zostawiam tym, którzy robią to więcej. Wolę projektować okładki płyt i pisać swoje bzdurki.
Więc.. nie powinnam mieć takich wątpliwości co do tego, jak mnie przyjmą. A jednak.. nie były to zwyczajne dwa tygodnie wielkiej laby. Niby człowiek żyje, żeby odpoczywać. A ja pracowaam mniej ni w wakacje - wtedy to pisałam Wielki KIT i resztę. A teraz to nawet palcem nie kiwnęłam w stronę pisma. Ok, poprawka, kiwnęłam, powstał przecież WK4, Lain Dexter Tvim, i udowodniłam, że jestem słowna. Rzekłam - znajdę, i znalazłam. Ale to był pech, ledwie kilka minut.. o 2:05 Sammi poszła, a o 2:13 miałam tekst. Jednak to prawda - SDI mi się śniło.
Ah, chciałabym do tego dorzucić środek transportu na naszą "bezludną" wyspę. MAMY STATEK! Który wygląda na skrzyżowanie Titanica [aluzja do Gossip-girl] z jakąś łódeczką, ale Sam się starała, to widać.
Do zobaczenia. Na pewno coś skrobnę..
22:51 / 28.01.2005
link
komentarz (0)
"Czarownico, zrób to dla mnie:
Znajdź mi księżyc,
co utkany jest z tęsknoty
i tajemnic.
Pokrój go na cienkie plastry,
potem zawieś
nad domem mej ukochanej,
żeby dzisiejszej nocy
zobaczyła go na niebie.
I niech wtedy westchnie do mnie,
jak ja wzdycham do niej,
nawet bez księżyca."
- Christopher Ścierwnik
To jeden z najpiękniejszych wierszy w życiu, jakie czytałam.
W ten oto sposób mamy 13 notkę na tym blożu. Ni mniej, ni więcej, a 13. W taki sposób chciałam oddać moje emocje. Chociaż wiersz nie tyczy się mojego uczucia, ani nic takiego, bardzo go lubię. Jest on z 2 części Abaratu - Dni Magii i Nocy Wojny. Nie czytałam jeszcze tej książki, mimo iż powinnam. Teraz zaczytuję się w drugim tomie o przygodach Leanana Latawca.
I póki nie skończę, "Gwiazda Zagłady" musi poczekać.
Do zobaczenia, zaklikania i usłyszenia.
22:39 / 25.01.2005
link
komentarz (1)
.... Rozumiesz? Kochałam tego człowieka. A on mnie nienawidzi.....

Nie wiem jak inni, ale ja notki biorę prawie z powietrza. Prawie, bo to powietrze wypełnia moją głowę. Przypomina to mi pewien blog na mylogu - "Każda szkoła ma swojego świra. Ten blog jest o naszym". Zacytuję, "gdzieś w środku nocy w mózgu IceBreakera.. ekhem, bez przesady... gdzieś w środku nocy w GŁOWIE Icebreakera..." i tak dalej i tak dalej. Nie wiem, jak kto to odbierze..

Inna sprawa. Czasem jak człowieka coś napadnie [zwłaszcza w łazience] to wymyśla MOWY DO SIEBIE. Przynajmniej ja tak mam, nie wiem jak inni. Polega to na tym, że opowiadam o czymś, zadając sobie samej pytania. Wczoraj rozmawialiśmy o Serii Niefortunnych Zdarzeń, na którą chcę iść do kina. Dzisiaj była to rozmowa na temat szyneczek. Bo dawno nie jadłam żadnej wędlinki. Ot, tak, rozmawiałam sobie z sobą z jakie szyneczki są najlepsze i z czym.
Kończę już tą notkę, nie chce mi się rozwodzić nad tym...
23:38 / 24.01.2005
link
komentarz (0)
Jestem zdziwiona. Prawie przerażona.
Czemu? Patrz poprzednia notka.
Dlaczego teraz, kiedy oficjanie stwierdziłam, że go nie kocham, łazi mi po głowie cały czas?? Czemu? Pakłamu? De ce? Warum? Why?
Nie mogę tego zrozumieć. W ogóle. Nawet nie próbuję, bo to nie ma sensu.

I jakby na odreagowanie mojej decyzje były dzisiaj dwa sny. Jeden - o O3 - bardzo, bardzo głupi, i drugi o szkole. Znów mi się szkoła śni. Nie że coś w tym złego, tylko że tym razem przesadziłam. Wiecie, co było? W szkole było tajne przejście. Od korytarza do stołówki aż do łazienki dziewczyn przy szafkach. W ścianie sali gimnastycznej były drzwi do łazienki nauczycieli. Gdy tam się weszło i przesunęło się kawałek ściany stawała przed nami długa droga na dół - wprost do naszej łazienki. Był to korytarz, w pewnych momentach przechodzący w schody, z umywalkami po obu stronach. Ściany pokryto kafelkami z nie ciekawym wzorkiem, który śnił mi się wcześniej, tj. fioletowe kwadraciki z żółtymi tulipanami. O ile dobrze pamiętam to taki był wzór na dywanie w apartamencie O3 w pokoju 26 w pewnym hotelu w Bukareszcie [Rumunia, Europa, Ziemia, Układ Słoneczny, Droga Mleczna, Wszechświat 9, itd]. Po przejściu całego korytarza zatrzymywały nas drzwi. Bez klamki, zamka, okienek i innych tego typu rzeczach. Co ciekawe, te drzwi był zamknięte, ale na mój rozkaz się otwierały. No i w ten sposób chroniłam się przed nauczycielami, nie chodziłam na lekcje, a byłam w szkole i w ogóle. Żeby tego było mało, zauważył to Bruc. Wezwał mnie do 'swojego' gabinetu i wypytywał o różne rzeczy. Wyjawiłam mu, że przejście służyło mi także do ogrywania młodego Kołakowskiego w szukanego-gońmnie. Ogólnie sen nieciekawy, poza tym cholernym przejściem. Nie warty opisania, chyba że w "ukrytych" razem z Okropnym Sekretem. Co ciekawe, w tym śnie Bruc był naszym WFistą i mnie nienawidził. U mnie spadł do "obojętnego", a nawet może trafi do "nie lubię". Nie wiem, na razie nic nie jest pewne. Poza jednym: Ryż nie jest niczym w mojej miłości - cytat z CB.
23:48 / 22.01.2005
link
komentarz (2)
Piszę tę notkę drugi raz, z dwóch powodów, po 1 bo się net ściął i tamta niestety odeszła, a po 2 muszę to ubrać w szczegóły albo coś... :)
Trzy poprzednie notki są nieaktualne. Po prostu. Straciły swą aktualność. Ta o HTMLu - bo przerzuciłam się znów na opowiadania, w tym może powstanie "Nie Wróciła Do Domu"; o nudzie - bo doszedł kolejny blog, tym razem Jeanen. Opko się pisze. No i wreszcie - o mojej wściekłości. Ten człowiek, przez którego byłam wściekła na Wyll, po prostu przyszedł do nas i zdałam sobie sprawę, że mimo tego jego śmiechu [który jest lepszy od śmiech K-maro], oczu [ach, piękne oczka, choć Aser ma ładniejsze] i tego swoistego sposobu bycia, jakoś tak do mnie nie pasi. No wiem, od początku wyobrażałam sobie za dużo, nadawałam mu cechy jakich nie miał i w ogóle, ale.. teraz zdałam sobie sprawę, że "my" nigdy by nie było i nie będzie. Kumple, przyjaciele owszem, ale na coś więcej nie mam co liczyć. I nawet po ostatnich wydarzeniach jakoś pogodziłam się z tym. Jest mi cudownie tak jak jest i nie potrzebuję tego zmieniać kolejną walką. Walką o coś, co należy się komuś innemu. A właściwie nie widać, by się na coś zanosiło. Spokojny, cichy człowiek, który ożywa wśród swoich.. Nie jest taki, jaki myślałam, że jest. Nie chcę mu mącić główki moim czymśtam. Daję sobie spokój. Najpierw się we wszystkich zakochiwałam, teraz się odkochuję. No pięknie. Super. Cudownie. Bajecznie. I nie mówię tego ironicznie. Cieszę się. A jak to, co planujemy na lato, czyli wyjazd do Rosji na tydzień, dojdzie do skutku, to będę w siódmym niebie. TAM to na pewno kogoś poznam. Bo co? Jedzie ekipa Ryża. Ja tam mam być jedyna dziewczyna. Znaczy się, z Polski. Jak pojedziemy to będzie wspaniale.
Kończę już, niedługo północ, nocne marki muszą pisać. Muszę wyłączyć muzę, bo Nemek nie zaśnie. Słowo na jutro: ziomale. Tak to ładnie w jego ustach brzmi. Ah, ZEMSTA nie wypali. Nie w słownym znaczeniu. Po prostu powiem oficjalnie: Co? Jaki Ryży? Hę? i się skończy. Ot, tak. Lżej mi na sercu...
23:10 / 21.01.2005
link
komentarz (1)
Mam dwie wiadomości - dobrą i złą. Dobra jest taka, że wymyśliłam kilka faktów z życia Jeanen Latawiec, co w połączeniu z dobrym początkem daje niezły pomysł na historię, a zła jest taka, że czeka mnie kilkugodzinne niebieszczenie elementów na szablon Jeanen. Bloga już ma, a szablon wybrałam taki, że wymienię fotę i pozmieniam kolorki żeby pasowało. Moja inteligencja jednak jest :] Właściwie, niebieszczenie nie byłoby takie złe, z tym że to, co niebieszczę jest dość wielkie i rach-ciach tego się zrobić nie da. W dodatku to jest latawiec i muszę mu jeszcze pokolorować kokartki na na ogonie. Do tego dochodzi jeszcze chmurka do zniebieszczenia. Czyli dzisiaj do 2 siedzę, jak nie później i jutro możliwe, że też jak wstanę o tej 12:30 to będę robić. A tu spokojnie przygrywa "Usami" Dirisiego. Cóż, pasuje do szablonu, może nawet poszukam wersji wav i wrzucę na jakiegoś serwka i będzie na blogu? To się pomyśli potem. Teraz czekają mnie 3 godziny niebieszczenia [czy właśnie stworzyłam neologizm?] i jeszcze trochę pracy.
Właśnie zdałam sobie sprawę, że jak bym się brała za projekt "SMK", musiałabym siedzieć kilkadziesiąt godzin przy kompie a i tak byłoby do bani. Czym jest SMK? Soldat Master Killers. Nemek chce założyć klan. A ja mam niby zrobić mu stronkę. Śmiech na sali! Stałam się mistrzem HTMLa w ozach kilku osób, mimo iż nic właściwie nie potrafię! Dobra, gdzie jest moja odznaka?.. Powinnam se jakąś strzelić za to małpowanie Laenana. On też nie dorasta do stóp własnej legendzie. I nie nosi brody!
00:02 / 21.01.2005
link
komentarz (0)
Co robią z człowiekiem napady nudy?

Mogę powiedzieć, na własnym przykładzie, że straszne rzeczy.
W poniedziałek założyłam tego oto bloża. Wczoraj zrobiłam pierwszy swój szablon, prawdopodobnie na mylog.pl. A dzisiaj?? Co dzisiaj tworzę? A, drugi szablon.
Właściwie, 'tworzenie' to lekka przesada. Ściągnęłam z jakiejś strony szablon, pozaznaczałam różne miejsca i wyczyściłam większość obrazka. Na ślepo przecież budować nie będę, co nie? Potem usiadłam i myślałam, co mogłoby się na nim znaleźć. Cudów nie wymagałam - wszak w zeszłym tygodniu robiło się tandetne tapety. Oczywiście, czegoś niemożliwego do wykonania nie chciałam - przejrzałam to, co gdzieśtam ukryło się w zakamarkach Moich Dokumentów i stwierdziłam, że tylko głupi, albo naprawdę chory człowiek, chciałby TAKIE coś na szablonie. Co ja miałam? Kolekcję z serii 'dzień z życia Kappy - Datka'. Czyli jakieś obrazeczki pod wpływem impulsu znalezione w Google. Miały 1,5 roku. No, ale to co powstało natchnęło mnie do znalezienia sporej ilości różnych odmian Krawka. A Krawk to taka śliczna jaszczureczka [czy może dinozauruś??], nad którą się rozczulam do stanu S, czyli seplenienia. W ten oto sposób powstało pierwsze cuś, co jest do obejrzenia na stronie http://o3zone.w.interia.pl/krawk.html .
Domena myląca, wiem, kiedyś miała być to stronka o Tych-Trzech-Z-Mołdawii w skrócie TTZM [to brzmi jak środek uspokajający, nie wiem czemu mi się tak kojarzy..].
Rozpisałam się, a nie powinnam. Przed trzema minutami wybiła północ. Czeka na mnie pół kilo czekoladowego twarożku. Znaczy się, cytując Rolvię, SAPDAM!
19:55 / 19.01.2005
link
komentarz (0)
Jestem WŚCIEKŁA! Normalnie, totalnie WŚCIEKŁA!
Tak się czuje zapewne człowiek, którego przyjaciel zrobił coś podłego dla żartu. Bo ja tak to odczuwam.
Wyll bardzo dobrze wie, że wzdycham do pewnego człowieka, a mimo to zaklikała do niego na GG wypisując różne bzdury. Oczywiście on nie wiedział w ogóle o co jej chodzi [i chwała mu za to], a ona miała polewę. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie
1) to, że zrobiła coś, o czym mogę tylko marzyć, bo po prostu nie stać mnie na taki krok, jak napisanie do niego [wiem, że tak nie powinno być, ale tak już jest]
2) Sam o tym wszystkim wiedziała. I dobrze, że mi powiedziała, nie jestem na nią zła. Ale sama świadomość, że one wiedziały co robią, a mimo to zrobiły to, mnie po prostu wkurza.
I nawet wiem, co zrobię, żeby jej było łyso. Ostatnio w ogóle robię różne rzeczy, żeby straciła orientację. Chamskie? A to, co zrobiła, nie było chamskie? Ja naprawdę go kocham. I o czymkolwiek się dowiaduję z jego udziałem, utwierdzam się w tej miłości. Wiem, że on jej nie odwzajemni, że będę przez to cierpieć, ale przynajmniej będę próbować.
I tak żegna prawie zapłakana Djamancja, dla niektórych Jane, dla ludzi na GG Jeanen Latawiec, a dla anty-fanów zespołu O-zone - JM.
17:22 / 19.01.2005
link
komentarz (0)
Myślę.
Jeszcze, naturalnie, nic nie wymyśliłam. Bo gdyby tak było, nie pisałabym notki. Chociaż nie. Napisałabym. Ale by nie zaczęłoby się od wyrazu, którego do końca nie rozumiem i nie włączyłabym w tle Dirisio [jakkolwiek się to wymiawia, ja obstawiam Dirizjo, w końcu Włoch]. Poszedłby K-maro i drzwi zostałby by zamknięte. No i GG bym wyłączyła, a przynajmniej "uniewidoczniła", by tylko Sam nawijała o tym, że w Kiszyniowie latem temperatura wynosi 39*C! [naprawdę nie obchodzi mnie to w tej chwili! A co!] A tak? Gadam z jakimś kimś z mojej małej mieściny [Bytów], który mnie wypytuje o nazwisko. Noż, kurde, po ojcu, czyż nie?! I że też Roly chce się z takimi umawiać! Kompetencja w naszym mieście, jasne. Już mi się tricki na wykiwanie tych osłów! Naprawdę, muszę zarejestrować nowy nr na takich ludzi. Pod tlena wrzucę i będę ich kołować.
Tak, przydaje sie takie miejsce, gdzie mogą przeczytać tysiące, a jednocześnie nikt. Można się wykrzyczeć. Ale przeklina się lepiej tam, gdzie przeczyta to krąg zaufanych.
14:30 / 19.01.2005
link
komentarz (0)
Zdziwiłam się dzisiaj rano [cyt. jak wstałam, czyli o 12:30], że taka cisza i spokój w domu. Skleroza! Tata z braciszkiem i kolegą pojechał na basen, a mama w pracy. A że psa jeszcze nie ma ["bedzie jak Oskarek umrze!" "no to my sie postaramy, by umarl jak naj szybciej!"], to cicho było.
Otworzyłam oczy, przeciągnęłam się, wsadziłam okulary na nos, poszłam do sypialni rodziców zobaczyć, która godzina i zeszłam by zrobić sobie śniadanie. A było co jeść! Płatki - dwa rodzaje, herbata na zimno [albo parzy w gębę albo zmraża - czy w tym domu herbata nie może mieć normalnej temperatury?], babka z wczoraj z dżemikiem, jakieś wafelki.. Wyszło skromniej niż zwykle [nie było deseru], ale i tak Ozzy się oblizywał. Potem - hop, w szlafroczek i skarpetki i do komputerka. Poczta sprawdzona, fora gdzie wywołałam zamieszki też, nic ciekawego. Świrki są, muza się ściąga.. normalny początek dnia. Tyle że nic nie piszę. Echh. Lenia złapałam. To się czuje. Nic mi się nie chce. Nawet czytać tej głupiej [jak dla kogo] "Gwiazdy Zagłady", którą dostałam na Gwiazdkę. A propos tej książki.. czy tylko omi dziadkowie są zdziecinniali, czy czyiś jeszcze? Ja rozumiem - fajny bestseller autora innego bestsellera, ale w środku dedykacja od "mikołaja". Boże, w pierwszej chwili poczułam się jak dzieciak. Mam przecież to 13 lat! Nie jestem dzieckiem! Hm, sam gatunek książki wskazuje na mój wiek. Książka od 12 do 18 lat, a ci się podpisują jako mikołaj. Tak więc tej książkinie przeczytam w tym czasie, bo mi się nie chce.
Kończę juz ten smutny wywód, bo skończyła mi się wena na pisanie notki. No i Sam se wkleiła szablon na bloga, trza iść popatrzeć.. na zniszczenia...`
00:02 / 19.01.2005
link
komentarz (1)
No jak obiecalam - pisze!
Wszakże na razie nikt nie komentuje tego i nie zabrania, więc trza kożystać z wolności..
Siedzę sobie właśnie, wcinam babkę z dżemem i nawet fajnie jest, bo mam co czytać - forum GBY.pl - i z kim gadać na gadulcu. I tu już nie chodzi mi o Jarka - Wiórę, tylko o jedyną osobę która ze mną od kilku miesięcy przesiaduje do 0:30.. Ach, nie będę zachwalać swoich przyjaciół. Ale Sammi zasługuje na to.. Kiedyś ją podziwiałam za ten spokój, dzisiaj - gdy jestem inna niż wsześniej - nawet nie zazdroszczę. I nawet jak kiedyś coś mi strzeli do łba i dam im adres tego bloża [w tej chwili wątpię w to, ale przyszłosć jest wciąż niepewna] to nic się nie stanie. Bo co? Wyrażam swe zdanie, a że nie do końca publicznie, to co?
Tak myslałam, zrobie użytek z tego bloża i będę specjalnie na jego łamach coś pisać. Pomysłów mi nie brakuje - pytanie, jakie będzie wykonanie. Tak może kilka odcineczków czegośtam. Ach, nie zarzucać pomysłami, co to mogłoby być, już ja dobrze wiem, co napiszę. Żadno problemo. A potem się skożysta z opcji, exportuje na nowy już komp [do tego czasu zdąrzą mi wymienić?] i pośle w świat, nie reklamując tego małego bloża.
Hm.. czemu ja na tego nloga mówię bloż?
16:39 / 18.01.2005
link
komentarz (0)
Nawet nie wiem czemu chcę coś napisać....
Tak to już jest w Dniu Zdechlaka. Pierwszy w tym roku!! Jeszcze trochę ich będzie, przecież zdechlaki muszą mieć swój dzień kilka razy w roku... Nie, nie żartuję. Zastanawia mnie tylko jedno: zazwyczaj to był czwartek, a w roku 2005 już zaczęło się od wtorku. Nie będę wnikać, co Rada Orzeszkowców wymyśliła, że zaczyna się we wtorek, ale.. przydałoby się, żeby swojego kronikarza poinformować, co, gdzie, jak i dlaczego. A tu nic. Poszli sobie i pewnie wrócą wieczorem. Tfu! Jeden został.. nie ma to jak psia wierność [ale on jest człowiekiem!]...
Wczoraj się kłóciliśmy o tego malamuta. Przecież po to chcę taką bestię, żeby z nią latać wte i wewte! A nie jakiegoś retrievera. Przecież to pies nawet nie jest. I jak nazwiesz takie karmelkowate coś "Wradrowiec"?? O "Mamucie" Rolka też może zapomnieć. Poza tym, konkurs na nazwę zrobi się potem. Tak, nazwę, a nie imię, bo to coś... [golden retiever].. to imienia posiadać nie będzie. Ale nazwę owszem. Złośliwa się robię, to dobrze. To znaczy, że mogę coś stworzyć ciekawszego aniżeli TO.
No a wygląd zostanie jaki jest bo lubię gotowce, czyli to, co jest już zrobione przez kogoś i kilkadziesiąc innych osób to może mieć. No.
Wieczorkiem znów coś skrobnę, może przejdzie mi głupkowatość i ochota na ślenadniki.. yy.. naleśniki.