ohyda // odwiedzony 7392 razy // [era_chaosu_mumik szablon nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (22 sztuk)
23:32 / 16.12.2015
link
komentarz (0)
Tak, chodzi o mysz. Taką komputerową, nie żywą, którą czasami przynoszą do domu moje koty jako dar dla mnie.
Chodzi mi o mysz komputerową, oparta o technologie BT (BlueTooth). Myszy bezprzewodowych mam kilka, są to myszy radiowe. I zawsze musi być odbiornik fal wsadzony w port USB. Tablet posiada tylko jedno wyjście microUSB zajęte przez taki właśnie odbiornik poprzez kabel OTA. Nie mogę wtedy używać innego urządzenia poprzez to łącze. Dlatego wpadłem na pomysł zakupu myszy BT.
Takie myszy znalazłem na allegro. Ale póki co postanowiłem sobie taką zakupić w zwykłym sklepie z akcesoriami komputerowymi. I tu pudło: w zadnym sklepie nie posiadali takowej. Pozostał zatem zakup na allegro. Znalazłem mysz BT firmy HP, zakupiłem i szybko ja otrzymałem. Czasami się dziwię, jak szybko transakcje na allegro przebiegają. Dziś ją otrzymałem i postanowiłem podłączyć do tabletu colorovo z Windowsem 10. Po krótkim czasie oczekiwania tablet wykrył mysz i dość szybko się z nią sparował. Bingo! Zadziałało.
No to teraz kolej na laptopa, tez od HP. I tu mała niespodzianka: lapek myszy nie wykrył. I żadne inne urządzenie typu tablet (z Androidem) czy tez komórka (z Androidem) myszy po BT nie wykryły. Chociaż po kablu OTA wykrywają mysz po USB. Totalna porażka.
Mysz miała być przeznaczona dla tabletu z windowsem, więc jest tylko dla niego. Koniec, kropka.
22:39 / 24.02.2012
link
komentarz (0)
No i powróciłem. Na fali logowania się do zapomnianych serwisów. Niektóre już niestety padły. Signum temporis.
A ten serwis ma już 10 lat!
Do następnego razu.
23:31 / 29.01.2011
link
komentarz (0)
Rany!
Zupełnie zapomniałem o tym, ze kiedyś tam w zamierzchłych czasach Internetu założyłem nloga. Po co? A już sam nie wiem, pewnie po to, by zwyczajnie go mieć. Wypróbować, jak to jest. I tak zostało. A raczej został, opuszczony, zapomniany.
Może kiedyś tu jeszcze wrócę. Może. Kiedyś.
23:23 / 21.08.2003
link
komentarz (0)
Zatem obwieszczam wszystkim znanym i nieznanym, że oto moje zapiski ożywają na nowo. Cieszyć się czy smucić? A po co smucic? Czyż życie nie jest na tyle smutne, by jeszcze sobie dokładać? Ale pompatyczny ton mi się udzielił o tej porze... Kończę już te pierdoły pisać. Spodziewajcie się róznych rzeczy, sam się boję siebie, co też tu zamieszczę...
Czyżby koniec?
Koniec?
Czyżby...
...
...
...
Aaaaaaaaaa.......
...
...
...
DUP !!!

Definitywny koniec notki.
13:03 / 01.08.2002
link
komentarz (0)
Wreszcie pojechałem na jakieœ wakacje. Do Opola. Pilnować domu kuzynki. Dom (duży,0) + ogród (strzyżenie trawy kosiarkš spalinowš,0) + 2 psy (jeden mały i głupi „lizol” i młoda, ale już duża buldożka,0) + 2 koty (mamusia z młodš,0) + cisza i spokój. Net dostępny tylko na firmie kuzynki, a do firmy mam klucze. W ogrodzie oprócz drzew oczko wodne, w którym można się popluskać i popływać na materacu. Zresztš niedaleczko jest większe bajoro przeznaczone do pływania. Do dyspozycji pełna lodówka + Merc Vito (zbyt duży, jak dla mnie,0) oraz rower (resorowany, ale przerzutki ma nie wyregulowane i tym się musze zajšć, bo ja tak nie lubię,0) + komp bez netu, chociaż telefon jest, ale tylko na parterze – na piętrze nie wypatrzyłem gniazdka.
Pojechałem do niej pocišgiem. Podróż była koszmarna. Pocišg ( z Kijowa,0) przyjechał z opóŸnieniem („za opóŸnienie przepraszamy”,0) 20 minut. Do Katowic jechał w miarę normalnie, od Zabrza zaczęło się stawanie – na większych stacjach po 15-20 minut. Do Opola dojechałem z dwugodzinnym opóŸnieniem. Koszmar – wysiadłem cały mokry od potu, tak było goršco. Ale i jest handicap tej podróży – PKP nie zażšdała opłaty za nadprogramowy czas przebywania w jej œrodku transportu (a przecież taki wagon i jego wyposażenie zużywa się wtedy nadmiernie,0). Hyhy
Będę tu siedział około dwóch tygodni. Zamierzam pojeŸdzić tu i tam turystycznie, skoro mam takie auto do dyspozycji. Tylko nieco się czuję głupio sam w tak wielkim domu. Dobrze, że przynajmniej sš te psy.
22:40 / 14.07.2002
link
komentarz (1)
Welcome in Poland!

Od redakcji: ta historyjka jest naturalnie fikcyjna ale w swietle obowiązujacych (tak!,0) przepisów
takowe zdarzenia jak najbardziej mogą mieć miejsce...


- Dzien dobry!
- Dzien dobry. Dobrze sie lecialo?
- Dziekuje, bardzo wygodnie.
- No pewnie, LOT teraz ma Boeingi, to nie to co kiedys. Paszporcik poprosze.
- Prosze bardzo.
- O, polski! Przynajmniej jeden, co wie, ze trzeba miec polski. Nie ma pan pojecia ile my klopotu mamy z tymi, co wjezdzaja na amerykanskich, a potem mowia, ze nie wiedzieli i musza wyrabiac
polskie. Ale pan jest w porzadku.
- Bardzo mi milo.
- Cel przyjazdu?
- Do rodziny. Matke tu mam i brata.
- Srodki finansowe na pobyt pan posiada?
- Posiadam.
- Prosze okazac.
- Prosze bardzo.
- O, karty kredytowe! Amex Gold i Gold Visa
- Znaczy, pan wyplacalny?
- Chwala Bogu, nie narzekam.
- A rachuneczki jak pan placi?
- Jakie rachuneczki?
- No, te co miesiac, z kart kredytowych?
- Normalnie, przelewem.
- Znaczy, skad przelewem?
- Normalnie, z konta.
- A gdzie to konto?
- Normalnie, w banku.
- A w jakim banku?
- Chase Manhattan.
- Oddzial w Warszawie?
- Nie, w Nowym Jorku.
- A ma pan zezwolenie na posiadanie konta za granica?
- Jakie zezwolenie?
- Z NBP.
- A co to jest NBP?
- Pan co, wczorajszy? Narodowy Bank Polski. No, jak pan nie ma, to klopot.
- Jaki klopot?
- No, niestety, pan jest zatrzymany do wyjasnienia jako podejrzany o prowadzenie nielegalnych operacji walutowo-dewizowych za granica?
- Jakich operacji? Przeciez to moje zwykle konto!
- No wlasnie. A konta za granica bez zezwolenia NBP miec nie wolno. Staszek, daj kajdanki!
- Ja jestem obywatelem Stanow Zjednoczonych! Zadam natychmiastowego kontaktu z moim konsulem!
- Eee tam. Paszport polski, miejsce urodzenia Warszawa, kraj opuscil w 1982 roku, syn Andrzeja i Ernestyny z Kowalskich, o zwolnienie z obywatelstwa sie nie ubiegal - wszystko jak wol tu w komputerze stoi. Znaczy, obywatel Polski na suwerennym terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Zaden konsul nic tu do pana nie ma.
- To jest bezprawie!!!
- Eee tam, jakie bezprawie. Bezprawie to bylo za komuny. Teraz wszystko jest calkowicie zgodne z prawem. Ustawa karno-skarbowa. No, ale dlugo pan nie bedzie siedzial, najwyzej pol roku, do
sprawy. Sady tych z USA lekko traktuja, bo nie wiedzieli. Nikt jeszcze wiecej jak trzy lata nie dostal. Jak sie pan przyzna do winy, to moze nawet dadza wyrok z zawieszeniem. Ale, ale... tu
cos jeszcze jest. W Ludowym Wojsku Polskim pan sluzyl?
- Nie sluzylem.
- Zwolniony?
- Nie, wyjechalem.
- Uuu, to niedobrze. Staszek, zadzwon po Zandarmerie Wojskowa! Fatalnie sie dzisiaj panu sklada, rodaku. Artykul 224 ustawy o powszechnym obowiazku obrony RP, w polaczeniu z artykulem 228. Samowolne przebywanie za granica w celu trwalego uchylenia sie od sluzby wojskowej. Trzy do pieciu lat. Na to nie daja zawieszenia.
- Ale to bylo dwadziescia lat temu! Poza tym Polska jest teraz w NATO.
- To co, ze jest w NATO? To znaczy, ze juz mozna sie od wojska uchylac? Glupie zarty sie pana trzymaja. Porzadek przeciez musi byc! Raczki prosze...
- Ale przedawnienie...
- Niestety, rodaku. To sie nie przedawnia. Artykul 243.2 - przedawnienie scigania i wyrokowania w sprawach o uchylenie sie od sluzby wojskowej nie biegnie podczas samowolnego pobytu sprawcy za granica. Przykro mi. Wyprowadzic go! O walizeczki niech sie pan nie martwi - rodzina moze odebrac miedzy dwunasta a czternasta trzydziesci. - Nastepny!!! Dzien dobry! Dobrze sie lecialo? Paszporcik poprosze...

02:44 / 12.07.2002
link
komentarz (2)
"10 powodów, dla których Tolkien powinien być zakazany!
Oto lista racjonalnych powodów, dla których książki JRR Tolkiena powinny być wpisane na czarną listę:

1 - Propagowanie przemocy i sadyzmu - jak inaczej można nazwać opisywanie wojny, i to nie będącej faktem historycznym? Prawie każda postać jest uzbrojona, a umiejętności wojskowe są b. wysoko oceniane (zamiast wyraĄnego potępienia kultury śmierci!,0). Nawet upiory się tam zabija (vide "Bitwa na Polach Pellenoru", "Mgła na kurhanach",0)! Trupy ścielą się gęsto od połowy I tomu do samego końca, a ostatnim jest morderca - oprócz rzezi niewinnych mamy tu więc także propagandę kary śmierci, natomiast zastrzelenie Grimy po zabójstwie Sarumana ociera się o jawny lincz, za który jednak nikt nie ponosi konsekwencji. I nieważne, że główny bohater nie zabił ani jednej osoby - na pewno miał takie intencje jako wychowanek neopogaństwa (o tym póĄniej,0), a poza tym nie musiał, radził sobie doskonale za pomocą wyrafinowanych metod manipulacji psychologicznej (o tym także póĄniej,0). Sadyzm widoczny jest w opisie np. oblężenia Gondoru. Makabryczne pomysły autora nadają się jako żywo do encyklopedii pod hasło "barbarzyństwo".

2 - Zmarłym nie jest zapewniony świątobliwy spoczynek - duchy werbuje się jako szpiegów, wojaków, są nawet bezpośrednio atakowane! Zresztą co to za spoczynek bez krzyża, mszy i sakramentów. Totalne zdziczenie i samowola.

3 - Trąca wyraĄnym męskim szowinizmem: w Drużynie nie ma ani jednej kobiety, a płeć żeńska przedstawiana jest w sposób do cna tradycyjny. Nawet kobieta niby wyzwolona - Galadriela - ma męża! Jedyna dama ruszająca na wojnę zostaje pokazana w sposób wyraĄnie klasyfikujący jej rolę społeczną (opiekunka starego stryja, doprawdy!,0), a jej koniec jest taki sam jak wszystkich - wychodzi za mąż i wypowiada ohydny, propagandowy tekst o odrzuceniu roli wojowniczki i poświęceniu się ratowaniu chorych (czytaj: odrzuceniu walki o swoje równouprawnienie i poświęceniu się służbie męskim, szowinistycznym świniom!,0). W ciągu akcji mamy 2 śluby, natomiast wielu z głównych bohaterów nie wstępuje w związki małżeńskie (co zapewnie nie zabrania im dziwkarstwa i wykorzystywania psychiczno-fizycznego kobiet na boku,0).

4 - Propaguje używki. Od pierwszego rozdziału do ostatniego jedną z głównych trosk hobbitów jest posiadanie odpowiedniej ilości tzw. "fajkowego ziela", bliżej nie określonego (można to interpretować zarówno jako tytoń jak i marihuanę,0), bohaterowie piją też w dużych ilościach piwo, wino (Thorin otwarcie wygłasza propagandę proalkoholową w I rozdziale "Hobbita" chwaląc spiżarnię gospodarza i jego trunki!,0), nieokreślona bliżej chemicznie pozostaje też tzw. woda entów powodująca deformacje fizyczne --> nagły wzrost Peregrina i Meriadoka wybitnie o tym świadczy. Hedonistyczny tryb życia prowadzą też elfy nie parające się żadną konkretną pracą, za to spędzające czas na hulankach, ucztach, obżarstwie i ochlejstwie lub też sztuce, prawdopodobnie wspomaganej narkotykami.

5 - stanowi pochwałę neopogaństwa (wielobóstwo,0), New Age (magia,0) i otwarcie kreuje niemal sekciarskią kosmologię świata (Silmarillon - Valaquenta,0). Propaganda New Age wyraża się zwłaszcza w przedmiotach magicznych (swego rodzaju amulety,0), różdżkarstwie (Gandalf,0), przepowiedniach (Zwierciadło Galadrieli to oczywisty symbol szklanej kuli, tarota, etc.,0), klątwach (zaklęcia,0) i demonach (hobbici, elfy, krasnoludy, entowie,0) przedstawianych w sposób pozytywny

6 - stanowi ukrytą pochwałę satanizmu! Jakże inaczej interpretować Melkora i jego alter ego - Saurona? W dodatku w kosmologii tolkienowskiej wyraĄnie czytamy, że Melkor był najpotężniejszym z Valarów. A zatem zło jest silniejsze od dobra?

7 - propaguje kulturę pieniądza - głównym przedmiotem akcji w książkach Tolkiena są dobra materialne: pierścienie (w dodatku z drogimi kamieniami,0) i klejnoty (Silmarile,0), o Naszyjniku Krasnoludów i skarbach Smauga już nie wspominając. Bohaterowie gonią za niskimi pobudkami materialnymi, przedstawiane są nawet jednostki obsesyjnie tej forsy broniące i to - o zgrozo! - najczęściej są przedstawiane w sposób pozytywny. Szczytem zdemoralizowania jest tu Bilbo, który w "Hobbicie" używa co chwila "magicznego" pierścienia, by osiągnąć różne cele (przypomina to kupowanie wszystkiego za pomocą karty kredytowej,0).

8 - propaguje oszustwo, łapówkarstwo, kradzież, manipulację psychologiczną i szantaż. Szczytem szczytów jest Gandalf, który w samym tylko "Hobbicie": a,0) manipuluje trollami z zimnym sadyzmem doprowadzając do ich śmierci b,0) manipuluje Beornem w celu pozyskania sobie jego względów i zmuszenia go do goszczenia 15 zupełnie obcych osób - to się już ociera o hipnozę c,0) stosuje swój klasyczny chwyt: wpycha krasnoludów w pełną krwiożerczych bestii puszczę, samemu odjeżdżając (wymiguje się, jak zwykle, ważnymi sprawami na wschodzie,0) natomiast we "Władcy Pierścieni": a,0) w wyrafinowany sposób zwala całą odpowiedzialność za problem (nad którym biedzi się 3/4 Śródziemia od kilkuset lat bez skutku,0) na barki pojedynczego biedaka z prowincji, o kilka razy mniejszego i słabszego fizycznie od siebie b,0) po czym opuszcza go w kluczowym momencie (epopei :,0),0),0),0) c,0) prowadzi swoją drużynę do lochów zapełnionych rozmaitymi bestiami, a następnie zręcznie inscenizuje własną śmierć d,0) by uniknąć podejmowania ważnych dla drużyny decyzji e,0) po czym, gdy kompania zostaje rozbita, dwoje członków porwanych, dwóch zaginionych i jeden zabity, triumfalnie wraca opowiadając bajki o cudownym uratowaniu się od śmierci f,0) aby ustawić pod swoje dyktando króla Theodena, wygnać Grimę pod zarzutem siania wrogiej propagandy (cenzura i jawne gwałcenie wolności słowa!,0) i napastować zbrojnie Sarumana oraz ośmieszyć go przed całym zgromadzeniem g,0) specjalnie sprzecza się i drażni z namiestnikiem Denethorem, by popchnąć go do samospalenia h,0) finalnie inicjuje samobójczy marsz wojsk alianckich na kraj 50 razy potężniejszy Oprócz tego do manipulatorów zaliczamy też Bilba, który: pastwi się nad głodnym Gollumem (gra w zagadki to rzecz doprawdy śmieszna - poza tym w niej oszukuje, podobno nieświadomie, ale kto w to uwierzy?,0), okrada Thranduila, okrada Smauga, następnie Thorina, używa jego cennego klejnotu dla machinacji politycznych - łapówkarstwo (zresztą Bard przyjmuje łapówę pod płaszczykiem zachowania pokoju,0) jest jawne, dręczy zwierzęta (pająki w Mrocznej Puszczy,0), cynicznie pozbawia krewniaków zapisu w testamencie na rzecz jakiegoś kuzyna w dalekiej linii itd. Podobnie przedmiotowo traktuje innych jego spadkobierca Frodo, który: oszukuje swoją rodzinę i całą okolicę, drażni się psychologicznie z Galadrielą, cynicznie wykorzystuje swoją słabość fizyczną, by zapewnić sobie darmowy transport (Aragorn, Sam,0), następnie porzuca bez słowa wyjaśnienia Drużynę, aby pod groĄbą śmierci zmusić do posłuszeństwa Golluma, oszukuje jak może Faramira, na jego prośbę urządza publiczne widowisko z oszukiwania znów nic nie podejrzewającego Golluma, pastwi się nad zwierzętami podobnie jak Bilbo (też pająki,0), przyjacielowi ratującemu go z więzienia nie okazuje żadnej wdzięczności, tylko cynicznie używa go jako posługacza, po czym znów okazuje czarną niewdzięczność wyrzucając zdobyte przez niego przebranie, grając na litość wymusza od towarzysza dodatkowe porcje prowiantu, odbiera niezasłużone hołdy, by na końcu olać całkowicie rodzinny kraj i nawet nie stanąć w jego obronie (pod pozorem pacyfistycznych poglądów i niezgody na zabijanie skorumpowanych rodaków,0). Podobnie zachowują się też inni bohaterowie, by wymienić tylko Galadrielę z jej hipnotyczną manipulacją i psychologicznymi gierkami, Elronda, Aragorna i Thorina.

9 - Jest niepoprawny politycznie - zagrożonym światem jest Śródziemie, zagrażającym - państwo leżące na wschodzie, zbawcami natomiast bohaterowie pochodzący z zachodu. WyraĄne przemycanie propagandy jasno mówiącej o przekonaniach politycznych autora, zwł. proimperialiĄmie (vide "Powrót Króla" i zjednoczenie wszystkich ziem pod panowaniem Aragorna - jest to klarowna zapowiedĄ tyrańskiego totalitaryzmu z użyciem środków inwigilacji (palantir,0)? Sam Aragorn zresztą mówi do hobbitów: "kiedyś pojawię się także w waszym kraju"?,0). Jakby tego było mało, w książce 2 bohaterów ginie w płomieniach - jawne popieranie karania winnych na stosie!

10 - propaguje nazizm i cynizm w guście filozofii Nietzschego: wygrywają najsilniejsi - Aragorn, Beorn, Theoden, Eowina, Bard Łucznik, Eomer, Faramir, Beregond (nawet najsłabszy fizycznie bohater, Frodo, wygrywa niejedną walkę wręcz z Gollumem!,0), najsprytniejsi - Gandalf, Galadriela, Bilbo, Elrond i najlepiej przystosowani lub najlepsi manipulatorzy, z Bilbem i Frodem na czele. Wiodące prym wartości są niechrześcijańskie i niezgodne z prawami człowieka (i kobiety,0)! Wybitnym wyrazem szowinizmu i nazizmu jest tu przypadek Grimy, który symbolizuje wyrzuconego z kraju za poglądy wolnomyśliciela, zmuszonego do błąkania się po drogach i bycia poniżanym przez towarzysza, a na końcu, gdy znajduje spokojną przystań w Shire, zabitego przez przeważające siły wroga. Autor nie okazuje mu krzty współczucia! Innym przykładem przegranego słabeusza jest słynny już Gollum, notorycznie oszukiwany, dręczony, okłamywany, bity, lżony etc., by w końcu zginąć haniebnie i nie doczekać się nawet żadnej pośmiertnej rehabilitacji. Wartościami zawartymi w powieściach JRR Tolkiena są zatem: a,0) przemoc i okrucieństwo b,0) manipulacja i przemoc psychiczna c,0) pogaństwo i satanizm d,0) hedonizm, używki, rozpasanie e,0) męski szowinizm f,0) cynizm i nazizm g,0) wykorzystywanie słabszych h,0) materializm, łapówkarstwo, korupcja i,0) imperializm, totalitaryzm W związku z powyższym powinno się zakazać wszystkich jego książek, wprowadzić Akcję Antytolkienowską i uratować naszą młodzież od tego siedliska zła!"
14:43 / 04.07.2002
link
komentarz (1)
Skapcaniał jakoś ten mój notatniczek. Trzeba go rozruszać. Ja już coś wymyślę w tym celu odkapcanienia. A może któś ma jakiś pomysł?
21:25 / 02.07.2002
link
komentarz (1)
No i tak się sprawy mają całe. Puste miejsce. Do wypełnienia jak test na inteligencję. Może tym razem to:

Humor szkolny

Joanna chodziła w czarnej sukni po ojcu.
Karusek lubił suczki, a najbardziej Anielkę.
Kasia to moja siostra cioteczna. Jurek też.
Na święta kupiliśmy półtora żywego karpia.
Zenon kochał Elżbietę mimo, że był w ciąży z Justyną.
Zygier miał ospowatą sylwetkę kulturysty, a jego wyłupiaste oczy ładnie przylegały do twarzy.
Bakterie, które rozmnażają się przez kichanie prowadzą koczowniczy tryb życia.
Błony komórkowe spełniają bardzo ważną funkcję w życiu komórki: wiedzą kogo wpuścić, a kogo
wypuścić, czyli funkcję celnika.
Choroby przenoszą się z rośliny na roślinę, a nawet z roku na rok.
Choroby weneryczne są rozpowszechniane przez prasę, radio i telewizję.
Krowa to zwierzę roślinobójcze.
Kameleon ma oczy, które mogą kręcić głową dookoła.
Kurczęta są produktem jaj sadzonych.
Lekarz przed operacją myje ręce i pielęgniarki.
Podczas zapłodnienia plemnik łączy się z komórką jajową i powstają nowotwory.
Rolnicy nie lubią kretów, bo obgryzają im korzenie.
Układ oddechowy przechodząc przez nos i gardło wpada do żołądka.
Wczoraj w naszej klasie lekarz badał dzieci chore na higienę.
Węgiel może być kamienny i brutalny.
Wielbłądy wędrują przez pustynię w karnawałach.
Wilki zaliczamy do zwierząt zębatych.
Wśród wirusów rozróżniamy: mikroby, mikrony, mikrusy i mikrobusy.
Obywatel po użyciu probierza zmienił kolor. To znak, że alkohol był używany.
Ten płyn to także w pewnym sensie ciecz.
August II był elektronem Saksonii.
Bolesław Chrobry był mężny, wysoki, mocny i ciężarny.
Cesarz Klaudiusz był nieśmiały, więc nie odważył się zabić swojej żony.
Chrobry złożył do papieża podanie o koronę.
Dawniej wszystkie prace na roli wykonywano ręcznie za pomocą wołów.
Dedal potrafił różne rzeczy, więc żona Minosa urodziła dziecko.
Dzięki seppuku Japończycy mogli pokazać swoje prawdziwe wnętrzne.
Franciszek Józef oprócz kobiet klepał również konie, podczas gdy inni klepali biedę.
Jagiełło miał z Sonką tylko cztereh synów, ponieważ możnowładcy odmówili mu poparcia.
Koalicja w sejmie polega na bliższych stosunkach w ławie.
Komisja Edukacji Narodowej obejmowała wszystkie dziewczęta.
Kościuszko wyciągnął i powiedział, że nie schowa.
Królowa Bona sprowadziła do Polski seler, kalafiory i makaroniarzy.
Królów wybierano w dawnej Polsce na zasadzie wolnej erekcji.
Ludzie pierwotni, gdy chcieli rozpalić ogień musieli pocierać krzemieniem o krzemień,
a pod spód podkładali stare gazety.
Na obiad w czwartek Stanisław August miał zawsze poetów i malarzy, bo bardzo ich lubił.
Na widok Kościuszki wszystkim spadły miny z twarzy.
Niewolnicy rzymscy byli używani do najcięższych prac, niektórzy jako nauczyciele.
Pięta Achillesa to miejsce, które jest wrażliwe na śmierć.
Pod broń powołano całą młodzież od 16 do 60 lat.
Skrzydła husarskie ważyłu pół metra.
W czasie totalnej mobilizacji wcielono do wojska nawt dzieci w podeszłym wieku.
W dawnych czasach chłopi żyli dłużej bo orali sami, a nie traktory.
W roku 1863 w Ameryce wybuchła wojna sensacyjna.
Washington był prezydentem Stanów Zjednoczonych, a Lincoln USA.
Klimat to coś stałego, co nie wiadomo kiedy się zmienia.
Marynarzy o jednym oku nazywamy piratami.
Na niektórych wyspach Indonezji ludzie chodzą poubierani nago.
Na ukształtowanie powierzchni Ziemi mają wpływ jej trzęsienia oraz wulkanizacja.
Najczęściej spotykanym ssakiem górskim jest góral.
Pomimo, że na niebie świecił księżyc dzień był smutny i ponury.
w czasie mgły latarnik wyje na latarni i tym ostrzega okręty.
Wisła płynąc przez Żuławy wpada w depresję.
Ze śląska kilofem wydobywa się węgiel kamienny i brunatny górnik.
Hejnał e radiu grany jest na trąbce codziennie i w niedziele.
Malarze Odrodzenia na swych obrazach czcili piękno ludzi i kobiet.
Matejko malował pod Grunwaldem.
Matejko namalował "Bitwę pod Grunwaldem" chociaż ani razu jej nie widział w telewizji.
Michał Anioł malował sobie po ścianach kaplicy Sykstyńskiej.
Przepisy drogowe uczą nas jak przeżyć na ulicy.
Serce mężczyzny jest odrobinę większe od serca człowieka.
19:25 / 25.06.2002
link
komentarz (1)
I znów przede mną pusty biały prostokącik do wypełnienia treścią (czyżby żołądkową ?,0). A co wy sobie myślicie, że tak łatwo to zrobić? Napisałbyś coś, tak do mnie mówią. Hehehehehe ! A sami sobie napiszcie. Bloga uzupełniłem o ohydne foty. Czas na te idiotyczne notki.
Dowalę komuś. Najlepiej sobie, bo siebie znam najlapiej. Ale to potem. teraz kawka, koniaczek i piffko moje ukochane. Kolano nap******* mi niewąsko, chce się wygiąć w drugą stronę. Idę pojeździć na kolarzówce, to się może rozrusza. Czyżby już koniec ze mną bliski?
15:04 / 23.06.2002
link
komentarz (0)
Jeszcze się nie zdecydowałem co i kiedy wypieprzyć, a teraz mój ulubiony Monty Python.

And now...


Bajka dla dzieci
Czołówka-skaczšce rozkosznie animowane króliczki na tle sielankowego krajobrazu.
Przezenter: Eric Idle ulizany na stereotypowš ciotę...W tle tapeta w kwiatuszki...
-Dzieńdobry dzieci-czas na porannš bajkę...jesteœcie gotowe?-uœmiecha się przymilnie..
-No to zaczynamy: Pewnego dnia czarodziejski chochlik Rikki poszedł odwiedzić Daisy bełkotkę w jej walšcej się chatce-Idle cišgle uœmiecha się naiwnie-kretyńsko...Złapawszy jš brutalnie rzucił ja na łóżko zdzierajšc z niej (?,0)...-tu przerywa i dziwi się ogromnie...kartkuje ksišżkę ...jest zakłopotany...w końcu znajduje następnš nowelkę i dalej czyta uœmiechajšc się przepraszajšco:
-Stary wilk morski kapitan Nick był nieobliczalnym rubasznym osiłkiem...Uwielbiał życie na morzu,lubił też kręcić się przy molo,gdzie mężczyŸni...przebrani za kobiety (?,0)-prezenter totalnie zakłopotany..historia się powtarza i w końcu czyta kolejnš opowieœć:
-Czupiradłuœ miał maleńki sklepik w cieniu czarodziejskiego dębu obok szumiastego krzewu w ciemnym zakštku magicznej polanki w leœnej dolinie... Sprzedawał w nim prezerwatywy i (?,0)...Idle zdziwiony,przechyla ksišżkę,oglšda jš dokładnie i czyta urywki textów: dyscyplina,nagie ,melonem ...?!
Koniec porannej bajki-ta sama czołówka ale pod koniec igraszek króliczków przychodzi wielka,obleœna œwinia i przygniatajšc króliki,zabija je...
Następna animacja: Ktoœ stawia na ziemi księdza i typowego robotniko-chłopa (człowieka proletariackiego,0)...Ksišdz recytuje po łacinie rozgrzeszenie i zadaje pokutę -nachyla się coraz bardziej nad klęczšcym proletariuszem i wbija go do ziemi.
01:45 / 21.06.2002
link
komentarz (3)
Gówno to wszystko warte. Wypieprze wszystko i zacznę od nowa. Juz mnie nic nie cieszy. Wszystko beznadziejnie pokręcone. Ech, idę na piwo....... A jak wrócę, wypieprzę.
15:05 / 20.06.2002
link
komentarz (2)
Muszę coś o sobie napisać. Sytuacja tego wymaga. Spotykacie mnie przecież na czacie i powinniście wiedzieć, mieć świadomość, z kim to robicie. Na co dzień jestem spokojnym chłopakiem. Niczym się raczej nie wyróżniam wśród rówieśników. Gdyby nie moje kolorowe włosy, to byście na mnie uwagi nie zwrócili. 180 cm wzrostu, oczy niebieskie ( znajomi mówią, że mam zmęczony wzrok ,0), sylwetka wysportowana ( 2 dan TaeKwonDo i 2 dan Aikido – mimo młodego wieku, ale to moja pasja,0). Twarz doskonale przeciętna. Chodzę dość powoli, snuję się, jak to o mnie mówią. Mówię powoli, z rozmysłem, niewiele. I rzadko się odzywam. To ostatnie to już pewnie zauważyliście. Ubieram się w luźne spodnie i takież koszule wypuszczane na nie, koniecznie ze stójką, bez mankietów (sam sobie szyję,0). Obuwie miękkie. Zawsze jestem gotowy do odparcia ewentualnego ataku. Czyli dziwak. W sumie 5 groszy byście za mnie nie dali. I o to mi chodzi. Szara myszka. A charakter? Niełatwy, skomplikowany. Jak lubi, to do końca. Dla wrogów nie mam przeproś, choć ostatnio im odpuszczam. Przeszedłem niezłą szkołę życia. Obecnie jestem samotny, mieszkam sam. Dostałem się na studia. Największa porażka? Do tej pory mój charakter. Potem zobaczymy, co jeszcze. Przede mną nowy rozdział życia.
Macie pytania? I tak nie odpowiem.
23:55 / 16.06.2002
link
komentarz (3)
I znowu puste okienko do wypełnienia. A mi jak na złość same głupoty przychodzą do głowy, by je tu umieścić. Wszak nazwa nloga zobowiązuje. Wyszukam jakieś ohydne teksty i zapodam tutaj. I to jest jedyna słuszna koncepcja. Hyhy
19:59 / 16.06.2002
link
komentarz (4)
Jejku, puste okienko ...
Zapełnie je czymś. Ale czym?
Dostałem opa w pokoju party_chat. Wczoraj. Dzis mi go odebrali, bo pół godziny mnie nie było. Tragedia... Mój opek... Tak się do niego zdążyłem przywiązać... Hahahahaha
No ale potem mi oddali...
hihi
Ale notka
Porypana
Bezsensowna
Głupia
Idiotyczna
Kretyńska
To może jeszcze coś napiszę?
Chyba już nic...
-Czemu kobieta informatyk jest jak świnka morska?
-Bo świnka morska nie jest ani swinka... ani morska :,0),0)
02:12 / 16.06.2002
link
komentarz (3)
Składam samokrytykę: dupa ze mnie, nie przyjaciel. Zawiodłem. Ktos potzrbował mojej pomocy, a ja? No szkoda gadać. Buc ze mnie, parapet, klamka, matoł, palant... I coś tam jeszcze... No możecie dodać coś od siebie. Osoba zainteresowana wie, o co chodzi. Przepraszam ją tu w tym miejscu, że nie stanąłem na wysokości zadania. Powinienem poznać, w jak fatalnym jest nastroju. Ale nie poznałem...
I co mam teraz zrobić? Ekh, usunę się w cień...
01:30 / 14.06.2002
link
komentarz (1)
And now...
Humor angielski, tak przeze mnie ulubiony.
Skecze z Latającego Cyrku Monty Pythona.

* [Sala lekcyjna. Nauczyciel pisze na tablicy: LEKCJA WŁOSKIEGO]
Nauczyciel: Dobry wieczór uczniowie, witajcie na drugiej lekcji języka włoskiego, który pomożemy wam doszlifować. W zeszłym tygodniu zaczęliśmy od podstaw i nauczyliśmy się jak jest po włosku "łyżka". Ciekawe ilu z was to pamięta...
* [Wszyscy uczniowie (a jest ich 6,0) się zgłaszają]
Uczniowie : Si! Si! Si!
Nauczyciel: Nie wszyscy naraz... Guseppe.
Guseppe : Guideno!
Nauczyciel: Doskonale, Guseppe. A mówiąc po włosku: Monto bene, Guseppe.
Guseppe : Muchias gracias, siniore, gracias le studa du niele.
Nauczyciel: W tym tygodniu poznamy zwroty przydatne do nawiązania rozmowy z Włochem. Na początek spróbujmy powiedzieć skąd pochodzimy. Ja na przykład powiedziałbym: Sono Englese de Gerard's Cross. Jestem Anglikiem z Gerard's Cross. Powtórzmy razem.
Wszyscy : Sono Englese de Gerard's Cross.
Nauczyciel: Nienajgorzej. Weźmy teraz kogoś innego. Pan Mariolini. Skąd pan pochodzi?
Mariolini : Z Neapolu.
Nauczyciel: Pan jest Włochem. Mariolini : Si.

Nauczyciel: A więc pan powie: Sono Italiano de Napoli
Mariolini : Ah, capista siniore, mile gracias.
* [Uczeń podnosi rękę].
Uczeń : A preponare, Siniore. A noncore seno parle mante sinior quenon si pos sone Italiano di Napoli quanto li la Itale di Milano ?
Nauczyciel: Przepraszam, ale nie zrozumiałem.
* [Wstaje Helmut, ubrany w narodowy strój Bawarii].
Helmut : Bitte main herr, Was ist das word fur Muttefich?
Nauczyciel: Helmut, idź na zajęcia z niemieckiego.
Helmut : (wychodząc,0) Ah, danke.
Guseppe : Kolega powiedział: Dlaczego mam mówić, że pochodzę z Neapolu, skoro mieszkam w Mediolanie?
Nauczyciel: Powiedz koledze, że skoro mieszka w Mediolanie, musi powiedzieć: Sono Italiano di Milano.
Uczen : A, Milano eta dol mendie di Napoli!
* [Rozpętuje się kłótnia po włosku miedzy uczniami, Nauczyciel wygląda na zdezorientowanego].
Guseppe :Powiedzial, ze Mediolan jest ladniejszy od Neapolu.
Nauczyciel: Jak to, stopniowania jeszcze nie przerabialismy!
* [Wszyscy się kloca w typowo włoski sposob, jeden z nich wyciaga gitare i zaczyna grac jakas włoska melodie. Nauczyciel załamany siada na krzesle. Słychać odgłos zarzynanego prosięcia].
Koniec.
23:50 / 13.06.2002
link
komentarz (0)
And now...

Miłość do sztuki
Bułhakow często opowiadał przyjaciołom niesamowite historie, których nie notował - nie tylko dlatego, że nie miały żadnych szans na publikację, ale też zapewne nie przywiązywał do nich większej wagi. Opowiadania te zapisywała jego żona Jelena. Dzięki temu – przetrwały.
Jakoby Michał Afanasjewicz ostatecznie utraciwszy nadzieje napisał list do Stalina, że niby tak i tak, piszę sztuki, a nikt ich nie chce wystawić, wydrukować też nic nie mogę – słowem króciutki list świetnie napisany i podpis: Pański Trampazlin.
Stalin otrzymuje list, czyta.
Stalin: A to co znowu takiego ? Tram-pa-zlin... Kto to jest ? Nic nie rozumiem (cały tekst Misza mówił z gruzińskim akcentem,0).
Stalin (naciska guziczek na biurku,0): Przysłać mi Jagodę !
Wchodzi Jagoda, salutuje.
Stalin: Słuchaj no Jagoda, co to ma być ? Przyjrzyj no się – to jest list. Pisze jakiś pisarz,
a podpis – pański Tram-pa-zlin. Kto to taki ?
Jagoda: Melduję posłusznie, że nie umiem powiedzieć.
Stalin: Co to znaczy nie umiem ? Jak śmiesz mi tak odpowiadać ? Powinieneś widzieć wszystko na wskroś, na trzy arszyny w głąb ziemi ! Żebym za pół godziny wiedział, kto to jest !
Jagoda: Słucham Wasza Wysokość !
Wychodzi, po półgodzinie wchodzi.
Jagoda: Melduję Waszej Wysokości, że to Bułhakow !
Stalin: Bułhakow ? A to co znowu ? Dlaczego mój pisarz napisał do mnie taki list ? Natych- miast posłać po niego !
Jagoda: Rozkaz Wasza Wysokość ! (wychodzi,0)
Pędzi motocyklista – dzz! prosto na ulicę Furmanowa. Dzz! Dzwonek i w naszym mieszkaniu pojawia się jakiś człowiek.
Człowiek: Bułhakow ? Mam rozkaz natychmiast dostarczyć pana na Kreml.
A Misza ma na sobie białe płócienne spodnie, które się zbiegły w praniu, podarte domowe pantofle (palce z nich wyłażą,0), rozpiętą koszulę z dziurą na ramieniu. Włosy skołtunione.
Bułhakow: Titt ! Ja tak nie mogę... Jakże to... nie mam nawet butów...
Człowiek: Mam rozkaz pana dostarczyć w tym, w czym jest !
Misza ze strachu zdejmuje pantofle i jedzie z człowiekiem. Motocyklista – dzz! i już jest na Kremlu. Misza wchodzi do komnaty, a tam siedzi Stalin, Mołotow, Woroszyłow, Kaganowicz, Mikojan, Jagoda. Misza zatrzymuje się w drzwiach i składa ukłon.
Stalin: Co to ma być ? Dlaczego na bosaka ?
Bułhakow (rozkłada ze smutkiem ręce,0): No cóż... nie mam butów.
Stalin: Co takiego ? Mój pisarz – i bez butów ? Oburzające ! Jagoda, zdejmuj buty i oddaj mu !
Jagoda zdejmuje buty, z obrzydzeniem wręcza je Miszy, Misza próbuje je wciągnąć – nic z tego !
Bułhakow: Nie pasują...
Stalin: Nie rozumiem, jak można mieć takie nogi, Jagoda ! Woroszyłow, zdejmuj buty, może twoje będą dobre.
Woroszyłow zdejmuje, ale są dla Miszy za wielkie.
Stalin: Nie widzisz, że są za duże ! Ale ty masz kopyto ! Jak intendent !
Woroszyłow pada zemdlony.
Stalin: Już nawet zażartować nie można ! Kaganowicz, czego siedzisz, nie widzisz, że człowiek jest bosy !
Kaganowicz zdejmuje buty, ale też nie pasują.
Stalin: No oczywiście, czy dla prawdziwego Rosjanina... Uch, ty ! Czym prędzej zejdź mi z oczu !
Kaganowicz pada zemdlony.
Stalin: Nie szkodzi, zaraz wstanie ! Mikojan ! A zresztą ciebie nawet nie ma co prosić, masz nogę jak kura.
Mikojan się chwieje.
Stalin: Żebyś mi się ważył upaść !! Mołotow, ściągaj buty !
Buty Mołotowa są wreszcie dobre dla Miszy.
Stalin: No nareszcie ! W porządku ? Teraz powiedz mi, co się z tobą dzieje ? Dlaczego napisałeś do mnie taki list ?
Bułhakow: No bo jakże tak ? Piszę sztuki, piszę, i nic z tego nie wychodzi ! Teraz na przykład leży w MCHAT-cie sztuka, a oni jej nie wystawiają, pieniędzy nie płacą...
Stalin: Ach tak ! No, ja im tu zaraz ! Poczekaj chwilę !
Dzwoni: Teatr Artystyczny, tak ? Mówi Stalin. Proszę wezwać Konstantina Diergieje- wicza. (Pauza,0) Co ? Umarł ? Kiedy ? W tej chwili ? (Do Miszy,0) Umarł, rozumiesz, jak tylko mu powiedziano.
Misza ciężko wzdycha.
Stalin: Poczekaj, poczekaj nie wzdychaj.
Znowu dzwoni: Teatr Artystyczny, tak ? Mówi Stalin. Proszę wezwać Niemirowicza Danczenko. (Pauza,0) Co ? Umarł ?! On też ? Kiedy ? Rozumiesz, właśnie umarł. Ale to nic, poczekaj.
Dzwoni: Proszę mi wezwać kogoś, kto jeszcze żyje. Kto przy telefonie ? Jegorow ?
A więc towarzyszu Jegorow, w waszym teatrze leży pewna sztuka (zezuje na Miszę,0) sztuka pisarza Bułhakowa... Ja oczywiście nie lubię nikogo do niczego zmuszać, ale mam wrażenie, że to dobra sztuka. Co ? Pan też uważa, że dobra ? Zamierza pan ją wystawić ? A kiedy ? Zasłania słuchawkę dłonią, pyta Miszę: A ty kiedy byś chciał ?
Bułhakow: O Boże ! No choćby za trzy lata !
Stalin (d0 Jegorowa,0): Nie lubię wtrącać się do teatralnych spraw, ale wydaje mi się, że mógłby pan ją wystawić... (mruga do Miszy,0) za jakieś trzy miesiące... Co ? Za trzy ty- godnie ? No cóż, to bardzo dobrze. A ile pan zamierza zapłacić ? Zasłania dłonią słuchawkę, pyta Miszę: A ile ty chcesz ?
Bułhakow: Chciałbym... no powiedzmy jakieś pięćset rubli.
Stalin: Ajajaj !
Do Jegorowa: Ja oczywiście nie jestem specjalistą w sprawach finansów, ale wydaje mi się, że za taka sztukę trzeba zapłacić co najmniej pięćdziesiąt tysięcy. Co ? Sześćdziesiąt ? No cóż, płaćcie, płaćcie !
Do Miszy: No widzisz, a ty mówiłeś...
Po tym wszystkim Stalin nie może już żyć bez Miszy – wciąż tylko razem i razem. Ale pewnego razu Misza przychodzi i mówi: Pojechałbym do Kijowa na jakieś trzy tygodnie.
Stalin: Widzisz, jaki z ciebie przyjaciel ? A co będzie ze mną ?
Ale Misza jednak wyjeżdża. Stalin tęskni za nim w samotności: Eh, Micho, Micho ! Wyjechał ! Nie ma mojego Micho. Co ja mam począć, nudzę się, że coś okropnego ! Może by tak iść do teatru czy co ? Żdanow ciągle krzyczy i krzyczy – radziecka muzyka ! Radziecka muzyka ! Trzeba będzie wpaść do opery.
Zaczyna zwoływać wszystkich przez telefon: Woroszyłow, to ty ? Co robisz ? Pracujesz ? I tak z twojej roboty nic mądrego nie wyniknie. No, no tylko się tam nie przewracaj ! Przychodź, pojedziemy do opery. Zabierz Budionnego !
Mołotow, natychmiast przychodź, pojedziemy do opery ! Co ? Tak się jąkasz, że ja nic nie rozumiem ! Powiadam, przyjdź ! Weź ze sobą Mikojana !
Kaganowicz, kończ swoje żydowskie sztuczki, przychodź, pojedziemy do opery.
No, co Jagoda, ty oczywiście wszystko już podsłuchałeś, wiesz, że jedziemy do opery? Szykuj samochód !
Podstawiają samochód. Wszyscy wsiadają. W ostatniej chwili Stalin przypomina coś sobie.
Stalin: Jakże to tak, zapomnieliśmy o najważniejszym specjaliście ! Zapomnieliśmy o Żdanowie ! Natychmiast posłać po niego do Leningradu najszybszy samolot !
Dzz! Samolot wzbija się w niebo i po kilku minutach ląduje – w samolocie Żdanow.
Stalin: Zuch jesteś ! Mam z ciebie pociechę ! Postanowiliśmy wpaść do opery, bo prze- cież ciągle krzyczysz – rozkwit radzieckiej muzyki ! No to pokażesz nam ! Właź do samochodu. A, nie masz gdzie usiąść ? No to siadaj na kolanach, jesteś malutki.
Samochód – dzz... – i wszyscy wchodzą do loży rządowej w filii Teatru Wielkiego. A tam
w teatrze już dziki popłoch – wiedzą, że przyjedzie zwierzchność. Jakow L. dzwoni do Samosuda, który leży z anginą i do Szostakowicza. Samosud po pięciu minutach jest już w tea- trze – w gorączce z obandażowanym gardłem. Szostakowicz – biały ze strachu – też natych- miast przycwałował. Melik we fraku z czerwonym goździkiem w klapie przygotowuje się do dyrygowania – po raz drugi idzie “Lady Makbet”. Wszyscy są wzburzeni, ale raczej przyjemnie, po- nieważ niedawno gospodarz ze świtą był na “Cichym Donie” i następnego dnia wszyscy główni uczestnicy spektaklu zostali odznaczeni i utytułowani. Dlatego dzisiaj wszyscy – i Samosud,
i Szostakowicz, i Melik – wydłubują sobie dziurki w klapach marynarek.
Zajęto miejsca w loży rządowej. Melik gwałtownie macha pałeczka i zaczyna się uwertura.
W przewidywaniu orderów, i czując na sobie wzrok przywódców, Melik szaleje, podskakuje, tnie powietrze dyrygencką pałeczką, bezdźwięcznie podśpiewuje orkiestrze. Pot leje się z niego strumieniem. “To nic, w przerwie zmienię koszulę” myśli w ekstazie.
Po uwerturze zezuje na lożę oczekując braw – figa.
Po pierwszym akcie to samo. Żadnego wrażenia. Naprzeciwko, w loży dyrekcji, stoją: Samosud z ręcznikiem na szyi, biały, trzęsący się Szostakowicz i majestatycznie spokojny Jakow Leontiewicz – jego to nie dotyczy. Wyciągnął szyję i z napięciem patrzy naprzeciwko – na lożę rządową.
A tam panuje absurdalny spokój.
Tak przechodzi cały spektakl. O dziurkach nikt już nie myśli. Aby ujść z życiem.
Opera się kończy.
Stalin (do swojej świty,0): Proszę, żeby towarzysze zostali. Chodźmy do saloniku, jest o czym porozmawiać.
Przechodzą do saloniku.
Stalin: A więc, towarzysze, musimy przeprowadzić kolejną naradę. (Wszyscy siadają,0). Nie lubię zmuszać nikogo do zmiany poglądów, więc nie powiem, że moim zdaniem, to kakofonia, galimatias w muzyce, tylko poproszę, aby towarzysze absolutnie samodzielnie wypowiedzieli swoją opinię. Woroszyłow, jesteś najstarszy, mów, co myślisz o tej muzyce ?
Woroszyłow: Ja, Wasza Wysokość, myślę, że to – galimatias.
Stalin: Siadaj obok mnie Klim, siadaj. No, a ty, Mołotow, jak uważasz ?
Mołotow: Ja, Wwasza Wywysokość, mmyślę, że to kakofonia.
Stalin: No już dobrze, dobrze, jąka się i jąka ! Przecież słyszę ! Siadaj tutaj, obok Klima. No, a co na ten temat myśli nasz syjonista ?
Kaganowicz: Ja uważam, Wasza Wysokość, że to galimatias i kakofonia naraz !
Stalin: Mikojana nawet nie ma co pytać, on się zna wyłącznie na puszkach od konserw... No dobrze, dobrze, tylko się nie przewracaj ! A ty Budionny, co powiesz ?
Budionny (głaszcząc się po wąsach,0): Posiekać ich szablami !
Stalin: Tak od razu posiekać ? Aleś ty w gorącej wodzie kąpany ! Siadaj tu, bliżej ! No więc, towarzysze, wszyscy się wypowiedzieli i osiągnęliśmy wspólne stanowisko. Bardzo dobrze przeszła nasza kolegialna narada. Jedziemy do domu.
Wsiadają do samochodu. Żdanow, speszony, że nikt go nie pytał o zdanie, plącze się wszystkim pod nogami. Próbuje zająć dawne miejsce, to znaczy na kolanach Stalina.
Stalin: A ty, gdzie się pchasz ? Zwariowałeś ? Kiedy jechaliśmy tutaj wszystkie nogi mi przez ciebie zdrętwiały ! Radziecka muzyka ! Rozkwit ! Na piechotę też trafisz !
Następnego dnia w “Prawdzie” ukazał się artykuł pt. “Galimatias zamiast muzyki”. Powtarzało się w nim kilkakrotnie słowo “kakofonia”.

21:28 / 13.06.2002
link
komentarz (2)
Postanowiłem teraz napisać coś z innej beczki. Zagadka: Tajemnicze słowo.

W poniższym alfabecie brak czterech liter: b, c, e, f, g, h, i , j, k, l, ł, m, n, o, r, s, t, w, z, y. Gdy brakujące litery ułożyć w ten sposób, że pierwsza i trzecia będą spółgłoskami, druga zaś i czwarta samogłoskami, otrzymamy słowo czteroliterowe, oznaczające część ciała ludzkiego, a także zwierzęcego. Pierwsza litera tego słowa jest czwarta literą alfabetu, a czwarta – pierwszą; natomiast litery drugie i trzecie nie mają tych właściwości, przy czym druga litera (samogłoska,0) wchodzi w skład słowa „zdun”, trzecia zaś (spółgłoska,0) jest pierwszą literą skrótu oznaczającego Polską Akademię Literatury. Gdy całe słowo, które mamy odgadnąć, przeczytamy wstecz, otrzymamy wyraz łaciński, oznaczający „przy”. Pierwsza sylaba naszego słowa jest zaimkiem niemieckim, którym ludzie posługują się, gdy są ze sobą na ty, druga zaś w języku dziecinnym oznacza pożegnanie. Gdy poszukiwane przez nas słowo powtórzyć kilkadziesiąt razy z rzędu (im częściej, tym lepiej,0), słyszymy wyraźnie „padu”. Jeżeli usuniemy ze słowa pierwszą i czwarta literę, pozostałe zaś przeczytamy wstecz, otrzymamy dźwięk „pu”, gdy zaś usuniemy drugą i trzecią, a przeczytamy wstecz pierwszą i czwartą, brzmienie ich będzie „ad”. Gdy napiszemy wyraz, będący trzecia osobą liczby pojedynczej czasu przeszłego (dokonanego,0) od czasownika, oznaczającego utracenie równowagi i znalezienie się wskutek tego na podłodze, i w wyrazie tym usuniemy ostatnią literę, która w wydrukowanym powyżej alfabecie znajduje się pomiędzy literami k i m, lecz nie jest literą l, resztę zaś liter zaczniemy szybko powtarzać (patrz wyżej,0), otrzymamy poszukiwane tajemnicze słowo, które poza tym jest pełnym i dźwięcznym rymem do słów następujących: zupa, chałupa, trupa, słupa, żupa, grupa, lupa.
Jakie to słowo?

Odpowiedzi prosimy nie nadsyłać, bo poczta i tak ma od cholery roboty. Mój kot: biały, w czarne łaty.
00:04 / 11.06.2002
link
komentarz (3)
Dalsza część nudów o muzyce została arbitralnie odsunięta na plan dalszy. I nie wiem, czy do tego wrócę. Stało się coś innego - niecodziennego. Byłem na spotkaniu ze znajomą z czata. Poprzednie nasze spotkanie nie doszło do skutku. Teraz tak, musiało po prostu. Dziś po południu to nastąpiło. Umówiliśmy się w jej uczelni, gdzie dziś zdawała egzamin z jakiegoś przedmiotu psychologicznego (studiuje psychologię,0). Trochę na nią czekałem na małym zamkniętym dziedzińcu pełnym zdających studentów. Oczywiście DJ nie przyszedł, chociaż mieszka kilka kamienic stąd. Cykor. Wreszcie pojawiła się w drzwiach. Od razu ją poznałem, a ona mnie. Przywitaliśmy się. Wysoka, zielonooka, włosy kasztanowe upięte w koczek, cera blada. No, może się podobać. Mnie na pewno. Ale cóż, ma chłopaka, zresztą nie po to tu przyszedłem. Poszliśmy na piwo. Gadaliśmy potem o tym i o owym ponad dwie godziny. Potem niestety nastąpił czas rozstania. Tramwajem pojechaliśmy na dworzec (mieszka poza Krakowem,0). Padało wtedy mocno. Zmokliśmy oboje. Ponieważ jej autobus już odjechał, a następny był za trochę czasu, odprowadziła mnie na przystanek tramwajowy. W deszczu i oczekiwaniu upłynęły nam ostatnie upojne chwile. Aż nadjechał tramwaj i się normalnie pożegnaliśmy uściskiem rąk (tu płacz wielbicielek jej i moich,0). A ja udałem się do domciu autkiem (potem,0). Jakie wrażenia po spotkaniu? Oszałamiające. Nie spodziewałem się, że taka miła będzie. Spodobała mi się bardzo. Choć nie jest w moim typie. A jaka gaduła... I wysoka... W sumie bardzo bardzo pozytywnie. Jej fotka nie kłamała. Może się jeszcze kiedyś spotkamy, ale niech przyprowadzi swojego chłopaka, z nim też chcę się poznać.
Rozmarzony Tech