pharcyde // odwiedzony 29250 razy // [city.mumik nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (4294967208 sztuk)
23:05 / 03.04.2017
link
komentarz (7)
Bierzesz jabłko, przekrawasz je na pół, wycinasz środek, rozsmarowujesz na nim scukrzony miód i prószysz cynamon, i jest ok.

Bierzesz herbatę, zaparzasz ją, dajesz odrobinę cukru i plasterek cytryny, przez cytrynę wlewasz trochę rumu lub whisky i również jest ok.

Albo jesteś babą i mówisz, że to ohyda.

Albo masz spakowaną walizkę, do której kupowałeś jakieś rzeczy na przestrzeni miesięcy, przez które oszczędzałeś: ręcznik, koszulki, spodnie, bluzę, kosmetyki. Bierzesz maszynkę do golenia i aparat fotograficzny, spakowaną walizkę i któregoś dnia wychodzisz z domu, wsiadasz w wieczorny autobus do któregoś z południowych miast i wyjeżdżasz w pizdu, a po drodze nawiązujesz jeszcze relację.

Tak się żyje. (Żartuję, nie żyję, bez nienawiści i zawiści proszę).

Jest wiosna. 3.04. Roku nie pomnę.

Najważniejsze wydarzenia w serwisach internetowych:
- wybuch w petersburskim metrze,
- Lewandowski piłkarzem kompletnym (niedługo dogoni Lionela Messiego w wyścigu o Złotego Buta),
- Kaczyński i Macierewicz kuluarowo nie wierzą w zamach w Smoleńsku,
- przypadkowo najniższy deficyt budżetowy, ale deficyt w ubezpieczeniach społecznych,
- w Biedronce winyle Heya, Nosowskiej, Sex Pistols i Nirvany,
- o wczorajszej rocznicy śmierci Papieża nigdzie już nie wspomniano.

W serwisach społecznościowych Frances Bean Cobain mówi, że dziś odpowiedni dzień na Doorsów i zamieszcza fragment 'Whiskey Bar'. Oprócz tego same pierdoły.


17:58 / 29.03.2017
link
komentarz (0)
No więc śniło mi się dzisiaj dużo pojedynczych świateł na nocnym niebie, wyglądających jak gwiazdy i lecących na północny wschód, w stronę Gdańska. Później zawróciły.

Mieszkałem w drewnianym, parterowym domku - nie mam pojęcia, dlaczego - może przez to, że tyle się tego tu buduje albo to projekcja wyjazdu w góry, którego nie doświadczę. No i widziałem te światła przez okno, a później astronautę - kosmitę w skafandrze.

Później astronauta zamienił się w moich znajomych. Nie byli to tak naprawdę moi znajomi, tylko świadomość społeczna. Jak zapytałem jednego z nich, czy powie, jak ma na imię (żeby udowodnić, że to kosmita, a nie miałem tego imienia w głowie i wiedziałem, że tego ze mnie nie wyczyta), odpowiedział "Średnio". "Mam na imię Średnio, bo średnio Ci się wiedzie" - zaśmiał się kosmita i stwierdziłem, że to pierdolę, obudziłem się i padał deszcz, ale wiodło się i tak jak we śnie.

- Umiesz wywołać burzę - mówił do mnie deszcz. To nie jest takie trudne, wystarczy działać niekorzystnie, wtedy niebo się buntuje. Wyłącza się prąd, rozłącza się internet, telefon albo nie może zaszkodzić Ci najgorsza dzielnica i najschematyczniejsze myślenie. Umiałem zatrzasnąć drzwi, trafić w totolotka i przegrać życie, ale nie umiałem poprosić jej, żeby ze mną spała tak, żeby to był jej wybór. I nie umiałem tego w sobie zatrzymać.

Instynkt a intuicja, indywidualizm a socjopatia, umysł kolektywny. Dzisiaj upiekę to na żywym ogniu, ale będzie już za późno.


02:05 / 09.02.2017
link
komentarz (0)
"- Co wiem o wierze chrześcijańskiej? Że najważniejsze jest przykazanie miłości (będziesz miłować Boga, a bliźniego jak siebie samego). Że są trzy cnoty boskie, czyli wartości, które dobrze jest mieć: wiara, nadzieja i miłość, a najważniejsza jest miłość. Że odkąd urodził się Jezus, wierzymy w słowa Jezusa, nie to, co było przed nim, a przed nim był głównie Mojżesz, który wprowadził dziesięć przykazań, które również wyznajemy. Że Bóg starotestamentowy to współpracujący z prorokami, srogi stwórca, a nowotestamentowy, do momentu Objawienia, miłosierny, wszechmogący ojciec. Że w wierze chrześcijańskiej są cuda - od rozstąpienia się morza przez mannę z nieba i wodę ze skały, przez dziewiczą ciążę, chodzenie po wodzie, nałapanie ryb na bezrybiu, zamienienie wody w wino, rozmnożenie pokarmu, uzdrowienia, wskrzeszenia, zmartwychwstanie.
Nie wierzę w piekło za łamanie przykazań i niebo za dzielenie się opłatkiem. Myślę, że to sprawy społeczne i dobre albo złe relacje (piekło i niebo) na Ziemi. Nie wierzę w cuda, jestem skłonny uwierzyć w niektóre uzdrowienia i zbiegi okoliczności (manna z nieba, choćby rozstąpienie się morza czy woda ze skały), ale rozmnożenie pokarmu? Chodzenie po wodzie? Zamienienie wody w wino? Niechby to był symbol wierzących, bycia nad schematami, uduchowionej rozmowy, ale tak się nie stało.
Mógłbym uwierzyć w rozstąpienie się morza, bo często widziałem deszcz w momentach konfliktów emocjonalnych jak w kinie. Wierzę, że w szczególnych sytuacjach, przy szczególnej wierze dzieją się rzeczy szczególne. Ale nie ma dla mnie znaczenia, czy to morze rozstąpiło się czy nie. Mógłbym uwierzyć w niektóre uzdrowienia, bo dobre zdrowie emocjonalne to dobre zdrowie biologiczne. W szczególnych przypadkach może mieć to wpływ na skrajne choroby. Są to rzeczy, które wyczuwają zwierzęta i które dzieją się ludziom. Zmartwychwstanie, wskrzeszenie? Forma hibernacji czy medytacyjnego uśpienia albo to niemożliwe i powie to każda osoba, która kiedykolwiek odwiedziła prosektorium.
Z tego, co się dowiedziałem, w czasach Jezusa małżeństwo nie mogło zamieszkać ze sobą przez rok od ślubu. A wtedy Maria zaszła w ciążę, mimo że mogła zostać za to ukamienowana. Rzeczywiście, cud. Podejrzewam, że spotykała się potajemnie z Józefem (albo kimkolwiek innym, ale został z nią Józef) i z tego też powodu urodziła w stajence zamiast we własnym domu. Czy Józef albo Maria nie mieli domu, w którym mogłaby urodzić? Po co szli do gospody? Byli bezdomni? Nie, nie mogli się ze sobą spotykać. Stąd prędko uciekli z Betlejem. Swoją drogą, jakim trzeba być człowiekiem, żeby podnieść kamień i nim w kogoś rzucić z powodu jego spraw osobistych (choć de facto miałby tego dokonać mąż niewiernej żony)? A w jakimś sensie dzieje się tak do dzisiaj.
Jakie ma znaczenie dla wiary to, że Jezus chodził po wodzie albo że Maria była dziewicą? To pierwsze nie ma żadnego, oprócz tego, że zwraca uwagę, czyni czymś wyjątkowym, to drugie... może mieć znaczenie społeczne jako wzór wstrzemięźliwości do momentu poczęcia. Szczególnie w czasie, kiedy nie było antykoncepcji. I stworzenie nieosiągalnego wzorca, do którego jednak dążymy.
Innymi słowy: mity, które zachęcają do rozwoju duchowego, baśnie i trochę prawdy, a przede wszystkim mądrości przenikniętej symboliką i ozdobieniami.
Odnosi się to do Stworzenia, odnosi się do Potopu, odnosi się do Sodomy i Gomory i słupa soli, i różnych wydarzeń biblijnych, do narodzin Jezusa i Objawienia, łączącego w wyobrażeniowy sposób Stary i Nowy Testament. Nie ma możliwości, żeby to wszystko było zmyślone, jak i wydaje się, że nie ma, żeby nie zmienił tego choćby Kościół w czasach średniowiecznych.
Mojżesz zakończył Erę Byka, zabijając wyznawców złotego cielca, Jezus to Era Ryb, a Nowe Jeruzalem (w którym nie ma świątyń!) i rzeka życia to Era Wodnika - powiedzą wyznawcy New Age. Jezus nauczony w Egipcie? Duchowo związany z Azją? Święto rzymskie jako Boże Narodzenie?
Niebo czy zmartwychwstanie i raj na Ziemi? Bóg miłosierny czy srogi? Jezus ludzki, który na krzyżu odczuł rzeczywistość mówiąc, że nie ma przy nim Boga (i wyjechał do Indii) czy nadprzyrodzony?
Czy Biblia nie jest tak obszerna, że wierzący się gubią; na przestrzeni lat tworzą teatr historyczny, interpretacje, które zaczynają być spójne? Albo wierzą w co chcą, jak dzieci, bo to lepsze niż interpretacje? W co wierzyć?
- W humanizm.
- A w Boga?
- Nie zaszkodzi. Choć dziś brzmi to jak herezja."


00:06 / 26.12.2016
link
komentarz (0)
No więc Marcin podszedł do niego w knajpie i zwierzył się, że kiedy wychodzi z domu, widzi ludzi jako zdeformowane liczby i pępowiny. Wyobraził sobie świat złożony ze zmęczonych, przygarbionych starców, zmuszonych do wysiłku dnia codziennego, oderwanych od łona natury, z liczb i substancji organicznych - nie wyglądało to za ciekawie. Palił troszeczkę, dobrał zestaw tabletek i pił niedużo.

Niepotrzebnie stamtąd poszedł. Spotkał jakiś muzułmanów. Burzyli się, dopóki nie zaczął udawać, że zna jednego z nich - jedynego, który mówił po naszemu. Zachowywali się jak dzieci bawiące się w wojnę, tylko że na poważnie. Jakiś stary laptop czy magnetofon w plecaku był dla nich jak drogocenny kruszec. Technologiczni złomiarze. Doczekaliśmy się przyszłości, gdzie nienadążające kraje są jak średniowieczny Kościół albo ludzie pierwotni.

Jak zwykle, na ślepo znalazł się nie wiadomo ile od centrum. Jak zwykle, pierwsza napotkana osoba była zmuszona zażartować, że do centrum jest 50 kilometrów, dalej niż do miejscowości, w jakiej się urodził. Co za przypadek. Ta podświadomość skrupulatnie pilnująca przeznaczenia. Mężczyzna, jednolity wąs, w spranych, zadbanych spodniach i roboczej koszuli, wracający z pierwszej zmiany, zaprosił go na piwo. W takiej sytuacji od razu wyobraża się sobie żonę, przedsionek domu i dawno wystygły obiad. Czy to dobrze tuż po południu wstąpić do pubu przy jednej z głównych ulic, z automatami hazardowymi i rzutkami, które, podobnie jak barmanki, widać było już po schodkach z chodnika? Że też w porządnym mieście są takie knajpy. Zamówił tylko pół piwa, ale nalały trzy czwarte, bo kto zamawia pół szklanki?

Na wieczór odbyła się bitwa freestylowa z udziałem jakiegoś nieznanego MC, Pauliny Lis i Dębskiego, więc też wziął udział i patrząc na palce stóp Lisiego Piekła zaczął rymować, że seks jest niebezpieczny, bo może przypadkiem urodzić się Dębski, może urodzić się Muflon MC czy koleś, który chciałby komuś przypieprzyć jak Michalczewski po zażyciu ścieżki za pomocą setki jak Marta Linkiewicz, być jak Serafin czy inny debil zamiast zamówić za to bluzkę Naeby i czuć się lepszym...

Zapytał Lisie Piekło, rozmawiającą z koleżanką z kiosku, czy opłaca się próbować. Odpowiedziała, że tak i poszli ze sobą na spacer.


01:29 / 09.12.2016
link
komentarz (0)
"Znicze muszą być najdroższe, a wkłady najtańsze. Tak dobrany kontrast stwarza specjalne wibracje w czwartej gęstości, które odstraszają demony i obrabiaczy dupy z sąsiedztwa."

"Pies był na wolności. Jako że nie chciał podejść, choćby chciało się z nim tylko pobawić, bo myślał, że będzie przy budzie, był tylko na wolności albo na uwięzi. Przyjście do domu albo do ludzi zwanych właścicielami nie było dla niego wolnością. No więc właściciel obszedł miejscowość dookoła, minął sklep i knajpę, wrócił boczną drogą. Pies trzymał się z daleka. Przyszli i wyszli tylną furtką. Zwierzę chciało uciec. Przebiegło przez furtkę, wtedy chwycił go właściciel. - Ty bydlaku - powiedział, bo nie umiał obrażać, choćby chciał. Zwierzętami powinni zajmować się ludzie, którzy umieją przeciwstawiać się instynktowi, współdziałać. No więc właściciel poszedł jeszcze raz do knajpy, tymczasem w knajpie była prywatna impreza i nie można było wejść do środka. Wrócił więc do domu po telefon, ale jedyna osoba, do jakiej zadzwonił, szła spać, a w międzyczasie zamknęli sklep. Poszedł więc do pozostałych knajp, ale wszystko było zamknięte. Jego uporczywa potrzeba wzięła się ze zwykłego kaca i chęci wypełnienia czymś pustki tego wieczoru. No więc poszedł na skróty, ale brama była zamknięta. Nie chciał się wracać, więc przeszedł przez płot jakiegoś ośrodka wczasowego i w poprzek jego teren, aż spieprzył przed nim jakiś kot. Przeszedł przez jeszcze jeden płot i szedł wzdłuż lasu. Wszedł furtką na ośrodek wczasowy. Świeciło się w niektórych oknach. Przechodząc przez plac zabaw minął jakieś kobiety. Powiedział do siebie, że nie wierzy - na ośrodku był dancing. No więc zamówił to piwo u jakiejś starszej kobiety, która tylko spojrzała na zegarek, bo artysta grał już ostatni utwór. Po wypiciu piwa z fajnego pokalu z nadrukiem chmielu wkomponowanym w spód tak, że ze szkła tworzyła się soczewka i listek chmielu widniał wyprojektowany u denka, wyszedł i zapalił papierosa. W drodze powrotnej odpalił następnego papierosa, a następny już nie chciał się zapalić, więc to uszanował. Dawno się tak nie umęczył, żeby wypić jedno piwo. Wrócił do domu, gdzie wszystkie serwisy informacyjne mówiły o freaku z kulturystą zamkniętych w klatce. Zanim otworzyła się transmisja, było już po wszystkim, jak za dobrych czasów Gołoty, który już wtedy wystąpił na następny wieczór aż u Conana O'Briana, tylko że zaprzepaszczał karierę. Wypił jeszcze jedno, uchowane piwo i poszedł spać. Nie mógł zasnąć, a w nocy jego sąsiadka ubrała się i wyszła przez okno w kuchni na piętrze domu, bo słyszała, jak wzywają ją rodzice."


23:25 / 23.08.2016
link
komentarz (0)
To głupie, ale jakby za dnia też było ciemno, zacząłbym normalnie żyć.


16:02 / 19.08.2016
link
komentarz (1)
"10. sierpnia pora roku zmieniła się na jesień i zamierza już taka zostać. Jest to wyrazistsze od Nowego Roku; minął czas jarmarków i tłumów, zastąpiły go wiatr, deszcz i ta wyczuwalana przestrzeń, którą tylko czasami przeszywają fale śródziemnomorskiego ciepła. Sierpień to nie lipiec, ale jest jak listopad. A ta miejscowość zatrzymała się w czasie i wygląda jak 20 lat temu i tak, jak będzie wyglądać za lat 20.

Dnia 12. sierpnia rozbił się na motorowerze koleś, który dzień przedtem wysłał do mnie sms-a o treści "Kto Ty?". Mimo wiary w zbawienne myślenie nie mogę się nauczyć, żeby odzywać się do ludzi także z błahostkami.

Dnia któregoś sierpnia osiem osób pobiło na moich oczach dwóch kolesi, którym zabrakło nunczaka i prętów. Zdjąłem jednego z drugiego nie wiedząc, kto bije kogo. Trzeci nadepnął twarz czwartego i wiózł się z klatką piersiową, wyglądając jak kogut, dziecię boże - było to w pobliżu Kościoła.

Jakieś dobre wieści? Raczej nie. Jest kilka fajnych osób. Nie bawi mnie agresja i chamstwo."


13:02 / 10.05.2016
link
komentarz (0)
Uwierzyła we mnie, a ja wiedziałem rzeczy, które ci ludzie przegapiali lub czuli tylko.

Koniec.


13:01 / 10.05.2016
link
komentarz (0)
Na karteczce od kierownik żywienia prywatne zamówienie na Święta:

Babka piaskowa szt.
Keks 1 kg

Zapłacę przy odbiorze

A ksiądz zsiwiał, odmładzał się a się zestarzał. Zaczął ceremonię święcenia od: - Powiedzcie, po co ja tu przyszedłem? - zrzuca odpowiedzialność, podejmuje się nowej. Nie tak łatwo w tym wszystkim być księdzem.

A mi pani lekarz dała karteczkę i kazała wypisać co zjadać:
- jeść obiad, przynajmniej zimą,
- zaczynać dzień od śniadań,
- jogurt,
- ostre,
- zupa
itp.

Zawsze wypytywała mnie o sprawy osobiste, któregoś dnia poszła na "chorobowe" i tyle ją widziałem. Zdążyła jeszcze odesłać na oddział ratunkowy mojego kumpla, którego już przed imprezą prawie że odwiozła karetka.

Stałe w chaosie
miasta.

Życie jak zbędna rada.


12:59 / 10.05.2016
link
komentarz (0)
Powiedziała, że lubi wdzpominać i że jadła cpstrąga. Naiwna, głupia dziewczyna.


12:58 / 10.05.2016
link
komentarz (0)
Na zaręczyny włożyła spódniczkę rozpinaną z przodu, ale podwinął ją - nie pofatygował się, by rozpiąć.


12:58 / 10.05.2016
link
komentarz (0)
Pies trzymał się w odległości pół kilometra ode mnie, ale słysząc szczekanie - przybiegł zobaczyć co ze mną.


12:56 / 10.05.2016
link
komentarz (0)
Umysł - facet z przeźroczami.


12:55 / 10.05.2016
link
komentarz (0)
Wróble

Niegdyś było tu więcej wróbli - zauważyłem to, a na moje podwórko zapuścił się gołąb, co było jak żart (odnoszący się do tego, że pochodzę już z miasta).

Moi rodzice przegonili jaskółki i zabili szerszenie, znikły jaszczurki i koty. W łazience mieliśmy sikorkę, która spała w wentylacji i myśleliśmy, że zdechła, ale za dnia wyleciała, przychodziła na noc. W wentylacji gdzieniegdzie żyły też wiewiórki przegryzające kratkę wentylacyjną. Mój pies chciał wejść za taką na drzewo jeszcze bardziej, niż widać było po nim, jak patrzył na zielonego kocura, który wlazł jesienią na jarzębinę.

Ptaki - nawet nie wiem, jak się nazywają, kolorowe, siadające w gałęziach. Tyle tu tego było, a zostają tylko wybetonowane, równo wykończone szpachlą domy i wyznaczone ulice. A najpierw pola, skąd wzięła się nazwa "naszych rodaków" (w państwie, które nieoficjalnie w Europie nazywa się Hateland). Budynki, zabudowywane z nasypów żwiru i ziemi łąki, stacje benzynowe i pensjonaty, nieekonomiczne domki są identyczne, tandetne, świecące, a miasta - piękne i brudne, przypominają stragany.

2. Rozwalał butelki siekierą, rozwalał meble. Któregoś razu przegonił własną siostrę i wbił tę siekierę w drzwi toalety, gdzie chciała się przed nim schować. Ale dobrze wtedy pachniały wieczory. Pachniało czymś nowym.

Maj jest odurzający, a w Krakowie - piękny.

3. W dzieciństwie któregoś dnia widziałem bajkę, wróbel zrobił sobie własne gniazdo, które przejął po jaskółce, a które jeszcze przyozdobił u wejścia piórkami. No i ktoś mu je chyba rozwalił i było mi go strasznie szkoda.


12:54 / 10.05.2016
link
komentarz (0)
Wypadek

Kiedy jechaliśmy, z dachu zsunął się śnieg i zakryło nam drogę. Od tamtej pory od zawsze o tym słyszałem, kiedy spadł śnieg. Dużo wypadków i krzyży wzdłuż dróg, wzdłuż których posadzili drzewa.

- Te drzewa, to ja sadziłam - mówiła babcia, którą ostatni raz widziałem przygotowaną do snu, wesołą, w koszuli nocnej i papilotach. Chociaż pewnie nie wiedziała nawet, kim jestem.

Drzewa, które rosły nad morzem, zestarzały się, poschły i je ścięli. A pięknie wyglądają u nieba. Kiedy się upić, to nawet jak te u ciepłych wybrzeży. Ich struktura jest taka, jak wieje tutejszy wiatr.

Podczas odnawiania jezdni, wzdłuż znaków drogowych przedstawiających pieńki leżały identyczne pieńki. Jelonek czmychnął wtedy na drogę zza znaku "koniec jelonka".


00:32 / 10.04.2016
link
komentarz (0)
"Dzisiaj rocznica drugiego razu, kiedy kochałem się ze swoją byłą.

Obudziliśmy się i powiedziałem, że trzeba pójść do Żabki po worki z piachem - w zajebistą powódź.

Znajomy wysłał do wszystkich sms-a: ale masakra, chłopaki i rano wszyscy myśleli, że mówi o imprezie, a to zginęli nasi prezydent i prezydentowa. Pierdolnął później wulkan na Islandii i Obama nie przyleciał do Polski.

Nikt nie przypuszczał, że polityka kraju będzie na krawędzi bankructwa i trzeciej wojny światowej, w gestii paranoików, którzy totalitaryzmowi przeciwstawią autorytaryzm, gdy przez myśl wszystkich przeszło tylko, czy w samolocie był, spowinowacany później przez chore psychiki z przywódcą Rosji, a na przekór losowi latający często biegać nad morze, przewodniczący Polski.

Mówiła później, bym nie trzymał jej za rękę, bo - znając życie - napatoczymy się na jej ciocię, która zamknęła czyjąś duszę w miedzianym zawiniątku na drewnianej figurce kobiety.

W tę rocznicę stosowne było, według jakiejś dziewczyny, wyrzygać się w moim kierunku - prawdopodobnie będzie to jedyny wątek miłosny jak prąd przewodni w moim obecnym życiu."


15:10 / 12.03.2016
link
komentarz (0)
juz nie bede lesniczym. no bo jak bylam w psychiatryku, kto bedzie mnie chcial w pracy?

skoncze jak Ty



22:58 / 24.12.2015
link
komentarz (0)
- Boję się, bo nie umiem malować i rysować.
- Umiesz.
- Nie umiem.
- Umiesz.
- Ile razy mam mówić, że to tak samo się maluje.
- Umiesz wywoływać ludzi.


08:06 / 20.12.2015
link
komentarz (0)
mama dziś do mnie: "twój kuzyn mówił, żeby nakarmić rybki i minęły 4 dni, zdechną?", a ja: "ty byś nie zdechła?"

badum, tss..

Łosiek:
xD 8:23

Ja:
xd 8:23

a ojciec: "będą wpierdalać plankton"

Łosiek:
bosze 8:23

Ja:
xd 8:24

Łosiek:
xD 8:24

Ja:
xddd 8:24

Łosiek:
no juz 8:24

ogar

Ja:
:3 8:26

ogar, do nogi

Łosiek:
hah xD 8:26

wgl rodzice kupią mi psa mysliwskiego, ale na króliki i dopiero w czerwcu - takiego małego i kochanego. ma małego peniska.. tzn. jeszcze się nie urodził.


16:18 / 28.08.2014
link
komentarz (0)
wśród ludzi wyglądam, jakbym już nie żył albo na śmierć, wyjątkowo dyskretną i czułą. (dla śmierci czas płynie trochę inaczej, a moment śmierci to dla niej jedyna czuła chwila*).

umysł jest zbyt logiczny, na co zwracam uwagę tylko przez to, że i tak to istnieje.

miałem przygodę miłosną. przy czwartym spirytusie dziewczyna wywróciła się we własne rzygi. chłopak ogarniał ją tak, że co chwilę leciała na glebę. wtedy chwyciła moją dłoń swoją umoczoną w rzygach.

logika melanżu.

* narracja audycji przyrodniczej i widok przez ugór na wioskę pod strzechą, jesienny chmurny wieczór