khedzay // odwiedzony 26106 razy // [oldskool:? szablon nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (1 sztuk) | wszystkie (137 sztuk)
09:03 / 05.11.2025
link
komentarz (0)
Chyba każdej nocy przebudzam się na moment o 4:40 lub w okolicy. Nie wiem czemu zawdzięczam tę dziwną przypadłość. Może to jeszcze okruchy po zmianie czasu? Ale też nie miałem nigdzie budzika na 5:40. Pozostaje trochę się z tym oswoić, a może zniknie.
08:32 / 31.10.2025
link
komentarz (0)
Myśl z wczoraj: Może lepiej było zostać w Irlandii i malować szkło? Później już uczyłem się maszyny do hartowania, i może to też było by OK? Wiadomo, nie było opcji bo powrót ze względów rodzinnych i drugie co też teraz już wiadomo, kryzys z 2009/2020 mógł sporo namieszać w tym planie. Dobra, nie ma się co wygłupiać, oczywiście, że obecnie jest super, że droga obrana doprowadziła w dobre miejsce i nie ma co sobie wracać do malowania szkła w Cork. Oczywiście, było zero odpowiedzialności, zero maili, prezentacji i korpo bzdur, ale czy wtedy byłem usatysfakcjonowany popaprany strojem roboczym i właśnie tym zerem odpowiedzialności? Myślałem, że mogę więcej, co się potwierdziło, a teraz to miałbym negować. Zabawne i naiwne. Oczywiście, w filmie Lester Burnham wynegocjował sobie sowitą odprawę i zatrudnił się w Drive thru. Wydawał się szczęśliwszy i przede wszystkim odżył. UWAGA ! Za chwilę spoiler do filmu "American Beauty"!!!

Pamiętajmy jednak, że rodziny nie naprawił, a na końcu zginął. Jedyne co powinno się więc wynieść z jego drogi to ta myśl na końcu, wzruszający monolog konającego bohatera.

Zaakceptowanie kruchości losu oraz mikro znaczenia jednostki w perspektywie do całego świata pomaga zrozumieć, że to co możemy zmienić jest w kręgu naszego otoczenia oraz znajduje się przed nami a nie za nami, w przeszłości. Najlepiej jest taką akceptację połączyć z wdzięcznością za całokształt. Bo owszem może życie głównie jest trudne, ale te krótkie momenty uniesień są warte tych zmagań. Zdecydowanie.
11:01 / 29.10.2025
link
komentarz (0)
Wczoraj na sportowo - rano pobiegane, wieczorem siłka. Fajnie mieć takie możliwości i zajawkę. Plus plan na poniedziałkowy dzień wolnego w postaci dwukrotnego marszobiegu na Skrzyczne. Trening przez Piekłem Czantorii choć zaledwie na jednej pętelce czyli Bestyja. Wiadomo jednak, że forma nie taka, żeby znowu wstawać w środku nocy i lecieć dwie pętle.
Zapewne zaraz po odezwie się we mnie chęć powrotu na więcej tras, a ja obecnie wciąż się szwędam w myślach co ja chcę robić. Jednak takie kłopoty, to nie kłopoty.
To co mnie dobija trochę to pogoda bo już szaro i ciągle pada i zdecydowanie to nie pomaga choć wcześniej starałem się nie narzekać na jesienne warunki.
08:17 / 22.10.2025
link
komentarz (2)
Wczorajszy wpis miał być dłuższy ale nie starczyło czasu. Niemniej dalej w ciągu dnia w sumie sam poczułem się niepewnie w temacie trzymania pracy co było dosyć absurdalne jeżeli chodzi o powód. Po prostu ciut zawaliłem coś co powinienem ogarnąć na 100% a wyszło na 90. Skończyło się oczywiście na strachu, jak często w takich kwestiach, ale też starałem się panować nad myślami, bo są do tego narzędzia.
Co do wczorajszego - tak jesteśmy w pewnym okresie przejściowym lub też czasie zmiany. Wydaje się, że warunki i komfort życia nazwijmy to świata zachodniego może się obniżyć, a w niektórych obszarach i też niektórych krajach już się to dokonało. Z tym, że nie jest to kryzys tym razem moim zdaniem, a raczej przesunięcie układu sił na świecie. Szkoda, bo jak Polacy jakoś specjalnie nie najedliśmy się tym daniem, skosztowaliśmy i może wsunęliśmy przystawki.
Tymczasem dni na delegację lecą jak szalone, to bardzo dobrze, bo łatwiej tak się pracuje i szybciej nadchodzi czas powrotu do domu. Z tym planem ruszam w koljny dzień nierównej walki z absurdami.
09:17 / 21.10.2025
link
komentarz (0)
Wokół wszechobecna niepewność. Oczywiście chodzi o pracę, i jej stabilność w najbliższych miesiącach. Niektórzy już zostali zmuszeni do kontynuowania kariery poza daną firmą, zastąpieni przez automatyzację, ale jeszcze inni odczuwają lub zaczynają odczuwać zmianę na rynku wywołaną mniejszym popytem na zwykłe spalinowe samochody. Dzisiaj wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą, masz bezpieczny stołek, ale jutro przyjdzie Pan Xie Xiu i zapyta "no właśnie, kim ty ku**a właściwie jesteś?" i zaraz cię nie ma.
Czasy niepewności zdecydowanie.
13:43 / 16.10.2025
link
komentarz (0)
afirmacje nie pomogły. choroba mnie rozłożyła na tydzień, choć najpierw poprawa nastąpiła po 2 dniach, żeby dowalić trochę z początkiem tygodnia. Nie jest to miłe uczucie, nie chodzi jedynie o fizyczność, a bardziej o myśli o zmarnowanym czasie, planach, które przestają być aktualne, spadku ambicji itp. Na szczęście chyba potrafiłem to rozpoznać, zrozumieć, że obecnie nie tyle nie jestem w stanie pewnych działań realizować (to oczywiste) co po prostu nie powinienem podejmować decyzji co do przyszłości. Moja forma fizyczna miałaby wówczas wpływ na to co sobie postanowię, a wiadomo, co postanowione jest bardzo blisko nietykalnego (było nietykalne, ale znowu, nauka dystansu i wyciąganie wniosków). To ogólnie jest jedna z ważniejszych lekcji i ciekawy efekt trudnej drogi w ostatnich paru latach.
Zmęczyłem się za to aplikacją Koala Sampler. To znaczy, nie na zawsze, ale na chwilkę, po efekcie wow i sięganiu po tablet w każdej wolnej chwili. Super sprawa, pozwala mi wrócić do trzaskania bitów, ale przesyciłem się. To było w sumie jedyne co mi się chciało jak byłem chory.
Wracam do zdrowych i różnych działań.
08:19 / 10.10.2025
link
komentarz (0)
kurz siłowni, albo jakieś wirusy zaatakowały moje drogi oddechowe, tzn. nie nos nie samo gardło, ale coś pomiędzy. Postanowiłem afirmować sobie zdrowie, bo choroba to stan umysłu. Dodatkowo coś powdycham olejku z oregano i zobaczymy kto jest debeściak. Oczywiście dochodzą zakwasy czy też mikro urazy głównie na przedramionach, ale to było pewne jak wiadomo co gdzie.
Jesień dowala swoją paskudną postacią, aż chce się nic. Przyszedł nowy sprzęt i oczywiście mam wyrzutu trochę, że go kupiłem, oczywiście króliczek w garści nie taki fajny jak się go goni, ale też, oczywiście po początkowych małych problemach z tym czy tamtym, lata jak ćpun po rejonie na głodzie. Myślę, że dziś może być niezły dzień, na jakiś odcinek "Therapy in a nutshell", taki kanał bardzo miłej Pani, której to nagrania bardzo mi pomagały "gdy nastrój miałem nizinny". Trzeba zobaczyć film o Szczęsnym, a wczorajszy mecz do zapomnienia.
07:56 / 09.10.2025
link
komentarz (2)
Rok temu (no rok i dwa dni) wróciłem na siłownię. Zabawa potrwała do połowy kwietnia i była przednia, dająca dużo siły i satysfakcji. Wczoraj wieczorem zaliczyłem kolejny powrót, najwyraźniej początek października sprzyja takim decyzjom. Cel jest taki, że go nie ma, bo zobaczymy co się uda i co w głowie się urodzi. Trzeba coś się przygotować pod Piekło Czantorii, chociaż dystans 23 km jutro mógłbym przeszurać, ale trzeba trzymać fason. Potem pojawią się wspomniane chyba wczoraj zagwozdki "co dalej" no bo zależy co będzie mi się chciało.
Dzień był ogólnie produktywny co się chwali i co daje więcej spokoju na koniec dnia. Trzeba ciąć dystraktory i siedzieć skoncentrowanym. W połączeniu właśnie z aktywnością powinno dać do efekty w spokoju i balansie, a więcej mi na ten moment nie potrzeba.
08:46 / 08.10.2025
link
komentarz (2)
dzień dobry
witam po 22 latach :)
cóż mógłbym wykasować po sprawdzeniu poniższe wpisy, bo cringe itd, ale po pierwsze nie chce mi się sprawdzać, po drugie, to zostało napisane, to się wydarzyło, a ostatnie miłosne wynurzenia tam kierowane były do mojej żony obecnej więc prawda czasu prawda ekranu.
Po co tutaj wróciłem? no bo journaling ponoć jest w cenie, bo praca w większości z domu rodzi w głowie za dużo nie wypuszczonych myśli, bo znalazłoby się zapewne jeszcze kilka "bo". Jesień rozkręca się, ograniczając dostęp do światła co obecnie łączy się z kilkoma niepewnościami. Wczoraj jeszcze dowiedziawszy się, że pewien buc humorzasty coś tam marudził na moją sytuację, całkowicie niesłusznie i niesprawiedliwie, miałem się nie przejąć, ale wiadomo jak to jest, przejąłem się trochę.
Oczywiście jakoś połączyło się to z myślą, że dobra sytuacja, którą udało mi się ustawić na teraz, jest tymczasową i zaraz pójdzie w pizdu i cały misterny plan też w pizdu. Jednocześnie nie umiem się zdecydować co dalej w temacie aktywności ruchowej. Ponoć postanowiłem, że jedna wrócę na ostatni taniec z Ultra, plan założyłem, ale zaczynam mieć wątpliwości. Powód oczywiście prozaiczny - brak czasu by to wszystko zmieścić w dzień, tydzień, miesiąc, niemniej może się uspokoi. Najbliżej mi do wbicia na siłownię, ale to wiąże się z klasycznymi hasłami w głowie, typu, że zaniedbam bieganie, że zboczę z drogi do 100 km itp itd. Na dodatek za plecami mam dwa bardzo fajne rowery, które czekają niecierpliwie aż ruszą w szosę lub teren. Beskidy czekają, na nogach i na rowerze, Tatry czekają bardzo utęsknione, wszystko czeka w kolejce a ja nie wiem, którego klienta należy obsłużyć. Staram się dawać sobie luz, żeby nie upychać tego wszystkiego w jeden dzień, tydzień, miesiąc i to też jeden z klientów do ogarnięcia. Dodając do tego rozgrzebane i aktywnie ogarniane działania muzyczne to już się robi potwór do ujarzmienia, a wciąż mówię jedynie o obszarze hobby, bo praca, dom, dzieci to podstawa, która musi być ogarnięta, żeby w ogóle cokolwiek ruszyć innego.
No, teraz zobaczymy ile razy tu wrócę. Fajnie że po 22 latach można się zalogować i nlogować.
14:26 / 18.08.2003
link
komentarz (2)
Kiedy pojawia sie nowy fakt, uwidoczniony na zdjeciu, budzi sie odczucie jakby dzialo sie to teraz. Z tad rodza sie chwile, mysli, ktore martwia, ktore nie daj przez jakis czas spokoju. Jednak o tym jak jest na prawde swiadcza wnioski wyniesione z tych nienajlepszych momentow. Wniosek- Zostawic to za soba , pamietac o tym ale pamietac a nie rozpamietywac. Przyjac obecne zycie takim jakie jest bo coz, jakby nie patrzec jest cudowne i wspaniale. Przyjac obecne zycie z tamtym zyciem ale od teraz zaczac wszystko od nowa odnalezc w sobie i w innych szczerosc wypowiadanych slow i intencji oraz czystosc. Czystosc, ktora wyraza sie podejsciem do zycia do najwazniejszych jego elementow. Dzis jest taki dzien, kiedy odnalazlem po raz kolejnym nowa wspaniala droge do radosci. Dzis zrozumialem i zaakceptowalem i czuje sie spokojny. Dzisaj jestem pewien tego czego chce, tego czego oczekuje, a przede wszystkim jestem pewien tego co mam co otrzymuje i czym zostalem obdarowany. Dzieki temu, ze przez krotki czas porozmyslam o tym co moze bolec, nie stlamsze tego w sobie gdzies gleboko, dzieki temu wlasnie moge otworzyn nowa brame i podejsc do wszystkiego jeszcze bardziej optymistycznie (heh choc myslalem ze bardzoej sie juz nie da:,0). Podejsc do wszystkiego madrze i dojrzale, wiedzac gdzie pragne dojsc. Po za tym, szczera rozmowa na kazdy temat to klucz do owej bramy, a jesli rozmowa jest skwitowana odpowiednimi wniskami, kiedy mysli i oczekiwania sa niemal ze identyczne to klucz zaczyna sie obracac. potem pozostaje tylko przez jeszcze jeden moment w samotnosci pomyslec przetrawic wszystko na spokojnie, co pozwoli na to , aby jedna osoba popchnela drzwi do siebie a druga od siebie , dzieki czemu brama zostanie otwarta na dobre i na zle. Wiec konkluzja jest jedna: Życie jest piękne, a jeśli to co w tym życiu jest rownież piękne, to należy dbać o to jak o nic innego i budowac na tym takze cos pieknego. Nawet jesli czaem cegly sa ciezkie, to wniesc je na sam szczyt.




Punkty dla Endefisu za na prawde dobra plyte!! Serio. Stwierdzilem ogladajac klip do kawalka z Juzkiem, ze jaki by nie byl ten Polkis HIP HOP to jest warty zauwazenia. Jest warty wysluchania bo na pewno wole opowiesci o zyciu i obserwacjach mlodych w wiekszosci idealistycznie nastawionych osob, niz przekolorowane piosenki gwiazd, ktore dawno owych idealow sie wyzbyly. Poza tym ten rap jest na prawde pozytywny. Chco nie raz kawalki popadja w melancholje to konkluzja jest pozytywna i moze pomoc w przemysleniach a mlodziakow wiele nauczyc. HMmmmmm choc zastanwiam sie wlasnie czy te wnioski nie nasunely mi sie tylko dzieki plycie Endefisu... Coz okaze sie:,0) Poki co "Czas aby wziac sprawy w swoje rece" jest moim dzisiejszym kawalkiem, a plyta Endefisu jest dla mnie dooobra plyta:,0)
Pozdrawiam:,0)
14:09 / 18.08.2003
link
komentarz (2)
no wiec tytulem uzupelnienia w 77 bylo super na serio dobra impreza, pozytywny klimat, wielu znajomych i najwazniejsza osoba przy moim boku, ktora po raz kolejny mnie pozytywnie zaskoczyla:,0) Ogolnie impreza udana zaluje, ze ominal mnie praktycznie caly koncert Bezkresu...szkoda. Ciekaw jestem jak wam sie podobalo??:,0) Aha i punkty dla Dina za to, ze uslyszawszy bit do "Tanga" na koncercie stwierdzil ze jest jakis nie taki jak trzeba i od 4 rano postanowil go podrasowac:,0):,0) Dzieki wielkie :,0) Dzieki wielkie dla gliwickiej publiki i zespolow. ktore zagraly:,0) Dzielkie wielkie dla Ciebie Kochanie:,0) wiesz za co:,0)
A no i po koncercie wspanialy nocny spacer.......:,0)
Oby wiecej takich wieczorow:,0)
11:58 / 13.08.2003
link
komentarz (1)
Nawet nie wiecie chyba jak to jest... Przyjazn punktem wyjscia do milosci, ktora okazuje sie tak fanyastyczna, ze przebija marzenia..szczerosc plus radosc plus prawdziwosc plus spokoj plus cisza plus swoboda plus zrozumienie...tych plusow mogloby byc wiecej. I jest wiecej:,0) Niesamowite uczucie, czyli czesc calej milosci..Radosc, dodajaca skrzydel, harmonia w kazdym ruchu i odciecie sie od ludzi, ktorzy za zaslonami cichego pokoju probuja walczyc o drobnostki zupelnie nie istotne. Szczery usmiech, spojrzenie i dlugie rozmowy na kazdy temat od najbardziej blachych, po rozwazania na temat swiata, uczuc....wszystkiego...Wzajemny szacunek, poczucie bezpieczenstwa i ta piekna zaleznosc...Kazdy dotyk, kazde slowo, kazde spojrzenie...Ale najwazniejsze jest to, ze nie musze tworzyc innego siebie, ze nie dostosowywuje swoich odczuc i zachowan, tylko jestem takim jakim chce byc. Wstydzicie sie pisac o milosci?? Moze jej nigdy nie poznaliscie jeszcze?? Bo ta prawdziwa jest tego warta...hmmmm nie boje sie tych slow:,0)

11:58 / 12.08.2003
link
komentarz (0)
siema
co jest?? ostatnio cos wpisuje znowu...hmm dziwne:,0):,0)
Ta plyta Eisa jest chyba na serio okej... poza wpadkami Malolata i Pezeta no to no to:,0):,0)
A tak to jest git.
No tak postanowilem cos wpisac i wczoraj wiedzialem co , a dzis juz zapomnialem....eh walne kiedy indziej jakis elaborat zeby te teksty byly ciekawsze..
:,0)
aha
"Ja nie mam tej forsy!! ja na prawde nie mam tej forsy ja tylko kłamię! Panny mnie lubią chociaż nie mam tej forsy ale to tylko dlatego, że wyglądam jak trzysta baniek!!..." hehe kolejny punkt dla Eisa :,0) A mama jak sobie podśpiewywałem, kazała mi przestać bo mówi, że się martwi, bo myśli, że ja na prawde nie mam juz pieniędzy:,0):,0):,0):,0) ha:,0)
Rodzice:,0)
hahaha
narazie:,0)
11:59 / 11.08.2003
link
komentarz (3)
No dobra wpisze cos:,0)
Kochanie dzieki Ci, ze juz jestes...po prostu strasznie dziekuje , ciesze sie i...wiesz sama:,0), reszte Ci opowiem:,0)

No fani szalonej muzyki... 16.08.2003 KLUB 77 w Gliwicach i koncerty koncerty:,0) Przede wszystkim Bezkress...plus supporty:,0) czyli ..no moj drugi solowy koncert. Zapraszam i prosze o nie odrzucanie zaproszen:,0)

Championship Menager suxxxxxx!!!! Glupia gra w ktorej nic sie nie da osiagnac i ktora pochlania wiele czasu!!!!!!!!!!!!a feeeeeee

Wakacje poz atym okej.
Do tego 30 sierpnia gramy w Szali na Słowacji i bedzie extra:,0)
No to tyle szaleni wnikacze w mysli blogowpisywaczy:,0)
pozdrawiam
aha
no i jeszcze punkt dla Eisa za dobra plyte i dobry wers:
"Czy koncert czy urodziny teścia
szaleje na parkiecie jak WIG dwadzieścia...":,0):,0)
no i minus 10 punktow dla Małolata za głupią słabą i beznadziejną zwrotkę na "Gdzie jest Eis?"
no i minus 5 punktow dla Pezeta za nawiniecie znow o tym samym w jeszcze bardziej plytki sposob
*wszystkie opinie wyrazam jako sluchacz nie jako wywyzszajacy sie wykonawca...
aha no i niech skoncze po murzysku
AAAAJJJJJJJT:,0)hehe My MAAAAAN:,0):,0):,0):,0)
sorry mam dobry humor:,0)
20:21 / 01.08.2003
link
komentarz (0)
Drodzy ludziska wybaczcie brak wpisow ale robie duzo muzyki na nowym komputerze na ktorym nie ma sieci:( ale juz wkrotce bedzie wtedy zapewniam ze bedzie tych wpisow wiecej:,0)
Pozdrawiam i wiedzcie tylko , ze u mnie wszystko okej:,0)
19:28 / 13.07.2003
link
komentarz (2)
Najpierw tak :
11.07- koncert w Nysie. Impreza udana choc pech organizatora i jego lekke nieporadnosc powiedzmy sobie sprawily ze moglo byc zle a organizator ow mial sporo klopotow. Ale mimo to uwazam ze no zagralismy dobry koncert, wyprawa udana, choc noc nie przespana, ale zaraz po powrocie nadrobilem zaleglosci senne:,0) Ale kurcze hiphopowcy to cwaniaczki odbite od kalki tak na prawde. Co jeden to bardziej zmanierowany, z wyzszym EGO, wszyscy oczywiscie wspaniale freestyle`uja i sa Boscy!! ŁAaaaaaŁ Kurka az sie chce .......eh nie wazne. Pokoj dla udanego koncertu, to najwazniejsze reszte przemilcze, bo przeciez nic przeciez otwarcie niemoge zarzucic a......e z reszta po co te gadki:,0) Olac.

No i Sobota po koncercie.....:,0) Cud :,0) Urocza kolacja, przewspaniale spedzony czas, odpoczynek, odciecie sie od swiata, przy boku Najcudowniejszej w calej galaktyce:,0). mhmhmhmmmmmmm extra !! Kazda chwila byla Boska....dziekuje:,0)

No i teraz spokoj , oczekiwanie na koncerty, nagrywanie....okej wakacje:,0)
15:39 / 06.07.2003
link
komentarz (1)
"dzis spuszczają w kiblu świat wszechwiedzący mądrale,
pośród kina, polityki zataczając szpetny balet,
Chcąc byćtakimi od pióra, mikrofonu i palet
ich wyobrażenie EGO to jest nic jak tylko szalet.
Wszystko spływa do kanału, myśli płyną w tym kanale,
pochłonięci przez portale zapatrzeni w własny sitcom,
nieświadomi własnych kalectw co im robi z głowy sitko,
w którym droga przez ocean stała się Ariadny nitką..."

Cóż, nie lubie jak ktoś mąci moje szczęście, ale na szczęście zachowuje spokój i równowagę. A Ci, którym powyższy opis pasuje idealnie, smieja się jak pierwsi, ale nie na długo. Poza tym ich śmiech jet pusty i płytki nie poparty szczęściem tylko mylnym poczuciem triumfu. Więc nie denerwuję się tylko idę się cieszyć...
Oni zapewne nie mają gdzie tego szczęścia poczuć....
Przebaczam, chylę głowę póki co. Harmonia i spokój są ważniejsze od poczucia zwycięstwa, które w tym przypadku jest płytkie jak kałuża...

Pozdrawiam.
22:48 / 05.07.2003
link
komentarz (1)
mam sile, mam dobry humor, mam wsparcie, mam cudowna dziewczyne:,0) I wszelkie klopoty i nerwy , maleja w mgnieniu oka. Hmm to niesamowite i wspaniale.....Caly dzisiejszy dzionek..:,0) dzikeuje CI:,0):*


Ah no i jestem zmeczony po kursach na roewrze ale co tam:,0):,0) Nie potrafie rysowac jak pisalem nizej, no i teraz udaje sie na odpoczynek moi drodzy. Aha Maju, ciesze sie ze "Waleczne sreca" podobaja Ci sie, a szczegolnie, ze moglas GO zgasic hiehie.
Chetnych do zassania tego kawalka odsylam na www.gliwice.hip-hop.pl do dzialu mp3. Komentarze i te negatywne i pozytywne mile widziane, Krytyka napedza do dalszej pracy i ulepszania sie:,0)
pozdrawiam
17:12 / 05.07.2003
link
komentarz (0)
Od nocy przez ranek do poludnia bylo cudownie:,0)
teraz sie nudze aha i nie potrafie rysowac!!!!!!!!
pa
00:26 / 04.07.2003
link
komentarz (1)
siema
dzisiejszy dzien byl wspanialy:,0) Spotkałem szczescie i jest cudownie. Wraz ze szczesciem odwiedzilismy kolege, bardzo milego. Wraz ze szczesciem jutro idziemy na urodziny i wraz ze szczesciem jestem szczesliwy:,0)
Prosze prosze, jak ludzie odbieraja kawalki i cytaty z kawalkow-sprawdzcie komentarz do poprzdniego wpisu:,0) eh ludziska:,0)