breaking_good // odwiedzony 4465 razy // [nlog/Prozac/by/zbirkos] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (146 sztuk)
13:34 / 15.03.2018
link
komentarz (0)
To jest to.. To jest wyjście. To boli. I ten strach. Odwagi...
10:30 / 05.03.2018
link
komentarz (0)
Strefa komfortu, bezpieczny marazm, bezpieczne piekiełko.. a wszystko to wspomnienia. Nie ma już nic, nie ma \"tutaj\". Wszystko skończyło się. A ja leżę tu pod kołdrą i czekam, aż wróci. Znów będziemy śmiać się i tańczyć, będziemy młodzi, znów będę z moim Futerkiem zasypiać, wrócę do domu, znów będzie lato i będziemy chodzić na działkę, zrobimy ją wreszcie, cofnę czas, naprawię wszystko, zrobię dobrze, dobrze rozstanę się z kimś, żeby dobrze poznać kogoś innego,.. Nie. To się nie stanie. A czas mija. Trzeba szybko zacząć żyć. Co jebło, to jebło i na chuj drążyć temat. Trzeba zaakceptować to wszystko, spierdalać i zacząć budować. Budować można zacząć już teraz w sumie.

Wciąż tracę kontakt z przykrą dla mnie rzeczywistością i odcinam się całkowicie od swoich prawdziwych uczuć, od prawdziwego ja, bo są one bolesne, straszne, nie do zniesienia,.. Ale wracam myślami już co dzień, a nawet zdarza mi się czuć te uczucia. To boli jak piekło, ale wiem, że muszę iść tą drogą. Musi boleć. To musi się stać.

06:21 / 23.11.2017
link
komentarz (0)
A w prywatnym notatniku 10.10.17 pisalam:

Wkładam twarz w jego wyleniale futro i wciągam ten zapach głęboko do serca. Zawsze myślę wtedy że chciałabym to zapisać i moc odtworzyć gdy już go.... często mysle że kiedy skończy się jego życie to moje tez
06:56 / 14.11.2017
link
komentarz (0)
Paraliżujący chłód zlego świata nawet troche mnie nie obudził, a liczylam na to. Wrecz przeciwnie. Spięłam sie w sobie, skurczylam, i zamknęłam w sobie szok, z ktorym obudzilam sie pol godziny wczesniej. Wydaje mi sie, ze na wstrzymanym oddechu przeszłam cala droge do przystanku i dopiero usiadwszy, wypuscilam powietrze. I pisze. Z ciężarem tajemnic i nie-tajemnic mojego dziecinstwa. Mam tego serdecznie, kurwa, dosc. Nie obchodzi mnie co bylo, co zle, co stalo sie, kurwa, ja chce normalnie spac. Chce wartościowego snu. A nie koszmarów z matką, po ktorych budze sie jak po strzale w pysk od pociagu, gdzie nie wiem, jaka chemia by mi pomogla. Nie wiedzialam dzis, czy mialabym wrzucic xanax, wciągnąć kreskę, chyba tylko heroina albo skok na główkę z czwartego pietra. Tych dwoch ostatnich jeszcze nie próbowałam. Kurwa. W śmierdzącym autobusie jade do pracy. Pierdol sie, Mamo.
10:22 / 30.10.2017
link
komentarz (0)
Tak jak kiedys wymyśliłam, ale oczywiscie zapomnialam, tutaj bede sie żalić, a jak poczujesz sie na siłach, to zajrzysz najwyzej.

Oszukuję sie znów. Gdzies w glebi mam poczucie, ze jak bede codziennie dzielnie wstawac, pokonywać te wszystkie przeciwności i opory w sobie, isc w ciemność i mróz, to jakos Ci to pomoze.. Nie pomaga:( przeraza mnie to, ze nie umiem Cie z tego wyciągnąć. Nawet jak Ci sie cos udaje w górę, to ja jakoś ściągam w dół. Nienawidze tej swojej natury. Tez czuje sie jej więźniem. Tez juz mam dosc tego, naszego marazmu, Twojej martwości i tych prozaicznych problemow. Czuje sie wykończona. Wykańczam nas oboje. Tylko nadzieja daje mi sił. Prosze, nie mów, ze nie mamy szans.. Ja Cię tak bardzo kocham. Mówisz, ze jak odejde i przestane Cie zabijac, to i tak nie przestane. Wiec bede z Toba do konca, nie zostawie Cie i bede umierac obok Ciebie. Nie chce nikogo innego.
12:12 / 22.10.2017
link
komentarz (0)
Siedze na uczelni w kanciapie, taki miejsce na koncu drugiego pietra, gdzie jest komp, mikrofala, czajnik, a przede wszystkim kanapa. A ja leżę, a Nie siedzę .. Jak nie mam manii, to jestem ciagle śpiąca, duzo spie i nic mi sie nie chce. Nie lubię tego. Pije kawe i nadal jestem senna, pije wiecej, to włączają mi sie psychozy.. Nie moglam juz zniesc szumu tłumów na wykładach. Wole opracować to sobie w domu, choc najpewniej bede miala przepisana ocene. Od trzech dni jem wiecej, a od wczoraj zaczelam jesc kompulsywnie. Musze to zatrzymac, bo cztery kilo wrócą predko, a poltora miesiaca je gubiłam. Mam pelny brzuch i choc ważę tyle samo, czuje sie parszywie ciezko. Ludzie. Mecza mnie. Juz mialam swoich ludzi, przeminęło i nie wroca. Nie wyobrazam sobie poznac bliższej osoby, a powierzchowne kontakty są dla mnie wyczerpujące. Interesuje mnie tylko wymiana materialow i zaliczenia. Ale czy to zle? Mi nie jest specjalnie zle. Lubie sie uczyc, czytac, ogladac filmy, lubię bliski krąg. Idzie zima i nawet ciesze sie na mysl o ciepłych woeczorah w domku z nim i naszymi futrami. Choc chcialabym czasem wyjsc na jakies wydarzenie. Ja zawsze bylam aktywnym uczniem. Lepiej dogadywalam sie z nauczycielami niz rówieśnikami. A pozniej wielu nauczyciele na tyle zniszczyli moj zapal do edukacji, ze juz do nikogo nie odzywałam sie. Chce mi sie spac, a kofeina szaleje.. Bez sensu. Chce do lozka.
10:03 / 12.10.2017
link
komentarz (1)
Śnił mi sie ktos inny dla odmiany. Po mamie, on mi sie sni najczesciej. Tesknie za nim. Dlaczego jest dla mnie tak ważną postacia? Byl typowym starszym bratem, zawsze. Biliśmy sie i dokuczalismy sobie, ale zadne z nas nie pozwoliło, zeby ktos inny o drugim zle mowil. Najwieksze wrażenie emocjonalne zrobilo na mnie jego zachowanie w drugiej, a mojej pierwszej, klasie. Ktos z jego klasy wyśmiał mnie i obraził, a on rzucil sie na niego z pięściami. W okresie nastoletnim mielismy po pare lat przerw, z okazjonalnymi spotkaniami, ale wciaz bylismy sobie bliscy. Od 19 roku zycia, mojego, spotykaliśmy sie przynajmniej pare razy w tygodniu. Oboje zagubieni i zlamani na swoj sposob, brnelismy w swiat imprez i narkotyków. Raz na pol roku otwieralismy sie przed soba calkowicie, mówiliśmy o najskrytszych uczuciach i płakaliśmy. Tylko on wiedzial, jakich mam zjebanych starych. Znal moje slabosci, wkurwialy go pewne moje zachowania i widzial jak psychicznie czasem sie zachowuje, ale dalej mnie bronił publicznie. Jak ktos mi dogadał, to on mowil: przynajmniej ona cos tam cos tam, a nie jak ty, zjebie. Jak widzial, ze ktos mi sie naprzykrzal, to podchodził i pytal, czego chce od jego dziewczyny. Czulam sie przy nim bezpieczna. Mialam obrone i opieke i kogos, lto z duma mnie przedstawiał wszystkim chetnie i nie wstydził sie mnie, akceptował mimo wszystko. Starszego brata, ktory zastępował mi ojca i to, czego ojciec nigdy mi nie dal. A teraz go nie ma. Zaczal znikać kilka lat temu, aż zniknal calkiem. Jego osobowość rowniez. Prowadzi chyba poukładane zycie z nią, nie cpa itd, ale przypomina mi pustą skorupę. Przestało mu na mnie zależeć. Ona mnie nie lubi i odrzucił mnie dla niej. Swoją młodszą siostrę. Złamał mi serce. Myślałam, ze nikt nas nie rozdzieli.
00:13 / 28.09.2017
link
komentarz (0)
Drogi pamiętniczku, moj mur sie sypie, blokady puszczają, nie wiem, czy jestem w stanie dalej wypierać ten temat. Po tym, co mi sie snilo, nie wiem, jak rozmawiac z rodzicami. Nie wiem, kto zrobil mi krzywdę, pewnie jemu w dziecinstwie ktos też zrobil krzywde, itd. Racjonalnie jestem w stanie zaakceptowac, wybaczyc, nie chce grzebać w przeszlosci, tylko skupic sie na tu i teraz, ale cos w głębi mi nie pozwala odpuscic tej sprawy. Te koszmary mnie wykańczają, czuje chroniczne zmeczenie i niewyspanie.
Jestem w szoku od tygodnia, a po dzisiejszej wizycie u psychiatry, jej wyraz twarzy, gdy mowila o tym, utkwił mi w pamieci. Zaczynam dopuszczac to do siebie i czuję, ze musze z kims porozmawiać. Ale to kosztuje:(
Mam teraz tyle do ogarnięcia, a jestem beznadziejna. Przerastają mnie zakupy w sklepie, zapominam czegos ciagle, jak ogarniam jedno, napietrza sie drugie, trzecie i dziesiąte.. Staram sie budowac na nowo, wreszcie po dwoch latach poczulam cos, chec dzialania, robie kroki w jakas strone, ale znajac mnie, pewnie to zle decyzje, zly kierunek, takie watpliwosci mnie nachodzą, trace te niewielka czesc pewnosci siebie, ktora nie wiem jakim cudem w ogole sie wylegla. Moze powinnam zamknac sie na zawsze w jakims milym oddziale, nie robic krzywdy już nikomu, nie rozczarowywać siebie i innych, nie walczyc. Znow miewam takie mysli, ale zawsze wiem, ze to niemozliwe, poki moj ukochany kot żyje. Czasami mysle, ze gdyby nie on, to juz by mnie tu nie bylo. Tylko on mnie potrzebuje i lepiej mu ze mna, niz beze mnie. Z reszta jest na odwrot. Nie dziwie sie..
20:10 / 18.09.2017
link
komentarz (0)
Napisałabym teraz soczyście o tym, jaki mozna miec fatalny pierwszy dzien pracy, o zmęczeniu, chorobie, spozniajacych sie i sprzed nosa spierdalajacych autobusach, a to wszystko na tle emocji sprzed poprzedniego wpisu, ale nie napisze, bo wypłakałam sie swojemu chłopakowi. Ogarnął moj atak paniki, wspiera mnie, pomimo, ze nie zasłużyłam na to, bo ja go sciagam tylko na dno..
08:42 / 18.09.2017
link
komentarz (1)
Siema, jest wykurwiscie. Mialam miec prace do 2019, ale dziecko cudownie dostało sie jednak do żłobka, zaraz przed urlopem powiadomiono mnie. I co dalej? Czekalam tydzien i zaproponowała mi pol etatu dopoki nie znajde pracy. W ogole najlepiej jej na pol roku, ale jak znajde wczesniej to spoko. No to, lepszy wróbel w garści bla bla bla. W niedziele dowiaduje sie, ze jednak do pracy za tydzien, bo adaptacja w żłobku. Naprawde dopiero w niedziele sie dowiedziala? Kasy krotko, ale luz, zacisnąć pasa. W sobote pukam, otwiera, jak tam w żłobku - pytam, a no wiesz... Mialam wczoraj do Ciebie zajrzec.. Oho! - myślę, to dawaj. No daje. Nie bede juz potrzebna, w ogole. Dziekuje. Fartem złożyłam kilka CV tydzien wczesniej. Tylko dwie oferty aktualne, zaproszono mnie na jedna rozmowe! Super, sie ciesze. Poszlo dobrze. Odpowiedz za cztery dni. Cztery nieprzespane noce z pustym portfelem. Nastepnego dnia zostalam zaproszona na jeszcze jedna rozmowe, ale bylo chujowo i mnie nie chcieli, bo za droga jestem, jakbym Nie pisala o stawce otwarcie, dziękuję za zmarnowanie mojego czasu.
09:39 / 13.07.2017
link
komentarz (0)
Naprawdę większość zależy od tego, jaki mam dzień, jak to się mówi..
Nic sie wokół nie zmienia, warunki te same, a ja jednego dnia kładę się na ziemi, ryczę i umieram, a drugiego jestem całkiem zadowolona i w przyszłość patrzę optymistycznie. To jak jest? Co jest prawdą? Jaka jest moja sytuacja? Tak, wiem, ze wszystko zależy właśnie od punktu widzenia.. Ale jak ja mam żyć, skoro nic nie jest stałe? Na czym sie oprzec? Jak on ma żyć z tym? Można to w końcu zaakceptować i żyć chwilami. Ja tak robię. I tak nic nie jest pewne, wszystko przemija, a życie jest zbyt krótkie, żeby tak bardzo się przejmować. Chwila obecna, to jedyne, co się liczy. Spędzając ją bez lęku i zamartwiania o przyszłość, kolekcjonujemy dobre wspomnienia, pracujemy na satysfakcjonujące życie. Martwienie się na zapas i ubolewanie nad tym złym, co sie wydarzyło, to najwięksi wrogowie szczęścia. Nie można traktować życia zbyt poważnie.
11:34 / 29.06.2017
link
komentarz (2)
Siedze sobie na Rynku, pije prawdziwą Cole, nie jakąś tam zero, palę papierosy. Tesknie za moja przyjaciolka, jedyna ktora mi zostala. Nikt nie przyjdzie, jest pustka, nie ma dokąd isc, nie ma na co czekac, nic sie nie stanie i nie stanie sie nic..
07:18 / 14.06.2017
link
komentarz (0)
Nigdy nie bylo mi tak ciezko, nigdy nie mialam tylu obowiązków, radze sobie zupelnie sama. Wtedy mialam o wiele lżej, a nie umialam isc na zajecia tyle razy. Teraz dalabym rade. Teraz jest za pozno.
Od jutra mam urlop. Nie cieszy mnie to, lecz przeraza. Nie mam z kim spedzac czasu. Bezsens egzystencji bedzie drążył mnie lękiem. Nie mam na co czekac.
Jak to jest..? Nigdy nie dawałam z siebie tyle, a wciaz bylam holubiona. Teraz daje z siebie wszystko, a codziennie slysze, ze jestem najgorsza. Nigdy nie kochalam tak mocno. Ale wciaz jestem jezozwierzem i kasam i kłuje i nie moge przestac. Nie potrafie nie bronic sie bolesnym atakiem przed wiatrakami.
08:00 / 10.05.2017
link
komentarz (0)
Prawie dwa tygodnie przerwy od gowniakow.. I znow jestem w pracy. Chlopiec jest glupi, ale poza tym nic do niego nie mam. Ale ta półtoraroczną jest oblesna:(( brzydzę sie jej. Obrzydzaja mnie jej chomicze policzki. Ma brak szyi, wyglada, jakby glowe miala od razu przytwierdzona do tułowia, gnom jakis?.. Obrzydza mnie, gdy oddycha przez usta i widac jej górne dwójki z wielka szpara miedzy nimi. Obrzydzaja mnie oczywiscie jej pakce u rak i stop, oblesne... Nie znosze jej glosu, jak gaworzy, czy placze, czy sie smieje.. Fuj:( dobrze bylo to z siebie wyrzucic...
08:24 / 24.04.2017
link
komentarz (0)
Zarty żartami, ale to zaczyna byc dla mnie coraz poważniejszym problemem. Nie jest fajnie nic nie robic przez 9 godzin. No dobra, moze troche mniej, bo jednak karmienie i takie tam, ale wciaz.. Czuje, ze powinnam je czegos uczyc, jakos kreatywnie spedzac czas, cos przekazac, a nie tylko rzucac sie kulkami, wygłupiać i stukać autkami.. Chyba popierdole wyrzuty sumienia i zaczne przynosić sobie ksiazki, ogladac seriale, bo to kurwa nie ma sensu.
Zawsze balam sie m. In. Ze moje dzieci beda tepe i nie komunikatywne. Nie przekonam sie.
Przegrałam swoje zycie zawodowe. Nie moge sluchac wykładów lub czytac ksiazek naukowych, bo zal mi dupe ściska.. Powinnam robic kariere na uczelni, a nie babrać sie w gownie i rzygach cudzych dzieci..
09:21 / 21.04.2017
link
komentarz (0)
Tragedia... Jak grochem o sciane.
09:59 / 11.04.2017
link
komentarz (2)
Jakze mnie irytują te dzieci:( nie mozna sie dogadac. Wiekszosc dzieci jest glupia i nieznośna. Zupelnie jak dorosli. Poltora roczna dziewczynka robi y! Y! Y! Kiedy czegos chce. To nie jest dla mnie urocze, to wkurwiające. Trzylatek nie slucha, nie kuma,mowi tak niewyraznie,ze nie wiem o co mu chodzi. Nie cce sie uczyc. Denerwuje mnie infantylna mowa doroslych i wyrazy dzwiekonasladowcze. Ojej! Co dziewczynka ma na glowie, no co dziewczynka ma na glowie? To kapelusik, jaki piekny kapelusik dziewczynka ma na glowie. AJ AJ ach ach... Blee. Ale to wszystko nie znaczy, ze bylabym zla mamą .

Jednakze kiedy patrze na ich wykonczona matke,to jej wspolczuje i doceniam swoje zycie. Bedzie dobrze,bedziemy wychodzic i podrozowac,to bede szczesliwa, z nim, wtey niczego wiecej nie potrzebuje:) na pewno macierzyństwo daje tez wiele satysfakcji i milyh chwil, ale to chyba nie dla mnie.
09:53 / 06.04.2017
link
komentarz (0)
Chyba zaczne tu pisac bzdury, zeby tylko zabic czas. Kiedy dzieciaków nie ma, bo TV Ich pochlonela, nie umiem wytrzymac ze swoimi myslami. Chyba tez czas na kolejny etap, czyli nowa nazwe nowego nloga .
09:02 / 04.04.2017
link
komentarz (0)
Moze i jestem bardziej funkcjonalna. Ogarniam sama tyle, nigdy nie myslalam, ze mi sie uda. Ale nigdy tez nie czulam takiech bylejakości, pustki i bezsensu. Zwlaszcza ogarnia mnie lęk, gdy nie ma juz ni do zrobienia i jestem sama w pokoju. Musze cos robic, albo idę spac albo wychodze. Bez niego zycie ma dla mnie slaby sens.. Nie brakuje mi juz nawet tak przyjaciol. Gdybysmy mogli tylko razem spedzac czas.. I brakuje mi pieniedzy, na wycieczki, na ktore i tak nie moglibyśmy jezdzic, he.. Zatem nadal jestem w depresji, tylko gleboko ukrytej pod zajęciami. Brakuje mi go jak powietrza. Co ja zrobilam :(
22:57 / 22.12.2016
link
komentarz (0)



Ewolucja z Chylińską.. nawet mówię tu o Modern Rocking.