2006.10.02 00:36:12 link
rok
komentarz (0)

2005.07.26 01:20:41 link
wrócić?
spowiadać sie?
wrzeszczec?
płakać?
jojczeć?
po co?
jeszcze nie zapomniałam adresu...
ale juz nie umiem pisac jak kiedys...
gówno i tak wpada zawsze w wentylator...
komentarz (2)

2005.06.10 00:37:45 link
ciekawe kto tu jeszcze zaglada...
ze statystyk wynika ze.. nikt...
heh..
zarósł intersiecią ten blog...
a ja po linkach gdzieś doszłam...
wystarczył jeden skok przez blogi zeby znaleść...

heh...
komentarz (4)

2005.02.22 13:08:16 link
sny
sny o...
sny ktore nie powinny sie pojawić w sytuacji
imie które sie ciśnie na usta nie wtedy gdy powinno
a potem śmiech .. bo przeciez to sie tylko spotyka na filmach w głupich opowiadaniach...
głupia ja.
przecież jest tak dobrze...
to czemu ja chce kogoś innego?
zabawić sie i zostawić?
przecież to tylko luźna znajomość via net. nic.wiecej.nic.wiecej.nic.wiecej.nic.
komentarz (2)

2005.01.13 16:34:05 link
zrobić - tak
pytanie - jak
komentarz (1)

2004.12.17 11:33:35 link
Ja (1:34)
;]
Ona (1:34)
;]
Ja (1:34)
komp i tv w jednym pokoju to blogoslawienstwo
Ona (1:35)
mhm... nie, to ograniczenie
Ja (1:35)
jak komu
Ja (1:35)
ograniczenie bo tv cz.b.
Ona (1:36)
kwestia przyzyczajenia, osobiscie moge zyc i bez tego i bez tego.
Ja (1:36)
a mi sie nie chce
Ona (1:36)
wyjezdzam - brak komputera to nie problem. brak tv? również.
a pokoju wystarczyloby mi radio.
Ja (1:37)
na wyjezdzie tak. w "cywilizacji" nie
Ona (1:38)
a jednak czesto mam wszystko powylaczane. swiety spokoj =błogosławieństwo.
Ja (1:38)
komp/net - odciecie od rzeczywistosci
Ona (1:39)
komp/net - negatywne odciecie sie od rzeczywistosci. troche jak moja matka i jej zycie wytyczane telenowelami w tv,
Ja (1:40)
nie mam pozytywnego odciecia sie od rzeczywistosci
Ona (1:40)
masz - mnie
Ona (1:40)
/or J. albo B.
Ja (1:41)
niet
Ja (1:41)
to jest rzeczywistosc.
Ona (1:42)
i to jest alternatywa? sieć ?
Ja (1:42)
uhm
Ona (1:43)
nie ma wyjscia- zyjesz tu i teraz i albo dajesz się monotonii i stwierdzeniu 'to mi wisi & wszystko jest do dupy' albo pierdolisz system i jedziesz wlasnym systemem wartosci i zyjesz po swojemu.
Ja (1:43)
dokladnie.
Ja (1:43)
pierdole system i lece po swojemu
Ona (1:44)
a sieć jest w tym momencie dla mnie ogłuszaniem się młotkiem, albo - jak kto woli delikatniejszą wersję - stosem tabletek typu ibuprom.
Ja (1:44)
tudziez sulpiryd.. ale to dranstwo jest dlugoterminowe
Ja (1:44)
krotko terminowe juz wyzarlam
Ona (1:44)
i mówisz - żyjesz po swojemu  ?...
Ja (1:45)
nie
Ja (1:45)
zyje tak jak chca zebym zyla
Ona (1:45)
to w takim razie żyjesz po swojemu. nie można żyć tak jakby się chciało. to jak patrzenie w lustro. przeczy logice. albo traktorek albo marchewka.
Ja (1:46)
[k] - patrz opis
Ona (1:47)
wybacz, interpretacja mickiewicza i gałczyńskiego idzie mi lepiej.
Ja (1:47)
jedno ze zdan szostego zmyslu (film o duchu psychologu...)
Ja (1:48)
chlopak narysowal pana ze srubokretem w szyi - wezwali mame
Ja (1:48)
za tecze nie wzywaja
Ja (1:48)
wkladasz maske i lecisz w swiat
Ona (1:50)
szósty zmysł widziałam. niestety najwidoczniej za głupia jestem by zrozumieć.
Ja (1:50)
bosz
Ja (1:51)
nie moge byc taka jaka chce bo by mnie zaszczuli
Ona (1:51)
i Ty się tym przejmujesz?  Ty  ? najwidoczniej sie więc pomyliłam co do twojej oceny.
Ja (1:52)
uhm ja - bo mam ojca ktory mi mowi ze wygladam jak dziwka jak sie pomaluje tak jak chce
Ona (1:53)
a ja mam matke która mi dziś powiedziała, że nie wystarczy byc inteligentną żeby na studia iść, że ona mi oplacac poznania nie bedzie, ze moge jedynie wybrac US o ile w ogóle zdam do następnej klasy. I mam też brata, który uwaza mnie za osobe niespełna rozumu. I ojca, który jest psychicznie chory, w dosłownym znaczeniu.
I co ?
Ja (1:53)
bo mam babcie ktora teraz wlazla do pokoju i z wyrzutem powiedziala" kuurrrde"
Ja (1:54)
i to ze matka = moj ojciec - dokladnie TO SA MO
Ona (1:54)
pytam po raz kolejny - I CO Z TEGO?!
Ja (1:54)
brat - moja matka ktora jest niespelna rozumu i sie wokolniej chodzi jak wokol jajka zeby nie bylo znow ataku szalu i trzaskania talerzami
Ona (1:54)
Twoje życie, nie ich. masz je jedno. i kiedy dobijesz 40 mozesz pluc sobie w brode, ze mlodosc uplynela CI na stwierdzeniu, ze mam tak a nie inaczej.
Ja (1:55)
i babcia ktora sie wcina we wszystko w co moze i nawet sie nie mozna poklocic normalnie
Ja (1:55)
[k] ja tez mam chory dom
Ona (1:55)
tak, i nakręcaj się dalej, .... i na co Ci to? masz faceta. masz przyjaciół. masz grono znajomych.
Ja (1:56)
i ja sie poddalam bo nie mam sily dalej walczyc
Ona (1:56)
do ciężkiej cholery, zacznij zauwazac to co masz a nie tylko to, czym Cie pokarało.
Ja (1:56)
ty tez sie nakrecasz... tez wypominasz matke ojca brata
Ona (1:56)
[ i zapisz sobie to zdanie, bo mis ie podoba]
Ja (1:56)
mi sie juz nie chce zauwazac tego co mam bo przychodze do domu i juz tego nie mam.
Ona (1:57)
wspominam, bo jak widze co mi piszesz, musze do pionu ustawic. co Ty myslisz? od 2-3 tygodni przestalam sie tym przejmowac, kiedy ostatnio znowu ciełam nadgarstki. stwierdzilam, ze to nic nie zmieni. ze kurwa przeciez musi byc jakas opcja.
Ja (1:57)
ja jestem na etapie planowania - ciac sie nie bede - prochy ktore mam sa za slabe.
Ona (1:57)
i siedzenie przed kompem etc. nic nie zmieni. chce się spotkac, to nie ejst powod do jakiej radosci / ew. skrajnej rozpaczy ?
Ja (1:57)
i ja tez jestem za slaba
Ja (1:58)
i wiesz ucze sie o tym pieprzonym syndromie suicydalnym i wiesz co - wiekszosc objawow jest i to nie dlatego ze sobie je wmowilam tylko dlatego ze byly wczesniej
Ja (1:58)
i tylko to ze jest j. jakos mnie powstrzymuje
Ona (1:59)
na co ?  zeby wyjsc w domu i sie rozerwac?
i prosze- oszczedz mi syndormow suicydalnych, bo nie wiem o czym do mnie mowisz. do prostego czlowieka, prosze.
Ja (1:59)
a i tak sie zastanawiam czy sie to nie skonczy tym ze z nim zerwe z jakiegos durnego powodu tylko po to zeby sie zabic.
Ona (2:00)
tak, dowiedź tego, ze jesteś słaba. wmawianie sobie, ze jesteś to calkiem fajny pomysl na życie - z wielu rzeczy zwalnia. I jesli tak jest - to gratuluje dobrego samopoczucia.
Ona (2:00)
D., szczerze?
Ja (2:00)
co?
Ona (2:01)
widzisz, powinnam sie teraz uczyc na matme, po poludniu mam sprawdzian i walkę o DOPUSZCZAJĄCY na semestr. zagrożoną być - fajnie jest. ale wiesz co? pierdole to. bo są ważniejsze rzeczy - chociażby w tym monecie Ty, czy Juice  na drugiej linii.
Ona (2:01)
pierdole matke, ktora mi wmawia, ze jestem kretynka i do niczego nie dojde.
Ona (2:01)
wale to, ze nie mam faceta.
Ona (2:01)
nie zwisa mi- ja to po prostu wale. i zyje na przekor. bo mam dla kogo. wiem, ze jestem slaba, ale kurwa nikomu tego nie pokaze. okazywanie slabosci, to samobójstwo.
Ona (2:02)
i jezeli zaraz nie przestaniesz pierdoli ze slaba jestes, to nie dostaniesz prezentu wieczorem.
Ona (2:02)
[ i wybacz za mieso, okres sie zbliza]
Ja (2:02)
[k] ja to walilam przez cale liceum - wmawianie brak faceta problemy w budzie i takie tam - jestem starsza od ciebie o te 6 lat pierdolonego zycia (mi tez.. w srode dostane)
Ona (2:03)
6 lat... a najlepsze jest to, ze ja w tym momencie czuje sie jakby mowila do  rozwydrzonej 15latki, a nie do sudentki psychologii.
Ona (2:03)
i prosze, nie miej mi tego za zle.
Ja (2:03)
[k] - ja mowie co 17nastolatki ktora wszystko wali (choc juz sie ciela)
Ja (2:04)
i jezeli teraz mialas na to odwage to pozniej tez mozesz znow sprobowac
Ja (2:04)
w twoim wieku bylam taka sama - bunt, walenie itp
Ja (2:04)
po paru latach przychodzi odretwienie
Ona (2:04)
widzisz, od 17latki rozni mnie to, ze u niej 1 rok zycia to u mnie jakies 3 miesiace. jestem do przodu i dobrze mi z tym. bo skonczylam z pomyslami cięcia sie, brania prochow i zastanawiania sie, jak to kurwa mam xle w zyciu.
Ja (2:05)
jestes jak moj ojciec - masz swoje racje i nie pozwalasz sobie powiedziec tego co chce
Ona (2:05)
bunt powiadasz?  nie zgadzam się. bunt - ucieczka z domu, bunt? moglabym palic, amfe brać [ przez amfe przeszlam - dziękuję.] moglabym sie kurwic, słuchać hh, i nie dotrzymywac slowa. nic z tego nie robie.
Ja (2:05)
skopiowac ci to?
Ja (2:06)
marichuana - dostep do innych dragow - moglam nie zrobilam.
Ona (2:07)
daruj, po prostu mnie to smieszy juz wszystko. narzekasz, nakrecasz się. ale zmieni sie cos przez to ?  znam to z autopsji i wiek nie ma tu nic do rzeczy.
Ja (2:07)
to nie jest hoodyzm.. to jest cos innego - ja juz mam dosyc oddychania tym samym powietrzem co moj stary
Ja (2:07)
i chcesz isc na psychologie?
Ja (2:07)
jako praca czy jako hobby?
Ja (2:08)
wyobraz sobie takiego pacjenta jak ja?
Ja (2:08)
powiesz mu tak?
Ona (2:08)
widzisz problem ?  powiedz J.-facet ci nieba uchyli. wyprowadzasz sie gdziekolwiek. skoro sytuacja jest aż taka zla - to jest wyjscie. a jak powiesz,z e to nie takie proste to ujawnia sie syndrom ' ja juz nie mam sily a zycie jest do dupy'.
Ja (2:08)
wiesz co on zrobi jak wyjdzie z twojego gabinetu?
Ona (2:08)
psychologia... mamusia mnie dzis uswiadomila, ze nic z tego i tak. wiec mysle na razie o maturze.
Ja (2:08)
nie wejde na glowe j.
Ona (2:08)
widzisz, roznica jest taka, ze ja jeszcze nie dostalam sie na psychologie, wiec nie mozesz stwierdzic co on zrobi. bo nie mam wiedzy, zeby się nią posluzyc.
Ja (2:09)
wyprowadze sie za co?
Ja (2:09)
[k] - studia ucza cie teori. wyczucie trzeba miec od poczatku
Ona (2:09)
nie wiem, kombinuj - źle Ci? mam Ci zacytowac to co ostatnio pisalas? ' podobno umiem kombinowac...'
Ja (2:10)
wiedza poslugujesz sie tylko w momentach diagnozy i "produkowania" terapii potem juz leci wyczucie.
Ona (2:10)
nie bawie sie etraz w psychologa, tylko w koleżankę ktora ma inny pogląd i nieco otrzeźwiala po ostatnich wydarzeniach.
Ja (2:11)
wiesz co... kolezanka kolezanka - h. jeszcze zyje. nie wiem ile w tym mojej zaslugi a ile glupiego szczescia - nigdy jej nie powiedzialam ze jest smieszna (nie biore tego do siebie...ale...)
Ja (2:11)
po ostatnich wydarzeniach czyli?
Ona (2:12)
czyli pewnych wydarzeniach. są rzeczy ktore zostawiam jedynie dla siebie wbrew pozorom. a co do h, temat jak dla mnie zamknięty. tu tez pojawia sie kilka zdan ktorych nie powiem glosno, bo ni chce.
Ja (2:13)
ok. czekaj zle zrozumialam poprzednie zdanie. nie wazne.
Ona (2:13)
poza tym sma doskonale wiem, jak siedzenie przy kompie czlowieka 'do reflekcji zmusza' . doł za dołem - i Ty to wlasnie robisz. chociaz 'dol' to zle pojecie. nevermind.
Ja (2:13)
czemu nie chce powiedziec...
Ja (2:13)
mnie siedzenie przy kompie nie zmusza do refleksji.
Ja (2:14)
siedze bo nie mam nic innego do roboty - bo mi sie nie chce - bo nie mam ochoty - bawi mnie to - moge sie wyszalec w ps'ie czy gdziekolwiek. moge sie nauczyc jak robic cos co lubie ale jeszcze nie umiem.
Ona (2:14)
ale negatywnie nastawia. ja to widze. zreszta, znam to po sobie . i po innych.
A czemu nie chce powiedziec? bo sie zaczniesz bronic i znowu Tobie ujawni sie syndrom ojca ' i tak mam swoje zdanie a Ty nie amsz racji'.
Ja (2:15)
albo w tobie - mow.
Ja (2:15)
nastawia pozytywnie
Ona (2:16)
temat ? H. nastawienie ' jesli ona idzie, to mnie nie ma' bynajmniej nie jest wygodne dla innych. Dla mnie wybor jest oczywisty, bo w koncu wyrazam sie o Tobie jak o siostrze. ale zastanawia mnie jak inni do tego podchodza i jakie mają zdanie ' powiesz pewnie : zwisa mi to".
i widzisz to wlasnie moment kiedy uwazam to zachowanie za dziecinne. mozna by cały esej o tym napisac, ale ze ja nie mam ani czasu, ani ochoty...
Ja (2:17)
powiem tak. wlezliscie mi (Ty,B,M,J,M i huj wie kto jeszcze) w moj swiat. moj wlasny prywatny osobisty "sekretny" to chore ale troche traktuje net jako zamiennik rzeczywistosci. wlezliscie z butami i tyle. ale to odnosnie netu. co do h.
Ja (2:17)
bylam w zywcu? bylam
Ona (2:17)
wzruszajace poświęcenie.
Ja (2:18)
ale jak powiedzialam - jak ona idzie ja nie ide.. nie ironizuj bo wywleke jojczenia na temat juica i innych takich
Ona (2:18)
co do bloga... pamietam tamten wiczor. gdybym po postu nie powiedziala, ze mam ten adres, dalabys mi go 3-4 godziny pozniej i nie bylo by tematu. najwidoczniej wolalabym byc szczera.
Ja (2:18)
to jest normalnie - nie mam ochoty przebywac w tym samym pomieszczeniu
Ona (2:19)
nie widze związku.
Ja (2:19)
traktuje ja jak powietrze i tyle
Ja (2:19)
wiec po co ?
Ona (2:20)
co po co ?  jka powietrze... a jednak widzisz, to najwidoczniej nas obchodzi. bo sytuacja jest śmieszna/chora/ dziecinna - dobierz ktore slowo chcesz.
Ja (2:21)
zwiazek blog a zycie - widzisz... byl moj - dysputy z obserwatorem byly dla mnie komiczne wybacz ale czat mozna sobie uzadzic gdzies indziej nie w moim prywatnym miejscu (zazdrosc o strefe intymna?) ale jakos zadko kiedy dysputy dotycza tego co napisalam raczej tego co piszecie. raz
Ja (2:21)
h. - widzisz - nakrecanie sie wspolne doprowadzilo do tego ze chce postapic zgodnie ze swoim dziecinnym/smiesznym/chorym pomysem a nie moge bo jestem za to potepiana
Ja (2:22)
powiedz mi. dlaczego nikt nie poszedl do h. i nie zapytal o co chodzi? czemu sie zachowuje tak jak sie zachowuje. czemu nikt nie wyciagnal z niej co w niej siedzi?
Ja (2:22)
hm?
Ja (2:22)
bo co? bal sie rozmowy? konfrontacji czy czego?
Ona (2:22)
D., chyba nie musze przypominac głównego zalozenia bloga? - ekshibicjonizm. czy Ci sie podoba czy nie. a jak nie - to są hasła, któe można B rozwali, ale ja na pewno nie.
Bo zawsze slyszal to samo - nic mi nie jest, jest ok. I tyle. chcialas jej pomoc? to dostalas nauczke.
Ja (2:22)
ja to zrobilam i teraz chce zrobic to na co mam ochote - odciac sie od osoby ktora jest mi obojetna
Ja (2:23)
tyle ze tajemnice "nic nie mow innym" znali wszyscy
Ona (2:23)
wiec odcinaj sie, ale nie takim kosztem. ustalanie spotkan na zasadzie, ' ok, widzimy sie, otwarte spotkanie...aha, ale jak bedzie h., to znowu Ja sie zaprze' . myslsiz, ze to dla nas przyjemne ?
Ja (2:23)
dostaje nadal - dostaje ochrzan o swoje postepowanie - nie moge byc soba?
Ona (2:23)
'nic nie mo...' to juz inna bajka.
Ja (2:24)
[k] - ustalanie wspolnych spotkan?
Ja (2:24)
kiedy gdzie jak?
Ja (2:24)
w jakiej ty bajce zyjesz
Ja (2:24)
ostatnie wspolne bylo na tymkowym pozegnaniu
Ja (2:24)
teraz ostatnio jakis wypad do jazzu
Ja (2:24)
powiedzial mi ktos cos?
Ona (2:24)
alez oczywiscie, ze mozesz. chcesz zyc po swojemu. tylko zauwaz jeszcze, ze poza rodziną która masz jaką masz, - masz jeszcze znajomych którym na Tobie zalezy. i jaką bys głupote nie zrobila /powiedziala, będą się martwic, czy Tobie sie to podoba czy nie.
Ja (2:25)
wybacz to ze zazwyczaj spedzam wolny czas z j. to wcale nie znaczy ze nie moge z nim spedzic go z reszta
Ona (2:25)
tez nic nie wiedzialam, i jakos nie ubolewam. mam inne zajecia.
Ja (2:25)
ja nie ubolewam - ja tylko mowie
Ona (2:25)
to zdanie nie do konca jest zrozumiale - "D. (2:23)
wybacz to ze zazwyczaj spedzam wolny czas z j. to wcale nie znaczy ze nie moge z nim spedzic go z reszta"
Ja (2:25)
aha ile razy bylo ustalanie "otwartych spotkan"
Ona (2:26)
dokladnie - i ile ' cholera, mowic h. czy ryzykowac ze [d] nie ebdzie' ?
Ja (2:26)
wymawiacie mi ze sie poswiecam j. i nie mam dla was wolnego czasu. a co za problem zebym przyszla z nim?
Ja (2:26)
no to ile.. powiedz mi prosze
Ona (2:27)
  A CZY TOBIE KTOS WYPOMINA, ZE PRZYCHODZISZ Z NIM JA SIĘ PTTAM? j. lubie przeciez, w zaden sposob mi on nie przeszkadza. gdzie tu jest problem ?
Ona (2:27)
czy przyjdziesz z nim czy sama - to mi obojetne, grunt, zebys byla.
Ja (2:27)
no wlasnie - to czemu mi wypominacie ze nie spotykam sie z wami?
Ja (2:27)
jezeli nie ma zadnych spotkan?
Ja (2:27)
dowiem sie ile razy bylo gadanie h. vs [d]?
Ona (2:28)
nie , bo przeciez nie zglupialam, zeby to liczyc. widzisz - po prostu to jest. i jedynie od Ciebie zalezy czy to zmienisz.
Ja (2:29)
no to o co chodzi - daj mi przyklad takiego gadania to .. to nie wiem co . narazie to jest jak obietnice rzadu na lepsze zycie - nie realne.
Ja (2:30)
bosz. nie robcie ze mnie az takiego potwora
Ja (2:30)
powiedzialam co chce zrobic i tyle.
Ona (2:31)
przyklad masz caly zcas ten sam ' powiedziec jej czy nie' . bo Ty postawilas na swoim i po prostu liczyc sie trzeba z tym Twoim zalozeniem.  Toja wola.
I nie robimy - teraz sama starasz się udowodnic mi, ze nim nie jestes, a ja to wiem.
Ja (2:31)
jezeli wam tak uprzykrzam tym zycie to umowie sie z h. na kawe wyjasnie to i owo i tyle
Ja (2:32)
aha - a przepraszam czy ktos z was dazyl do tego zeby mnie jakos do h. przekonac.. wiesz gadalam z h. i w sumie wydaje mi sie ze nie masz racji/ masz racje.. pogadajcie moze
Ja (2:32)
zwalacie na mnie jakis pieprzony obowiazek nie psucia wam wyjsc
Ja (2:33)
i sie nadal pytam - ile razy bylo powiedziec jej czy nie.
Ona (2:33)
a to juz Twoja sprawa. a ironizowanie mi oszczędź bo jestem zbyt zmecozna na to. nigdy nie mowilam, ze mi zycie uprzeykrzasz i nie powiem.
Dorota,  na razie to obwiniasz nas [mnie?] o to, ze robimy z Ciebi potwora stulecia. a ja się wypieram. prowadzi to do czegos? jest późno, ja jestem zmeczona, ty sie nakrecasz caly zcas. i nie chce zeby wieczorne spotkanie mi kompletnie zbrzydlo po tej rozmowe.
Ja (2:33)
jak ekipa to ekipa - jak ma byc cala to sie chyba wszyscy powinni starac. ale jak sie leje na uklady to trzeba potem zwalic wszystko na tego co sie wybil ot . moje zdanie
Ja (2:34)
[k] - ja jutro mam rozmowe z dziekan na temat moich przyszlych studiow - nie wiem czy bede na spotkaniu.
Ona (2:34)
tak, i mała Ja została wytypowana do zrobienia z niej czarnej owcy.
A na końcu pojawił się smok i spalił nibylandię.
Ja (2:34)
a gowno
Ja (2:34)
kto ironizuje
Ja (2:35)
ja sie tylko zastanawiam dlaczego nikt nie sprobowal jakos tego ponaprawiac
Ja (2:35)
czasem jest potrzebny mediator
Ona (2:35)
ironia za ironię. tez jestem czlowiekiem i szlag mnie czasem trafia. naprawic? majac wlasne problemy ?  tak, na pewno wszyscy sie palili - naprawiac sytuacje, której nie naprawisz, bo jest passowa.
Ja (2:36)
jak passowa to co sie wcinacie w moje decyzje?
Ja (2:36)
widzisz to tak jak rozwod.. tylko ze latwiej - nie ma zobowiazan finansowych - a i stany rozwodowe idzie naprawic.
Ona (2:36)
bo najwidoczniej nam zalezy.
Ja (2:36)
jak by wam kurwa zalezalo to byscie to jakos probowali naprawic.
Ona (2:37)
nie, koneic rozmowy. zaarz dojdzie to za daleko. a ja nie mam zamairu ryzykowac przyjazni ze względu na to, że [ ...]
Ja (2:38)
a tego to juz naprawde nie rozumiem. wymawialabym sie pozna pora albo czyms a nie.. ucinanie w najciekawszym momencie (nie ironia - czarny humor)
Ona (2:39)
nie, ja nie mam ochoty na dalszą rozmowe. bo i Ty jestes zacietrzewiona i ja. a informacja, ze Cie moze nie byc nie jest pozytywna. szczegolnie kiedy po lewej mam prezenty dla was i cholera chcialam miec jakis pozytywny akcent tego pieprzonego tygodnia.
Ona (2:39)
a tak ?  huj bombki strzelił.
Ja (2:39)
[k] - to jest gg. nie jestem zacietrzewiona.
Ja (2:40)
i widzisz. ty nie masz ochoty a ja chce sie dowiedziec.
Ona (2:40)
najwidoczniej ja to tak odbieram. wybacz, naprawdę mam dośc wrażeń na jeden wieczór. porozmawiamy mam nadzieję w lepszych nastronach za parenaście godzin.
Ja (2:40)
w zaleznosci od decyzji dziekan.
Ja (2:40)
chociaz daleko nie zajade z 10zl w kieszeni
Ona (2:40)
masz więcej niż ja. bo kurwa wolałam na cos innego wydac niz na piwo.
Ja (2:41)
masz za dobre serce i za szybko sie denerwujesz
Ona (2:41)
[ czytaj. dzisiejszego wieczoru - ianczej bym ciułała].
Ona (2:41)
dobre serce? gówno prawda. altruizm. a wyprowadzic mnie z równowagi moga jedynie te osoby na których miz ależy. amen.
Ja (2:42)
i tak [d] pojdzie spac nie dowiedziawszy sie dlaczego jest potepiana za swoje decyzje i dlaczego potepiajacy nie zrobia nic zeby te decyzje zmienic - poszanowanie drugiego czlowieka... z potepieniem? tez dobrze.
Ja (2:42)
dobranoc.
Ona (2:43)
nie odpowiem - bo nie potrafie, czasami głupota jest zbawienna.
Ona (2:43)
a potępiać to można babcię, bo kieszonkowego nie dała...
Ja (2:43)
zaraz walne glowa w klawiaure i to wcale nie ze zmeczenia
Ja (2:44)
no to macie do mnie zwykle nasze polskie WĄTY
Ja (2:44)
jeden kit
Ona (2:44)
nie, nie jeden. ja mam. a co ma reszta? nie wiem. ale ja CI powiedzialam co mnie boli i mysle, ze wyjasnione, przynajmniejw zględnie.
Ja (2:44)
nie
Ja (2:45)
tzn tak. ale niedosty pozostal
Ona (2:46)
wiesz ile ja mam niedosytów ?
Ona (2:46)
ale na tym można skonczyc, jstem zmęczona.
Ja (2:46)
a wiesz ile ja?
Ja (2:46)
mam dziwna wlasciwosc dopasowywania sobie tonow glosu do literek...nie zabrzmialas sympatycznie
Ona (2:47)
to ze zmeczona jestem? fakt, to takie złe, ze czasem człowiek snu potrzebuje
Ja (2:47)
potwornie straszne
Ja (2:47)
ide. i tak juz od dwie godziny przegielam.


uprzejmie prosze nie wykozystywac tej rozmowy przeciwko osobom ktore braly w niej udzial
komentarz (0)

2004.11.19 13:25:08 link
zostałam opanowana przez lenia...
brak woli walki w Nim mnie przeraża...
bo przecież można się starać nawet o tak głupią rzecz jak bilety pomimo wszelkich przeciwności...
wyrzucanie że nie może przyjechać do mnie
nie może bo takie są moje własne zasady ustalone na rzecz mieszkania w moim domu.
nie może i tyle..
ja nie chcę..
bolą sprawy domowe...
ale już nie ma chęci zeby o nich pisac... nie ma ochoty...
budzę się wychodzę wracam
cała reszta poza...
staram się unikać mieszkania jak tylko się da
wariuję gdy zmuszona przez lekarza sidzę tu drugi już dzień...
nie umiem
nie chcę
duszę się
komentarz (2)

2004.11.01 08:15:45 link
maska - umiem włożyć - nikt - nawet ten najbliższy nie poznaje że coś jest nie tak - czasem - czasem coś się przebije - ale zawsze to można zwalić na karb zmęczenia - sexem - dniem - codziennością...

komentarz (1)

2004.10.18 10:50:41 link
taaa
wspólne wyjazdy uczą...
uczą drugiego człowieka...
panika
"mi na tobie naprawdę zależy a tobie..."
informacja zwrotna
"dobrze wiesz że nie lubię tego mówić...i tego nie mówię... ale czy to co robię nie mówi ci nic? to że każdą wolną chwilę poświęcam tobie to mało tak?"
"nie nie... ale ty mnie unikałaś wczoraj i dziś..."
w piątek - zmiana stylu na porąbkowy - trzeba się było dostosować do grupy osób wchodzących w moje strefy, brak miejsca odosobnienia, pomijając toaletę...zawsze ktoś obok, dzielenie swojej osoby na 7 mniej więcej równych kawałków, kto chciał to brał, a on nie nauczony brać samemu, trzeba mu na tacy podać, okazywać się i swoje uczucia...
no to pił.. pił i był zmęczony i szybko się u-pił...
i poszedł do auta spać
no a w sobotę byłam zła, za to że chrapał w nocy jak już jednak ściągnęli go do domku, za to że spał w ciuchach, za to że było mi gorąco i pojawiły się objawy klaustrofobii, za to że to jemu się podaje jedzenie a on sam nie umie podać... za parę innych rzeczy.. za przyczepienie się do mnie jak rzep do psiego ogona, za to że pójdzie za mną w ogień...
za to ze jak chciała sobie sama przed domkiem posiedzieć to przylazł... zamiast umyć najpierw się i zęby...
no i rozmowa...
no i jego panika...
no i wyczuwalne drzenie rąk i trzęsący się głos
no i moje zakłopotanie co mu powiedzieć.. bo przecież nie jestem dobra w określaniu swoich uczuć
jego strach przed tym że mnie nie będzie...
to jest niezdrowe...
osaczenie
uwięzienie
okręcenie
siatką uczuć...
boję się że zacznę się dusić w tym...
no a w niedzielę...
przeprogramowanie - zarówno moje jak i jego...
zupełnie inny tor działania, zachowania prospołeczne...
ale ja nie wiem czy chcę mieć koło siebie człowieka który nie będzie umiał wybrać pomiędzy sokiem pomarańczowym a bananowym... i zawsze wybierze to co ja...
komentarz (2)

2004.10.12 13:43:02 link
pogoda jest...
zimno tez jest...
zero mysli w głowie tylko bezmyślne gapienie się w ekran monitora...
rozmowy na gg z ludźmi którzy mnie nie znają...
brak rozmów na gg z ludźmi którzy mnie znają
do szkoły
obrać kartofle
umyć włosy
umyć się
zmienić kolejność działań
pocałować się w d...
i pierniczyć
wczoraj poczułam się niepotrzebna...
tylko grześ się do mnie przysiadł...i julka... i gośka...akurat te osoby które spoza ekipy lubię najbardziej... spoza... prawie spoza...
reszta olała sprawę i dalej dobrze się bawiła w swoim towarzystwie... reszta... aska... pawel...michal...ewka...
pieprzona uczelnia
i niedowierzanie - ze zalatwilam to co mialam zalatwic a co bylo nie do zalatwienia...i wypytywanie z pretensja co mi powiedzial babsztyl z dziekanatu.
jakies pretensje o to ze nie dzwonie ze sie nie odzywam.. komunikacja dziala w obie strony... czyz nie?
teraz weszła na głowę komuś innemu.
przynajmniej tak to widzę...
zainteresowanie urodzinami.. czy prezent czy życzenia...
a przecież... zna ją dwa miesiące?
dobrze że ta kolejna mieszka daleko dlaleko 20ileś kilometrow...
nie przyzwyczajac sie.. bo za malo czasu zeby dopelniac obowiazkow...
za malo checi zeby zmusic sie do spotkan z cieniem...
za malo mozliwosci zeby spotkac sie ze wszystkimi bez cienia...
dwa swiaty tu i tam mieszaja sie mieszaja....
kiedys sie wymieszaja ale tylko w mojej glowie...
chce zeby tam znikło zeby było tylko tu i nic wiecej...
ale musze... bo nawet jak sie wyalienuje tam to na tu zabraknie mi czasu...
czepiam sie...
kiedys bylo gorzej...
nie bylo ani tam ani tu... byl tylko tv i komp...
i bylo.... smutniej ale spokojniej....
komentarz (2)

2004.10.11 10:10:33 link
czasem jest tak że jest bardzo dobrze a potem jedna sytuacja psuje caly nastroj budowany przez pare godzin...
adrenalina, wkurzenie, słowotok...
bez sensu
teraz izolacjonizm
nie zawsze musze byc wszedzie...
ale TAM musze pojechac...
miejsce gdzie przez 24 godziny wypoczywa sie bardziej niz przez 24 dni...
choc TAM bedzie ona :)
ale bedzie tez Ona i On i Ona i Oni....
za 5 dni... za 5 dni :)
komentarz (2)

2004.10.04 13:38:41 link
inną sprawą jest to że wyjątkowo mi się nie podoba to że - nie mogę się koło niego obudzić. albo zasnąć. w sio ryba. tylko grzecznie do domu... a w domu... matko.. do kogo jestem podobna? jak do ojca to ja naprawdę jestem paskudna...
grzecznie tup tup tup do domu... wcale mi się to niepodoba.. fcale a fcale
no bo dlaczego tak ma być co?
no i co?
no i tęsknię :(
komentarz (1)

2004.10.04 09:57:21 link
a on ma pretensje że mu "kocham" nie mówię...
jeżeli on to robi za dwie osoby?
ja nie umiem już tego mówić...
i się nie będę zmuszać
powiedziałam raz
wystarczy
kropka
komentarz (2)

2004.10.01 12:09:55 link
tia
drugi dzień przymusowego urlopu matki w domu...
problem - jak sie zdenerwuje nie umiem pożądnie złozyć zdania... w ogóle... ani ani... i się jąkam...i wtedy tylko "kurwa" na język przychodzi... i matka się rzuca że nie dość że rozpieszczona to jeszcze chamska wulgarna...
ja nie wiem czego to jest wina... nigdy tak nie było...
może to EEG to nie jest taki zły pomysł...
a może panikuje?

komentarz (4)

2004.09.29 09:55:31 link
to że ona może faszerować się prochami na uspokojenie i jakimiś psychotropami to jest całkiem w porządku - tylko ja mam jedno pytanie - dlaczego ja nie mogę pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa?
matka miała epizody manii i epizody depresji...leczyła się na to...(kolejna tajemnica poliszynela w moim otoczeniu) a takie zaburzenia są dziedziczne...
cały problem polega na tym że... że... zaczynam się bać o siebie...
czasem się duszę..tak jak by coś mnie dusiło od środka...chciało wyjść wraz z wrzaskiem i przekleństwami...wtedy niestety mogę mu pozwolić na przeciskanie się wraz z łzami na zewnątrz...
bo przecież nie mogę pokazać że też jestem taka jak matka...
komentarz (2)

2004.09.27 09:54:02 link
pass
pasuję... nie mam ochoty zawracać sobie głowy osobą która pomimo zawracania mi głowy (i nie tylko mi) nic więcej z sobą nie robi... nie wiem czy to rezygnacja czy tumiwisizm i olewactwo wszystkiego z jej strony...
ale wiem jedno - mam ludzi obok siebie który zmusili mnie do tego żebym jednak nie czołgała się po ziemi tylko spróbowała chodzić prosto.... i ona też takich ludzi ma... tyle że inni też mają swoją odporność i teraz z tego co widzę zaczynają powoli ją ignorować traktując jako niezmienny punkt scenografi... którą ja mam ochotę zmienić...
nie mogą jej problemy przytłoczyć mi życia...
ja jestem szczęśliwa - mam kogoś kto mnie kocha(?) zapewnia mi rozrywki umysłowe i cielesne, zapewnia mi wyjścia na gorącą czekoladę wedlowską która jest tak gęsta że prawie łyżka staje... mogę się tym dzielić... tym moim szczęściem... ale nie w momencie kiedy ktoś nie umie tego przyjąć...
bo czekoladą się nie podzielę...
komentarz (2)

2004.09.25 10:07:40 link
wczoraj już po wszystkim zorientowałam się że miałam Go za mało...za krótko...
hmmm...
to pewnie tylko przyzwyczajenie...
komentarz (0)

2004.09.24 09:32:11 link
pomiędzy młotem a kowadłem...
z jednej strony rozbrykany jamnik, nawijająca K., gadająca od rzeczy, do rzeczy (zależnie od tematu) B.
a z drugiej gęstniejący mrok wokół M.
i nawet jamnik nie pomagał w tym żeby zdjąć ignora narzuconego jej od samego początku...
autyzm w formnie powoli stającej się zaawanstowaną... tym gorzej że autyzm narzucony od siebie...
a dziś trzeba będzie udawac że się dobrze bawimy.. bo M. ma urodziny...
jak można nie cieszyc się z urodzin...
w sumie można...
ale jak się nie cieszę to ich nie odprawiam...
urodziny w formie stypy po dobrym humorze...
komentarz (1)

2004.09.23 14:00:16 link
obnoszenie sie bolem jak paw.. oskarzanie innych o to ze tego nie widza.. oskarzanie publiczne opisem na gg ze jak on potrzebuje to nikogo nie ma a jak ktos potrzebowal to on zawsze byl potrafi mnie doprowadzic do bialej goraczki..jak sie czlowiek nie spowiada to nie ma bata - nie jestem duchem swietym.. nie zobacze tego.. szczegolnie jak sie z nim nie widuje.. tylko sledze jego opisy na gg...
inna sprawa jest to ze on tak lubi zwracac na siebie uwage...
bosz.. gdzie ja mialam oczy pare lat temu...
tzn oczy to ja mialam na miejscu.. ale rozum sie przemiescil w inne czesci ciala..
cholerny swiat...
co ja sie przejmuje malkontentami drugiego sortu...
a pogoda troche wtoruje mojemu humorowi.. raz slonce a raz nie...


komentarz (2)

2004.09.22 15:12:54 link
o tak :)
dobra rozrywka nie jest zła ;]
panikowanie przed poważnym badaniem może przyspożyć duuużo radochy :)
coś sie ostatnio tych badan namnożylo :/
ale coż...
i wniosek
lepiej panikowac i marudzić niż smęcić...
panikowanie szybciej można wyłapać.. a smęcenie można olać..
K. jest jednak niezastąpiona :)
komentarz (0)

2004.09.21 14:31:31 link
neutralnie mi...
po raz pierwszy od dłuższego czasu...
może to dlatego że wczoraj kupiłam buty?
i to złe się zredukowało z tym dobrym do zera?
nie jest źle...
trzeba to utrzymać...
komentarz (2)

2004.09.20 14:54:20 link
zaczynam sie czepiać wszystkiego i wszystkich...
oby nikt nie zaczął czepiać się mnie...
odpoczynku?
ale przecież nie jestem zmęczona...
komentarz (2)

2004.09.20 09:41:44 link
chce mi się rzygać.. na samą myśl o tym że w piątek czeka mnie impreza... impreza urodzinowa M.
chce deskorolke albo bielizne...
po co jej deskorolka?
nie ważne...
K. uchachana namawia na zakupy..bo ja lepiej znam M.
nie znam jej lepiej. straciłam z nią kontakt od kiedy zauważyłam że nie mam juz sił na to żeby chodzić z nią do knajpy i patrzeć jak ona patrzy...słuchać jak nie mówi.. prowadzić monolog albo tak jak ona.. zapatrzeć się i zamilczeć...
------------------------
on tego nie rozumie...
nie chcesz to sie nie spotykaj...
a ja tym juz po prostu rzygam...
komentarz (1)

2004.09.19 12:44:16 link
przeraziłam się...
obejżałam wczoraj dwa filmiki...
z egzekucji...
strzał w czaszkę i poderżnięcie gardła...
i nawet mnie to nie ruszylo...
przyglądanie się z uwagą na czyjąś śmierć...
kilka zdjęć starych starych zwłok...
zero reakcji...

co jest?
znieczulica?
matko... co się ze mną stało..
komentarz (2)

2004.09.17 09:20:12 link
on się bardziej o mnie martwi niż ja sama o siebie... to nie jest zdrowe.
ale jest przyjemne...
-------------------
ha. pomineli mnie, pomineli mnie :)
wheee
fajnie
troche przykro ale bardziej fajnie...
przynajmniej z czystym sumieniem oddalam sie grzeszeniu w samochodzie :)
i nie musialam nikomu odmawiać obecności :)
:)
jedynym minusem było stado 3 aut które znalazło się tam gdzie my... na szczęście chwilę po.. a nie w trakcie...
nie mniej ubieranie się sprintem... jest mało ciekawe...
--------------------
dziś babski comber u kumpeli...
i znów M. się bedzie alienować...
na Śląsku kopalnie wpisały się w krajobraz a w naszej ekipie wyalienowana M...
--------------------
sama sobie muszę coś wyjaśnić...
powtarzam się..w pisaniu... V. wiesz dlaczego...
muszę/chcę się tu zadomowić...
tam - daleko - gdzieś indziej - dawno temu się zadomowiłam i było mi miło, ciepło bezpiecznie...
a potem nagle, nagle, nagle ,nagle... 4 osoby.. o dwie za dużo...
ciekawość pierwsym stopniem do piekła...
zniosę.. ale w małych dawkach... a nie w dawkach graniczących z bezczelnością...
dlatego jestem tu...
pokrywać się będą... ale nie zawsze do końca...
komentarz (3)

2004.09.16 15:04:51 link
dlaczego on sie o mnie martwi...
to ja ide do lekarza a nie on...
a przecież jestem niezniszczalna...
wiec nic mi nie będzie...
to migrena pewnie tylko... :)
komentarz (5)

2004.09.16 10:22:13 link
nie umiem już działać w grupie...
nie chcę już działać w grupie...
znów wchodzę w okres "wybiórczych znajomości"
odstawiam część na bok żeby móc odpocząć...
ale nie wszystkich...
niektórych nie moge, nie których nie chce a z niektórymi chcę odnowić "więzy przyjaźni"
bo warto...
a trochę zepsułam...
bo przecież to ona a nie kto inny przynosiła mi codziennie książki z biblioteki...

komentarz (2)

2004.09.15 13:47:57 link
szaleństwo
szaleństwo
szaleństwo
szaleństwo
szaleństwo
szaleństwo stoi za mną i stuka mnie w ramię... nerwy niewiadomo skąd, reagowanie krzykiem, pyskiem na każde słowo skądkolwiek... nerwy napięte jak postronki... wystarczy lekko trącić i już szłychać buczenie...
do knajpy że by się spo tka ć... tylko po to żeby posiedzieć i wypić pivo wypalić kolejnego papierosa.. po co? się pytam po co? żeby posiedziec w knajpie na twardych siedzeniach? ojć...
powiesić firankę tak żeby było pięć zagibków.. a co szkodzi sześć?
komentarz (1)

2004.09.15 09:17:01 link
dzień bez...
dzień stracony...
nie tęsknię... nie wiem czemu...bo wiem że go znów zobaczę?
za to się martwię...
ponoć M. wracała z knajpy i się spłakała...
wkurwia mnie jej zachowanie.. a właściwie WKURWIA bo jak można, jak można przychodzić do knajpy, wydawać kasę na pivo i w całej bandzie rozdokazywanych dorosłych(ha ha... 20 lat z naddatkiem to jeszcze nie dorosły.. ale uaewa) siedzieć cicho albo powiedzieć 10 słów na cały wieczór... ożywiać się tylko przy bilardzie..
męczy mnie to.. całe wyjście do knajpy traci swój urok... kiedy się widzi smętną minę...
olewam. dobrze się bawie.. ale coś siedzi gdzieś tam.. i podgryza...
do tego zmęczenie materiału... zmęczenie sobą... poszły w niepamięć domówki, imprezy pod pomnikiem...
pół roku poszło w cholerę...
tolerujemy się ale krócej niż zawsze...
ekipa weszła w czas stagnacji...
ale jeszcze nie jest źle.. jeszcze sie potrafimy zmobilizować i się spotkać...
a za niańkę robić nie będę!
komentarz (1)

2004.09.13 10:37:57 link
denerwuje mnie to że
"co robisz? umawiamy się z .... na pivko i sie zastanawiamy czy nie chciałabyś iść"
denerwuje mnie
bo wiem że jak bym poszła znów widziałabym M. siedzącą i nie odzywającą się...
denewrwuje mnie to też że od wczoraj wiem jak czuje sie facet któremu nie udało się zaspokoić kobiety...
ot. odmówiła posłuszeństwa i każdy ruch wywoływał potworny ból...
i że niby ja głuptasek jestem... że sie przejmuje..
ale sie przejmuje...
denerwuje mnie to że nie mogę na bierząco tu pisać..
pan i władca mój ojciec było od piątku w domu - co wiązało się z nieużywalnością komputera w żaden możliwy sposób...
a tyle się wydarzyło... :P
komentarz (0)

2004.09.09 14:27:41 link
tęsknię?
czy mi się wydaje że tęsknię?
chcę go zobaczyć czy tylko chcę zaspokoić potrzebę zobaczenia go?
i don't know...
myśleć o nim nie mogę cały czas.. bo nie... ale jednak. jednak. jednak...
jakaś samotna myśl się kołacze... stuk puk stuk puk...

komentarz (1)

2004.09.09 10:12:26 link
gdyby tak można było się non stop kochać... budzić się w jego ramionach i znów zaczynać od poczatku...
tylko że to by się stało z czasem rutyną i ... znudziło by się? znudziło by się...
zmieniło by się wszystko...
a czy ja już w rutynę nie wpadłam? codziennie się z nim widując... codziennie pytając "co" i słysząc "nic"
małe zaklęcie z przewidywalnym skutkiem...
co?
nic...
komentarz (0)

2004.09.08 12:55:54 link
miłość?
słowa?
zapewnienia?
tęsknię?
pragnę?
pożądam...
chcę być, chcę się budzić, chcę oddychać, chcę smakować...
tęsknota...
boli...
nie powinno...
przecież już nie mam serca...
"brakowało mi ciebie zanim cię poznałem"
"jesteś taka a nie inna i dlatego cię kocham"
komentarz (0)

wszystkie notki

ostatnie 20

ostatni miesiąc