xp5 // odwiedzony 61617 razy // [sunwave nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (194 sztuk)
17:45 / 06.04.2007
link
komentarz (1)
I znów dawno nic nie pisałem. Nadal jestem listonoszem, ale teraz mam rejon na Hucie, bo się przeniosłem. Jeżdżę rowerem lub komunikacją miejską, bo mój Trabant teraz jest używany przez wujka, któremu ukradziono Lanosa. Rejon zwarty, bloki bez windy, ale fajni ludzie tam mieszkają - między innymi właśnie wujek......

Udanych świąt życzę, smacznego jaja i mokrego Dyngusa!
12:53 / 12.12.2006
link
komentarz (2)
Ale kiła - mokry śnieg pada, a mi w aucie wycieraczki odmówiły posłuszeństwa. Wczoraj akumulator wymieniałem i wszystko było cacy. Dzisiaj rano się budzę, a tu biało za oknem. W firmie luz - tylko 176 poleconych i jakieś 30 kilo zwykłych. 4 godziny i po sprawie...

18:27 / 12.11.2006
link
komentarz (1)
Joł!

Dawno nie byłem na tym nlogu, ale dziś jest okazja wyjątkowa. Ha, przypomniałem sobie o tym nlogu. Akurat byłem na wyborach i zajrzałem do kafejki Tomeckiego. Jutro raniutko wsiadam w swego Trabiego i jadę na pocztę, bo obecnie listonoszem jestem (ładne kilka miesięcy). Oby tylko auto zapaliło i żeby pogoda dopisała...

Motocykl już dawno sprzedany - wolę dach nad głową mieć, a Trabant 601 z 1978 roku (ma tyle latek, co ja) trafił mi się niemal za darmo, tylko trzeba było go naprawić. Jak ładnie i ciepło, to jeżdżę rowerem do pracy, a jak pogoda kiła, to tylko samochód. A pracuję daleko, bo na Włochach...

Przygrywa: DJ Matys

23:42 / 14.03.2006
link
komentarz (1)
I już robię - na razie drobiazgi i porządki przed wiosną...

15:38 / 12.03.2006
link
komentarz (0)
Ze zdrowiem u mnie już prawie dobrze - piwo mnie na nogi postawiło :)

Jutro do pracy idę - już nie mogę się doczekać dłubania w motocyklowych silnikach.
Także nie mogę się doczekać nowego motocykla, który muszę sobie kupić; to będzie chopper Yamaha..

Aha, kiedy będzie ta wiosna???

Z muzy: BLACK SABBATH

13:50 / 09.03.2006
link
komentarz (2)
Oj oj oj, bardzo dawno mnie tu nie było - szczerze mówiąc zapomniałem już o tym blogu. Od grudnia sporo się zmieniło - sprzedałem motor, poznałem cud kobietę oraz zmieniłem pracę z nudnej biurowej na swoją pasję - warsztat motocyklowy...

Czy wy również jesteście chorzy? Bo moja cała rodzina boryka się z jakimś paskudztwem - ni to przeziębienie ni to grypa...


22:14 / 23.12.2005
link
komentarz (1)
Nadchodzą już święta, a właściwie, to już są...

W domu spędzam, z rodziną, może podłubię trochę w garażu. Może się gdzieś przejdę...

Pozdrowienia dla all

21:30 / 10.12.2005
link
komentarz (2)



Tak wygląda mój obecny motocykl - foto z sieci, bo swojego nie mam...

Gra: The Beatles


21:38 / 20.11.2005
link
komentarz (0)
Ale szary i ponury dzisiaj był dzień - pospałem sobie do dwunastej, a potem przeczytał książkę do końca...

Teraz siedzę w kafejce blisko domu i sprawdzam co w sieci słychać. Dodałem też opowiadanko na jedną stronkę - może przyjmą...

Gra u mnie LES HAVEN

17:16 / 10.11.2005
link
komentarz (2)
Mimo mglistej, chłodnej i pochmurnej pogody jestem w świetnym humorze, bo dzisiaj kupiłem sobie książkę Pilipiuka oraz kilka gier do kompa po 2 złote sztuka (mój komp jest dość stary, więc muszę używać gier sprzed 8 - 10 lat)...

Rehabilitacja coś mi daje, bo coraz sprawniejszy jestem i tym samym mam nadzieje na jazdę motocyklem jeszcze w tym roku. Jutro idę na imprezkę pod Pałac Kultury - nie cierpię nudy...

Zagra: FIELDS OF THE NEPHILIM

17:36 / 09.11.2005
link
komentarz (1)
Chmm, senny dzisiaj strasznie dzień....

Poza tym się nie wyspałem - wczoraj do domku trafiłem przed czwartą.......

Dzisiaj zajrzałem na parking i popatrzyłem na swój motocykl. Niestety - nie mogę jeszcze jeździć :(

Wieczorem przerzucę sobie z dyskietek materiały do swego kompa i może posłucham jakiejś muzy..

02:06 / 01.11.2005
link
komentarz (1)
Kiedyś tu pisałem, że net jest drogi. Teraz mam go za darmo - 2Mb/s Neostrada w pracy..

Piszę kolejne opowieści z krainy mroku...

Gra: CHILDREN OF BODOM

01:35 / 01.11.2005
link
komentarz (0)
Halloween 2005


Siedzę sobie w biurze i myślę...

Jestem obecnie administratorem baz danych w dość dużej firmie w Warszawie. Teraz sam, ale zwykle pełno ludu przewija się przez mój gabinet...

Słucham: Amsterdam Dance Mission

22:37 / 06.09.2005
link
komentarz (3)
Jakże rzadko tu bywam, aż chciałoby się przekląć. Jednak mam sporo swojej pracy i nie mam wolnego czasu na sieć.
13:27 / 05.06.2005
link
komentarz (0)
Teraz już po drugiej sesji - mam 3 miesiące wakacji!!!

Pora wreszcie najeździć się na motocyklu i olać wszystko...
Nadal metalu słucham ("Metallica", "Iron Maiden", "Children of Bodom" i inne). Moje filmy dostały się na festiwale, więc czekam na wyniki...

Teraz szykuję się do wielkiego lansu na 11 czerwca w Warszawie - oj, będzie się działo...

Muza zagra: Tristania
13:05 / 14.03.2005
link
komentarz (0)
Sesja mi poszła całkiem dobrze, ale mojemu koledze (on_i_on.nlog.org) dużo lepiej...

Teraz siedzę obecnie w warsztacie i naprawiam drobne usterki w motocyklu, by z Krzychem jeździć (jak tylko naprawi do reszty swój motocykl)...

22:23 / 13.03.2005
link
komentarz (1)
Pojeździłem sobie dzisiaj motorem i nawet za bardzo nie zmarzłem, aczkolwiek za ciepło nie było...

Rzadko tu bywam, bo mam, a raczej już miałem, sesję na studiach, a i poza tym nie chce sę człowiekowi po sieci biegać...

Do następnego razu!
19:21 / 26.01.2005
link
komentarz (0)
Postanowiłem tutaj zajrzeć i powiedzieć, że obecnie studiuję Gender na UW i nie mam w ogóle czasu na jakiekolwiek inne zajęcia, w tym pisanie nloga. Ale mam w zanadrzu niespodziankę - piszę regularnie innego nloga, będącego jedną z moich prac studenckich. Zawodowo zajmuję się obecnie pisaniem magisterek i doktoratów, bo studia mnie sporo kosztują i muszę skadś zdobywać pieniądze...

W wolnych chwilach, których jest niewiele, siedzę w swoim warsztacie i przygotowuję motocykl do sezonu, a także piszę nowe wiersze i powieści...

Music: rock&metal

12:25 / 28.12.2004
link
komentarz (0)
Łoł, jak dawno już mnie tu nie było - mam obecnie urwanie głowy, tyle spraw i problemów jeszcze nie miałem. Niedawno założyłem komórkę organizacyjną PLGA - oddział ILGCN. Jest to poważna działalność, nie żadne tam głupotki i śmiesznostki...

Święta spędziłem razem z Szymonem Niemcem i ludźmi z innych organizacji branżowych. Było po prostu szałowo, a że się wszyscy nawzajem rozumieliśmy i mieliśmy różne pozytywne zdania na różne tematy...

Być może w przyszłym roku zorganizuję ogólnopolski zjazd działaczy - ale byłaby heca, a Kaczora by chyba wysadziło z Ratusza...

20:41 / 29.11.2004
link
komentarz (2)
Od kilku dni codziennie o 18-tej pojawiam się na demonstracji pod ambasadą Ukrainy. W ten sposób chcę pokazać, że jestem solidarny z narodem Ukraińskim. Wczoraj to nawet zostałem na noć w namiocie, który stoi pod ambasadą. Nie byłoi to dla mnie takie łatwe przetrzymać 12 godzin na zimnie i deszczu, który zaczął padać nad ranem. Jednak dowcipy, jakie opowiadali Ukraińcy i Polacy, pozwoliły przetrwać w dość dobrym humorze...

Za kilka dni prawdopodobnie dostanę kasetę i płytę z piosenkami i hymnem ukraińskim. Będzie to dla mnie nowość, bo jeszcze nigdy nie słuchałem ukraińskiej muzyki, a jest naprawdę czego posłuchać...

Odcinek dziewiętnasty

Dochodziła czwarta.
Graliśmy w najlepsze i nic nie wskazywało na to, że nie będę miał dzisiaj miłego powrotu do domu. Około szóstej pożegnałem resztę kolegów i wraz z Anetą pojechałem na osiedle.
- Możesz i dzisiaj u mnie zostać? Pogramy sobie i prześpimy się - zachęcałem swoją dziewczynę.
- Oki, chętnie. Tylko najpierw zadzwonię do mamy i jej powiem.
W tym czasie wszedłem do sklepu koło bloku Tomasa, gdzie kupiłem cztery Strongi i dwie paczki L&M-ów.
- Super! Mogę z tobą zostać aż do poniedziałku . Powiedziałam mamie, że jedziemy razem nad jezioro Sytniewskie i będziemy tam mieszkać w domku. Co ty na to? - Aneta promieniała.
- No... nie wiem co powiedzieć - zawiesił mi się system - Hurra! Marzyłem już o tym od dawna!
Aneta roześmiała się na ten mój wybuch radości i chwyciła mnie pod rękę. Razem spacerkiem poszliśmy do mnie do domu


c.d.n.
15:54 / 19.11.2004
link
komentarz (1)
Straszliwie paskudna pogoda dzisiaj się zrobiła, ale zdobyłem się na odwagę i pomknąłem do biblioteki - choćby zobaczyć, co dzieje się na stronach i poczcie...

Odcinek osiemnasty

My zaś ostro dawaliśmy czadu i nam to nie przeszkadzało, dopóki nie przerwaliśmy.
- Wrr, znowu gra! - skwitowałem poczynania brata i wylazłem z pokoju. Wściekle zabębniłem w drzwi obok.
- Czego? - po uchyleniu ich wylazł dryblasowaty blondyn.
- Scisz to! - wycedziłem.
- A bo co? Coś ci się nie podoba?
Zagotowało się we mnie.
- Nie prowokuj mnie, bo się przekonasz.
- Już się ciebie boję, ha ha - buchnął śmiechem blondynek.
- Tego już za wiele! - wkurzyłem się - Wypad z mojego domu!
Za mną stanęli Bartek, Ramirez i Deathrow. Blondynek szybko uciekł na klatkę, a drzwi od mieszkania zamknęły się za nim z hukiem.
- A ty Robert scisz to cholerstwo i więcej on ma tu nie przychodzić.
Rap od razu zamilkł i można było grać dalej.
Dochodziła pierwsza, gdy skończyliśmy nagrywanie wspólnego utworu. Wtedy to Kaśka wyciągnęła z plecaka sześciopak żywieckiego portera i każdy z nas z wielką przyjemnością ugasił swe pragnienie.
Przed drugą wyszliśmy na dwór. Wpierw powędrowaliśmy do sklepu po fajki i piwo, a później na forty Kamienna. Rozsiedliśmy się wygodnie na trawce pod drzewem i zaczęliśmy odreagowywać wszelkie stresy piwem i grą w AD&D.
W tym samym czasie rodzice wrócili z pracy. Od razu Robert poskarżył się na mnie. Jego koledzy również. Ojciec nie był tym specjalnie zainteresowany, w przeciwieństwie do mamy, która się nielicho zdenerwowała. Na domiar złego przyszła sąsiadka z góry i powiedziała, że od lat nie miała tak uciążliwych sąsiadów.


c.d.n.

Dzisiaj gra: DIE KRUPPS - A tribute to Metallica

14:00 / 16.11.2004
link
komentarz (0)
Po raz pierwszy w życiu piszę tą notkę z laptopa - siedzę właśnie u kolegi i piję browar. Jest spoko, tylko gdyby na dworze było cieplej i nie było tego cholernego wiatru, to byśmy pili na górce Szczęśliwickiej...

Odcinek siedemnasty

Podałem mu paczkę, a sam wziąłem potężny łyk browca. Zanim zdążyłem dopalić swego fajka zadzwonił telefon. To była Kaśka. Pytała, czy może przyjść do mnie, bo wprost umiera z nudów. Odparłem, że mamy akurat próbę, ale będzie weselej, jak wpadnie. Ucieszyła się niezmiernie.
Po chwili zaterkotał dzwonek domofonu.
Myślałem, że to Bartek, ale to tylko mój brat ze swoimi kolesiami. Ledwo co mu otworzyłem drzwi, jak domofon zabrzęczał znowu. Tym razem Bartek z Kaśką i Ramirezem. Uchyliłem więc drzwi i z fajkiem w zębach stanąłem na progu. Po krótkim oczekiwaniu z windy wywaliła się gromada ludzi. Czterch skejtów oraz trójka metali. Wszyscy wtoczyli się do mieszkania. Usłyszałem jakieś chichoty kolesi Roberta, ale olałem to i zaprosiłem swoich towarzyszy do metalowego królestwa.
Tymczasem w pokoju obok.
- Znowu banda tych idiotów przyszła do twojego brata?
Zza ściany jakby w odpowiedzi załomotały kotły i zabrzęczały talerze.
- Tak jak słyszycie. Nawet hip-hopu nie da się w spokoju posłuchać, bo jak tylko podgłośnię, to mi się dostaje.
Zadrżało od dudnienia gitary basowej Bartka i niemalże jednocześnie piekielnie zazgrzytała gitara elektryczna.
- W mordę, tego się nie da słuchać. Jak ty to wytrzymujesz? - spytał Roberta wysoki blondyn w koszulce z deskorolką.
- Używam walkmana.
- Kurde, ja bym nie wyrobił i wypieprzył takiego brata z chaty.
- Mogę o tym tylko pomarzyć - odpowiedział mu Robert i zgłośnił wieżę.


c.d.n.
20:47 / 11.11.2004
link
komentarz (1)
Heh, dzisiaj odpoczywam. Wczoraj za bardzo zabalowałem, dzisiaj mam mega kaca i tylko ludzka ciekawość mnie zaciągnęła do kafejki...

Jednak nowy odcinek opowieści już prezentuję:

Odcinek szesnasty

Krótkie spokojne brzmienia stopniowo przerodziły się w ostry death metalowy wrzask, zgrzyt gitar i epileptyczne walenie w kotły i talerze. Jednym słowem czad. Dokonania "Ascorosy" powaliły mnie na glebę - to było genialne. Po pierwszym utworze Deathrow zapytał mnie, jak mi się podoba jego kapela.
- Chłopie, to jest arcydzieło. W porównaniu z pierwszą płytą tutaj to kopara z hukiem spada na ziemię.
- Dzięki za krytykę. A może byśmy tak wspólnie coś zrobili?
- No jeśli do czegoś się nadaję...
- Wskakuj przed kotły i nadawaj, a ja wezmę mikrofon i gitarę.
- A bas?
- O to się nie martw. Może do ciebie wpaść Bartek ze swoją basówką?
- Nie ma sprawy, niech wpada.
Deathrow chwycił za komórkę i przekręcił do swojego basisty.
- Siemka, tu Deathrow.
- O co biega?
- Jestem u Gordula i mamy grać, a potrzebny bas. Wpadniesz?
- Oki. Będę za dziesięć minut.
- Thanks. Tylko gitary nie zapomnij.
- Spoko, cześć! - rozłączył się - Bartek zaraz będzie.
- Luzik - ucieszyłem się - Zapalisz?


c.d.n.

13:31 / 05.11.2004
link
komentarz (2)
Pogoda dzisiaj strasznie paskudna - wciąż siąpi i słoneczka brak. Na szczęście jest dość ciepło, ale czy to aż tak wielkie pocieszenie? Hmmm...

Odcinek piętnasty

Z ochotą otworzyłem butelkę mocnego Okocimia, zapaliłem fajka i wrzuciłem do wieży płytkę "Midian" zespołu "Aion". Uporządkowałem też swój pokój, by Deathrow nie zasłabł przypadkiem i glebnąłem się wygodnie na tapczan. Zatopiłem się w miękkich, gotyckich dźwiękach i... ach, co za rozkosz, te zimne strumienie złocistego płynu cudownie działały na moje samopoczucie. Do tego kółeczka błękitnego dymu wolno rozpływające się w powietrzu...
No i Deathrow przyszedł i przyniósł ze sobą kasetę z kilkoma kawałkami swojego zespołu "Ascorosy".
- O, masz nowe gary! - powiedział oglądając mój sprzęt do perkusji.
- Ano tak, tamte mi się rozwaliły i musiałem postarać się o nowe. Pół roku bez przyjemności, ale jest za to czym dalej wnerwiać sąsiadów.
- He he, moi też nie mają spokoju, ale się przyzwyczaili i nie robią mi już wontów. Oki, przejdźmy do rzeczy - Deathrow podał mi kasetę i poprosił, bym włożył ją do swojej wieży.


c.d.n.

15:43 / 28.10.2004
link
komentarz (2)
Odcinek czternasty

Odprowadziłem ją na przystanek, pogadaliśmy i zapaliliśmy po fajku. Po jej odjeździe wskoczyłem do sklepu po browar i szlugi, po czym spowrotem do domu. Usiadłem na tapczanie i zacząłem rozmyślać, co by tu dalej robić. Chwyciłem wiosełko w dłonie i z nudy wygrywałem różne melodie. Nuda, nuda, nuda...
Wtem telefon przerwał moją udrękę.
- Halo? - przepitym z lekka głosem zapytałem.
- Cześć, tu Deathrow. Co u ciebie słychać, bo jakoś od pewnego czasu nie mogę ciebie dorwać?
- Aaa... jest spoko. Ciągle się bujam po mieście i piję.
- Masz teraz trochę czasu?
- Owszem, wpadnij do mnie - w mojej duszy rozbłysła iskierka nadziei, że nie będę się już dalej nudził.
- Będę za pół godziny. A tak przy okazji, to mam nasz nowy materiał na drugą płytę.
- Luz, posłuchamy. Streszczaj się! - odłożyłem słuchawkę.
Deathrow to mój dobry kumpel, którego poznałem jeszcze w szkole podstawowej. Od trzech lat gra w kapeli o nazwie "Ascorosy". W poprzednim roku wydali swoją pierwszą płytę. Klimaty doom/death. Wtedy to jeszcze grałem u nich na perkusji. Ostatnio nie widujemy się zbyt często, bo od jego starszej dostałem ochrzan za chlanie. Także dlatego, że cały czas poświęcam na włóczenie się z ludźmi z osiedla, granie i na miłość ze swoją dziewczyną.


Ciąg dalszy wkrótce!!!

13:28 / 25.10.2004
link
komentarz (2)
Grrr, kilka dni spędziłem w domu z powodu przykrego zdarzenia, jakie dopadło mnie w czwartek wieczorem - miałem bliskie spotkanie czwartego stopnia z pseudokibicami "Polonii Warszawa". Najbardziej źle wygląda teraz moje oblicze - poklejone i obandażowane; no i ogółem czuję się kiepsko...

Odcinek trzynasty

- Zadzwoń do mamy i spytaj, czy możesz zostać u mnie na noc - podałem Anecie komórkę.
Po rozmowie w stylu "ależ mamo, bez przesady" otrzymałem odpowiedź, że Aneta musi być jutro o jedenastej. Wszystko szło po mojej linii. Jeśli Aneta może u mnie zostać, to gramy do oporu.
Oporem stała się godzina po drugiej minut dziesięć, kiedy to nie byliśmy już w stanie cokolwiek robić. Wskoczyliśmy do łóżka i w objęciach zasnęliśmy.

16 lipca

Jak zwykle terkot budzika wyrwał nas ze snu. I jak zwykle kiepskie samopoczucie. No nie tak kiepskie, jak się jest samemu, ale...
Tym razem nie było nic do picia; no wiecie, nie zawsze da się od starszych załatwić. Chwila czułości z Anetką, ale czas jest nieubłagany i idzie wciąż do przodu. Co by to było, gdyby można go zatrzymać. Aneta się ubrała, ja też, no i pora wywalać się z chaty.


c.d.n.

16:08 / 20.10.2004
link
komentarz (1)
Dzisiaj otwarto w Warszawce największe centrum handlowe "Arkadia". Oczywiście pognałem tam z samego rana i nastałem się w długiej kolejce po płyty CD-R, które są po 49 groszy. Pełna rewelacja - obkupiłem się po brzegi...

Odcinek dwunasty

Poszliśmy na sam koniec i tam, pod drzewem przy kamieniu, znaleźliśmy wygodne miejsce. Wyciągnęliśmy z plecaków napoje oraz fajki.
- Ooo... Wisienka. Tu wszyscy to piją - Krzysiek wyjął swoją butelkę, tyle że to była wódka Absolwent.
- Ja tylko to piję.
- A my przeważnie piwo - podnieśliśmy butelki do góry (za wyjątkiem mnie).
- Wolę Wisienkę - powiedziałem.
Graliśmy gdzieś do czwartej. Wcieliłem się w postać najemnika.
Godzina czwarta piętnaście.
- Sorki, ale muszę spadać - oznajmiłem.
- Już lecisz? - spytał Tomas.
- Niestety, jestem umówiony - spakowałem swoje akcesoria wraz z podręcznikiem do kostki, po czym pożegnałem się z ludźmi i poszedłem na przystanek.
W domu byłem tuż przed piątą. Zdążyłem się odświeżyć zanim przyszła Aneta.
- Cześć skarbie! - powitałem ją.
- Gdzie byłeś?
- Ooo... to długa historia - powiedziałem i zacząłem opowiadać jej wszystko po kolei.
- Ano widzisz, miałam rację, że tam przychodzą sataniści - przerwała mi - Ja już tam więcej nie pojadę.
- Ja również.
- W domu lub na fortach jest najlepiej.
Zza ściany dochodziły chroboty oraz nikłe odgłosy rapu.
- Jest niestety mój nieznośny braciszek, więc lepiej zamknę od środka - przekręciłem klucz w zamku - Tak dla pewności, bo z tym draniem nigdy nic nie wiadomo.
- Współczuję ci takiego brata. Mój cały dzień pracuje, a później siedzi i czyta książki.
- Tak, ale twój jest nieco starszy i nie jest skejtem. A ten to kompletny debil.
- Nie mów tak o swoim bratu - mruknęła Aneta i mocno mnie przytuliła.
- Łatwo ci to mówić, ale teraz wreszcie jesteśmy sami - szepnąłem i zabrałem się do dzieła.
Od pieszczot doszliśmy do szczytu. Wyłem z rozkoszy, jakby zapominając o siedzącym za ścianą Robercie. Mówiąc krótko, miałem go w dupie. Tylko by spróbował coś pisnąć swoim kolesiom to będzie cieplutko.
Po miłosnych igraszkach zabraliśmy się za granie. Jak zwykle gotyk. Tym razem dopracowywaliśmy kawałki "Blask księżyca", "Tylko ty" i "Mrok". Graliśmy do późnego wieczora.


c.d.n.

10:34 / 12.10.2004
link
komentarz (2)
Ludzie! Jakie piekielne zimno opanowało ten kraj! Kurde, ja po prostu jestem w szoku widząc pozamarzane kałuże przed moimi oknami. Ja chcę do Afryki!!!

Odcinek jedenasty

- Tu nie wypaliło, więc jedziemy do bunkrów przy Legionowej. Dwunastką zajedziemy do Równej, a tam przesiądziemy się w siódemkę - wyjaśnił Ramirez.
- Mam nadzieję, że nie ma tam satanistów - powiedziała Anathema.
- Tam to nie przyjdą, bo by ich roznieśli na strzępy - Ramirez liczył fajki w paczce - 14, oki - mruknął do siebie i dodał do reszty:
- To teren, gdzie przychodzą punki i starzy rockersi. Anathemo, nie masz się czego obawiać.
- Tak już lepiej - mruknęła w odpowiedzi.
Piętnaście minut później.
Sorry, była już siódemka? - Sylwan zapytał metalowca stojącego na przystanku z papierosem w ręku.
- No była, tak jakieś trzy minuty temu - odpowiedział metalowiec - A wy dokąd?
- Na Legionową grać w Cybera.
- Spoko, ja też tam jadę. Siódemka mi spieprzyła, nawet nie zdążyłem dobiec, jak cwel odjechał - koleś nie krył swego zdenerwowania - A tak przypadkiem, to z jakiego osiedla jesteście, bo ja z Twardych?
- My wszyscy z osiedla Młodych. Ja czyli Ramirez, a ze mną Tomas, Gordul, Anathema i Sylwan - Ramirez po kolei nas przedstawiał.
- A ja po prostu Krzysiek. Miło mi poznać bratnie dusze - przywitał się z nami - A jakie klimaty?
- Ja to od gotyku poprzez heavy po black i death - rzekłem.
- Gotyk - Anathema przedstawiła swoje upodobania muzyczne - A najbardziej lubię Anathemę.
- I stąd ksywka? - roześmiał się Krzysiek.
- Tak.
- Ja hardcore i heavy - dodał Tomas.
- A ja death - wrzucił Ramirez.
- No to ja to co Tomas - to była odpowiedź Sylwana.
- Spoko. Pozwólcie, że wam powiem, co mnie kręci - Krzysiek wyjął z kieszeni kasetę - Gotyk i nic innego.
- No to witaj w klubie - powiedziałem prezentując z nieukrywaną dumą mu swoją kostkę z masą gotyckich napisów i naszywek.
Nadjechała wreszcie ta siódemka i pojechaliśmy. Bunkry, o których mówił Ramirez, to po prostu forty Kamienna.
Dochodząc zauważyłem całe grupki postaci w czarnych ubraniach. Większość siedziała, gadała i piła alpagi, tylko nieliczni grali w RPG.



c.d.n.

13:15 / 09.10.2004
link
komentarz (1)
Dzisiaj wolne w pracy, gdyż wczoraj zrobiło się wszystko, co było do naprawienia.
Teraz siedzę sobie w kafejce z kufelkiem dobrego piwa i wędruję po sieci...

Odcinek dziesiąty

- Wrr! - wkurzyłem się - Znowu ten debilny rap.
Cichaczem, by Robert (tak ma na imię mój brat) nie usłyszał, przemsknąłem się do swojej siedziby i zasiadłem przy perkusji. Włączyłem grane niedawno podkłady gitarowe w stylu death metal i zacząłem napieprzać w bębny i talerze. Po minucie cichuteńko za ścianą. Wylazłem więc z pokoju i zastukałem do drzwi. Wrota się lekko uchyliły i ujrzałem pucołowatą twarz braciszka.
- Robert! - wrzasnąłem na niego - Ile razy ci mówiłem, żebyś ciszej puszczał ten syf!
- Ty też! - odciął się brat.
- Ja nie, bo ja jestem starszy od ciebie i ja tu rządzę! - zagrzmiałem, po czym chwyciłem swoją bogato zdobioną naszywkami i napisami kostkę i załadowałem do niej jabole oraz podręcznik do Cyberpunka. Wyłączyłem też swoje sprzęty i wychodząc zamknąłem pokój na klucz.
Pod sklepem byli już Ramirez i Tomas oraz Sylwan i Anathema - znajomi z osiedla.
- Myśleliśmy, że już nie przyjdziesz. Zanim pojedziemy na ruiny, musimy się zaopatrzyć w coś do picia.
Ja nie musiałem, bo w kostce pobrzękiwały dwie butelki wiśni, ale podkusiło mnie i kupiłem dwie Warki Strong i Marlboro.
Prosto ze sklepu pojechaliśmy na ruiny. Już po drodze omawialiśmy scenariusz do naszej gry. Droga tuż przed ruinami była mniej podmokła niż wczoraj, ale i tak się na błotku ślizgaliśmy. Wchodząc do pałacyku Ramirez chwilowo zaniemówił. Drżącą ręką wskazał na ciemno-czerwone zaschnięte plamy krwi prowadzące na dół, do podziemi. Przemagając w sobie strach ostrożnie zeszliśmy ze świecami na dół. Im niżej, tym więcej krwi. Tuż przed ołtarzem leżały resztki czegoś futrzanego. Po dokładniejszym przyjrzeniu się ze zgrozą stwierdziliśmy, że był to pies. Został okrutnie zamordowany przez tych, którzy zrobili sobie w tych podziemiach siedzibę. Anathemie zrobiło się niedobrze i wybiegła na zewnątrz. Byliśmy wstrząśnięci. Zanim się stamtąd wynieśliśmy, zdążyłem zabrać leżącą na wierzchu niewielką księgę w twardej czarnej oprawie i schować do kostki.
- Ja już tu więcej nie przyjadę - rzekł zszokowany Tomas.
- Ja również - dodał Sylwan.
W drodze na przystanek cały czas mieliśmy w pamięci to makabryczne przeżycie.
W autobusie.
- To gdzie zagramy? - Sylwan przeglądał podręcznik do Cyberpunka.


Ciąg dalszy po niedzieli...


11:57 / 05.10.2004
link
komentarz (1)
Kiepskie samopoczucie mnie dzisiaj dopadło, że to szok. Nawet nie mam ochoty spojrzeć na swoje cudo stojące na parkingu pod blokiem (mój motocykl). Ech, mam nadzieję, że to tylko przejściowa chandra mnie dopadła, a nie nic poważniejszego. Teraz pora na kolejny odcinek "Metalowców":

Odcinek dziewiąty

15 LIPCA

Natarczywy brzęczyk budzika brutalnie wdarł się w moją korę mózgową powodując nagłe wyrwanie się z objęć snu. A taki fajny sen miałem. Śniło mi się, że spotkałem Anetę na mieście i że od razu poszliśmy do niej do domu. Kochaliśmy się, a nasze dusze tańczyły na ścianie... Głupi budzik wszystko zepsuł. Powinienem mu młotem przyłożyć, żeby się zamknął...
Jak zwykle samopoczucie trochę zbełtane po wczorajszej mieszance winopiwnej. Ale co, jeden ruch ręki za łóżko i oto trzymam puchę piwa, które zabrałem staremu z lodówki. Gul, gul, gul i od razu lepiej. Do tego spalić szluga i jest fest.
Sięgnąłem po pilota, wybrałem płytkę Crematory i zapuściłem, by sąsiedzi przypadkiem nie polubili ciszy. Starszyzny jak zwykle nie było - w pracy, a młodszy braciszek, który i tak nie ma wstępu do mojego pokoju, pewnie gdzieś jeździł na tej swojej deskorolce. Co do brata, to on ma swój pokój, cały oklejony plakatami z pism skejtowych, a do tego jescze graffiti nad łóżkiem, za co dostał baty od ojca. Do mnie nie ma wstępu po tym, jak zaczął się bawić moją gitarą Fendera i zerwał dwie struny, a tego dnia (to była niedziela) miałem mieć próbę w poprzednim zespole. Myślałem, że go oskalpuję. Od tamtej pory zawsze gdy wychodzę zamykam swoje królestwo na klucz.
Ziewając i przeciągając się wygramoliłem swoje ciało spod koca i polazłem pod prysznic. Długo stałem pod strumieniem chłodnej wody zanim nabrałem ochoty do życia.
Zjadłem smaczną zupę mleczną z płatkami i jeszcze zagrałem na gitarze "Noce Syberii" przy podkładzie perkusyjnym z kasety.
Było po dziesiątej. Ubrałem się i skoczyłem do Anity na 12 piętro, by oddać jej kasetę Theriona. Przy okazji napiłem się u niej piwa i chwilkę pogadałem. Pożyczyłem sobie Lake Of Tears. Anita wyszła razem ze mną, bo gdzieś się spieszyła. Ja zaś jeszcze na chwilę do siebie. Po przekroczeniu progu zalała mnie kaskada dźwięków wydobywających się ze sprzętu w pokoju brata.


cdn.


13:07 / 03.10.2004
link
komentarz (1)
I kolejny tydzień umknął jak z bicza strzelił w dobrej atmosferze...


Odcinek ósmy


- Masz tu Anetko elektryka, a ja zasiadam przy perkusji - podałem jej lśniącego Fendera usadawiając się na stołku przy bębnach.
Podłączyliśmy jeszcze wszystkie potrzebne kable do sprzętów, no i zaczęło się wkurzanie sąsiadów.
- To co zagramy? - zapytałem po krótkiej rozgrzewce.
- No nie wiem - zamyśliła się Aneta drapiąc się po szyi - Może "noce Syberii"?
- Dobra, bardzo fajny kawałek, może go wreszcie dokończymy - przymierzałem się do zagrania.
Utwór rzeczywiście fajny, bardzo spokojny, gotycki. Aż miło posłuchać. Tekst wymyślony przeze mnie o nocach na Syberii śpiewała Aneta.
- Wiesz co, do tego by się przydał syntezator - poddała mi pomysł - Warto by tu dołożyć jakiś podkład.
- Hmmm... Niezła myśl - pochwaliłem - Zadzwonię do Norberta, żeby wpadł jutro po południu ze swoimi klawiszami. Mam nadzieję, że masz o tej porze trochę czasu?
- Oczywiście że tak, ale wtedy nie będę mogła rano być z wami.
- Trudno, Ramirez jakoś to przeżyje. Zadzwonię dzisiaj do niego. To jak, łykniemy sobie teraz przed pożegnaniem się?
- Ano oczywiście, że tak - Aneta otworzyła butelkę, a ja wyjąłem też szlugi.
Przy piwku rozmawialiśmy sobie o planach naszego zespołu. Przygrywała nam do tego Lacrimosa z mojego sprzętu hi-fi. Czas szybko zleciał - dochodziła ósma.
- No chyba będę musiała się powoli zbierać - oznajmiła mi zawiązując buty.
- Dobra, a o której się jutro umawiamy?
- Na piątą.
- Luzik, pasuje. Poczekaj, odprowadzę cię - zatrzymałem ją i szybko wlazłem w krótkie glany.
Przed wyjściem się jeszcze przytuliliśmy, po czym opuściliśmy mieszkanie.
Na przystanku krótka pogawędka zanim przyjechał autobus linii 12, którym Aneta pojechała do domu.
Wracając wstąpiłem jeszcze do monopolowego, w którym zakupiłem Sobieskie i dwie Wisienki.
Późnym wieczorem wypiłem ostatnie piwo oraz zadzwoniłem do Ramireza, by go poinformować, że Anety jutro nie będzie. Przed snem nastawiłem budzik na dziewiątą i rzuciłem się na łóżko patrząc w mroku na swoją gitarę przy biurku oraz na stojącą w kącie przy szafie perkusję. Szybko zasnąłem.



Ciąg dalszy niebawem...


10:49 / 23.09.2004
link
komentarz (0)
Wczoraj miałem niezbyt ciężką, aczkolwiek wyjątkowo brudną robotę - czyszczenie straszliwie usmarowanych łańcuchów. Do tej pory mam ślady tego smaru na rękach...
Od wczoraj również SMS-uję z Renatą z Poznania, którą poznałem w wakacje na jednym moich wojaży po kraju. We wszystkim się zgadzamy, tylko dlaczego nie mieszka ona w Warszawie???

Teraz pora na kolejny odcinek powieści o metalowcach:

Odcinek siódmy


Autobus zaraz przyjechał, trochę postał. Ludzi nie było, więc się wygodnie usadowiliśmy
- To na kiedy się umawiamy?
- Proponuję się spotkać o jutro jedenastej - odpowiedział na moje pytanie Ramirez - Pod blokiem Tomasa przy sklepie. Tylko weźcie ze sobą Cyberpunka, to zagramy.
- Niestety nie mogę, bo jadę na działkę - powiedziała Kaśka.
- Trudno się mówi, a reszta?
Zgodziłem się, a ze mną Aneta i Tomas.
- Spoko, we czwórkę będzie całkiem nieźle - Ramirez był zadowolony.
- A gdzie zagramy? - odezwał się Tomas.
- Jeśli będzie sucho ,to na ruinach, a jeśli nie, to w bunkrach przy Legionowej - Ramirez finalizował - Tylko postarajcie się nie spóźnić.
- Anetko! - odezwałem się.
- Słucham, o co chodzi?
- Masz jeszcze dzisiaj trochę czasu, to byśmy pograli na gitarze?
Było piętnaście po szóstej.
- Dobra, ale do ósmej, bo w domu mam być przed dziewiątą - Aneta się uśmiechnęła.
Gdy dojechaliśmy na osiedle chwilę jeszcze pogadaliśmy, po czym każdy się pożegnał i poszedł w swoją mańkę, tylko ja wraz z Anetą zajrzeliśmy do sklepu.
- Chcesz jakieś piwo? - spytałem.
- Jakbyś mógł, to kup mi Stronga.
Kupiłem więc jej tego Stronga, a sobie dwa Okocimie (czarne oczywiście) i Sobieskie, bo na takie starczyło, po czym poszliśmy do mojej chaty.
- Fajnie, nie ma starych - ucieszyłem się otwierając drzwi i wchodząc do środka.



Ciąg dalszy w przyszłym tygodniu!



11:53 / 22.09.2004
link
komentarz (0)
Odcinek szósty


Tym razem zostaliśmy na parterze, bo na piętrze było mokro jak diabli. Skończyliśmy wino, trochę jeszcze pogadaliśmy, wykończyliśmy fajki, no i czas wracać. Kostki na plecy, gitary na ramiona. Tylko jak, gdy tu takie bajora? Nie było niestety innej drogi. Jako że mamy solidne buty, to jakoś tam powolutku przebrnęliśmy. Zanim doszliśmy na pętlę, każdy z nas miał buty mniej lub bardziej uwalane w błocie. No cóż, najwyżej spędzi się te trochę czasu na ich wyczyszczenie, ale i tak było super.


c.d.n.
23:30 / 14.09.2004
link
komentarz (0)
Roboty dzisiaj 'tylko' 8 godzin...

A więc nadaję nowy odcinek:


Odcinek piąty


- Na razie musimy tu zostać, dopóki burza nie minie - odpowiedziałem otwierając ostatniego Okocimia - Później pójdziemy, jeśli jeszcze będzie wcześnie, spowrotem na górę.
- No jeśli już tak uważasz... - Aneta nie była zbytnio zadowolona faktem zostania w miejscu, gdzie scodzą się czciciele Diabła, by odprawiać swe mroczne rytuały.
- Nie musisz się obawiać - uspokoiłem ją - Jest dopiero dwadzieścia po czwartej.
- Do nocy jeszcze daleko - dodała Kaśka.
Rozsiedliśmy się ponownie na kamiennej podłodze w kręgu wokół trzech świec po środku i na przemian piliśmy i graliśmy obozowe kawałki. Cały czas z góry dobiegało do nas stukanie kropel deszczu i wstrząsające całym budynkiem pioruny. W pewnym momencie tak grzmotnęło, że aż posypał się piasek z góry.
- Ludzie, jest jeszcze coś do picia? - spytała Kaśka.
Rozejrzeliśmy się. Piwa się skończyły. Ramirez też już skończył swoje Warki. Jedynie Tomas miał w swoim plecaku ostatnie, zaczęte już wino. Otworzył je i każdy z nas pił po łyku, by starczyło na dłużej.
- Przestało padać! - krzyknęła z góry Aneta.
- Uff, jak dobrze - westchnął Tomas, a my wraz z nim.
Z trudem, bo alkohol szumiał nam już w głowach, podnieśliśmy się z miejsca i rozprostowawszy kości wyszliśmy na powierzchnię.
Droga, którą tu doszliśmy, była pełna głębokich kałuż i rozlewisk, ale najbardziej rzuciło się nam w oczy potężne drzewo stojące obok ruin. Podczas burzy któryś z piorunów w nie trafił, bo większa część leżała połamana na ziemi, a w niebo sterczał kawałek pnia.
Na niebie znowu bezchmurnie, gdzieś tam w oddali uciekające chmury i odległe błyski. Słońce ostro grzało, a z ziemi unosiła się para.

c.d.n.


20:40 / 13.09.2004
link
komentarz (2)
Roboty dzisiaj było wyjątkowo dużo - dopiero 20 minut temu wróciłem z serwisu. Od dziesiątej rano, czyli ponad 10 godzin!!!

Na wieczór muzyczka: THIN LIZZY
18:24 / 11.09.2004
link
komentarz (0)
Chciałem wczoraj zrobić tutaj update, ale byłem zbytnio wykończony po robocie (urlop mi się już skończył i znowu naprawiam motocykle)...
Dzisiaj miałem super dzień, bo oprócz strasznej harówki w postaci szlifowania diaksem elementów zawieszenia i wydechów oraz nurzania się w smarach, zostałem wysłany służbowym motocyklem do Janek po części. A nie jest to byle bzyk - to jest Honda CBR 600, czyli ścigacz. Na trasie nie wariowałem, ale 110, 120 wyciągałem. Jednak najlepsze są przyspieszenia - 3,5 do setki. Żaden samochód nie jest w stanie dogonić (najwyżej inny 2-kołowy ścigacz).
Teraz już normalnie, czyli 6 dni w tygodniu od 10 do 18 w robocie. Jest spoko, a i własnym motorkiem mogę pojeździć - mam Hondę Lead GP (to tylko skuter, ale grzeje po maksie)...


Teraz pora na kolejny odcinek mojej powieści:


Odcinek czwarty


Podeszliśmy do dziury po niegdyś będącym w tym miejscu oknie. Ujrzeliśmy pędzące w naszą stronę ciemne zwały chmur, które zdążyły już zasłonić słońce. Jak na komendę zerwał się też silny wiatr. Raz po raz błyskało się i dochodziły do nas coraz to głośniejsze grzmoty. Wtem poczuliśmy na sobie grube krople deszczu i zorientowaliśmy się, że nie ma tu dachu. Nie zwlekając ani chwili chwyciliśmy gitary, resztę alkoholu i pospiesznie zeszliśmy na parter. Tam było sucho, ale za to przeraźliwie wiało.
- Ludzie, chodźcie do podziemi! - zawołałem.
- Gordul, masz świece? - spytała mnie Kaśka.
Pogrzebałem chwilę w kieszeniach oraz kostce i oznajmiłem:
- Niestety nie.
Na szczęście Ramirez miał w swoim plecaku trzy dość duże kawałki. Kuląc się z zimna zeszliśmy po stromych i wąskich schodkach do niezbyt dużego podziemia. Zewsząd dało się wyczuć woń stęchlizny. No i jeszcze ta ciemność. Nic nie było widać. Gdzieś koło siebie usłyszałem grzechot i trzask zapalanej zapałki. W nikłym płomyku ujrzałem Ramireza zapalającego świece. Wtedy to naszym oczom ukazał się stół nakryty białym materiałem, a na ścianie przed nim namalowano duży pentagram i dwa odwrócone krzyże po obu stronach.
- Jasny gwint! - Tomas stanął jak wryty - Jesteśmy w satanistycznej świątyni.
Trzymając jedną ze świec uważnie rozejrzałem się po niewielkim pomieszczeniu. W kącie stała nieduża skrzynia zamknięta na solidnie wyglądającą kłódkę, a nad wyjściem wisiał prawie półmetrowej wysokości odwrócony krzyż.
- To co robimy? - spytała Kaśka.

c.d.n.


13:22 / 09.09.2004
link
komentarz (1)
Dzisiaj wreszcie mogłem sobie kupić fajki, bo wczorajszy dzień przez to był strasznie do bani...
Jedno mnie cieszy, że zdobyłem we wtorek samochód - po prostu ktoś porzucił na moim podwórku starego Nissana, a ja go sobie otworzyłem i mam gdzie posiedzieć. Auto nie jeździ, a szkoda, bo bym sobie pobrykał po osiedlu, hehe...

Odcinek trzeci

Aneta zdążyła i jak tylko drzwi się otworzyły, to od razu rzuciła się w moje ramiona.
- Daleko jedziemy? - zapytała.
- Do końca, a potem jescze kawałek z buta - odpowiedział jej Ramirez.
Gdy dojechaliśmy na miejsce naszym oczom ukazało się wiejskie zadupie. Pola, łąki, trochę drzew i w oddali kilka chałup. Ramirez przodem, my posłusznie za nim. Kawałek szliśmy polną drogą pełną gór i dołów, ale to nic w porównaniu z następnym odcinkiem trasy. Pokrzywy do pasa, wystające korzenie i straszne dziury, w które ciągle wpadaliśmy. Aneta kurczowo trzymała się mojej ręki, żeby się nie wywalić. Wreszcie, po przejściu przez mały lasek, ujrzeliśmy ruiny starego pałacyku.
Niemal wszystkie ściany były bez tynku; czerwone cegły przypominały średniowieczny zamek. Od razu zaczęliśmy łazić po wszystkich pomieszczeniach. Nic nie wskazywało na to, by ktoś tam przychodził. Ściany bez żadnych napisów, kamienne podłogi bez czyichkolwiek śladów. W podziemiach to nie wiadomo, bo było zbyt ciemno, by móc coś dostrzec. Jako idealne miejsce na posiedzenie wybraliśmy duży salon na piętrze. Rozsiedliśmy się wygodnie i zaczęliśmy popijać. Zacząłem najpierw od piwa.
- Idę się odlać - oznajmił nam Ramirez podnosząc się z miejsca i schodząc w dół.
- Uważaj, bo cię duchy zjedzą! - krzyknąłem do niego.
- Nie zalewaj - usłyszeliśmy gdzieś z dołu i rypnęliśmy śmiechem.
Brzdąkając na gitarach popijaliśmy i nie wiadomo skąd ściemniło się, a z oddali rozległ się złowieszczy pomruk.



c.d.n.

13:12 / 08.09.2004
link
komentarz (2)
Odcinek drugi

- Chłopaki, poczekajcie chwilkę. Skoczę do domu i zostawię tą skórę - powiedział Tomas, gdy przechodziliśmy koło jego domu.
- Dobra, tylko się streszczaj! - odpowiedziałem i walnąłem do Ramireza - Jak myślisz, kupić jakieś browarki?
- Owszem, przydałyby się. Kup mi trzy Warki Strong - Ramirez wygrzebał z kieszeni dychę i przekazał w moje ręce.
Kopsnąłem się do sklepu w bloku Tomasa.
- Poproszę trzy Warki Strong i trzy czarne Okocimie.
Sprzedawca, taki koleś w techno stylu postawił piwa na ladzie i wystukiwał kwotę.
- Jeszcze Marlboro.
- Które? - padło pytanie.
- Zwykłe.
- Do zapłaty 24 złote - odpowiedział sprzedawca.
Chwilę pogrzebałem w kieszeni i wysypałem garść drobniaków. Sprzedawca spiorunował mnie wzrokiem i zaczął liczyć. Zwrócił złotówkę, bo było za dużo. Załadowałem browary do kostki i wyszedłem. W tym momencie pewnym krokiem przyszedł Tomas.
- Co to, jeszcze piwo kupiliście?- spytał widząc mnie podającego piwa Ramirezowi.
- Dwie alpagi na trzech to nie wystarczą.
- To wasz wybór, ale gdzie się wybieramy?
- Na bardzo czadowe ruiny - odparłem.
Poszliśmy na przystanek obciążeni nie tylko alkoholem, ale i też gitarami. Jak na złość uciekł nam autobus, więc przez ten czas popijaliśmy winko i rozmawialiśmy.
- Cześć chłopaki! - nie wiadomo skąd się wzięła Kaśka, kumpela z osiedla - Gdzie jedziecie?
- Ramirez zna miejsce, gdzie można w spokoju pograć i wypić, a co najważniejsze nie ma tam dresów - w skrócie wyjaśniłem.
- A mogę z wami jechać? - spytała.
- Oczywiście, będzie lepiej - ucieszyliśmy się, a ja w tym czasie wyjąłem komórkę z kieszeni i zadzwoniłem do swojej dziewczyny. Po krótkiej rozmowie oznajmiłem - Aneta będzie za dziesięć minut na przystanku przy Skalistej.
- Bus jest o dwunastej czterdzieści sześć, więc nie wiem czy zdąży.
- Mam nadzieję - mruknąłem sącząc wino.
Autobus, nie dość że był pełny, to jeszcze się spóźnił. Załadowaliśmy się na koniec i czytaliśmy naklejki orzy tylnej szybie.


c.d.n.

12:35 / 06.09.2004
link
komentarz (1)
Przez weekend nie byłem w najlepszym nastroju - gdy tylko zapaliłem TV, to od razu rzuciły się w oczy tragiczne wydarzenia z Osetii. Jedynie skoki narciarskie w Zakopanem oraz wczorajszy zlot starych samochodów na placu Teatralnym i przejażdżka czerwoną Corvette Dziewulskiego - to osłodziło nieco ból...

Dzisiaj znalazłem w swoim kompie pisaną przeze mnie kiedyś powieść o metalach i ich zwyczajach. Dlatego też mam zamiar puszczać tutaj to w odcinkach. Ocenicie sami, jak Wam się to podoba.
P.S. Przypominam jedynie, że wszystkie wydarzenia, osoby oraz miejsca zdarzeń są fikcyjne...


Odcinek pierwszy

14 LIPCA

Poranek. Słoneczko świeci. Zapowiada się cieplutko, bez deszczu. Przeciągam się na wyrku, w głowie resztki kaca po wczorajszym grzaniu w barze.
Na zegarku jedenasta za pięć. Pora wywalać, bo za pół haka przyjdzie Tomas. Krótkie przeciąganie gnatów, wędrówka do sprzęta i już jak miło. Melodyjne gotyckie brzęczenie rozwiewa ślady po złym samopoczuciu. Skok pod prysznic i jeszcze lepiej. Długie minuty mijają na rozczesywaniu swoich włochów, chwilę później jazda maszynką po brodzie. Spojrzenie w lustro. Jest git. Teraz jazda do kuchni. Toster rozpoczyna swą pracę. Świeżutkie tosty aż chrupią.
Dzwonek do drzwi. Wciągam szybko czarne sztany i grzeję do przedpokoju.
- Siemka Ramirez! - witam niezbyt wysokiego metalowca w podkoszulce Vadera.
- No witka chłopie. Jest Tomas?
- Nie, jeszcze nie przylazł. Czekamy na niego?
- Wypadałoby - Ramirez rozsiadł się na sofie - Wiesz gdzie się dzisiaj kopsniemy?
- No właśnie gdzie?
- Parę dni temu odkryłem fajne ruiny niedaleko stąd. Pusto, żadnych drechów. Warto by se tam pograć i obalić jabolka. Co ty na to?
- Zajebiście, nie ma sprawy.
W tym momencie znowu dzwonek do drzwi.
- No wreszcie jesteś - mówię do blond włosego gościa w skórze - Czeka na ciebie Ramirez.
- Sorki, że tak późno, ale stara mnie wywaliła po zakupy. Przy okazji patrzcie, co mam - Tomas wyciągnął z plecaka dwie wiśnie.
- Genialnie chłopie! - Ramirez podniósł butelki do góry - Mamy zaopatrzenie.
- To jak, idziemy? - Wciągałem glany na nogi.
- Spoko.
- Ciepło? - spytałem nie wiedząc, co włożyć.
- Ze 25 to będzie - odpowiedział Tomas, oglądając jedno z moich pism - Za ciepło się ubrałem.
Na zewnątrz uderzyło w nas gorące powietrze. Zero wiatru.


c.d.n.

16:19 / 01.09.2004
link
komentarz (4)
Dzisiaj mamy 1 września. Data dla wielu młodych kiepska, bo do szkoły znów trza brykać. Dla starszych ludzi to bolesne wspomnienia z wybuchu II Wojny Światowej. A dla mnie nijaka, bo ja nie przeżyłem wojny, ani też do szkoły nie chodzę...

Muza: nadal LINKIN PARK
11:39 / 31.08.2004
link
komentarz (0)
Spoko, spoko...
Już wydobrzałem na tyle, że znowu jeżdżę czasem na swoim rowerze...
Wczoraj jednak kopsnąłem się do kumpla, u którego razem naprawialiśmy jego starą Jawę, a potem zatankowaliśmy do pełna procentów i dlatego dzisiaj czuję się nieco podle. Ale ot, co tak czasem bywa...

W sprzęcie muzycznym brzdąka: LINKIN PARK
12:27 / 26.08.2004
link
komentarz (2)
Już wreszcie chodzę, aczkolwiek po dłuższym spacerze boli mnie noga. Mam nadzieję, że jutro wezmę udział w Masie Krytycznej (choćby kawałek się przejechać i wrócić do domu), bo za rowerem się już okropnie stęskniłem, a ciągłe siedzenie w domu i słuchanie Radia 94 i swoich płyt zaczyna działać mi na nerwy. Przecież lato idzie już ku końcowi i trzeba je maksymalnie wykorzystać, no nie?

Dzisiaj może posłucham: PIDŻAMA PORNO
22:47 / 13.08.2004
link
komentarz (0)
Dzisiaj wreszcie się przeszedłem po okolicy - już tylko z jedną kulą...
Dzeszcz moje plany pokrzyżował...

W sprzęcie gra: IN FLAMES oraz CHILDREN OF BODOM
15:02 / 13.08.2004
link
komentarz (2)
Heh, jak super!

Już (jeszcze boli) mogę chodzić po mieście i podziwiać (?) naszą Warszawę...

Myślę jedynie, kiedy na rower będę mógł wyjść...

Na razie czytam teksty o wampirach...
16:55 / 10.08.2004
link
komentarz (1)
Dzisiaj rano zdjęto mi gips, ale nie mogę jeszcze normalnie chodzić...
Być może, po krótkiej rehabilitacji, będe w stanie zasiąść na swój rower...
Tymczasem słucham radia 94 i piszę nową powieść...
03:38 / 04.08.2004
link
komentarz (2)
Pogoda od wczoraj ustaliła się na poziomie chłodno-deszcznej, więc nie jest mi aż tak bardzo żal, że nadal spędzam większość czasu w czterech ścianach. Na szczęście zdjęto mi już ten twardy gips, a na jego miejsce założono lżejszy...
03:55 / 31.07.2004
link
komentarz (1)
Powoli coraz lepiej, ale o jeździe na rowerze czy pieszych wędrówkach po lasach to długo przyjdzie mi pomarzyć...
06:57 / 29.07.2004
link
komentarz (2)
Rower też ucierpiał - przednie koło i widelec się pogięły, ale to tylko sprzęt (naprawi się).

Ja natomiast chodzę o kulach i syczę z bólu, gdy mocniej stąpnę chorą nogą...
Nie życzę nikomu, nawet wrogom...
06:34 / 29.07.2004
link
komentarz (0)
Wypadki chodzą po ludziach...
Otóż w piątek postanowiłem pojeździć na rowerze. No i tym razem zakończyło się to wypadkiem. Jak przejeżdżałem przez skrzyżowanie, jakiś palant zajechał mi drogę i przywaliłem. Efekt - skręcona noga w kostce i gips, brrr...
01:31 / 26.07.2004
link
komentarz (3)
Jutro, jak nie będzie padać, jadę na spotkanie stołeczne użytkowników nlog.org, które odbędzie się w parku w Powsinie (dojazd autobusem 519 lub 400 do pętli - spotkanie przy amfiteatrze). Chętnych zapraszam - nic nie kosztuje!
02:08 / 25.07.2004
link
komentarz (2)
co za okropna pogoda, że aż nuda zabija na wciąż...
Przynajmniej zapas książek, muzyki, no i jeszcze mój kot pozostał, aczkolwiek podczas burzy chętnie wlazłby do mysiej dziury, bo tak się boi, hehe...
W odtwarzaczu: DEZERTER
06:56 / 23.07.2004
link
komentarz (0)
No wreszcie w Warszawie jestem po tych wszystkich balangach, które odbyły się na wsi - było czadowo!
Pogoda chyba zbytnio nadrobiła zaległości, bo teraz jak na złość jest strasznie gorąco i duszno...
Słucham: D.J. MARAS
18:03 / 17.07.2004
link
komentarz (8)
...jeszcze siedzę w kafejce, ale zaraz będę miał pociąg...
17:17 / 17.07.2004
link
komentarz (0)
Ledwo wydobrzałem po wczorajszej imprezowni wsiowej, to już mnie wybrało i do Sochaczewa sobie pojechałem. Właśnie teraz zasuwam na sieci, a później pora na małe 'co nieco' i w końcu powrocik do domku...

W sprzęciorze gra: TAKKYU ISHINO
00:02 / 17.07.2004
link
komentarz (1)
Ależ się u mnie dzisiaj porobiło...
Pojechałem sobie na wycieczkę sentymentalną na wieś, gdzie bywałem w każde wakacje, jak chodziłem do podstawówki - do Kosewka nad rzeką Wkrą (ten drewniany most, te cudne pola). Ach, żeby tak zawsze...
20:26 / 15.07.2004
link
komentarz (0)
Ależ dzisiaj zmokłem do niemożliwości, a to dlatego, że znalazłem się na pustym odcinku ulicy Tatarskiej, jak szedłem do autobusu...
Moja firma mnie wkurza - znowu nie wypłacili na czas (do 10 lipca)...
08:09 / 14.07.2004
link
komentarz (0)
Dzisiaj cały dzień snuję się przymulony po wczorajszym szaleństwie. Jechałem m.in. podmiejskim pociągiem na zewnątrz trzymając się poręczy i walcząc z wiatrem, bo założyłem się z kumplami, kto odstawi ostrzejszy numer, to dostanie piwo - i wygrałem...
02:53 / 13.07.2004
link
komentarz (2)
W środę ostro zaszalałem - nie dość ze do kina poszedłem, to jeszcze zaliczyłem dyskotekę w klubie "Quo Vadis" do białego rana. To nie wszystko - szablony też poodbijałem...
Muzyka: BLAKE BAXTER
21:35 / 09.07.2004
link
komentarz (1)
Na dziś mam dwie wiadomości: złą i dobrą.
Zacznę od złej - wyrasta mi ząb mądrości i przez to spuchłem niesamowicie oraz wciąż boli, co doprowadza mnie do niemiłego samopoczucia...
Dobra to taka, że kupiłem sobie nowy telefon - Nokię 3310 w Plusie...
00:30 / 09.07.2004
link
komentarz (3)
A od rana grają u mnie Manieczki - najbardziej wypasione rytmy, jakie grane są w klubie Ekwador. Kocham Manieczki, ale zdobyć je to prawdziwa sztuka...
Wczoraj skonsumowałem legendę - "Komandosa"...

W sprzęcie: "MANIECZKI - Ostatni piątek"
21:14 / 05.07.2004
link
komentarz (0)
Dzisiaj jeszcze muszę wpaść do "Lambdy" na dość ważne spotkanie w sprawie biuletynu klubowego oraz skorzystać z sieci pod innym numerem IP, by nie można było mnie zdekonspirować (dotyczy to tylko kilku osób z kręgu queer)...
20:05 / 05.07.2004
link
komentarz (0)
No wreszcie się spotkałem dziś z wujkiem Fredkiem. Akurat dzisiaj kursuje na dodatku 415, więc wpadłem do niego na trasie i trochę pogadaliśmy o różnych sprawach...
Teraz ściągam sobie informacje o różnych technoklubach...
Dzisiaj zagra: JOSH WINK
17:23 / 04.07.2004
link
komentarz (1)
ech, zmykam już z Internetu, bo dzień przepiękny w pełni i pora kopsnąć się na Pola Mokotowskie na jakieś piwko (może spotkam jakichś fajnych znajomych)...
Wieczorkiem może jeszcze wpadne na sieć, ale nie jestem tego pewien...
15:43 / 04.07.2004
link
komentarz (0)
Od wczoraj jestem doradcą prawnym - piszę pozwy do sądu oraz załatwiam wszelkie z tym związane sprawy. To nie jest żadna moja nowa praca - pomagam swojej siostrze uwikłanej w problemy z prawem...
W samograju: TAKKYU ISHINO
04:49 / 02.07.2004
link
komentarz (2)
Wczorajszy dzień minął pod znakiem robienia zakupów w Geancie oraz konieczności oddania swojej kurtki do pralni... Przy okazji zakupiłem sobie trzy Mega Watty (już dawno nie piłem tego dobrze kopiącego piwa)...
Muzyka: IAN POOLEY i WESTBAM
10:53 / 29.06.2004
link
komentarz (3)
Dziś zaś obsługiwałem przewóz osób na wesele (jeden z klubowiczów się żeni i trzeba było czymś zawieźć gości). Oczywiście KMKM przeznaczył na ten kurs zabytkowego Jelcza MEX 272, a ja byłem pomocniczym z obsługi technicznej...
10:45 / 29.06.2004
link
komentarz (0)
Ech, jak dawno mnie tu nie było... Przypomniałem sobie o nlogu i teraz wpadłem do klubu, by zobaczyć, co się tu dzieje...
Nadal pracuję w serwisie motocyklowym - kończę już składanie choppera oraz naprawiam stare enduro...
21:54 / 12.05.2004
link
komentarz (0)
Po tak długim czasie nieistnienia znowu się pojawiam i mówię:
Teraz pracuję w serwisie motocyklowym, bo w busach za mało płacili i zbyt dużo czasu tam traciłem.
Oprócz tego sam składam sobie baardzo długiego choppera...
22:02 / 14.11.2003
link
komentarz (1)
Teraz wreszcie mam kilka dni wolnego i mogę posiedzieć w sieci. Do pracy idę w poniedziałek; będę jeździł na linii 524 na 1 zmianie... Dzisiaj odwiedzam znajomych i komentuję wydarzenia z tygodnia...

Dzisiaj gra: LOMBARD
13:30 / 04.11.2003
link
komentarz (1)
Swieta, swieta i po swietach...
W sobote jechalo sie dobrze, ale niedziela i ten wciaz padajacy deszcz nie byl dla mnie zbyt szczesliwy. Wczoraj mialem wolne, ale dzisiaj po poludniu jade na 122 do prawie polnocy...
13:01 / 30.10.2003
link
komentarz (1)
Dzisiaj tez maja protestowac, ale mam nadzieje, ze juz nie bedzie takich korkow i moj przegubowy Ikarus bedzie spokojnie przemierzal ulice...

Na wieczor muzyczka: BLACK SABBATH
12:56 / 30.10.2003
link
komentarz (0)
Jeszcze tylko dzisiaj jezdze na E-1, piatek wolny, ale swieta znowu za kolkiem na linii 195 (druga zmiana,0)...
Ci taksiarze to mnie juz wkurzaja. Wczoraj na Stegny dojechalem z 38 min. opoznienia i od razu jazda spowrotem. Zero odpoczynku...
14:23 / 28.10.2003
link
komentarz (0)
Ostatnio przez dwa tygodnie codziennie mialem 122. Juz mi sie to snilo po nocach, ale jakos przezylem (od kilku miesiecy pracuje jako kierowca w MZA,0)...

Dzisiaj wieczorem zagra mi: DEZERTER
14:20 / 28.10.2003
link
komentarz (0)
Po kilku dniach mrozu i chmurnej zawieruchy znowu wyjrzalo slonce...
Dzisiaj strajkuja w Warszawie taryfiarze, wiec bedzie mi sie kiepsko jezdzilo E-1, gdyz wlasnie taka linie mam w swoim grafiku jazdy w MZA...
13:47 / 23.10.2003
link
komentarz (1)
W rytmach punkowych wpisuje nowa notke...
U mnie spoko, od tamtej pory kupilem sobie nowego BMX-a i pomykam po miescie...
Od dwoch miesiecy robie takze vlepki autobusowe i calkiem dobrze mi to idzie...

Dzisiaj gra: SEDES oraz PSY WOJNY
14:45 / 22.10.2003
link
komentarz (0)
Ale długo mnie tu nie było...
Przypadkiem natrafiłem wczoraj na nloga i dzisiaj już się dopisuję... wiem, że wiele osób pewnie o mnie zapomniało... może sobie przypomną...

Od dłuższego czasu słucham PUNK ROCKA
01:04 / 15.12.2002
link
komentarz (4)
No i zrobiłem coś, co dzisiaj rozkleję na mieście i będzie głośno o tym; może nawet w prasie.......
Małysz jest super, ale Hanni już przybył...
Teraz gra: 94 FM
23:59 / 14.12.2002
link
komentarz (6)
Siedzę jeszcze w sieci i produkuję manifest przeciwko politykom...... Ja ich nienawidzę; nasz kraj jest cherlawy przez nich!!!!!!!!!!!!!
Jestem w bojowym nastroju i dlatego tak piszę. Ot co...
20:44 / 14.12.2002
link
komentarz (3)
I cały czas jestem w sieci...
Dzisiaj kupiłem sobie kasetę "Zjazd na bazę". To składanka hiphopowa, ale jak się nie spodobas, to oddam koledze.....
Teraz gra: RADIO WAWA
13:48 / 14.12.2002
link
komentarz (1)
A śnieg pada i pada...
Dostałem od dziadka nieco forsy i idę po południu do znajomych na imprezkę. Dzięki za wpisy - przynajmniej jest jeszcze ktoś, kogo obchodzę...
A w magnetofonie: ROLLING STONES
14:43 / 13.12.2002
link
komentarz (2)
Wciąż zimno na dworze, ale jakoś ostatnio dobrze to znoszę i nie mam powodów do smutku. Wczoraj rozmawiałem ze znajomymi punkami z osiedla i jak od razu milutko się zrobiło...
Dzisiaj gram: ACCEPT
14:19 / 12.12.2002
link
komentarz (3)
I znowu siedzę w bibliotece i szperam w sieci...
Rano obudziłem się z piekielnym bólem głowy i myślałem, że dzisiaj zostanę w czterech ścianach, jak to zdarza się...
Muza na dziś: składanka PUNX NOT DEAD!
14:13 / 11.12.2002
link
komentarz (2)
Ha! Dzisiaj już nieco cieplej, a co za tym idzie i ja się lepiej czuję...
Dzisiaj gra: SHAH
12:46 / 10.12.2002
link
komentarz (3)
No dobra, już mi jakoś ten dół minął... Postaram się na przyszłość tak szybko nie zrywać z życiem. A miałem zamiar już skończyć...
Dzisiaj u mnie gra: VADER i DECAPICATED
21:24 / 07.12.2002
link
komentarz (6)
Prawdopodobnie wpisuje sie po raz ostatni, gdyz moje zycie stracilo juz sens. Nie gniewajcie sie za to...
22:32 / 06.12.2002
link
komentarz (1)
kolorowe myśli mnie nachodzą............................o śnie zapomnij.......żyj kolorami.................
22:23 / 06.12.2002
link
komentarz (0)
Teraz w cyberprzestrzeni w waszych umysłach siedzę i rządzę waszymi wszechmocnymi umysłami. Taki mam teraz metalowy okres myślenia...
20:22 / 06.12.2002
link
komentarz (1)
Miałem dzisiaj wieczorem jechać z kumplem do Marek, ale nie chciało mu się, więc siedzę teraz w kafejce i czytam sobie różne stronki...
Muza gra...
Na dzisiejszy wieczór i noc: IRON MAIDEN
15:26 / 06.12.2002
link
komentarz (3)
Haha... Dzisiaj Mikołajki. Nio, niektórzy mają dzieci i są zobowiązani je czymś w ten dzień obdarować. Mnie już nie dotyczy, za stary jestem...
Ale się zimno zrobiło, że aż nie chce się nigdzie ruszyć...
Muza na dziś: ACCEPT
13:24 / 05.12.2002
link
komentarz (0)
Chyba rekordowo długo sobie pospałem, bo dopiero po dwunastej wylazłem z łóżka, a przecież wczoraj sen zmorzył mnie już po dziesiątej. Czyli ponad czternaście godzin chrapania. Nieźle...
Słucham: LACRIMOSA
15:25 / 04.12.2002
link
komentarz (1)
Dlatego też dzisiaj gra: DIMMU BORGIR
15:20 / 04.12.2002
link
komentarz (1)
Właśnie dodałem do ulubionych "f3nix", bo jak widzę czytuje mnie i komentuje. Spoko...
Przez ostatnie dzionki miałem złe samopoczucie, ale jest już wporzo. Dzisiaj spotkałem się z Łukaszem i odmieniłem się na kasety...
20:43 / 02.12.2002
link
komentarz (1)
Dzisiejszy dzień jakoś dziwny dla mnie był. Niby to nic się nie działo, ale jednak wiele wspomnień mnie naszło...
Dzisiejsza muzyka to: THE GATHERING
13:15 / 01.12.2002
link
komentarz (3)
No a teraz zmienilem sobie wygladzik nloga...
13:09 / 01.12.2002
link
komentarz (0)
No i pobielilo i to jak... Snieg sypnal juz po poludniu, a wieczorem bylo go juz na tyle duzo, by slizgac sie na sankach (oczywiscie ja nie jezdzilem,0)...
Teraz tez jest go sporo, ale nie tak duzo, jak wczoraj.
Dzisiaj slucham: CHILDREN OF BODOM
16:32 / 30.11.2002
link
komentarz (0)
Dzisiaj w odtwarzaczu: VADER
16:30 / 30.11.2002
link
komentarz (0)
Ale wczoraj dymy byly z kierowcami podczas Masy, hehe...
Wszystko spoko, tylko pogoda nie dopisala i wciaz padal deszcz, a mnie siadl hamulec i musialem podeszwy w jezdnie wpinac, by stanac...
14:17 / 29.11.2002
link
komentarz (0)
Kilka dni przerwy i oto jestem...
Dzisiaj jade na Mase Krytyczna, jak zwykle...
Pozdro dla czytajacych te wypociny.
Dzisiaj gra: IRA i LOMBARD
18:34 / 26.11.2002
link
komentarz (0)
Muza na dzis: FORCE OF FEEDBACK
18:32 / 26.11.2002
link
komentarz (0)
Weekend byl, ale juz minal. I to jak...
Bylem na zlocie Trabantow i sie swietnie bawilem. Poznalem kilku fajnych gosci, posluchalem sporo fajnej muzyczki i wygralem w konkursie koszulke i skrobaczke do szyb, hehe...
Dzisiaj za to wypilem bro...
12:36 / 21.11.2002
link
komentarz (1)
Prawdopodobnie przez pewien czas nie bede pojawiac sie w sieci, gdyz opanowala mnie jakas paskudna zaraza. Teraz tez mam goraczke, ale jeszcze jakos zyje. Wkrotce Street Party, wiec musze wyzdrowiec...
Slucham: BLACK METAL
11:50 / 19.11.2002
link
komentarz (0)
Pilna wiadomosc dla Artiego!!!
Wpadaj na nlog, bo juz dziala!
A ja obecnie nie jezdze na rowerze, bo troche za zimno, a od ostatniej jazdy mocno sie przeziebilem...
Pozdrawiam Zielonooka, Eustachy &all!!!
Dzisiaj gra: OPETH
11:38 / 19.11.2002
link
komentarz (0)
Ale dawno mnie tu nie bylo!!!
Cos sie z serwerem swego czasu chyba porobilo, bo za diabla nie moglem zalogowac. W koncu zapomnialem juz o nlogach...
Tak mnie dzisiaj sie przypomnialo i zajrzalem. HURRAAA!!!!! Dziala!!!!
15:14 / 05.10.2002
link
komentarz (3)
Dzis jest imprezka urodzinowa Michała w Wolominie. Podobno ma byc sporo chlanska i calonocne metalowe granie, ale ja tam chyba zostane w chacie, bo nie mam nawet na jedno piwo, a i na fajki tez...
Muza na dzis: WARLOCK
15:12 / 05.10.2002
link
komentarz (1)
Pogoda dzis idealna do siedzenia w czterech scianach - przerazliwie wieje i siapi, brr...
Idac tu jeszcze gliny mnie w metrze zatrzymaly, bo jak im sie wydawalo, bylem podobny do jakiegostam poszukiwanego, hehe...
16:54 / 02.10.2002
link
komentarz (3)
Przez najblizsze dwa tygodnie o piwie moge pomarzyc, bo wczoraj net wyzarl mi cala kase i moj majatek wynosi 16 groszy, wrrr...
16:53 / 02.10.2002
link
komentarz (1)
Ale sie wczoraj na necie nasiedzialem... Bedzie z siedem godzin... Umowilem sie przez czat z fajna panna i teraz wlasnie siedze z nia w Cyber Cafe... Nie slucha niestety metalu, a kocha za to hip-hop...
Muza na dzis: VADER oraz CREMATORY...
20:08 / 01.10.2002
link
komentarz (1)
Teraz jade do knajpy "Bikers Place" z kumplem....
Znowu będzie jazda na maksa...
19:57 / 01.10.2002
link
komentarz (1)
No i chyba poznalem kogos...
To sie okaze jutro podczas spotkania...
Chyba beda mnie wkrotce zabierac na Sobieskiego, bo juz to czuje...
Muza na dzis: LACRIMOSA
15:28 / 29.09.2002
link
komentarz (1)
No tak... troszeczke dawno sie nie wpisywalem, ale wiecie jak to bywa... tu roboty kupa, tu sie pogoda zwali i czlekowi nie chce sie tylka wystawiac poza cztery sciany...
Muza na dzis: CRADLE OF FILTH
14:07 / 18.09.2002
link
komentarz (1)
no i pogoda sie zepsula, tylko patrzec jak znowu zacznie padac...
Muza na dzis: SATYRICON
17:04 / 16.09.2002
link
komentarz (3)
W sobote na Ursynowie byly koncerty, ale tylko kumple z osiedla mogli byc, bo ja jeszcze mialem 38 kresek na termometrze. Graly "Maanam" i "Roze Europy". Dowiedzialem sie od Wikinga, ze sie lali z dresami...
Pewnie w deszczu...
17:02 / 16.09.2002
link
komentarz (2)
no wreszcie dzisiaj wyszedlem i gdzie poszedlem,he??
Na internet, sie wie, bo juz tyle czasu nie odwiedzalem nloga, ze az mi sie sprzykrzylo...
Kupilem sobie kilka fajnych tasm oraz zrobilem troche fotek... Muza bardzo ostra...
17:51 / 13.09.2002
link
komentarz (1)
odchodze...na czas pewien...powroce...niedlugo...jak nastanie dzien...dzien duszy narodzin...
20:49 / 06.09.2002
link
komentarz (1)
to jest metalowa muza, oczywiście. Na tej kopie cwela,jak to zwą...
20:45 / 06.09.2002
link
komentarz (0)
Na chwile wpadłem. Idę teraz na imprezę na Kopie Cwila z Bandim. Odpowioem na wasze pytania innym razem...
Muza na dziś:bardzo ostra...
13:31 / 05.09.2002
link
komentarz (2)
No, znow jestem soba...
Ta imprezka tak dala mi w kosc, ze na pewien czas mam dosc balangowania. Znow jestem zwyczajnym czlowiekiem, ktory co najwyzej bawi sie w sieci...
Muza na dzis: AION
15:11 / 03.09.2002
link
komentarz (2)
No i wlasnie mija 28 godzin i 12 minut, odkad jestem na nogach ( nie spie,0)... To juz maxymalne katowanie... Wczoraj bylo pare imprezek, w tym ojowa (zajebista,0) i metalowa u kumpli na Bemowie. Duzo picia, hehe... Moze rekord pobije (38 h,0).
02:36 / 03.09.2002
link
komentarz (1)
A no to zamykam wreszcie szafę, hehe...
02:05 / 03.09.2002
link
komentarz (4)
Na Centralnym dworcu w Warszawce najlepsza kafejka jest koło punktu do robienia napisów na koszulkach!!
Polecam wszystkim podróżnym zmierzającym gdzieś przez Centralny... I muza super i ludziska i łącze też...
01:57 / 03.09.2002
link
komentarz (1)
A oto i jestem o tej porze, he he...
Miałem wypłatę i sobie kupiłem wreszcie zębatkę do swojego sprzęta. Ale jestem szczęśliwy, że aż piszę z polskimi znakami, he he...
Jutro to dopiero sobie pojeżdżę!..
15:22 / 02.09.2002
link
komentarz (3)
Muza na caly dzisiejszy dzien jest taka:
Nickelback oraz Limp Bizkit
Nie klikac na link, bo nie ma takiej strony. Ja tylko chcialem wyroznic nazwy zespolow...
15:19 / 02.09.2002
link
komentarz (4)
Pierwszy dzien budy, ale na szczescie nie dla mnie, bo ja tam szkolnictwo zakonczylem kilka latek temu...
Wczoraj z ludziskami sie ostro wyszalalem na rowercu, ktory juz naprawiony po zerwanej lince od tylnego hamulca. Pozdro for @ll readers!!!
18:01 / 31.08.2002
link
komentarz (4)
Siedze w sieci i ogladam filmy trialowe...
17:22 / 30.08.2002
link
komentarz (1)
Zapomnialem dodac, ze od kilku dni produkuje plakaty abstrakcyjne i rozklejam je w roznych punktach Warszawki. Juz docieraja na moj mail pierwsze komentarze. Jak dotad na miescie pojawilo sie 48 sztuk...
17:06 / 30.08.2002
link
komentarz (1)
Od dwoch dni mam kolorowy telewizor. Dostalem go od kumpla z podworka, bo sobie kupil nowy. Mam tez nowa robote - tez ulotki. W dzien zasuwa maksymalna, po poludniu filmy na wideo, a wieczorkiem wypadzik na rowerku...
00:48 / 27.08.2002
link
komentarz (2)
A teraz siedze sobie w bardzo powolnie dzialajacej kafejce, co mi sie prawie kazda strona wiesza,-;
Tak bywa, ale juz zara spadam do swej chatki...
Przed noca: MOONSPELL - Wolfheart
14:20 / 26.08.2002
link
komentarz (2)
Ale mam zapierdziel. Ciotka zachorowała, a ze jest juz starsza osoba, to musze robic jej zakupy. Do tego w tym upale chodzic na ulotki. Wieczorem sil braknie na jazde na rowerze, wrrr...
Muza na dzis: WŁOCHATY - Rebelia
19:11 / 25.08.2002
link
komentarz (2)
Spotkalem sie z chlopakami na Bankowym, ale im sie nie chcialo jezdzic zbytnio, wiec wskoczylem na skarpe i tam sobie nieco porylem hopke...
Muza na wieczor: SEDES - "K...a Twa"
19:07 / 25.08.2002
link
komentarz (1)
Normalnie myslalem, ze nie wyrobie. Starszej sie w nocy spac nie chcialo i o trzeciej rozpoczela pranie!!! Omal mnie nie szlag nie trafil...
Na rolkach bylo spoko, nawet zesmy sie ani razu nie wyglebili...
19:34 / 24.08.2002
link
komentarz (1)
Ano teraz siedze u Filipa, znajomego kumpeli z osiedla i pijemy browary. Zaraz zmykam na swoje podworko, bo Slawek wraca znad morza. A pozniej na BMX-ie pod kolumne...
Piosenka na wieczor: Armia - "Szara wiara"
15:41 / 24.08.2002
link
komentarz (4)
Teraz zmykam na spotkanie do Rudego, a jutro z samego rana ide z Martyna na rolki. Ona sobie je kupila i chce sie nauczyc na nich jezdzic, a ja mam jej w tym pomoc...
Ulubiona piosenka na dzis: The Offspring - "Mota"
15:38 / 24.08.2002
link
komentarz (1)
No i bylo wczoraj naprawde super. Spotkalem sie z nia, pojechalismy zrobic w oszolomie zakupy, a pozniej wrocilismy do mej chatki, bo juz starszej nie bylo...
Dala mi ostro popalic za ten dlugi czas niewidzenia sie, az mnie dzis nogi bola...
12:47 / 23.08.2002
link
komentarz (7)
Dzisiaj piatek i najwiecej ludu pod kolumna...
Mnie dzisiaj na rowercu pod kolumna nie bedzie...
Przeciez spotkanie z panna jest wazniejsze niz najlepsza nawet pod sloncem impera rowerowa...
Moi czytelnicy sie chyba ze mna zgodza...
12:45 / 23.08.2002
link
komentarz (1)
Heh, spotkalem wczoraj swoja dziewczyne sprzed kilku lat, no a ona chce sie ze mna dzisiaj spotkac!!! No czegos takiego sie nie spodziewalem... Juz sie nie moge doczekac, jak przyjdzie do mego domu i zostaniemy na kilka godzin sami...
14:12 / 21.08.2002
link
komentarz (6)
Skomentowalem juz nieco waszych tekstow oraz przejrzalem nowe strony BMX-owe, wiec zmykam...
Wszystkich mych czytelnikow ogniscie pozdrawiam...
13:34 / 21.08.2002
link
komentarz (1)
I znowu pewnie dzisiaj na obiad sie nie wyrobie, bo zamiast biegac z ulotkami siedze w necie. Jeszcze po poludniu musze wpasc pod kolumne, bo sie z BMX-owcami tam zgadalem i nie chce ich zawiesc. Pogoda spoko, ale mogloby byc chlodniej...
15:03 / 19.08.2002
link
komentarz (5)
Heh, no i sie jednak pojawilem na sieci, a to tylko mozliwe, ze ide na ulotki po poludniu, bo teraz za goraco... Aha, bylem w redakcji "Dosdedos" i kupilem sobie pismo "Bunny Hop", a oni dali mi za darmoche 2 numery Dosdedos...
18:02 / 17.08.2002
link
komentarz (2)
Oblukalem sporo stronek o BMX-ach oraz sporo nlogow, no i pora wskoczyc na siodelko swego Haro i pomknac do domku na obiadek... Do nastepnego razu, moze jutro...
16:51 / 17.08.2002
link
komentarz (2)
Po kilku dniach ostrego zapieprzania z ulotkami po warszawskim Bemowie, wreszcie znalazlem troche wolnego czasu, by pogrzebac nieco w sieci...
Poznalem wczoraj fajnego kumpla, ktory tez slucha punka i kocha BMX-y. Pewnie kiedys tam sobie pojezdzimy...
13:49 / 13.08.2002
link
komentarz (2)
Uff... Pewien czas mnie tu nie bylo, ale wreszcie udalo sie wskoczyc do sieci. Zreszta i tak w weekend nlog nie dzialal, a i ja nie mialem czasu...
Teraz jestem w przerwie roznoszenia ulotek, wiec wpadlem do biblioteki...
19:38 / 08.08.2002
link
komentarz (3)
Przez kilka godzin od rana sobie jezdzilem na fortach Bema. Gdy wracalem, to bylem rozgrzany jak kotlownia. Ale to nie koniec, bo jeszcze pewnie za godzine pojade pod Zygmunta. Sie pewnie tak zmecze, ze jutro mnie syreny okretowe nie obudza, hehe...
14:49 / 07.08.2002
link
komentarz (3)
"Żółte Słoniki" i "Zielone Żabki" sa calkiem przyjemne...
14:28 / 07.08.2002
link
komentarz (1)
A u mnie wciaz te same rzeczy sie dzieja. Nic ciekawego. Dzisiaj moze sobie wreszcie pojade na Kazury, bo dawno juz tam nie bylem, a sa tam fajoskie hopki do poskakania na rowerze... Aha, zrobie tez jakies fajne fotki ludziskom...
15:23 / 05.08.2002
link
komentarz (5)
No i chyba dzisiaj nie bede jezdzic na rowerze, bo wczoraj mi sie zerwala linka od tylnego hamulca. Proste to do naprawienia, ale nie chce mi sie brudzic raczek...
Pod Zygmuntem spotkalem tez moja byla panne, ale nie byla niestety zbyt rozmowna, brrr...
17:57 / 04.08.2002
link
komentarz (5)
ano wlasnie biegam sobie po fajnych stronkach rowerowych i po nlogach tez. Jednak czas juz na mnie, wiec opuszczam was do jutra zapewne...
16:23 / 04.08.2002
link
komentarz (2)
A dopiero co przed chwila wrocilem od Magdy z ktora lubie sie przechadzac po Polach Mokotowskich i gawedzic. Pozyczyla mi kasete Iron Maiden oraz starodawna celtycka do posluchania...
16:11 / 04.08.2002
link
komentarz (3)
Wczoraj sobie wieczorkiem pojezdzilem na rowerku do poznej nocy - bylo sporo ludu, a jeden gosc mial sprzeta za 18 tysiecy i to cos wygladalo jak motocykl crossowy, tyle ze bez silnika. Nauczylem sie do reszty manuala one handed...
15:41 / 03.08.2002
link
komentarz (7)
Heh... No i wreszcie sie nieco ochlodzilo, ale za to nieco rozpadalo...
Dzisiaj przejechalem sie tramwajem zabytkowym, ktory kursuje zawsze w weekendy po Warszawie...
16:11 / 01.08.2002
link
komentarz (6)
Wrocilem po trzeciej w nocy i od razu zaczelo sie smedzenie starszej, ze po browcach, ze za pozno i takie tam. Dzisiaj duzy kac i jeszcze trza o czwartej kumplowi komputer skonfigurowac. Jest dzisiaj znowu tak strasznie goraco...
01:05 / 01.08.2002
link
komentarz (4)
No i sie nieco poczytalo nlogi i bylo fajnie...
00:34 / 01.08.2002
link
komentarz (4)
Zarzucilem sobie dzisiaj na reke dwa fajne tatuaze. Jednak sa to czasowe, ale i tak jestem happy...
00:08 / 01.08.2002
link
komentarz (0)
No to ja stad zmykam, bo juz mi sie czas konczy. Ale mnie nogi po calym dniu chodzenia juz bola. Gorzej chyba niz po wczorajszym slamie na BMXie kolegi, kiedy to wyskoczylem nad hopke i zle wyladowalem. 12 cm bolacej rany na nodze...
23:10 / 31.07.2002
link
komentarz (3)
Ale dzisiaj sie zabawilem, hehe...
Kupilem sobie 10 fajnych ksiazek z horrorow, ktorych jeszcze nie mam i plyte rockowa za 6 zetow w Klifie...
Do tego wiele bro i z kumplami w ZC zagralem. Bylo supciu...
23:28 / 30.07.2002
link
komentarz (7)
Ale jestem teraz szczesliwy!!!!!!!
Dostalem dzisiaj od starszej 3 setki zetow!!!
Kupuje sobie jutro zestaw startowy do komorki i bede mogl slac SMS-y znajomym...
Moze glupi jestem, ale szczesliwy...
15:59 / 30.07.2002
link
komentarz (5)
Kiedy ona da se spokoj z tymi telefonami o drugie czy trzeciej w nocy to nie wiem. Ale mnie to bardzo wkurza...
15:58 / 30.07.2002
link
komentarz (3)
Czasem ludzie zachowuja sie jak rzepy na psim ogonie...
Taka wlasnie jest u mnie sytuacja z byla znajoma o imieniu Agnieszka. Od ponad trzech lat sie z nia nie spotykam, bo stala sie narkomanka. Dzisiaj w nocy obudzila mnie kolejnym telefonem...
17:22 / 29.07.2002
link
komentarz (9)
jeszcze siedze i czytam nlogi, bo co mam robic, gdy dzisiaj jest tak goraco...........
15:17 / 29.07.2002
link
komentarz (6)
Wczoraj o 19-tej pojechalem pod Zygmunta, gdzie spotkalem znajomych dualowcow. Nieco pogadalem, pogapilem sie na breaka i wszyscy kopsnelismy sie na "snowboardowa", gdzie jest niezla hopka. Jezdzilismy dopoki sie nie sciemnilo...
15:14 / 29.07.2002
link
komentarz (3)
No wreszcie nowy tydzien i znow te koszmarne upaly. Nie wiem jak ja to wytrzymam. Chyba bede siedziec godzinami na nlogach, popoludnie spedzac w domu, a kolo szostej jezdzic na swoim crosie...
15:35 / 27.07.2002
link
komentarz (4)
Myslalem, ze bedzie dzisiaj super, ale niestety darmowa kafejka na eSGieHu nieczynna z powodu egzaminow na tej uczelni, wrrr...
To tez wysepilem od starej z wielkim trudem pare zetow i poszedlem do platnej. Ale przynajmniej cos poklikam...
21:20 / 26.07.2002
link
komentarz (3)
No i jestem, tak jak mowilem.
Po obiadku, bardzo smacznym zreszta, dolozylem do scenariusza nieco efektow specjalnych. Teraz calosc zawiera sie w 12 stronach A4 i zapewni kilkugodzinna gre w Zew Cthulhu...
16:21 / 26.07.2002
link
komentarz (3)
W brzuchu zaczyna juz mi burczec, wiec chyba pora na powrot do domku. Byc moze jeszcze dzisiaj sie tu objawie...
15:40 / 26.07.2002
link
komentarz (6)
Jeszcze tu jestem i gadam na zywo z bardzo fajna osoba. Pokazala mi wlasnie gre w stylu kickboxing w wersji angielskiej oraz wyslala wyzwanie do walki mailem... Niezla jest, ja nie moge. Normalnie w rzeczywistosci to by miala czarny pas...
14:37 / 26.07.2002
link
komentarz (6)
Dzisiaj akuracik z ranka przeczytalem do reszty "Usagi Jojimbo", czyli legendy samurajskie w komiksowym wydaniu. Polecam!!!
Historyjka na scenariusz juz rozbudowana i uwazam ja za jedna z najlepszych, jakie napisalem w zyciu...
14:33 / 26.07.2002
link
komentarz (6)
Nio dzisiaj pogoda akuracik w sam raz dla mnie. Nie za chlodno i nie za goraco...
Wczoraj poznym wieczorem naprawilem sobie zegarek, bo sie pasek zlamal. Wiec przyszylem rzepy i jest teraz spoczko...
21:47 / 25.07.2002
link
komentarz (3)
No i kumpla nie bylo. Nie gralismy w Zew Cthulhu. Ale za to po smacznym obiadku napisalem szkielecik fajnego scenariusza, ktory moze w przyszlosci wykorzystam. Przeciez ja tez kiedys moge byc MG...
A teraz troszke poczytam sobie wasze nlogi...
16:21 / 25.07.2002
link
komentarz (1)
Dosc na razie tego netu, bo obiadek w domq pewnie juz na mnie czeka... Zmykam, ale pewnie sie pozniej znowu pojawie, o ile Marcin nie odezwie sie z tym eRPeGiem...
15:39 / 25.07.2002
link
komentarz (1)
Chyba sie pogoda nieco poprawia, bo wreszcie wylazlo sloneczko zza tych ciezkich, ciemnych chmur. Spoko, byle by nie bylo upalu, bo 30 w cieniu to gorzej niz minus 30 w zime...
14:47 / 25.07.2002
link
komentarz (2)
A teraz siedze sobie wesolo w darmowej kafejce w eSGieHu i czytam nlogi. To naprawde wspaniala rozrywka, lepsza niz wszystkie czaty, irce i gadugadu...
14:38 / 25.07.2002
link
komentarz (2)
No i bylem wczoraj w bibliotece, gdzie sie zapisalem i pozyczylem podrecznik do Zew Cthulhu. Ciekawostka jest fakt, ze mozna tam korzystac z netu za darmo, a poza tym maja full rzeczy z RPG. Jest mi z tego powodu bardzo milutko...
20:53 / 24.07.2002
link
komentarz (3)
Hehehe... Tak myslalem, ze Antifa zrezygnowala z prowadzenia bloga, by zalozyc nloga. No i miala racje, bo blog strasznie sie krzaczy...
Gra w Zew Cthulhu udala sie, aczkolwiek jej nie dokonczylismy, bo zbraklo juz czasu.
12:13 / 24.07.2002
link
komentarz (6)
Szperajac po sieci wpadlem na ciekawa stronke.
Jej adres to: www.rotten.com
Sa to fotki ofiar wypadkow i zbrodni. Kto nie ma zelaznych nerwow, lepiej niech nie zaglada...
11:11 / 24.07.2002
link
komentarz (2)
Dzisiaj od rana na nogach, bo sprawy sa do zalatwienia. Teraz siedze w kafejce, komentuje ludziom wpisy w nlogach, potem z kumplem na forty Bema zwiedzac bunkry i zagrac w Zew Cthulhu, bo teren do tego spoko...
20:59 / 22.07.2002
link
komentarz (3)
Zapomnialem dodac, ze moje wlosy podczas remontu ulegly wychlapaniu ftalem i z tego powodu mialem bliskie spotkanie 4 stopnia z frycem. Jestem teraz na prawie zero i jest mi z tym dobrze...
20:55 / 22.07.2002
link
komentarz (1)
Znowu blog sie spaprolil i zmuszony jestem wpisac male co nieco tutaj...
A wiec to ostatnio siedzialem w remoncie chalupy mojej kumpeli i wielokrotnych pogawedkach przy browcach. Bylo tak fajnie. Po prostu spox...
19:25 / 24.06.2002
link
komentarz (1)
Wreszcie w niedziele imprezka "dzien bez samochodu" w Piasecznie. Po zmaganiach z silnym wiatrem dotarlem na miejsce nieco spozniony. Ogolem tego dnia przejechalem prawie 80 km!!!
19:23 / 24.06.2002
link
komentarz (1)
W sobote ostra zabawa i wyczyny pod barem motocyklowym "B-40". Rowery przejely to dotychczas nietykalne miejsce. Powstal tam klub "Warsaw Car Killers". Okolo 20-tej zabawialismy sie przy reggae...
19:20 / 24.06.2002
link
komentarz (1)
Ale zablokowalismy ulice w piatek. Zjechalo sie nas kilkaset rowerzystow i zaczela sie wojna z glinami. Polowali na nas jak na groznych bandytow, a my sie tylko z nich smialismy. Warszawa stanela, bo korkowalismy centrum. Totalny odjazd!!!
15:01 / 21.06.2002
link
komentarz (2)
Blog (nie nlog,0) sie zwalil!!!
Nie moge sie dopisac, ani tez sprawdzic, co mi zakomencili...
14:57 / 21.06.2002
link
komentarz (1)
Wkurwilem sie jak nie wiem co. Otoz Urzad Pracy mnie wyrejestrowal, bo mam zasilek z opieki. A to skurwysyny. Chyba im bombe podloze, bo mnie tak wkurwili...
Jestem niepalacy, ale mnie tak wnerwilo, ze zajaralem kilka...
14:56 / 21.06.2002
link
komentarz (0)
Pogoda wciaz nie daje za wygrana i pali jak sto diabli...
Dzisiaj jest masa krytyczna w Wawie i na pewno na niej sie pojawie, a wniedziele za to dzien bez samochodu w Piasecznie...
12:40 / 19.06.2002
link
komentarz (2)
Cos strasznie dlugo sie nie pojawialem na tym nlogu, ale juz jestem i bede czesciej bywac... Zawsze jednak moj blog jest najwazniejszy, na pierwszym miejscu...
Caly czas szukam pracy, a dziadek co mial mi tak znalezc prace, to sie tylko opierdala...
14:42 / 18.05.2002
link
komentarz (1)
dopisuje cos niecos, by nlog nie zdechl...
Ooo...czas mi sie skonczyl...
Papa...
01:58 / 16.05.2002
link
komentarz (1)
Ha!!!
Dorzucam się o tej porze!!
Już po wielu browcach jestem, więc nie zawsze trafiam w odpowiedni przycisk, ale staram sie...
Jak ja z tego Tarchomina na swój Muranów wróce, to nie wiadomo, ale na pewno się nocnymi uda...
14:03 / 14.05.2002
link
komentarz (2)
Nie zawsze chce mnie zalogowac, ale wreszcie ten komp okazal sie byc dla mnie laskawym...
Po wszystkich imprezkach az nudniawo mi sie zrobilo, a sasiadka z dolu domaga sie zwrotu swego dlugu. Tera jej nie moge oddac, bo moi dluznicy mi jeszcze nie pooddawali. Byc moze jutro odzyskam 86 zetow za sprzedany sprzet. Mam nadzieje, bo inaczej ich wgniote w glebe...
22:36 / 11.05.2002
link
komentarz (1)
CZE!!!
Lancaster pozdrawiam...
moje zycie sie skomplikowalo i to nieco. Jezdze ZIŁem i innymi radzieckimi samochodami...
22:27 / 08.05.2002
link
komentarz (3)
Ostatnio chyba za duzo browcow pijam...
22:26 / 08.05.2002
link
komentarz (1)
Ale dzisiaj sie fajnie dzialo...
Bylem na zjezdzie zabytkowych pojazdow na placu Zamkowym. Przyjechalo szesnascie oldtimerow. Po wnikliwym rozejrzeniu sie zalapalem sie na Rolls Royce'a model Silver Cloud rocznik 58. Najwyzszej jakosci skora i mahon oraz klima i automatyczna skrzynia dawaly pomyslenie, ze jestem jakims dostojnym gosciem, hehe...
Na ulicach ludziom opadaly kopary do ziemi, a galy na zewnatrz. Przejazdzki do Wilanowa dlugo nie zapomne...
20:25 / 07.05.2002
link
komentarz (2)
No! Juz zmykam, bo mi sklep z piwem zamkna i sie nie nasyce...
20:06 / 07.05.2002
link
komentarz (1)
Caly czas siedze w czytelni na necie po cichu, czyli nielegalnie. Przeciez nie bede wydawac osmiu zetow za godzine... A siedze juz prawie trzy, hle hle...
19:57 / 07.05.2002
link
komentarz (0)
Nadal goraco, ale nie nudno. Przynajmniej browarki wciaz sie pije i to wraz ze swoimi kumplami metalami...
Wczoraj niewielki zgrzyt ze starsza, bo nadal mam balagan w swoich rzeczach. No i ci jej do tego...
13:44 / 06.05.2002
link
komentarz (4)
Maajowka minela pod znakiem zdobycia nowego motocykla, na ktorym objechalem okolice Warszawy. Jezdzi sie czadowo, tylko startuje nieco wolno, bo jedynka jest zepsuta...
Pogoda wysmienita, wciaz swieci gorace slonko i ani chmurki...
13:42 / 06.05.2002
link
komentarz (2)
No wreszcie sie polapalem w nlogu. Mam nadzieje, ze sie szybko nie zniechece i nlog bedzie dlugo i szczesliwie...
A oto moja krotka charakterystyka.
Mam 24 lata, zawsze pogodny i wesoly, a do tego slucham metalu i jezdze na motocyklach.