listonosz // odwiedzony 38608 razy // [xtc_warp szablon nlog7 v01f beta] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (124 sztuk)
23:15 / 09.04.2016
link
komentarz (2)
Powracam po 8 latach..

Obecnie już nie mieszkam w Wawie, ale w stolicy pracuję i to na poczcie, ale prywatnej. Noszę głównie rachunki, a rejony mam zmienne i duże. Firmy publicznie nie mogę podawać, ale zrobię podpowiedź: taka z czarnymi wózkami dla listonoszy i mają oni automaty do paczek..
16:04 / 04.06.2008
link
komentarz (0)
Od wczoraj mam przymusowe wolne, bo jest strajk w Poczcie Polskiej. Na urząd nie przybywają żadne odprawy, bo stoi transport oraz CER. Tylko rano wpadam podpisać listę i od razu zmykam (jak też i inni listonosze).

15:59 / 23.05.2008
link
komentarz (0)
W środę otrzymałem telefon z Towarowej, żebym się stawił w kadrach jak najszybciej. Dzisiaj byłem i dowiedziałem się, że wracam do gry od czerwca. Nawet dostałem lokalizację, gdzie będę pracował. I znów przywdzieję mundurek.....

22:38 / 05.05.2008
link
komentarz (0)
Hmmm, obecnie pracuję jako kurier, no i jestem nadal handlowcem w HOOP. Mam bardzo poszarpany dzień pracy, więc tylko okazjonalnie szukam skrytek GEOCACHE.....
18:30 / 25.04.2008
link
komentarz (2)
Dzisiaj mam swoje święto - mam 30-te urodziny! Biorę nawigator GPS do kieszeni i idę szukać skarbów Geocache.....

14:22 / 12.04.2008
link
komentarz (1)
Ciąg dalszy przemian technologicznych - wczoraj kupiłem w Saturnie nową wieżę stereo marki Philips o mocy 2 x 200 W. Posiada deck 1-kasetowy, radio z RDS oraz odtwarza płyty CD, CD-R, CD-RW, MP3 i WMA oraz ma wejście USB. Kolumny obudowane są drewnem, co zapewnia bardzo dobrą jakość dźwięku (szyby drżą na połowie mocy). Teraz mam pełne możliwości - laptopa sprzęgam z komórką i wieżą. Gry mają realistyczny dźwięk, telefon dostaje nowe MP3 ściągnięte z sieci, a i jest frajda ze słuchania starych kaset magnetofonowych z czasów dzieciństwa.....

22:02 / 31.03.2008
link
komentarz (1)
Stuningowałem sobie dzisiaj w serwisie laptopa - mam teraz 2 GB RAM, nagrywarkę DVD-HD, dysk twardy 160 GB oraz Windows Vista Home Premium i pakiet Microsoft Office 2007 w pełnej wersji. Z neta coraz częściej korzystam z hot-spota w centrum handlowym na Bielanach. Żyć, nie umierać!
02:22 / 29.03.2008
link
komentarz (0)
Uwielbiam szaleństwo moto-bicycle-auto!

Spal kapciora
21:21 / 27.03.2008
link
komentarz (2)
Nadal pracuję jako doręczyciel druków bezadresowych w "Promotion Plus". Dziennie po 8 do 12 godzin muszę dostarczyć ulotki reklamowe do kilkudziesięciu bloków. Dziś miałem 78 bloków plus domki jednorodzinne w Śródmieściu Południowym - 10 godzin zasuwałem (3240 reklam RTV Euro AGD). Waga wózka z towarem bagatela 74 kg! Wychodzę o 8 rano z domu, a wracam po 21-ej (dojazdy do biura i na rejon oraz odstawienie wózka do biura i powrót to 3 godziny, czyli 13 godzin poza domem). Dziś jeszcze do kafejki wpadłem, by zaktualizować stronę o tramwajach.....

20:07 / 18.03.2008
link
komentarz (3)
Przez kilka dni chorowałem na paskudną odmianę grypy, ale mój mocny organizm już ją zwalczył - jeszcze czasem mam ataki kaszlu, ale to pikuś.....

Na czas pobytu w kraju załatwiłem sobie pracę związaną z pocztą - roznoszę ulotki do skrzynek w firmie będącej podwykonawcą dla Pamaru. Dziennie zarabiam na rękę 50 złotych. Owszem, trzeba się nachodzić po blokach nawet i osiem godzin, gdy dostanie się rejon złożony z niskich bloków. Codziennie jednak robi się gdzie indziej, a do objęcia jest cała lewobrzeżna Warszawa (Praga Półnoć i Południe odpada). W tej pracy nie ma się żadnego uniformu - jedynie identyfikator z imieniem i nazwiskiem oraz logiem Poczty Polskiej.....

Wesołych Świąt i Mokrego Dyngusa życzy Listonosz!
17:08 / 12.03.2008
link
komentarz (0)
Dzisiaj wraz ze znajomym reżyserem z osiedla byłem na pogrzebie wybitnego aktora Gustawa Holoubka. Na warszawskich Powązkach zebrało się kilka tysięcy osób, w tym wielu artystów oraz mieszkańców. Po mszy świętej w asyście Kompanii Honorowej Wojska Polskiego nastąpiło wyprowadzenie trumny do grobu rodzinnego. Wojsko oddało salwę honorową, arcybiskup przemówił, orkiestra zagrała Hymn RP, a następnie opuszczono trumnę do grobu. Wieńce złożyli żołnierze, artyści oraz mieszkańcy (ci ostatni najczęściej kwiaty). Ja też złożyłem kwiaty. Szkoda, że tacy wybitni ludzie odchodzą.....
14:48 / 10.03.2008
link
komentarz (2)
Egzaminy zaliczone!

Wczoraj przyjechaliśmy do Warszawy, bo nie mielibyśmy za co w Londynie żyć. Obecnie mieszkam u Karoliny i jest nam razem bardzo dobrze. No i wreszcie możemy częściej korzystać z internetu, bo przecież są biblioteki, w których stuka się za darmo.....
14:38 / 07.03.2008
link
komentarz (0)
Dzisiaj wreszcie zakończyliśmy szkolenia. Jutro mamy egzaminy, ale jestem z Karoliną dobrej myśli. W Londynie, jak to w Londynie, ciągle pada i jest mgła. Dlatego też rzadko kiedy wyściubiamy nosy na zewnątrz. Najczęściej siedzimy w pokoju robotniczym i czytamy polskie gazety.....

Po zdaniu egzaminów wracamy do kraju. Jak Royal Mail zawiadomi nas listownie o terminie podjęcia pracy, to wsiądziemy w autokar i wyjedziemy na stałe. Prawdopodobnie zaczniemy od kwietnia (jak słyszeliśmy od kierownictwa).....
15:34 / 29.02.2008
link
komentarz (0)
Uff, dziś jest piątek i przede mną i moją Karoliną dwa dni odpoczynku. Zamierzamy trochę pozwiedzać Londyn, aczkolwiek za bardzo nie możemy się rozpędzać, bo tu jest strasznie drogo. Internet na polskie to jakieś dziesięć złotych za godzinę (dla Anglików to taniocha). Za to żywność jest koszmarnie droga - bochenek chleba kosztuje dwa funty, czyli prawie 12 złotych.....
15:02 / 28.02.2008
link
komentarz (0)
Dzisiaj jest czwarty dzień mojego pobytu w Luton, a trzeci dzień szkoleń w Royal Mail. Przy okazji zaliczam szybki kurs angielskiego, bo czuję się jak analfabeta wśród tych wszystkich Anglików.....
16:37 / 14.02.2008
link
komentarz (4)
Dzisiaj dosyć sporo roboty miałem, no i dużo awizacji zużyłem, ale zbytnio się nie zmęczyłem. Teraz w necie, a potem jadę do swej dziewczyny. Walentynek nie uznaję - niech tam kapitaliści się rajcują tym pseudo-świętem. Niech zarabiają na tym cwaniaki, co to sprzedają propagandę w kształcie serca. Ja obstaję przy prawdziwym, słowiańskim święcie zakochanych jakim jest Noc Kupały.....
15:06 / 13.02.2008
link
komentarz (2)
Zbombardowałem się wczoraj solidnie z kumplami z osiedla, a dzisiaj musiałem na kacu jechać do marketu po zakupy ;) Jutro mam robotę, bo właśnie przed chwilą dostałem sms-a od kierownika, że listonosz z rejonu ulic Powsińskiej, Goraszewskiej i Bonifacego zachorował i mam go zastąpić. Rejon ten dobrze znam, bo mieszka tam jeden z moich znajomych, Szymek N. Może i do niego będę miał jakiś polecony?
17:49 / 12.02.2008
link
komentarz (1)
No dziś zlecenia nie dostałem, więc i jutro mam wolne. Wczoraj zaś z kumplami bawiłem się w Bierhalle

Tak dobrego piwa już dawno nie piłem ;)
19:42 / 08.02.2008
link
komentarz (0)
Shit! Właśnie wróciłem spod Arkadii, gdzie miał być zjazd absolwentów (umówiony wcześniej przez net). Wystałem się prawie godzinę i nikt nie przyszedł! Chrzanię to - wolę posiedzieć w necie i pograć w GTA2.....
15:48 / 06.02.2008
link
komentarz (0)
A jednak musieli mi wczoraj zadzwonić z urzędu i dzisiaj w tą paskudną pogodę robiłem. Na szczęście nie było wiele poczty - zaledwie pół worka zwykłych i garstka poleconych. Prawie nie awizowałem. A że ciągle pada, to w domu założyłem kurtkę z zaprzeszłego sortu, bo jest wygodna, nie przemaka i ma dużo kieszeni (oczywiście w rejonie noszę obecny sort mundurowy, który zostawiam na urzędzie).....

Po pracy wpadłem na poprzedni urząd, by spotkać się z Karoliną. Okazało się, że jest na chorobowym, bo grypa ją dopadła. Ups, a ja wczoraj z nią siedziałem prawie do północy. Chyba trza zacząć brać Rutinoscorbin w pokaźnej ilości ;)
14:35 / 05.02.2008
link
komentarz (5)
Dziś wolne, gdyż robię w systemie Doskocz, czyli wzywają mnie, jak któryś z listonoszy jest na urlopie lub chorobowym. Wtedy jadę na urząd następnego dnia i robię jego rejon.....

P.S. Od dawnej braci pocztowej dowiedziałem się, że Erniego już wywalono z pracy. I to ponoć za to, że opisywałem swoją współpracę z nim. Ale numer! I pomyśleć, że Internet jednak ma wpływy na nasze życie.....
18:52 / 03.02.2008
link
komentarz (2)
Dawno nie było już takiego pięknego dnia.....

Dlatego też dzisiaj udałem się z Karoliną na kilkugodzinny spacer. Umówiliśmy się przy fontannie w Ogrodzie Saskim i stamtąd wyruszyliśmy w stronę Starówki. Przy okazji porobiłem full fotek, jakże klimatycznych oraz sfilmowałem rozgrywkę w petang. Ogółem świetnie spędziłem niedzielę, a jutro już oboje idziemy do pracy - ja w rejon, a Karola na ekspedycję na drugą zmianę.....

P.S. Od ponad miesiąca nie gram już w Metal Damage.
18:45 / 01.02.2008
link
komentarz (2)
Uff, dziś było trochę przesyłek do doręczenia, a i jeszcze do tego paskudna pogoda dała o sobie znać. Zmokłem i w dodatku się zakatarzyłem. Dopiero dwie godziny temu zawitałem do domu, by zjeść obiad. Teraz gram w gry sieciowe oraz szukam kilku informacji w Google.pl, a wieczorem jadę do swej kobiety na noc.....
16:32 / 29.01.2008
link
komentarz (5)
No i pierwsza dzisiaj rozbiórka od rozpoczęcia pracy w nowym miejscu. Zaledwie trzy bloki po 10 pięter przy Sobieskiego. Na szczęście tuż obok mego rejonu.....

Spotkałem dziś jednego z dawnych znajomych, jak miałem dla jego ojca polecony. Wymieniliśmy parę zdań, no i musiałem lecieć dalej, bo trza doręczyć przesyłki. Analogicznie jak z poprzedniego rejonu: najwięcej poleconych ma się na czwarte piętro.....

Aha, znalazłem u siebie trochę awizacji z UP 137 i UP 115. Chyba posłużą jako zakładki do książek, bo tu ich nie wykorzystam, hehe.....
17:36 / 28.01.2008
link
komentarz (1)
Wreszcie dzisiaj dobra pogoda, bo nie za zimno i nic nie pada. No i w miarę szybko zrobiłem rejon, że już po 14-tej się rozliczyłem i mogłem pojechać do domu. Oczywiście w cywilu, bo tam muszę kurtkę i resztę pocztowego ekwipunku pozostawić w swej szafce pracowniczej.....

Niebawem (w lutym) idę na spotkanie z ludźmi z dawnej szkoły, bo warto poznać, co się dzieje u kolegów i koleżanek z podstawówki.....

Aha, dostałem od jednej z fundacji w pełni wyposażony warsztat do majsterkowania w zamian za uczenie ludzi z ośrodka pomocy społecznej. Już nie muszę robić w mieszkaniu czy piwnicy.
19:51 / 24.01.2008
link
komentarz (1)
Dzisiaj na urzędzie atmosfera wręcz grobowa. Zastanawiałem się, czemu wszyscy są milkliwi i prawie w ogóle się nie odzywają. W końcu dowiedziałem się, że zginęli lotnicy. W telewizji wciąż o tym mówili i mówią. Tak, to ogromna strata dla polskiego lotnictwa wojskowego.....

Pogoda nie dopisuje nadal. Dziś mżył deszcz przez cały dzień. Poleconych nie miałem zbyt wiele, ale i tak naskrobałem trochę awizacji. Walczę z katarem.....

Ofiarom katastrofy lotniczej zapalam świeczki!

Spoczywajcie w pokoju!


[*][*][*]



18:50 / 18.01.2008
link
komentarz (3)
Uff, praca na dziś zakończona!

Teraz zajmę się budowaniem działa elektromagnetycznego. To nie żaden model z gry Ogame - to istnieje naprawdę. Wystarczy tylko rurka miedziana, szereg kondensatorów, tyrystory, transformator napięcia oraz drut miedziany do stworzenia cewek. Pocisk to kawałek gwoździa stalowego o średnicy odpowiedniej dla średnicy lufy. Napięcie od 230 do 600 volt. Prędkości pocisku od 300 do 4000 km/h. Ja jednak zrobię Gaussa na 230 volt (nie chcę zginąć lub zniszczyć mieszkania).....
19:48 / 16.01.2008
link
komentarz (0)
Nasypało się dziś tych Erek od licha, aż myślałem, że dnia mi na to nie starczy. Jakoś jednak podoręczałem te sądówki oraz także ze 16 tysięcy złotych od przekazów.....

Teraz na krótko w necie, bo jestem ostatnio z deka niedospany.....
16:16 / 14.01.2008
link
komentarz (2)
Weekend w stu procentach udany.

Najpierw w piątek po pracy się spakowałem i pojechałem do swej dziewczyny, a potem wraz z nią udaliśmy się na dworzec Centralny, skąd pociągiem pojechaliśmy na weekend w góry.
W sobotę wczesnym rankiem wysiedliśmy w Krynicy Górskiej, skąd PKS-em dojechaliśmy do Muszyny (tam mieliśmy zarezerwowany pokój w schronisku górskim).
Całą sobotę łaziliśmy po pięknych górach w Beskidzie Sądeckim, a wieczorem bawiliśmy się na góralskiej imprezie.
Wczoraj rano musieliśmy już wracać do Warszawy. Dojechaliśmy przed 19-tą i jeszcze żeśmy zdążyli na Owsiakową Orkiestrę.....

Dzisiaj już jak zwykle do pracy trzeba było iść.....
14:56 / 10.01.2008
link
komentarz (0)
Dzisiaj malutko pracy miałem, choć już obok zwykłych doręczałem też i polecone. Przekazów nie miałem - jutro będą.....

Dobry rejon mam, bo nie ma takich idiotów, jak w tamtym poprzednim. Tu jest też kilka fajnych listonoszek, ale już zamężnych. Dostałem numery do kierowcy i dwóch listonoszy, którzy mają rejony obok mojego.....
14:44 / 09.01.2008
link
komentarz (4)
No i wreszcie asymiluję się w nowym miejscu - teraz na urzędzie Warszawa 34 na Bonifacego na Mokotowie. W swoim rejonie mam niestety same bloki 4 piętra bez windy, ale za to ze skrzynkami unijnymi, więc klucze nie są mi potrzebne.....

Dzisiaj pierwszy dzień - listy same zwykłe, bym mógł się zapoznać z nowym rejonem. Jak zauważyłem, tutaj listonosze nie piszą sami sobie kart do poleconych, bo jest kilka osób specjalnie do tego zatrudnionych (do wpisywania poleconych na komputerze).....

P.S. W weekend wyjeżdżam ze swoją w góry.
18:28 / 05.01.2008
link
komentarz (2)
Już nie pracuję na Pereca. Za zwykłą zazdrość, że byłem lepszy od innych!

Teraz mam propozycję na Mokotowie lub w Ursusie. Dowiem się w przyszłym tygodniu.

Jeszcze się odezwę, jak dostanę robotę..............
16:10 / 28.12.2007
link
komentarz (5)
Kolejny dzień z problemami. Już wiem, że to wszystko jest winą Ernesta Zielińskiego z 34 rejonu. Ten kretyn wszystkim musiał powiedzieć, co piszę na swoim blogu. Dotarło to do kierownictwa i mam teraz problemy. Chcą mnie przenieść na Ursynów. Może to i lepiej, bo nie będę widzieć tego debila na codzień podczas rozliczania się.....

Popiera mnie już pracownik poczty z Pragi. Musimy się zbuntować. Żadne władze nie mogą nam nic nakazać.

15:29 / 27.12.2007
link
komentarz (0)
Z racji tego, że dokładne opisywanie pracy listonosza nie podoba się innym z branży, jestem zmuszony pozbawić osoby niezalogowane możliwości czytania. Tylko po zalogowaniu się do swojego nloga będzie można poczytać o tym, co piszę. Nie chcąc kasować stronki muszę odciąć dostęp dla wszystkich. Zapewniam jednak, że tekstów cenzurować nie będę i nadal będą dokładne opisy zdarzeń, które się zdarzają w pracy listonosza.....
15:42 / 22.12.2007
link
komentarz (4)
Dzisiaj to kolejna sobota, kiedy mam z pocztą coś wspólnego. Otóż wczoraj przyszło do nas pismo z firmy windykacyjnej z żądaniem zapłaty 100 złotych za rzekome zerwanie umowy z operatorem telekomunikacyjnym Tele 2. Prawda jest taka, że Tele 2 nie podpisywało z nami żadnej umowy, tylko telefonicznie poinformowało o preselekcji i zmianie operatora. W myśl przepisów prawnych umową nazywa się dwa jednobrzmiące egzemplarze podpisane przez osobę cywilną lub prawną zawierającą umowę. W tym przypadku nie było żadnej umowy. Dlatego też napisałem wyjaśnienie przez kalkę i wysłałem je do Tele 2 i współpracującej z nimi firmy windykacyjnej.....

Jako, że zostałem wysłany do Arkadii po zakupy, a jest tam urząd pocztowy, to prościej byłoby wszystko tam załatwić. Ja jednak najpierw poszedłem na swój urząd, bo dziś tam na okienku pracuje Karolina. No i właśnie ona mnie obsłużyła - nadałem dwa polecone oraz chwilę z nią pogadałem. Umówiłem się z nią na jutro na spacer.....
17:59 / 21.12.2007
link
komentarz (0)
Dzisiaj 11 poleconych, 3 awizowane - znów najmniej ze wszystkich. Miła informacja - firma dała mi premię świąteczną (jednak opłaca się pracować na poczcie).....

Bardzo fajny film sobie nagrałem - "Na Ekspedycji pań gadki".

Po pracy jak zwykle spotkałem się z Karoliną, bo w tym tygodniu robi na pierwszą zmianę i o tej porze (godzina 16-ta) jest już po pracy.
20:15 / 20.12.2007
link
komentarz (1)
Dzisiaj rozbiórkę zrobiłem w godzinę, bo miałem tylko 7 poleconych, z których 2 awizowałem. Potem zrobiłem swoją połówkę i jak już na urzędzie się rozliczyłem, to sprawdziłem w swoim muzycznym telu nowe możliwości - fajne filmy porobiłem.

Najmniej awizowałem ze wszystkich dzisiaj, hehe.....

(Update)

Dowiedziałem się, że moja była wpadła 2 miesiące temu z jakimś facetem i jest w ciąży. Całe szczęście, że nie moja Karolinka. Ona jest mi wierna i nie gania po klubach czy dyskotekach w wolne dni beze mnie. Kocham ją, a ona mnie.

Jestem szczęśliwy!!!
17:13 / 19.12.2007
link
komentarz (2)
Zabrali mi już tą rozbiórkę za Bogdana na Okopowej i dali rozbiórkę za Bogdana na Okopowej. Tylko zmienili bloki, bo innemu listonoszowi wygodniej jest robić bloki Okopowa 20, 22 i 24. Ja za to mam bloki Okopowa 16 i 18 oraz Kaczą 21. No i dzisiaj, jak przyszedłem na urząd i musiałem poczekać na kierowcę, dostałem materiał na tą nową rozbiórkę. Całkiem szybko się z tym obrobiłem, bo awizowałem tylko 12 listów. Na urzędzie udało mi się trafić na moment, kiedy żaden inny listonosz się nie rozliczał, więc i tu gładko mi poszło ostemplowanie listów i kart listowych przesyłek poleconych pieczątką "Mieszkanie zamknięte. Awizo pozostawiono w skrzynce". Do tego wpisanie dzisiejszej daty na każdym stemplu, wypełnienie karty odsyłkowej i przekazanie pani Ewie papierów do podbicia datownikiem. Jak już skończyłem, to wtedy przyszło dwóch listonoszy - Jurek i Ernest. Ten drugi od razu zaczął gorączkowo szukać swego worka, ale oczywiście go nie mógł znaleźć, bo to właśnie mi dano tą rozbiórkę. Pani Ewa mu powiedziała, że ta poczta została już doręczona i wskazała na mnie, a ja mu tylko powachlowałem przed nosem kartami i opuściłem urząd.....

Obecnie, jak to w okresie przedświątecznym, kiedy to na dobę przez CER przechodzi nawet 5 milionów przesyłek, na urzędach jest taki zawał worów, że nie ma jak przejść. Sortownie nie nadążają z dzieleniem tej masy i co za tym idzie - nie ma już szans na dojście kartki czy listu dzisiaj wysłanego przed końcem tego roku. Ba, paczki idą średnio miesiąc.....
18:49 / 18.12.2007
link
komentarz (4)
Każdy listonosz jest obowiązany dbać o powierzone mu mienie służbowe (torbę, wózek, umundurowanie). Dlatego też wziąłem się za zszywanie rozpruć w swej starej torbie pocztowej. Niełatwe to zadanie, bo skóra jest gruba, ale chcę mieć dalej tą torbę, bo jest już dobrze wyrobiona, a nowa torba jest tak sztywna, że przeciera spodnie na wylot.....
13:15 / 15.12.2007
link
komentarz (4)
Mimo, że w soboty nie pracuję, to jednak z pocztą też dziś mam co nieco wspólnego. Właśnie od znajomego dostałem książkę kodów pocztowych z 1973 roku (przyda się), a poza tym wysyłam dziś list priorytetowy polecony za potwierdzeniem odbioru do swej rodziny w Nordkapp (Norwegia, miejscowość za kołem podbiegunowym północnym, skąd pochodzę). Wysyłam fotki, by rodzina i przyjaciele pocztowi zobaczyli, jak pracuje się w Polsce.....

(update)

List już wysłałem. Kosztowało mnie to 12 zł 30 gr (ważył 56 gramów). Z pewnością dojdzie przed świętami, bo to najwyższa ranga nadania przesyłki. No i najdroższa.....
18:32 / 14.12.2007
link
komentarz (2)
O ile wczoraj miałem luz, o tyle dzisiaj czekały na mnie trzy wory poczty. Tak około 100 kilo listów! Na mój rejon dwa wory i jeden na rozbiórkę za Bogdana. Najpierw załadowałem do wózka ze 30 kilo i kilka kilo poleconych do torby na bloki Anielewicza. Dwie godziny mi się z tym zeszło. Potem zabrałem się za rozbiórkę. Na koniec zrobiłem Wolność i Bellottiego. Dlatego tak dużo poczty, bo RWE Stoen wysłał zawiadomienia o podwyżce opłat za prąd. W sumie prawie sześć godzin marznięcia oraz prawie godzina rozliczania się na urzędzie z poleconych i przekazów. Uff, wreszcie weekend.....
17:49 / 13.12.2007
link
komentarz (3)
Dziś na urzędzie czekała niespodzianka - zero przekazów pieniężnych. Od dziś zaczął się strajk konwojentów Straży Pocztowej i w efekcie żaden emeryt czy rencista nie otrzymał swoich pieniędzy. Z tego powodu w rejonie miałem niezłą nerwówkę, bo babcie i dziadki miały podostawać swe wypłaty, a tu nic z tego. Wiadomo, że na święta wydaje się sporo więcej, więc mam nadzieję, że strajk szybko się skończy, bo inaczej adresaci mnie zjedzą.....
17:30 / 12.12.2007
link
komentarz (11)
Ciąg dalszy rozbiórki za Bogdana, który tak zassał w weekend, że jest chory. Dzisiaj udało mi się naprawić tą skrzynkę, która mi się wczoraj zacinała. Ponadto miałem trochę przekazów i w związku z tym trochę zarobiłem. Za to prawie wszystkie polecone awizowałem - skrobałem 53 razy.....

W domu spokój i luz - od dawna nie było takiej dobrej atmosfery. Dzięki temu mogę komponować utwory na nową płytę swego zespołu "Mind Assembler" (zespół założyłem w 1994 roku, a do tej pory nagrałem 7 płyt).
17:57 / 11.12.2007
link
komentarz (0)
Dzisiaj miałem rozbiórkę za Bogdana na Okopowej. Niby tylko dwa bloki, ale mające po 12 pięter. Niby nic, bo już tam robiłem, ale dzisiaj pech mnie tam dopadł. Otóż na Okopowej 20 elektrycy dłubali się w kablach i jak jechałem z poleconymi windą na górę, to w pewnym momencie w kabinie zgasło światło i w ogóle winda zatrzymała się między piętrami. Myślałem, że utknę na dobre, ale po około dziesięciu minutach winda ruszyła i dojechałem na samą górę. Gdy już doręczyłem to, co się dało i zabrałem się za wypisywanie awizacji, to zegarek na ręku stał na godzinie wyjścia z urzędu, a komórka miała rozładowaną baterię. Cóż, wypisałem bez podania godziny niezastania adresatów w ich domostwach. To nie koniec pecha - jak zabrałem się do wrzucania zwykłych do skrzynek, to w jednej skrzynce klucz utknął i musiałem się solidnie namęczyć, by go uwolnić.....

Na swoim rejonie zaś doręczyłem ten zwrot na Spokojną 15 oraz inny polecony do nich. W innej firmie facet oznajmił, że nie ma pieczątki. Gdy tylko wyjąłem z kieszeni bloczek awizacji, to on od razu oznajmił, że poszuka tej pieczątki i rzeczywiście od razu znalazł. To się nazywa psychologiczne podejście, hehe.....

Jutro najpierw muszę jechać do dyrekcji, bo mają jakąś do mnie sprawę, a dopiero potem walę w rejon. Dziś wieczorkiem zaś porobię sobie muzyczkę w programie "MusicDJ", bo od kilku dni to moja największa zajawka ;)

(update)

Obecnie nie można już ufać ludziom, a zwłaszcza kobietom. Sam się o tym dzisiaj przekonałem, gdy przejrzałem wiadomości. Teraz żadnej dziewczynie nie zaufam. Mogę mieć znajomości, ale o miłości nie ma mowy. Nawet dziewczyny z ekspedycji mogą o mnie zapomnieć, bo wolę tylko pogadać, ale w nikim się nie zakochiwać. Cóż, do bliższych znajomości się zraziłem.....
18:30 / 07.12.2007
link
komentarz (2)
Dzisiaj wszystko wyniosłem w rejonie i to w deszczu. Na szczęście było dosyć ciepło, więc oprócz zmoknięcia, nie zmarzłem. Miałem też i przygody.

U jednej z emerytek, jak usiadłem na kanapie z kartą do podpisu za polecony, jej młody czarny kot od razu wyczuł, że jest nowa osoba w domostwie i wskoczył mi na kolana do pieszczot. Trochę utrudnił mi wykonanie swego zadania, ale połaskotany pod pyszczkiem aż się prężył do dalszej zabawy. Niestety, praca goni.....

Na Spokojnej 15, na Wydziale Sztuki Mediów ASP doczepili się o list, który im awizowałem dobre dwa tygodnie temu. Chodziło o zwrot poleconego przez nich wysłanego. W takim przypadku nadawca zobowiązany jest uiścić kwotę nadania. Wtedy polecono mi wypisać awizo, więc naskrobałem. Dzisiaj mówią, że ASP musi zawsze przyjąć list od doręczyciela (a wtedy nie chcieli). Odpowiedziałem, że dostali już powtórne awizo i za kilka dni będzie przeterminowane i list pójdzie na Koluszki. Z miejsca wygrzecznieli i poprosili o odnalezienie na urzędzie tej przesyłki oraz powiedzieli, że od razu zapłacą za zwrot. List na urzędzie oddawczym od razu znalazłem i mam nadzieję, że chociaż podziękują, jak im w poniedziałek dostarczę.....
14:53 / 05.12.2007
link
komentarz (2)
U mnie w pracy jest po staremu, codziennie ta sama robota, więc będę się wpisywać tylko wtedy, gdy będzie się działo coś ciekawego. Dzisiaj miałem dwa chody, podczas których doręczyłem kilka pobraniówek, a po rozliczeniu się z awizowanych nastemplowałem trzy bloczki awizacji, by powsadzać je w skrzynki na Anielewicza. To takie moje zabezpieczenie, które stosowałem na swoim poprzednim rejonie. Gdy czekałem na południową odprawę, by zaliczyć drugi chód, to wesoło pogadałem z Karoliną i Anetą z ekspedycji.....
18:42 / 30.11.2007
link
komentarz (2)
Dzisiaj na urzędzie było gorąco - gruchnęła wiadomość, że od stycznia wszyscy emeryci i renciści mają mieć konta w banku, a listonosze stracą przekazy. Chłopaki od razu zapowiedzieli, że jak nam zabiorą przekazy, to odejdziemy z pracy. Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie zapieprzać po dziesięć godzin dziennie w każdą możliwą pogodę za nędzne 900 złotych. Jak wszyscy młodzi listonosze odejdą z poczty, to dopiero dyrekcja będzie mogła mówić o braku listonoszy. Na razie nas traktują jak woły robocze. 8-godzinny dzień pracy to fikcja. Pracujemy, bo mamy z przekazów obrywki.....

Pogoda znów dziś w kratkę - słońce, deszcz, śnieg i marznąca mżawka. Wyniosłem całą pocztę, by nie mieć zaległości na poniedziałek. W sumie dwa pełne wózki i dwie torby poleconych (ponad setka).....
17:45 / 29.11.2007
link
komentarz (0)
Dzisiaj było ładnie i słonecznie, chociaż mróz i tnący jak nóż wiatr nie dawał odczucia przyjemnej pogody do pracy. Poczty dzisiaj miałem niewiele, poleconych też, jak i przekazów. Prawie nic nie zarobiłem, ale i tak miałem przygodę z jedną ze skrzynek, z którą od poniedziałku mam problem. Wszakże udało mi się ją otworzyć, ale przy zamykaniu złamałem klucz. Na szczęście zawsze mam zapasowy. Na urzędzie dostałem nowy (już używany, więc nie musiałem zwężać w nim trzpienia). Kolega doradził mi, żebym zrobił sobie ślepaka z niego, czyli zeszlifował majbardziej wystający ząbek, to wtedy będę mógł otworzyć tym kluczem wszystkie skrzynki. Powiedział mi jeszcze, że będę musiał posiedzieć trochę czasu z pilnikiem, bo metal jest bardzo twardy i niełatwo to zeszlifować. Jednak ja mam w domu kamień szlifierski i cała operacja zajęła mi góra trzy minuty. Klucz już przetestowałem na skrzynce w swojej klatce, która też się zacina. Otworzyłem bez żadnego problemu, więc niestraszne mi już będą popsute zamki.....
19:41 / 28.11.2007
link
komentarz (2)
Sorry, że nie pisałem tu nic w poniedziałek i wtorek, ale pogoda była zbyt niezachęcająca, bym mógł jeszcze z domu w cywilnych ciuchach choćby na podwórko wyjść, a co dopiero do kafejki.....

A jeśli chodzi o pracę, to doręczyciele rachunków za energię elektryczną z prywatnej firmy PGP (Polska Grupa Pocztowa) powłamywali się do skrzynek, by wrzucić do nich rachunki. Do skrzynek Poczty Polskiej mają prawo tylko listonosze Poczty Polskiej. I właśnie w poniedziałek zastałem szereg skrzynek z zepsutymi zamkami lub otwartych, bo te debile nie dały rady ich zamknąć, a chodzili po rejonie w piątkowy wieczór i sobotę. Straciłem ponad dwie godziny na tłumaczeniu adresatom, że te rachunki nie były noszone przez listonoszy z Poczty Polskiej, tylko przez pracowników prywatnego operatora pocztowego.....
16:45 / 23.11.2007
link
komentarz (0)
No i dzisiaj, jak tylko pojawiłem się o dziesiątej na urzędzie, to zobaczyłem, że mam robić Burakowską. Nie byłem uszczęśliwiony, bo wiedziałem, że tam nic nie zarobię na poleconych (są tam same firmy). Ale trudno, zapakowałem towar do wózka i torby, karty do kieszeni kurtki i już miałem ruszać w rejon, jak zostałem poproszony przez ekspedientkę. Wręczyła mi płócienny woreczek i powiedziała: "Niech pan i to dzisiaj doręczy". Zajrzałem do środka i ujrzałem trzy druki przekazów oraz plik banknotów i trochę monet. Przy ekspedientce przeliczyłem, żeby wszystko się zgadzało. Było w porządku - 1972 złote i kilkanaście groszy. Pierwszy raz, odkąd pracuję na poczcie na pół etatu dostałem pieniądze do doręczenia. Poczułem się bogaty ;)

W rejonie najpierw doręczyłem przekazy do tych firm, które widniały na drukach przekazów. No i nic na tym nie zarobiłem, bo firmy co do grosza muszą to zaksięgować. Potem ruszyłem ze zwykłymi i poleconymi. Tym razem już odpowiednio i sprawnie poukładałem według kolejności przesyłki, więc nie miałem problemów z ich doręczeniem. W dwóch firmach czekała na mnie niespodzianka - dostałem odpowiednio 5 i 10 złotych za polecone! Nigdy dotąd żadna firma nie dała grosza, a tu proszę jaka niespodzianka. Zrobiło mi się milutko, że jednak nie zdzieram butów za darmo.
Co do awizowania, to dzisiaj tylko jedną sądówkę zaawizowałem, bo nikogo w tej firmie nie było. Tak więc na urzędzie rozliczyłem się w kilka minut i już mogłem po drugiej lecieć do domu zostawić ciuchy robocze.

Spodobało mi się takie doręczanie. A że dali przekazy to znaczy, że awansowałem za swoją bezawaryjną pracę. Już czekam, aż dadzą mi przekazy dla adresatów z Anielewicza, Bellotiego, Wolność i Spokojnej. Wtedy w najgorszą pogodę będzie mi się chciało iść do pracy.....
16:04 / 22.11.2007
link
komentarz (5)
Dzisiaj miałem swego rodzaju odpoczynek po wczorajszej harówce na 'burakach'. Robiłem tylko połówkę swego rejonu, czyli bloki na Anielewicza. Rozbiórkę wspaniałomyślnie wziął Andrzej.....

Z ciekawostek zapodam, że na urzędzie, w którym się rozliczam, otrzymałem przekaz pieniężny (zasiłek). Po prostu gdy skończyłem się rozliczam z poleconych, to pani asystentka poprosiła mnie do swego okienka i tam wypłaciła 153 złote. Przynajmniej nie muszę już wyjmować ze skrzynki awiza i z nim iść na pocztę.....

Rano za to na urzędzie nie miałem wesoło, bo zostałem wezwany na rozmowę. Otóż jakaś baba zadzwoniła na pocztę, że listonosz chadza do kafejki internetowej i wieczorem z niej wychodzi będąc w stroju służbowym. Pouczono mnie, że po skończonej pracy bezwzględnie muszę się przebrać w cywilne ciuchy i dopiero wtedy zajmować sprawami nie pocztowymi. Dlatego też najpierw po pracy idę do domu i się przebieram, a dopiero potem idę do kafejki czy biblioteki.
17:13 / 21.11.2007
link
komentarz (0)
Dzisiaj dostałem tą rozbiórkę, o której wczoraj wspominałem. Zacząłem właśnie od niej. Nawet nie przypuszczałem, że będzie wór 50 kilo listów i 92 polecone, w tym jedno pobranie. Jako, że kiedyś już robiłem na Burakowskiej, to myślałem, że mi to gładko pójdzie. Nic bardziej mylnego. Na Burakowskiej 5/7 tyle firm się pozmieniało, że zeszło mi się tam prawie trzy godziny. Jeszcze do tego sortujący popierdzielili mi w paczkach zwykłych i do niektórych firm musiałem iść dwa razy. Dalej było już sporo łatwiej, ale i tak dopiero co jakieś dwadzieścia minut temu się z tego rozliczyłem na UP Warszawa 115. Na szczęście kolega mi pomógł i zrobił część mojego rejonu, tj. ulice Kolska, Spokojna oraz Bellotiego 3, 3b i Wolność 6. Chwała mu za to!

Jutro ponoć mam robić za Gutka. Sam już nie wiem, co będzie w dodatkach.....
16:38 / 20.11.2007
link
komentarz (1)
I znów urlopomania opanowała listonoszy, bo obecnie Leszek, Ernest i Kamil nie obsługują swych rejonów i trzeba za nich robić. Dla mnie przypadła rozbiórka 3/4 rejonu Kamila, czyli bloki Smocza 26, Miła 18, 16 i 14, Burakowska (cała), Piaskowa (cała) i Słodowiecka (też cała). Do tego przecież mam swój rejon:

- Bellotiego 3 i 3b;
- Wolność 6;
- Anielewicza 45, 47, 47a, 47b, 47c, 49 i 49a;
- Kolska 2/4, 13;
- Spokojna 1, 5, 7, 9/11, 13, 13a i 15.

Zapieprzam jak wół, bo bloki na Anielewicza są po cztery piętra bez windy, a na Kolskiej i Spokojnej też windy nie znajdziesz. Na rozbiórce podobnie - Miła 14, 16 i 18; Burakowska po całości, Słodowiecka po całości oraz Piaskowa 3 i 4a też bez windy.....
16:46 / 19.11.2007
link
komentarz (0)
Pogoda dziś nawet niezła, choć wschodni wiatr powodował, że ręce marzły w ekspresowym tempie. TePsa nasłała full rachunków, które już doręczyłem adresatom do skrzynek. Poleconych dziś stosunkowo niewiele, ale sporo awizowałem.....

Po pracy podjechałem do biblioteki na ul. Przechodnią 2, by przedłużyć książkę, którą swego czasu pożyczyłem. Przy okazji dopożyczyłem sobie książkę Charlesa Bukowskiego pt. "Listonosz". To nie jest znów ta książka, którą ostatnio pod tym tytułem czytałem ("Listonosz" Davida Brina), ale autentyczna biografia autora, gdy w roku 1970-tym pracował jako listonosz w Los Angeles. Po szybkim przejrzeniu lektury stwierdzam, że poruszane tam zagadnienia są łudząco podobne do obecnej pracy doręczycieli w Poczcie Polskiej.....
16:42 / 16.11.2007
link
komentarz (0)
Rano budzę się i patrzę na termometr za oknem, a tam minus pięć stopni. Zresztą cały dzień było poniżej zera, ale na szczęście nic nie padało.

Dzisiaj w swoim rejonie zrobiłem wszystko, by na poniedziałek nie mieć żadnych zaległości. Do tego jeszcze ćwiartkę u Ernesta. Na urzędzie dowiedziałem się, że Erni narozrabiał przy rozliczaniu się przed urlopem i jak wróci po urlopie, to czeka go wizyta na dywaniku u naczelniczki. Coś on tam źle odpisał na sądówce i tenże sąd się przyczepia do Poczty. Cóż, jego sprawa. Ja tymczasem codziennie robię swoje i jak dotąd nikt się na mnie nie skarży. Codziennie pełny zestaw - torba i wózek.....
14:40 / 15.11.2007
link
komentarz (1)
I znów niespodzianka - Kamil wrócił już na swój rejon, więc oprócz swojego rejonu robię tylko ćwiartkę rejonu Ernesta. To wszystko oznacza, że dużo wcześniej się wyrabiam i mam więcej wolnego po pracy.....
15:49 / 14.11.2007
link
komentarz (0)
Pogoda dzisiaj lepsza, bo nie pada, ale za to dołożyli mi do rozbiórki na Piaskowej i Burakowskiej także Cwiartkę rejonu Ernesta. Pięć godzin chodzenia to najmarniej, a jeszcze tak będzie do końca przyszłego tygodnia.....

Dzisiaj mało poleconych - za to dużo zwykłych. Wreszcie kilkanaście zeta na poleconych zarobiłem, bo dzisiaj wielu emerytów dostało swe pieniądze i mogli się troszkę sypnąć.....
16:52 / 13.11.2007
link
komentarz (2)
Wczorajsza pogoda to mały pikuś w porównianiu z tym, co mnie zastało podczas pracy. Jeszcze rano było tylko zimno, ale nic nie padało. Dopiero, gdy wyruszyłem w rejon, to zaczął padać mokry śnieg. A jak na złość wrypali mi dziś rozbiórkę na Piaskowej. Nie dość, że ponad 5 godzin targałem się z torbą i wóżkiem po swoim rejonie i rozbiórce oraz rozliczałem na dwóch urzędach, to jeszcze nic nie zarobiłem na poleconych. Do tego wszystkiego wierutnie zmokłem i zmarzłem.....

Jutro mam mieć tylko swój rejon i mieć nadzieję na lepszą pogodę, bo wciąż walczę z katarem.
16:09 / 12.11.2007
link
komentarz (0)
Pierwszy dziś dzień, kiedy to na dobre się rozpadał śnieg. No a ja nie miałem już szkoleń, tylko normalnie swój rejon oraz rozbiórkę za Ernesta na 61 (tylko firmy). Wyruszyłem w rejon z pełnym zestawem, czyli z wózkiem, gdzie załadowałem wszystkie zwykłe oraz torbą pełną poleconych. Ze swego rejonu rozliczałem się na UP Warszawa 137, a z rozbiórki na UP Warszawa 115. Teraz jestem już po pracy i stukam w necie.....
17:14 / 09.11.2007
link
komentarz (0)
Błeee, co za pogoda. Od rana szaro, mokro i wietrznie. Wstałem przed szóstą, by spokojnie zdążyć na te nudne szkolenia. Na drogach jak zwykle mega korki, ale zdążyłem na ósmą. Dopiero teraz jestem wolny, ale na szczęście w poniedziałek wracam na swój rejon. Oby mi się pogoda poprawiła choćby trochę, bo teraz jest okropnie.....

Jutro robię porządki w domu, a w niedzielę pojeżdżę starym tramwajem i zaliczę kilka imprez z okazji święta Niepodległości.
17:48 / 08.11.2007
link
komentarz (0)
Uff, pierwszy dzień szkoleń zaliczony. Srodze się jednak zawiodłem z dojazdem. Otóż autobus 192 już tam nie jeździ. Dotarłem busem 165 pod zakład karny na Kłobuckiej, a stamtąd półtora kilometra pieszo. Jako, że ulica Poleczki jest w budowie, a wczoraj i dzisiaj ostro padało, to nie dość że zmokłem, to jeszcze wytaplałem buty w błocku. Jakoś jednak dotarłem do miejsca przeznaczenia, a buty pobieżnie wyczyściłem liśćmi i o trawę. Jutro i w poniedziałek nie będę miał już problemu z dotarciem, bo trzeba na Centralnym wsiąść w 505 i przesiąść się przy Poleczki w 148, które dowozi pod sam CER. Tak zresztą radzili mi koledzy, a ja chciałem po swojemu. Ech.....

Co do samych szkoleń, to są jednak nudne, ale to konieczność.
15:22 / 07.11.2007
link
komentarz (4)
Rejon na dziś zaliczony. Za polecone od adresatów dostałem w sumie 11 złotych. Od jutra mam te szkolenia po 9 godzin dziennie. Dlatego też nie zostawiłem na urzędzie swej torby, tylko zabrałem do domu, by mieć w czym nosić zeszyt i ewentualne materiały szkoleniowe. A pojemna to jest do oporu - 10 kilo listów bez problemu się zmieści.....
14:23 / 06.11.2007
link
komentarz (2)
Ciąg dalszy marznięcia w rejonie. Dzisiaj nie było już tak wesoło jak wczoraj, bo prawie wszystko awizowałem. Czyżby się za coś na mnie adresaci zbiesili i gremialnie postanowili nie być w domach, gdy właśnie im miałem doręczyć polecone?!?

Jutro zapowiedzieli mi rozbiórkę, a od czwartku do poniedziałku mam szkolenia na CER. Dobrze, że kupiłem wreszcie ten bilet miesięczny.....
15:18 / 05.11.2007
link
komentarz (1)
Pierwszy w tym roku dzień, kiedy zmarzłem wierutnie. 3 stopnie, a do tego zimny wiatr z północy. Całe szczęście, że na 53 polecone awizowałem tylko 11. Jutro ponoć ma być odrobinkę cieplej, ale za to mokro. Brr.....
14:17 / 03.11.2007
link
komentarz (6)
Wczoraj Poczta Polska nie dała nam wolnego i musieliśmy normalnie zasuwać. Na szczęście listów nie było zbyt wiele, ale za to prawie wszystkie polecone musiałem awizować u siebie i na rozbiórce, bo wiele firm zrobiło sobie długi weekend, a i adresaci prywatni też powyjeżdżali. Została mi już tylko mała rezerwa awizacji z tego tysiąca, co niedawno pobrałem z urzędu.....

Co do imprezy Halloween, to okazała się całkiem do bani - mały browarek po 12 zeta, muzyczka typu disco nieudolnie grana przez jakiegoś kiepskiego DJ-a i zero wystroju jak na tego typu imprezę. Późnym wieczorem pojechałem do klubu Progresja i tam zażyłem solidną dawkę gotyckiego grania oraz spotkałem się z wieloma znajomymi z dawnych lat poprzebieranymi za wampiry i wilkołaki i wszelkie inne strachy.....

Od poniedziałku zapowiada się pogoda bardziej już zimowa - deszcz, śnieg, ziąb i wiatry. Przeprosiłem się już z niekupowanym przeze mnie biletem miesięcznym od lutego, bo w takie pogody komunikacja miejska wraca u mnie do łask.....
15:24 / 31.10.2007
link
komentarz (3)
Dzisiejszy dzień w pracy podobny jak poprzednie, ale i tak miałem przygodę. W jednym z wysokich bloków na jednej z klatek była zepsuta winda. Dowiedziałem się o tym już po wydzwonieniu adresata, do którego miałem polecony. No i musiałem brać wózek pełen listów ważący z dobre 15 kilo na ramię i się wspinać mozolnie po schodach na ÓSME (!!!) piętro. Pod drzwi adresata dotarłem mocno zasapany, za co adresat wynagrodził dając dwa złote. Potem znów osiem pięter, ale w dół. Mam nadzieję, że w piątek winda będzie już sprawna, bo będę miał jeszcze tam rozbiórkę.....
15:24 / 30.10.2007
link
komentarz (2)
Dzisiaj znów miałem rozbiórkę, ale na rejonie 34. Mało awizowałem. Jutro robię za Leszka i tam będę miał ciężko, bo same bloki bez windy. W ogóle dzień będzie zatkany do maksimum, bo nie tylko roboty sporo, ale też później muszę jechać na groby, a wieczorem idę na imprezkę. Info poniżej:

HALLOWEEN PARTY!! - impreza z duchami!!

- 31.10.2007 w barze Axis, Hotel Hilton ul. Grzybowska 63, o godzinie 20:00.
- Wstęp wolny dla wszystkich do godziny 22:00.
- Piwo Guinness w promocyjnej cenie.
- Ostatnie hity, house, hip hop, rnb, soul grane przez DJ Cesar.
- Prezent od Hotelu Hilton dla zwycięzcy loterii.
- Pokaz tańca z dreszczykiem emocji i wiele innych atrakcji.
- Mile widziane kostiumy Halloween.


1 listopada pewnie cały prześpię.....
16:57 / 29.10.2007
link
komentarz (0)
Dzisiaj miałem rozbiórkę połówki u Artura - same bloki bez windy. I jak na złość kupa poleconych na ostatnie piętro. Nogi po tym bolą mnie okrutnie, a jutro mam sporo poczty na swój rejon, bo dziś tylko Kolską i Spokojną zrobiłem, a Anielewicza odłożyłem na jutro.....
17:01 / 26.10.2007
link
komentarz (2)
Dzisiaj sobie ułatwiłem pracę, bo kierowcy zleciłem dowożenie worka na UP Warszawa 137, a nie na Okopową 47. Po prostu sobie idę na urząd (wchodzę drzwiami na zaplecze) i tam czekam na kierowcę. Przy okazji w ciepełku można sobie pogadać z ekspedientkami i innymi listonoszami. Jak tylko kierowca dowiezie worek, to wyjmuję z szafy swój wózek i spokojnie przy biurku układam sobie paczki listów według trasy i wszystko to pakuję do wózka. Karty do poleconych chowam do kieszeni kurtki i ruszam w rejon. Robię na przemian, czyli jednego dnia Kolską i Spokojną, następnego dnia Anielewicza. Dzisiaj poleciałem po całości, by nie mieć w poniedziałek żadnych zaległości.

A było dziś full roboty, bo jeszcze dostałem jednodniową rozbiórkę za Bogdana (bloki Okopowa 20, 22 i 24). W swoim rejonie miałem 154 polecone, z czego 146 do Izby Wytrzeźwień. Na kolskiej miałem jeszcze tylko jeden list zwykły do ośrodka wojskowego. Potem garstka zwykłych i ze 3 polecone do firm, szkoły i stacji benzynowej na Spokojnej i już mogłem zasuwać na Anielewicza. Tam też szybko się uwinąłem i wpadłem na urząd po listy na rozbiórkę. 40 minut roboty i wreszcie mogłem iść się rozliczyć. Na urzędzie spotkałem Leszka, który doręcza pocztę tam, gdzie mieszkam.....

Teraz mam dwa dni odpoczynku. Zamierzam spotkać się z wujkiem - wpadnę do niego na wóz, bo w weekend jeździ na drugiej zmianie (jest kierowcą w MZA), a także spotkać się ze swoją dziewczyną i miło spędzić z nią czas.
17:24 / 25.10.2007
link
komentarz (2)
Dzisiejszy dzień wyglądał następująco:

Jak zwykle z domu wyszedłem o pół do dziesiątej, by na spokojnie dotrzeć na swoją bazę na Okopowej 47. Po drodze spotkałem Wieśka, który również szedł tam gdzie i ja. Pogadaliśmy sobie po drodze. Na miejscu jeszcze nie było poczty, więc musieliśmy chwilę poczekać, aż kierowca przywiezie worki. Nie czekaliśmy długo - jakieś dziesięć minut. Kierowca przywiózł także nowy wózek oraz zimową kurtkę dla mnie, bo złożyłem takie zamówienie. Od razu się ubrałem i poczęliśmy wraz z Wieśkiem sortować listy na swoje rejony. Poleconych dzisiaj 84 sztuki, w tym 79 na Kolską 2/4 (Izba Wytrzeźwień). Już bez problemu poukładałem sobie paczki listów i upakowałem to wszystko w wózku. Do kieszeni kurtki zaś włożyłem karty do poleconych. No i ruszyłem w drogę.....

Swój nowy rejon zaczynam od doręczenia poleconych oraz zwykłych do 'wytrzeźwiałki'. Od razu z wózka odchodzi połowa korespondencji. Dzisiaj to 79 poleconych i ze dwie setki zwykłych. Następne adresy - Kolska 3, 10 i 12, które stempluję "Adresat nieznany", gdyż tych firm już w tym miejscu nie ma, bo trwa tam wyburzanie zabudowań należących niegdyś do fabryki obuwia "Syrena" pod budowę osiedla mieszkaniowego. Polecone traktuję według zasady 'Awizo bez awiza", czyli w karcie i na listach piszę AW, a w rzeczywistości nie wypisuję awiza, bo i tak nie ma gdzie go wrzucić.
Kolejny adres - Kolska 13 - to wojskowy ośrodek badawczo-rozwojowy. I tu mam kilka listów, w tym jeden polecony.
Dalej idę ścieżką wzdłuż muru okalającego Cmentarz Powązkowski - to już ulica Spokojna. Listy jednak mam za zakrętem. Najbliższy adres to Spokojna 13. I tu mam parę firm zajmujących się reklamą i grafiką. Dzisiaj same zwykłe do nich. Firmy to jednak nie wszystko. Parterowy budyneczek to jedyny obecnie obiekt w moim rejonie z przywatnymi lokatorami. Ilość mieszkań - 2, zamieszkane przez sympatycznych emerytów. Do obu lokali mam listy. Babcie zagadują mnie, więc spokojnie na ich pytania odpowiadam. Między innymi pytają, kto będzie teraz im emerytury przynosił, czy ja tylko na zastępstwie, itp. 15 minut poszło na te gadki.
Adres Spokojna 13 to także zespół szkół fototechnicznych. Wózek już mam prawie pusty.
Dalej mam Spokojną 9/11 - odlewnia metali nieżelaznych. Teren iście przedwojenny. Czuje się klimat. Tu mam 1 polecony i 2 zwykłe.
Docieram do Spokojnej 7. Tam istnieje kilka róznych firm ciasno upakowanych na bardzo małej przestrzeni. Uparcie lokalizuję je po kolei - Samko, RTR, Leos doręczone. W ręku pozostaje mi jeszcze jakaś adresatka i jedna z firm. Firmy już nie ma, więc zwrot, a adresatki też nie, bo list zaadresowano do osoby mieszkającej na Spokojnej 7, ale w... Wesołej.
Przedostatni adres to Spokojna 5, firma Global. Jak miałem kiedyś tam rozbiórkę, to na bramie była skrzynka, gdzie wrzucało się im pocztę i awizacje. Teraz wszystko na głucho zamknięte, a i skrzynki brak. Dowiaduję się, że oni dwa miesiące temu się wyprowadzili. Cóż, na zwrot.
Uff, wreszcie ostatni dziś adres - Spokojna 1, stacja benzynowa Orlen. Tu mam 1 polecony i 3 zwykłe. Buch pieczątka w kartę i można lecieć już się rozliczać na urząd, co zajmuje mi zaledwie kilka minut. Godzina 12.20, a ja po pracy.....

Ciekawostka: będę doręczać też przekazy do tychże dwóch adresatek-emerytek. Listonosz pełną gębą, no nie?
17:35 / 24.10.2007
link
komentarz (1)
Nadeszła pocztowa rewolucja.

Wczoraj zamiast doręczać pocztę, to odbywałem szkolenia, a za mnie robił Mirek. Ale prawdziwa niespodzianka nadeszła dzisiaj.

Wychodzę sobie niespiesznym krokiem z domu i idę na swoją bazę, czyli blok Smocza 20. Wchodzę do klatki, otwieram pakamerę, wyciągam wózek i worek. Rozwiązuję go i wysypuję paczki listów. Na pierwszy ogień widzę paczkę poleconych na ul. Anielewicza 45. Pod nosem cedzę inwektywy pod adresem sortujących, że znów mi włożyli listy na cudzy rejon. Sprawdzam kolejne paczki i szczęka spada mi do ziemi - masa zwykłych i poleconych na Kolską 2/4 (słynny przymusowy hotel w Warszawie), na Spokojną i bloki Anielewicza 45, 47, 47a, 47b, 47c, 49 oraz bloczek awizacji do rozliczania się na urzędzie Warszawa 137 na ul. Wolność 7. Tym razem głośno już klnę, że kierowca pomylił worki i dał mi pocztę z rejonu 41 zamiast mojego 33-go. Zirytowany ładuję to wszystko do wózka, by podjechać na Pereca i zabrać swoją pocztę. Jednak spoglądam mimo woli na kartę poleconych, a tam jak wół wpisane moje imię i nazwisko oraz numer rejonu: 41. Co tu jest grane?!?

Jako, że bloki na Anielewicza są blisko UP Warszawa 137, to najpierw objuczony listami udałem się na rzeczony urząd, by to wszystko wyjaśnić, bo jak mam mieć jakąś rozbiórkę, to dostaję wcześniej informację, a tu wszystko znienacka. Wpadam na zaplecze i pytam się ekspedientki o szczegóły. Ona beznamiętnie mi odpowiada, że od dzisiaj mam rejon 41, a na mój były rejon trafił Robert, który robił ten mój nowy. Myślałem, że świat mi się zawali, bo nie dość, że miałem bliziutko na rejon, to jeszcze zapoznałem się już z adresatami. Tutaj nikogo nie znam i wszystko będę musiał zaczynać od nowa.....

No to ruszyłem na obce mi miejsce i błądziłem, bo nie miałem poukładanych listów. Szczęśliwie rozkminiłem cały rejon i znalazłem jeszcze budynek, gdzie kierowca będzie mi od jutra przywoził worek - Okopowa 47. Podczas rozliczania się spotkałem innego przeniesionego, Wieśka. Też był niezadowolony, że wykurzyli go z jego rejonu, w którym robił kilkanaście lat.....

Po pracy z sentymentem wpadłem na swój były rejon oraz na UP Warszawa 115. Pogadałem sobie chwil kilka z pracownicami i pozdrowiłem je, bo już u nich nie będę się rozliczał. No chyba, że z jakiejś rozbiórki w tej okolicy.....
17:38 / 22.10.2007
link
komentarz (5)
Dzisiaj wreszcie już nie było deszczu - za to bardzo zimno. Roboty dużo - po piątej dopiero skończyłem. Jutro mam rozbiórkę za Leszka, więc czeka mnie dużo pracy zwłaszcza, że bloki Leszka są bez windy. Obeznany jestem w jego rejonie, bo tam mieszkam.....

Wreszcie nie wygrały kaczki i mam nadzieję, że będzie lepiej niż jest obecnie. PO górą!
17:00 / 19.10.2007
link
komentarz (7)
Uuuch, tak paskudnej pogody to od dawna nie było. Nie dość, że tylko kilka stopni powyżej zera, to jeszcze wciąż solidnie padał deszcz, który utrudniał pracę. Zmokłem, że ciekło z czapki, a ciuchy pocztowe będą ze dwa dni się suszyły. Na szczęście wózek jest nieprzemakalny i listy nie zmokły. Poleconych kilkanaście, a ze zwykłych doręczyłem do reszty rachunki z TP S.A. Niestety dziś znów miałem rozbiórkę - tym razem za Jaśka na ul. Esperanto. Bloki po remoncie już ze skrzynkami typu Euro, czyli klucze niepotrzebne.....

Co do mej działalności reklamowej, to podpisałem dwie umowy na doręczenie ulotek reklamowych. Obie z sąsiedniego, 34 rejonu. Oby tak dalej, to spłacę raty za laptopa i wezmę kolejny sprzęt.....

Wieści z branży: Znów szykują się strajki - przedwczoraj w Poznaniu pracownicy Poczty Polskiej zorganizowali pikietę pod UP Poznań 1. Chodzi oczywiście o podwyżki płac. W ubiegłym roku wywalczyliśmy niedoręczanie za darmo ulotek reklamowych i podwyżki 100 - 150 złotych. Po podwyżkach listonoszom zmniejszono premie z 400 złotych do zaledwie 120 złotych! A teraz nam wciskają na siłę za darmo ulotki. Nie dziwię się, że znów w całym kraju zastrajkują moi koledzy po fachu. A tu fakt najważniejszy - listonosz początkujący na rękę od PP dostaje zaledwie 900 złotych (na pełnym etacie). I jak wyżyć za te marne grosze?????
16:45 / 18.10.2007
link
komentarz (2)
Pogoda spsuła się strasznie. O ile wczoraj było słonecznie i cieplutko, to dzisiaj zimno, wietrznie, pochmurno i mokro. A jutro to nawet może padać śnieg z deszczem i tylko 7 stopni.....

Dziś wreszcie dostałem kurtkę i nową bluzę z sortu mundurowego. Od razu założyłem, bo w swoich ciuchach marzłem niesamowicie. Tepsa nasłała kolejną porcję rachunków za telefon, więc w wózku znów zrobiło się ciasno. Jednak do dwunastej się z tym wszystkim obrobiłem i mogłem iść na UP 115 się rozliczyć z awizowanych poleconych, a następnie dokończyć zlecenie, za które kolejne 40 złotych wpadło mi do kieszeni. Przy okazji przyjąłem kolejne zamówienie od jednej z reastauracji w sąsiednim rejonie.....

Miałem też dzisiaj przygodę podczas doręczania ulotek. Otóż właściciel sklepu z winami chciał, bym zaliczył również blok znajdujący się po drugiej stronie Jana Pawła, a tamtejsze budynki obsługiwane są przez UP 47 z Lewartowskiego. Uznałem, że ten jeden blok mogę zrobić, więc poszedłem. Owszem, zasypałem skrzynki ulotkami, ale jak wychodziłem z ostatniej klatki, to niemal wpadłem na listonosza. Zlustrował mnie od góry do dołu i stwierdził, że mnie nie zna. Zajrzał nawet do wózka, by zobaczyć co takiego doręczam. Powiedziałem, że dostałem polecenie dostarczenia druków bezadresowych na ulicy Anielewicza, więc tak tłukę od Okopowej i dlatego jestem też i tutaj. On zaś mi odparł, że u nich też są pracownicy od ulotek i nie chce, żeby się potem dublowały. Ja więc przeprosiłem go i zawróciłem na swój rejon. I tak ulotki się nie zdublują w tamtych skrzynkach, bo zlecenie doręczenia tylko ja otrzymałem, hehe.....
16:41 / 16.10.2007
link
komentarz (3)
Dzisiaj poczty mało, za to przyjąłem kolejne zamówienie do realizacji dla swej firmy. Termin realizacji zlecenia to piątek, 19 października. Ilość: 1000 sztuk. Kolejne pięć dych do kieszeni wpadnie. Obecnie kończę realizację pierwszego swojego zamówienia. Codziennie zgarniam po 50 do 75 złotych. Jutro robię dwa naraz i stówka w kieszeni.....
19:51 / 15.10.2007
link
komentarz (1)
Ranki obecnie są już diablo zimne, a jeszcze nie przydzielono kurtek. Muszę zakładać pod bluzę kilka ciepłych koszul, by nie wymarznąć, a i tak już walczę z katarem.

Niedawno skończyłem pracę - dzisiaj też miałem rozbiórkę. Tym razem u Andrzeja, czyli robiłem bloki widoczne z mego okna oraz firmy takie jak między innymi kafejka u Tomeckiego. Robotę skończyłem po trzeciej, a potem zabrałem się za wykonywanie prywatnych zleceń reklamowych, czyli doręczanie materiałów reklamowych do skrzynek typu Euro (nie będących własnością Poczty Polskiej). Tym właśnie zajmuje się moja firma "Skuteczna Reklama" (szybko, tanio, skutecznie!).....
18:04 / 12.10.2007
link
komentarz (2)
Pogoda dziś nie dopisała - ciągle pada lub siąpi, a poza tym jest zimno. Już nie robię na rozbiórkach - teraz tylko swój rejon i zlecenia prywatne. Założyłem swoją firmę (jeszcze bez nr REGON, ale wniosek już złożyłem na swój nr w KRS). Coraz więcej mam zamówień - jak to przekroczy moje oczekiwania, to zatrudnię pracowników. Osobę od finansów i księgowości już mam.....

Teraz czytam Dzienniki Ustaw o działalności gospodarczej.

Od poniedziałku 3 nowe zlecenia.
17:21 / 11.10.2007
link
komentarz (0)
Rano zbudził mnie telefon. Było po siódmej, gdy zadzwonił kierowca, że przywiezie worek po ósmej. Zdziwiłem się z deka, co tak wcześnie. I rzeczywiście, gdy przyszedłem na punkt parę minut po ósmej, to wór już był. Jak go rozpakowałem, to omal mnie szlag nie trafił. Oprócz listów i reklam adresowanych znalazłem paczkę ulotek wyborczych, które miałem dziś wrzucić do skrzynek. I to jeszcze za darmo. Przez te cholerne ulotki robiłem o dwie godziny dłużej niż zwykle i to bez żadnych rozbiórek. Jutro czeka mnie Piaskowa i ulotki wyborcze na tamtejsze bloki.....

Po skończeniu pracy zajrzałem do mego innego pracodawcy - właściciela sklepu z winem, który ze mną się umówił na dostarczenie jego ulotek do skrzynek. Ulotki już przyjechały i to aż z Berlina, bo koszt druku i transportu okazał się o połowę niższy niż na miejscu w Warszawie. Ucieszyłem się ogromnie, bo tutaj za tysiąc doręczonych sztuk do mej kieszeni wpada 50 złotych. Tak więc od razu wpakowałem rzeczony tysiąc do wózka i ruszyłem po blokach wskazanych przez właściciela sklepu. Trzy godzinki roboty i pięć dyszek mam w kieszeni. A jeszcze mam do doręczenia cztery tysiące ulotek.....
19:15 / 10.10.2007
link
komentarz (0)
Dzisiaj wreszcie coś się u mnie działo. Po kolei:

- najpierw na rozbiórce na J.P.II 61, jak doręczałem same zwykłe (polecone rano, zwykłe po południu), to jakiś mały dzieciak stanął przy skrzynkach i zaczął wypytywać: co robię? po co noszę czapkę? jak się nazywam? ile mam lat? etc. etc. Dopiero matka go odciągnęła i dał mi spokój.....

- jakieś pół godziny temu, kiedy to ja wyszedłem na dwór z domu w cywilnych ciuchach, jeden ze znajomych z osiedla zlecił doręczenie prezentu dla swej dziewczyny. A, że nie chciał osobiście jej dać pantofelków, to wykombinował doręczenie przez pocztę. Kupił zatem pudełko na poczcie, pobrał zwrotne potwierdzenie odbioru i na mnie polował, by nie wybulić z dychy za przesyłkę. Według moich instrukcji zaadresował, dopisał "Opłata pobrana" w prawym górnym rogu paczki i wysłał mnie na jeden z bloków w moim rejonie. Adresatka była bardzo zdziwiona, że przed siódmą przychodzi listonosz z paczką do niej. Ja załatwiłem sprawę urzędowo, czyli "Proszę mi tu podpisać", oderwałem zwrotkę, dziękuję, do widzenia!, po czym koledze wręczyłem podpisane przez nią potwierdzenie odbioru, a on mi za to postawił neta. Numer się udał, bo ona (zapewne po rozpakowaniu paczki) się domyśliła, kto jej to przysłał. Kolega dla zmyłki nadawcę sobie zmyślił i naskrobał PPH LOVE GUY z siedzibą w Wołominie. Powiedział mi, że ona już do niego zadzwoniła.....

A co do pracy zakładu, to spóźniają mi się z wypłatą pensji. Dziś dziesiąty, a konto nadal świeci pustkami. Mam nadzieję, że jutro już kasa będzie, bo mam rachunki do zapłacenia.
17:04 / 09.10.2007
link
komentarz (3)
Dziś podobnie jak wczoraj.

Ciekawostka z rozbiórki rejonu Kamila: W bloku na Piaskowej 7 adresat był w domu, ale nie otworzył drzwi. Znajdzie sobie za to awizo w skrzynce. Jego sprawa, że woli ganiać kawał drogi na urząd.....
17:13 / 08.10.2007
link
komentarz (1)
Ja już sam nie kumam tego, co dzieje się na sortowni. Dzisiaj miałem trzy razy tyle poleconych co zwykłych - prawie czterysta. Na szczęście nie awizowałem zbyt wiele i udało mi się trafić na rozliczanie wtedy, gdy inni listonosze już skończyli. Obecnie tylko ja mam rozbiórkę, więc i najwięcej ze wszystkich roboty.....
16:45 / 06.10.2007
link
komentarz (4)
Dzisiaj nie opiszę nic ze swej pracy, bo soboty i niedziele mam wolne od doręczeń. Za to uraczę swych czytelników pocztowymi dowcipami.

*********

Wraca po pracy do domu mama i pyta Jasia:
- Co robiłeś przez cały dzień?
- Bawiłem się w listonosza.
- Pięknie! - odpowiada mama. - A skąd wziąłeś listy?
- Z twojej szuflady. Były przewiązane czerwoną wstążeczką.

*********

Któregoś dnia siedziało sobie dwóch rybaków i łowili. I wiecie jak to jest: innym zawsze biorą, tylko nie nam. Tak było i tym razem. Oczywiście żaden rybak drugiemu nigdy nie zdradzi przyczyny swych powodzeń, ale spytać zawsze można. Spytał więc:
- Jak pan to robi, że panu tak ryby biorą??
I ten, o dziwo powiedział mu:
- Zawsze przed wyjściem na połów daję żonie w tyłek.
Długo nie myśląc, pechowy wędkarz poprosił tamtego:
- Niech mi pan popilnuje wędkę, zaraz wrócę.
I biegiem popędził do domu. Żona akurat zmywała podłogę klęcząc na niej tyłem do drzwi. Mąż zaś wymierzył jej klapsa w wypiętą część ciała. Ona zaś na to:
- Ooo, co tak wcześnie dziś, panie listonoszu?!

**********

Mama prosi Małgosię aby poszła do sklepu i żeby kupiła jej stanik, więc Ona idzie i sobie śpiewa:
- Biustonosz, biustonosz.
I wywróciła się. Wstaje i dalej śpiewa:
- Listonosz, listonosz.
Przychodzi do sklepu z damską bielizną i mówi:
- Poproszę listonosza.
Sprzedawca mówi:
- Listonosz to na poczcie.
Małgosia przyszła na pocztę i mówi:
- Poproszę listonosza.
- Mamy tu takich trzydziestu. - Odpowiada pani na poczcie.
- Byle jaki aby na mamie dobrze leżał.

**********

Listonosz przechodzi na emeryturę.
Wszyscy z okolicznych domów postanowili, że będzie on po raz ostatni chodził od domu do domu i tym razem tylko odbierał prezenty za swoją wieloletnią pracę. Puka do pierwszych drzwi... dostaje wspaniałe wyposażenie wędkarskie... promienieje z radości.
Puka do drugich drzwi... otrzymuje bilet na Hawaje... cieszy sie nasz listonosz ogromnie.
Puka do trzecich drzwi... otwiera mu wspaniała blondynka... mrugając oczętami zaprasza go do swojego łoża i spełnia przez całą noc najskrytsze marzenia seksualne listonosza.
Rano podaje mu do łóżka wspaniałe śniadanie. Listonosz jest wniebowzięty...
Gdy urocza blondynka nalewa mu do szklanki kawę, listonosz zauważa ukrytego pod szklaneczką dolara, zaciekawiony pyta:
- Noc była wspaniała, śniadanie też, ale dlaczego ten dolar?
Na to blondynka przewracając oczami:
- Wczoraj wieczorem zapytałam mojego męża, co mam Ci dać za Twoją wieloletnią służbę. Odpowiedział mi:
Pierdol go, daj mu dolara.
Śniadanie było moim pomysłem.

**********

Kolega z klasy powiedział Jasiowi, że wymyślił dobry sposób na szantażowanie dorosłych:
- Mówisz tylko "Znam całą prawdę" i każdy dorosły głupieje, bo na pewno ma jakąś tajemnicę, której nie chciałby ujawnić...
Podekscytowany Jasio postanowił wypróbować świeżo zdobytą wiedzę w domu. Przyszedł do mamy, powiedział Znam całą prawdę i... dostał 50 złotych, z przykazaniem, żeby nic nie mówił ojcu.
Zachwycony pobiegł szybko do ojca, powiedział "Znam całą prawdę" i dostał 100 złotych - z zastrzeżeniem, żeby nic nie powiedział matce.
Rozochocony Jaś postanowił więc wypróbować nową metodę również na kimś spoza rodziny.
Nadarzyła się okazja, kiedy listonosz przyniósł pocztę.
- Znam całą prawdę! - powiedział z szelmowskim uśmiechem Jasio.
Listonosz pobladł, poczerwieniał, rzucił listy na ziemię, rozłożył ramiona i wzruszonym głosem wyszeptał: - W takim razie uściskaj tatusia...

***********

Jak wykończyć "bezkonkurencyjne" Radio Maryja?

1. W urzędach pocztowych znajdują się specjalne druki o następującej treści: "Cel Radio Maryja Dar dla Radia Maryja w Toruniu Bank Pocztowy SA pierwszy oddział w Toruniu 131263-61580-27006-100-0/0".
2. Wypełniamy druk i wysyłamy na rzecz Radia Maryja 1 grosz. W urzędzie mogą nie chcieć przyjąć jednego grosza, ale wtedy trzeba się kłócić, bo pocztowcy nie mają prawa odmówić przyjęcia naszego wsparcia na rzecz naszej "ulubionej" stacji.
3. Za nami staje nasz kolega i tez wpłaca 1 grosz. Uwaga: nie płacimy nic za przekaz, ponieważ płaci za niego odbiorca - taka jest umowa radia z pocztą.
4. Za nim staje nasz trzeci kolega i również wpłaca grosz.
5. Następnie znowu my wpłacamy 1 grosz i tak w kółko.
6. Wysyłamy w sumie 120 groszy, trzy razy (w sumie 360 groszy, czyli 3,6 PLN).
7. Operacja ma sens. Za każdy z przekazów Radio Maryja płaci poczcie opłatę pocztową (ok. 3,6 zł). 3,6 x 360 to 1296 zł opłaty pocztowej zapłaconej przez radio.
8. 1296 zł odjąć wpłacone przez nas 3,6 zł daje 1292,4 zł ujemnego wsparcia dla rozgłośni.

***********

Spalił 3 tysiące funtów.


Pracownik pewnej poczty przez pomyłkę spalił 3 tysiące funtów, myśląc, że to stare papiery.

Mężczyzna sprzątał pomieszczenia poczty. Podczas porządków spalił znalezione pudło, myśląc, że w środku są tylko stare papiery.

Niestety w pudle był tygodniowy "utarg" poczty - około 3000 funtów.

Mężczyzna tłumaczył: "Kiedy zdałem sobie sprawę, że w środku pudła są pieniądze, nic już nie mogłem zrobić".

Rzecznik urzędu pocztowego powiedział, że pracownik będzie musiał zwrócić poczcie spalone pieniądze.
17:05 / 05.10.2007
link
komentarz (2)
Dzisiaj analogicznie jak wczoraj, za to poleconych aż trzysta. Mało awizowałem. Znowu sortownia dała ciała, bo wśród wszystkich poleconych znalazły się listy na nieistniejące jeszcze adresy i firmy. Np. na kopercie widnieje adres Piaskowa 100, a ta ulica ma największy numer 16. Albo Piaskowa 8 z dopiskiem gmina Ursus. A przecież Piaskowa jest na Woli. Wszystko to musiałem zrobić według procedury awizo bez awiza, czyli na kopercie i w karcie naskrobać literki AW, a w rzeczywistości nie wypisywać żadnego awiza (no bo gdzie bym je doręczył?).....

Na Piaskowej 7 wyjątkowo tylko 2 polecone i oba doręczone. Ogółem dzisiaj jak na złość awizowałem największe przesyłki, a wszystkie sądówki i inne cienkie i małe koperty doręczyłem.....

Widzę, że na nlogu mam już konkurencję - pojawił się nlog pracownika ekspedycji z UP Łódź 7. Mam nadzieję, że u niego też będzie można sporo fajnych rzeczy przeczytać. Pozdrawiam cup_or i wpisuję do swej listy ulubionych.
16:57 / 04.10.2007
link
komentarz (4)
Dopiero co skończyłem pracę i odstawiłem służbową brykę do bazy. Dlatego tak długo, bo rano musiałem jechać z raportem do CER-u (Centrum Ekspedycyjno - Rozdzielcze) na ul. Łączyny na Wyczółkach. Nasza komunikacja miejska jest tak koszmarnie pokitowana przez te remonty dróg, że jechałem tam czterema autobusami, a spowrotem trzema i tramwajem. W rejonie pojawiłem się dopiero o 11.30.....

Poczty w sumie tak jak wczoraj, czyli mało zwykłych, a dużo poleconych. Tym razem mało awizowanych na moim rejonie, na Piaskowej i na Jana Pawła II 61. Rozliczałem się w sumie około dwadzieścia minut.....
15:34 / 03.10.2007
link
komentarz (12)
Wieści z branży na dziś takie:

- pogoda okay, bo nic nie pada i nie jest zimno.
- nadal rozbiórka na Piaskowej.
- zwykłych na swym rejonie nadal mało, na rozbiórce też.
- poleconych dużo.

A teraz ciekawostki:

1. Na Piaskowej 4 jedna z adresatek podpisała kartę za polecony myjąc jednocześnie zęby. Śmiesznie to wyglądało.

2. Na Piaskowej 4a inna adresatka nie przyjęła poleconego, tylko kazała wypisać awizo. Dodam, że ten budynek jest bez windy, a drzwi do klatek nie mają domofonów. Niezbyt wesoło jest targać wózek na ostatnie piętro i usłyszeć, że ktoś chce awizo, a nie list.

Ogółem naskrobałem się tyle awizacji, że prawie godzinę się rozliczałem z tego. Teraz moje nogi odpoczywają po pracy przy necie w kafejce.....
15:18 / 02.10.2007
link
komentarz (1)
Dzisiaj pogoda dużo gorsza niż wczoraj, ale za to i kierowca wcześniej przywiózł mi pocztę i w ogóle miałem malutko poleconych na swój rejon i obie rozbiórki. Dopiero teraz zaczął deszcz padać i dobrze, bo w rejonie nie zmokłem. A co do obu rozbiórek, to będę je miał aż do 22-ego października.....
16:50 / 01.10.2007
link
komentarz (0)
Dziś znów dwie rozbiórki oprócz swojego rejonu. Prawie siedem godzin chodzenia.....
16:24 / 28.09.2007
link
komentarz (5)
Ale misz masz na tej poczcie. Dzisiaj nie robiłem już rozbiórek za Kamila czy Ernesta, za to dali na Okopowej bloki 25, 27, 29, 29a, 31 i 33. Duuużo poleconych tam doręczyłem. Rozliczałem się na dwóch urzędach - 137 na Wolność oraz 115 na Jana Pawła. Gdy wracałem, to czepnął się ten kondom z 34 rejonu. Wkurzył mnie swym jęczeniem, że ma rozbiórkę i chce, bym z nim poszedł. Jak go znam, to skąpiec z niego do oporu i w dodatku zbok. On tylko o seksie nawija, o tym jakie kurwy poderwał w swym rejonie i tym podobne. Poza tym nawet nie podziękuje, jak mu pomożesz pocztę doręczyć, a o płaceniu za dodatkową przysługę to nawet nie można pomarzyć. To niech spada na bambus. Za darmo nie będę zdzierał butów, nóg i tracił czasu, bo mu się nie chce. Poza tym to taki bałaganiarz, jakich mało - w wózku bardach, listy nie ułożone, worki na 61 rzucone na ziemię jak byle szmaty. Chyba w końcu z chłopakami nauczymy go, że poleconych nie pozostawia się w wózku bez opieki, a samemu idzie w tany z ukraińską dziwką. A potem narzeka, że tak dużo miał roboty, że dopiero o szesnastej skończył te swoje 5 bloków.....

Ostatnio na 66 trafiły ulotki wyborcze. 41 listonoszy odmówiło noszenia za grosze tych śmieci, tylko Ernest się zgodził. Myślał sobie, że mnie to wciśnie, a sam zgarnie za to kasę cwaniak jeden. A figę! Prędzej pójdę za darmo robić jako wolontariusz w jakiejś fundacji lub pomogę innemu koledze z Pereca niż temu kondomowi cokolwiek doręczać, a on nawet słowa "dziękuję" nie powie.....

P.S. Tomecki dał mi, jako listonoszowi, fajne ciuchy. Przydadzą się. To się nazywa szacunek do pocztowca!
15:12 / 27.09.2007
link
komentarz (1)
Wreszcie udało mi się oddać Sebastianowi połówkę 42 rejonu Kamila, ale tylko bloki Smocza 26 oraz Miła 14, 16 i 18. Piaskowa nadal do mnie należy.....

Dziś jeden z adresatów dał mi siatkę orzechów włoskich ze swej działki i stare mosiężne żelazko na tzw. duszę. Orzechy będą do chrupania w zimę, bo muszą dobrze wyschnąć, a żelazko jako eksponat (przedwojenne) na półkę.....
15:40 / 26.09.2007
link
komentarz (3)
Brr, ale paskudnie dziś na dworze. Wyglądam rano za okno, a tu szaro i mglisto. Do tego zimno i mżawka.....

Do tej pory to ja wypisywałem adresatom awiza, ale od wczoraj ta sytuacja się zmieniła. Wracając z pracy wyjmuję ze skrzynki swoją korespondencję, a tam prócz dwóch listów także awizo do mnie. Jak wół na nim nabazgrane, że listonosz nie zastał osoby upoważnionej do odebrania przesyłki listowej poleconej w dniu 25.09.2007 o godzinie 14-tej. Z deka się wkurzyłem, bo odkąd jestem listonoszem w tym rejonie, to polecone do mnie trafiają do urzędu, w którym się rozliczam z awizowanych. Okazało się, że rejon, w którym mieszkam od poniedziałku obsługuje jakiś nowicjusz, który jeszcze mnie nie zna. Przy rozliczaniu się odebrałem swoją przesyłkę. To bank przysłał mi blankiety do wpłat rat za laptopa na raty oraz kartę płatniczą. Mam obecnie konta w dwóch bankach.....

A co do dzisiejszej pracy, to dostałem naklejki z logo oraz napisem Poczta Polska, a pod spodem "WŁASNOŚĆ POCZTY POLSKIEJ" do naklejenia na każdej skrzynce w swym rejonie oprócz skrzynek typu Euro. A to dlatego, że ostatnio mnóstwo osób nieuprawnionych do używania skrzynek należących do Poczty Polskiej wrzuca ulotki z pizzy, kredytów i innych. A także listonosze In Postu i PGP. Do wszystkich skrzynek, oprócz tych z klapkami na zewnątrz, mają prawo tylko listonosze PP. Teraz przy dziurce od klucza przeczytać można takie ostrzeżenie. Za nieprawne korzystanie ze skrzynki grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch.....
16:57 / 25.09.2007
link
komentarz (3)
Od dziś przez aż trzy tygodnie znów bardzo ciężko - Kamil z 42 rejonu w sobotę się żeni i do pracy pójdzie w połowie października. A cały jego rejon przydzielono właśnie mnie. To nie tylko moje 11 bloków, ale i też bloki Smocza 26, Miła 14, 16 i 18, Piaskowa 3, 4, 4a, 7 oraz Słodowiecka (cała). To blisko 2 tysiące gospodarstw domowych i firm.Po całym dniu kolana są w strzępach.....
15:37 / 21.09.2007
link
komentarz (2)
Wreszcie dziś piątek. Ostatni dzień rozbiórki u Ernesta, bo w poniedziałek wraca on z rejonu samochodowego. Tym samym stracę możliwość doręczania poleconych do tych bogatych Cyganów, którzy wczoraj wieczorem postawili mi w kafejce 3 godziny neta, 2 browary, 2 paczki Cameli i żarcie oraz powozili swoimi Porsche 928 i 911 GT3.....

Dzisiaj poczty ze 60 kilo, bo RWE-Stoen wysłał rachunki za energię elektryczną. Najpierw obskoczyłem połówkę Ernesta i 'pozbyłem' się wszystkich zwykłych, by odciążyć wózek, a potem wziąłem się za polecone, których było 56 (tylko na rozbiórkę). 7 z nich awizowałem. W moim rejonie poleconych 49, awizowałem 16. Jedna adresatka dała za polecony 10 złotych.....

Jutro i pojutrze są Dni Transportu Publicznego, które ze swoją Agą zamierzamy zaliczyć. Wezmę kamerkę, by najciekawsze rzeczy uwiecznić.
15:58 / 20.09.2007
link
komentarz (1)
Dziś dzień wyjątkowy, bo zaliczyłem pełne doręczenie poleconych. Ani jednego awiza nie zużyłem! A nabrałem w kieszeń prawie sto sztuk, by już nie zabrakło.....

Robotę zacząłem wcześnie, bo rano zadzwonił do mnie kierowca, że będę miał dwie rozbiórki. Ustaliłem z nim, żeby przyjechał jak najwcześniej. Ja stawiłem się na punkcie o dziewiątej i już miałem worek na swój rejon i worek na połówkę Ernesta. Szybko opędzlowałem u siebie połówkę, a nie miałem żadnych poleconych i pognałem w rejon Ernesta. Tam poleconych 25 na blok 61 i 1 na Anielewicza 18. O dwunastej dziesięć miałem to z głowy i z poczty zabrałem towar na połówkę rejonu Artura. To bloki Niska 17, 19, 21 i 23, Smocza 30, Stawki 19 i 21 oraz stacja Shell. Tam też nic nie awizowałem. Tak więc na urzędzie tylko oddałem karty poleconych i zwrotne potwierdzenia odbioru i już wolny. Jutro też mam dwie rozbiórki, a od poniedziałku prawdopodobnie Ernest wróci i zostanie mi tylko oprócz mojego rejonu połówka u Artura.....
15:33 / 19.09.2007
link
komentarz (4)
Oziębiło się od wczoraj bardzo, ale na szczęście nie pada. W rejonie i rozbiórce nie było tak dużo poczty jak wczoraj, ale za to dużo awizowałem. Na 163 polecone awizowałem prawie sto. Jak robiłem blok Anielewicza 18, to zabrakło mi awizacji. Ale nie musiałem lecieć na pocztę lub łapać innych listonoszy, żeby dali choćby kilka sztuk, tylko spokojnie poszedłem na jeden ze swoich bloków, otworzyłem skrzynkę i zabrałem z niej plik. W swoim rejonie mam w każdej skrzynce od wewnątrz spinaczem wpięte chociaż 10 sztuk. Prosta sprawa, a jakże ułatwiająca pracę. Pamiętam, jak Ernestowi raz też zabrakło awizacji i musiał ganiać na pocztę, by mu je dali. A po co ja mam tracić czas?

P.S. Przygoda z poniedziałku: Na rozbiórce u Leszka na Dzielnej miałem list adresowany do baru Stodoła. Zwykły. Podałem go młodej barmance, a ona po chwili za mną gania, że to do sklepu w tym bloku. Nie byłoby nic dziwnego w tym, gdyby nie otworzyła tego listu i byłby na kopercie mylny adres. Adres był do tego baru, list został otwarty, a ona się uparła, żebym zaniósł tenże otwarty już do spożywczaka. A ja odparłem jej, że otwartych przesyłek (koperta została rozdarta) doręczać mi nie wolno i poszedłem dalej.....
16:19 / 18.09.2007
link
komentarz (1)
Dziś przychodzę do roboty i zdziwka - czekają na mnie aż trzy wory. Dwa na połówkę rejonu Ernesta i jeden na mój rejon. Kierownictwo zabrało rozbiórkę u Leszka, za to dało połówkę zamiast ćwiartki u Ernesta. A dokładniej to również za wczorajszy dzień u Erniego, bo mu się nie chciało robić. Aby się wyrobić musiałem zaliczyć u siebie tylko połówkę, bo poleconych na na rozbiórce w sumie było 211, w tym 72 na sam blok 61. Tą rozbiórkę będę miał do końca przyszłego tygodnia.....

Najważniejsze, że coraz więcej adresatów mnie lubi. Zebrałem dzisiaj kilka pochwał od różnych babć i dziadków za swoją wzorową pracę i grzeczność. Cieszy mnie to, że ktoś chwali moją pracę i że jestem kimś pozytywnie postrzeganym. Jedna adresatka z poprzedniego rejonu żałowała, że już tam nie doręczam poczty. Cóż, tak bywa - nie ode mnie zależy, w którym rejonie będę pracował, tylko od kierownictwa poczty.....
16:53 / 17.09.2007
link
komentarz (2)
Poniedziałek rozpoczęty od zalatwiania spraw na Okęciu. W rejon dotarłem po dziesiątej i jeszcze musiałem poczekać na worek. Koło pół do jedenastej kierowca przywiózł pękaty wór, a w nim same rachunki za telefon z TP S.A. i żadnych poleconych na mój rejon i rozbiórkę.....

Od jutra zaś będę miał jeszcze dodatkową rozbiórkę ćwiartki rejonu Ernesta, bo on przechodzi na pewien czas w rejon samochodowy. Całe szczęście, że będę miał tylko polecone do firm w bloku Jana Pawła II 61, bo wraz z rozbiórką połówki u Leszka to i tak będzie dużo roboty. Pogodę już sobie zamówiłem dość dobrą ;)
17:04 / 14.09.2007
link
komentarz (2)
Po kilku dniach niebytu znów się pojawiam, by coś wpisać. Otóż znowu mam rozbiórkę, tym razem za Leszka. Ulica Dzielna, numery 13, 15, 15a, 15b, 17, 17a i 17b. Wszystkie bloki po 4 piętra i bez windy. Czuć w nogach ganianie z poleconymi i dużymi listami po schodach na czwarte piętro. A dziś jak na złość sporo było na górne piętra. Rozbiórkę mam jeszcze w poniedziałek, wtorek i środę.....
14:23 / 09.09.2007
link
komentarz (4)
Mimo, że dzisiaj jest niedziela i poczty nie doręczam, to zaistniał pewien fakt w mym rejonie, którym chcę się z Wami podzielić. Otóż wczoraj byłem świadkiem spektakularnego pościgu ekspedientek z supermarketu, który też mam w rejonie, za złodziejem. Ledwo wysiadłem z autobusu i już miałem zamiar zrobić w nim drobne zakupy, jak drzwi się otwarły z hukiem i wybiegł z nich młody chłopak z plecakiem, a za nim z krzykiem dwie sprzedawczynie. Gość zwiał w głąb mego rejonu, ale i tak został zaraz złapany przez dozorcę i jego kumpli z bloku Smocza 20. Cóż to był za widok: dryblasek prowadzony przez obie sprzedawczynie w eskorcie rosłego dozorcy i jego kolegów. Epilog: przyjechała policja, spisała protokół z kradzieży (niestety nie wiem, czego), zakuła gościa w kajdanki, wpakowała do radiowozu i odjechała. Chłopak pewnie liczył na łatwy łup i się przejechał na tym.....
17:30 / 07.09.2007
link
komentarz (3)
Dziś dużo poczty, bo wczorajsza przeszła na dzisiaj. Ale pogoda spoko, więc bez bólu się z tym obrobiłem. Przy okazji już wiem, który listonosz z 66 wejdzie na moją czarną listę. Jemu już nigdy nie będę pomagać za paczkę fajek.....

Ciekawostką jest fakt, że złapałem fuchę - dystrybucja ulotek jednej z nowo powstałych firm na mym osiedlu do skrzynek. Setka za 2 tysiące sztuk piechotą nie chodzi :) Już czekam na wybory - wtedy to ja sobie dorobię na ulotkach kandydatów.....
13:47 / 06.09.2007
link
komentarz (0)
Dzisiaj mam jednodniowy urlop, bo musiałem załatwić ważne sprawy urzędowe. Poczta poczeka w worku do jutra.
16:04 / 05.09.2007
link
komentarz (2)
Budzę się rano i wyglądam przez okno. Tfu, co za paskudna pogoda. Zanim wyszedłem w rejon, to miałem jeszcze nadzieję, że przestanie padać. Niestety, padało przez cały czas pracy i pada nadal. Zmokłem i zmarzłem wierutnie. Ze zwykłych ciąg dalszy rachunków za gaz, ale za to poleconych niezbyt dużo. Na klatkach spacerkiem, by schnąć, a na dworze niemalże biegiem, by jak najmniej deszczu na mnie spadło.....

Teraz w net-cafe, a potem jadę do swej dziewczyny, Agusi. Po koszmarnym dniu trzeba się w łóżeczku rozgrzać. Nie na noc, ale ze dwie czy trzy godzinki się poseksuję z nią......
16:08 / 04.09.2007
link
komentarz (10)
Dzisiaj jeszcze chłodniej niż wczoraj - czas pomyśleć o kurtce. Poczty tak mało, że swój rejon zrobiłem jeszcze przed południem. Sąsiedni, 34 rejon należący do kolegi, też szybko został wykonany. Liczba poleconych kuriozalna - tylko 1 sztuka. Przy okazji poznałem wystrzałową dziewczynę, która okazała się kobietą właśnie tego kolegi, któremu robiłem rejon. Zazdroszczę mu takiej gorącej panny :)

Wreszcie nie będę miał już rozbiórki na Piaskowej, bo Kamil z 42 rejonu już wrócił. Nadmienię, że Kamil nie był na urlopie, tylko miał robotę w rejonie samochodowym. Do tego też robił swoje pół rejonu.....
15:48 / 03.09.2007
link
komentarz (6)
Dzisiaj wyszedlem bardzo wcześnie z domu, bo jeszcze musiałem zrobić zakupy. Z kierowcą uzgodniłem, by mi pocztę przywiózł jak najwcześniej. No i worek znalazł się już około 9.30. Same zwykłe, bo sporo było poleconych na Piaskową. U siebie się wyrobiłem szybciutko i od razu pognałem na rozbiórkę. Na Piaskowej 7 tym razem dzieciarnia nie utrudniała mi pracy - bawiła się na tyłach bloku. Znowu sporo sądówek i sporo z nich awizowanych. Tylko w jednym z mieszkań drzwi mi otworzyła młoda kobieta w samej bieliźnie. Naprawdę bardzo ładna. Jednak ja nie mogłem sobie popatrzeć, tylko szybko załatwić doręczenie i lecieć dalej. W jednej z firm w mieszkaniu dostałem za polecony 4 złote, a jeden mieszkaniec na 61 dał 2 złote za list zwykły, którego nie dało się wepchnąć do unijnej skrzynki.....
18:18 / 31.08.2007
link
komentarz (9)
Dziś jak na złość musiało się rozpadać. W miarę chłodno, ale siąpiący deszcz skutecznie nasiąkał w mych ciuchach roboczych. Swój rejon szybciutko obskoczyłem i od razu na rozbiórkę poszedłem. Tam, jak padało, to ja akurat z poleconymi ganiałem po bloczysku Piaskowa 7. Tam to jest buractwo - dzieciarnia gania cały dzień po klatkach i zawraca mi głowę pytaniami typu: "Jest coś pod pięc zero pięc?". I to takie szkraby po kilka lat. Trochę pechowo z sądówkami, bo dzieciaki mi otwierały drzwi od mieszkań i musiałem pisać awiza.....

Prywatnie, po pracy, to kolejną ratę spłaciłem za swoją kamerę Sony. Niebawem biorę kolejny kredyt, by wreszcie mieć solidny komputer z netem w domu, a nie ganiać po kafejkach i bibliotekach. Jeszcze w tym roku.....

P.S. Właśnie teraz przed mymi oczami przejechała w deszczu Warszawska Masa Krytyczna - co najmniej tysiąc rowerzystów. No i jakie korki się porobiły. Nie bądź frajerem, jedź rowerem! Lub pieszo, jak ja.
17:34 / 30.08.2007
link
komentarz (0)
Dzisiaj wreszcie bez rozbiórki na Niskiej, bo szalony Artur wrócił z urlopu. Za to jeszcze mam rozbiórkę na Piaskowej. Poleconych dość sporo - 312 na dziś......
16:03 / 28.08.2007
link
komentarz (0)
Dopiero teraz jestem po pracy.

Wreszcie dzisiaj dostałem kluczyk i wieczorkiem go dostosuję do użytku. Poleconych na rozbiórki Niska i Jana Pawła 61 oraz swój rejon w sumie 563 sztuki. Jak na złość na bloku 61 skubaniec wczoraj nie zrobił zwykłych i dziś na mnie czekało ze 70 kilo poczty zwykłej. Na szczęście ochroniarze już nie utrudniają mi pracy, tylko siedzą w swej kanciapie i podglądają przez te swoje kamery. Pogięty klucz wczoraj trochę wyprostowałem kombinerkami i otwieram nim wszystkie skrzynki. Jednak zapasowy też muszę mieć na wypadek, gdyby ten się złamał lub utknął w innej skrzynce. Co do ślusarza, to skrzynki dziś zastałem naprawione.
15:39 / 27.08.2007
link
komentarz (10)
Odpowiadam inside: Specjalnie założyłem nloga o tej nazwie, by w nim opisywać sprawy dotyczące mej pracy i wszystkiego o poczcie. Dlatego też nie ma tu prawie nic o moim życiu prywatnym.....

Dzisiaj pierwszy dzień od dłuższego czasu z dobrą pogodą, bez uporczywej duchoty i upału. Przyjemny wiatr tylko umilił robotę. Dzisiaj nie robiłem Niskiej, za to Piaskową i Słodowiecką za Kamila. Na rozbiórce same zwykłe - polecone wezmę jutro, bo nie było ich dużo. Na Pereca klucza nie dostałem, bo akurat był zamknięty magazyn. Powiedziano mi, że jutro go dostanę. Fuck! Musiałem pożyczyć od jednego z kolegów.

Teraz poruszę zapowiadany przeze mnie problem bubli pocztowych.

Po pierwsze - buty. Poczta Polska swego czasu zamówiła u włoskiego producenta pantofle dla listonoszy. I co z tego, że są one eleganckie i dosyć drogie, jak po prostu najzwyczajniej w świecie do tej pracy się nie nadają. Są sztywne, mają gładką podeszwę i po kilku godzinach chodzenia w nich strasznie bolą nogi. Dlatego prawie wszyscy listonosze chodzą we własnym obuwiu.

Po drugie - skrzynki. Około 90 procent wszystkich skrzynek to kilkudziesięcioletni złom, w dodatku prawie w ogóle nie konserwowany. Zamki często się zacinają i nie można otworzyć skrzynki, by wrzucić do niej listy lub awizacje. Zatrudniona przez pocztę firma ślusarska pracuje fatalnie - ciągle zgłaszam skrzynki do naprawy i czasem dopiero po kilku miesiącach zamki są naprawiane albo i nie. W ubiegłym tygodniu na rozbiórce w jednej ze skrzynek klucz się zaciął i od razu to zgłosiłem. Efekt - owszem, klucz został wyjęty i wrzucony do zwrotów, ale po pierwsze ten partacz go musiał wyrwać przy pomocy obcęgów, bo klucz jest zgięty, a po drugie zamek w ogóle nie został naprawiony!

Po trzecie - klucze. Niedawno wyprodukowano partię kluczy do tzw. dużych Hermesów. Ładne, lśniące klucze zachęcają do ich używania. Szkopuł w tym, że trzpienie tych kluczy są zbyt grube, by móc włożyć je do dziurki. Listonosze chcąc nie chcąc biorą je i mozolnie papierem ściernym zwężają (mnie to jutro też czeka). I gdzie tu pomyślunek? Klucze powinny zostać najpierw wypróbowane przez firmę, która je wyprodukowała.

Po czwarte - spodnie. Wyglądają jak od garnituru, mają kanty i kolor ciemny granat. Jednak ich kieszenie są płytkie i można przy kucnięciu pogubić różne ważne drobiazgi typu klucze, awizacje czy długopisy. Ja sobie sam je unowocześniłem i kieszenie mam zapinane na rzepy.

To tyle na dziś - następnym razem opiszę jakość pracy ludzi zza zaplecza urzędu. Miłego czytania!
16:50 / 24.08.2007
link
komentarz (6)
Kolejny ciężki dzień, bo znów pogoda nie ułatwia zadania. Dzisiaj zrobiłem cały swój rejon i rozbiórkę na Niskiej. Przy okazji na urzędzie odzyskałem stracony klucz, ale jest on dość mocno pogięty i nie daje się nim niektórych skrzynek otworzyć. W poniedziałek dostanę nowy klucz, który i tak będę musiał przeszlifować, bo jest za gruby i nie wchodzi do zamka. Poczta Polska zamówiła partię kluczy bubli, jak to w Polsce. Trudno, posiedzi się parę godzin z papierem ściernym w ręku i zwęzi trzon klucza. Postaram się także o tzw. ślepak, czyli klucz do szczególnie opornych skrzynek.....
15:56 / 23.08.2007
link
komentarz (3)
Kolejny duszny dzień, że aż pot z czoła spływa. I znów masa listów, że na jeden raz się nie zabrałem, tylko musiałem oddzielnie robić swój rejon i Niską. Wózek wypakowałem do oporu - ze 40 kilo poczty w nim było razy dwa. Po rozliczeniu się na 115-ce zrobiłem jeszcze Ernestowe 61 zwykłymi. Tam za to zdziwienie, że tak malutko jak na taki wielgachny blok szumnie nazwany Osiedlem Ostrowska.....

Po doręczeniu całej poczty spotkałem się ze znajomą i kawałek się przeszliśmy po mieście. Obejrzeliśmy pocket-bike, czyli mini motocykle, pogadaliśmy o różnych sprawach i pożegnaliśmy na tramwajowym przystanku Kino Femina.....
15:13 / 22.08.2007
link
komentarz (3)
Cholera, znowu dzisiaj jest gorąco i duszno. Zrobiłem tylko swój rejon, a Niską zostawiam na jutro, bo musiałem jeszcze pojechać do serwisu Philipsa, by kupić nowego pilota do telewizora. Przy okazji kupiłem dla Agusi fantazyjny naszyjnik, by choć po części zrewanżować się za jej prezenty (płyta Basshuntera i miecz japoński).....
16:27 / 21.08.2007
link
komentarz (5)
Coś ta rozbiórka na Niskiej jest dla mnie pechowa. Kolejna skrzynka tak się zacięła, że klucz diabli wzięli - po prostu nie dało się go wyjąć, a wykręcić zamka też nie. Klucz pozostał w zamku. Chyba zacznę oprócz kombinerek, śrubokręta i drutu nosić pręt do wyważania. Na szczęście mam zawsze zapasowy klucz, bo ślusarz na Warszawa 66 jest tylko jeden na wszystkie rejony.....

O dziwo dzisiaj listów jeszcze więcej niż wczoraj. Poleconych maluśko, bo tylko 237, ale za to zwykłych tyle, że na raz się z tym nie zabrałem. Musiałem wracać się na swój punkt, by zapakować drugi i trzeci worek. Dobiła mnie jeszcze kolejka listonoszy na 115-ce do rozliczania z awizowanych.....
22:39 / 20.08.2007
link
komentarz (3)
Siedzę teraz u swojej dziewczyny, a przy pasku wisi mi jedno z moich marzeń - katana. To oczywiście nie jest motocyklowa kurtka, tylko krótki miecz japoński. Oryginał to nie jest, ale dobrze wykonana podróbka za 199 złotych, którą dostałem od swej lubej. Zawiśnie w domu na honorowym miejscu......
16:59 / 20.08.2007
link
komentarz (2)
Dzisiaj zapowiadali, że będzie deszczowo, ale jest jedynie dość duszno. Poczty dość dużo, bo Tepsa wysłała rachunki za telefon. Dziś tylko jedna rozbiórka na Piaskowej za Kamila. Jutro Niską zrobię. Teraz net, potem sprawy prywatne......
16:59 / 17.08.2007
link
komentarz (9)
Właśnie skończyłem pracę, a miałem dziś nie tylko rozbiórkę na Niskiej za Artura, ale także na Piaskowej za Kamila. Swój cały rejon, połówkę Artura i połówkę Kamila. Jak na złość od groma poleconych na wszystkie rejony - w sumie 398 poleconych.....

Wyjeżdżając z urzędu najpierw zrobiłem rozbiórkę na Niskiej. I tu miałem przygodę z upartą skrzynką. Otóż po otwarciu i wrzuceniu korespondencji nie dawała się zamknąć, a jak już się z tym uporałem, to klucz utkwił w zamku i nie mogłem go wyjąć. Szarpanie i potrząsanie skrzynką na nic się nie zdało - musiałem w końcu wykręcić śrubki mocujące zamek i wtedy dopiero uwolniłem klucz. Zgłosiłem to w urzędzie, żeby przysłali ślusarza.....

Na moim rejonie wszystko poszło gładko i sprawnie. Tak samo na Piaskowej. I już wszystko niby okej, rozliczyłem się na 115-ce z poleconych, na Pereca zostawiłem torbę i wózek i spokojnie do domu najeść się. Coś jednak nie dawało mi spokoju. Wiedziałem, że czegoś zapomniałem. Jasny gwint! Worka zwykłych na 61 nie zrobiłem. Tak więc już po cywilnemu polazłem na rzeczony blok i rzeczywiście: pękaty worek poczty leży w dyżurce ochrony. Podkasałem rękawy i do roboty. Oczywiście jeden z ochroniarzy mnie wqrwił, bo zawsze lubi robić na złość (miesiąc temu schował mi wózek i się potem śmiał, burak jeden). Dzisiaj za to ja byłem górą - znam kod wejścia do wszystkich klatek. Podpatrzyłem raz, bo żaden z ochroniarzy nie chciał mi go podać. A to właśnie ja jestem nad nimi (urzędnik państwowy) i nie mogą mi utrudniać pracy.....
15:27 / 16.08.2007
link
komentarz (13)
Lato nie daje za wygraną. Dziś znowu przygrzało na maksa, a mnie się jeszcze na dodatek musiała przytrafić rozbiórka połówki rejonu Artura. Czyli bloki na Niskiej. Jutro na szczęście ma być chłodniej, bo rozbiórkę będę miał do końca przyszłego tygodnia.

Wieczorkiem mam zamiar zacząć pisać nową książkę - tym razem w formie swego rodzaju dziennika. Tematem będzie praca listonosza, a w z tej dziedziny mam dużo do powiedzenia. Mało który adresat wie, co się dzieje na zapleczu poczty......
16:02 / 14.08.2007
link
komentarz (1)
Wczoraj pożyczyłem sobie z biblioteki książkę Davida Brina "Listonosz", na podstawie której Kevin Costner nakręcił film "Wysłannik przyszłości". Z notki na okładce:

"Był ocalałym z katastrofy wędrowcem, który wymieniał opowieści na prowiant i schronienie w okrutnym świecie po straszliwej wojnie.

Pewnego mrocznego dnia dotknęło go zrządzenie losu. Pożyczył sobie kurtkę dawno zmarłego pocztowca, by chronić się przed zimnem. Stary, wytarty strój miał nadal moc jako symbol nadziei. Przyodziany w tę kurtkę zaczął snuć swą najwspanialszą opowieść o odradzającej się ojczyźnie."

Książkę świetnie się czyta, bo jest napisana przystępnie. Polecam!
14:08 / 10.08.2007
link
komentarz (4)
Dziś strasznie duszno na dworze. Dosłownie para wisi w powietrzu, a mnie na dodatek boli głowa od tego. Wszyscy listonosze na 115-ce dzisiaj narzekali. Na szczęscie nie miałem zbyt dużo poleconych. W poniedziałek będzie z pewnością dużo więcej poczty.....
15:21 / 09.08.2007
link
komentarz (3)
Dzisiaj już mniej przygód. Od rana u mnie w domu remont - specjaliści z Gerdy zmieniają mi drzwi. A jeśli chodzi o robotę, to duszna pogoda wcale nie pomaga, tylko szybko męczy. Na szczęście w swoim rejonie miałem niewiele listów do doręczenia, a na rozbiórce wśród poleconych jeden do Kasi Cerekwickiej. Tak, do tej Kasi. Zdobyłem jej autograf - do mojej kolekcji. W międzyczasie dopadła mnie straszna ulewa. Ledwo zdążyłem dobiec do klatki z torbą i wózkiem, jak dosłownie z nieba ściana wody waliła się na ziemię! Wyglądało to niesamowicie, a ja żałuję, że nie miałem przy sobie swej kamerki, bo bym to sobie sfilmował. Na fotce ziarnistość przez ten deszcz byłaby ciekawym efektem specjalnym......

Koledzy z Pereca podczas rozliczania się zapraszali mnie na bingo, ale im odmówiłem, bo nie dość, że będę musiał sprzątać po remoncie, to jeszcze umówiłem się z Agusią na szóstą i (jak nie będzie padać) pojedziemy sobie do parku w Natolinie.
15:43 / 08.08.2007
link
komentarz (15)
Dzisiaj znowu ciężki dzień, bo jednak miałem rozbiórkę na sąsiednim 34 rejonie. Ale też i miałem na co się popatrzeć na podwórku w moim rejonie. Otóż na balkonie na pierwszym piętrze opalała się młoda dziewczyna i to nago! Nie zwracała w ogóle uwagi na patrzących na nią ludzi ani też na mnie, tylko prezentowała swe wdzięki. Szkoda, że nie miałem do niej żadnego poleconego, bo może by do mnie wyszła nago. Ech.....

Za godzinkę wybieram się jednak do swojej piękności Agnieszki.
17:15 / 06.08.2007
link
komentarz (0)
Dzisiaj był dla mnie ciężki dzień. Od samego rana dużo poczty i w dodatku rozbiórka na "burakach", czyli rejonie innego listonosza. Dopiero jakieś pół godziny temu wymeldowałem się z urzędu, a kolana bolą mnie, jak nigdy dotąd. Jutro jednak tylko moja 33-ka.....
15:55 / 03.08.2007
link
komentarz (0)
Dziś znów maleńka ilość poczty - tak się opieprzają dziewuchy do dzielenia na 66-ce. Podpatrzyłem je w ostatnią sobotę, jak wracałem po północy w nocy sobotniej. SMSiki, gadulstwo i posypianie zamiast dzielenia nam, listonoszom, poczty. Już dzisiaj na ten temat rozmawiałem z kierowniczką. Pewnie zrobią porządek i w poniedziałem będzie tyle listów, że do wieczora będę ganiać..

16:48 / 02.08.2007
link
komentarz (1)
Coraz lepiej - coraz więcej nowych fajnych adresatów poznaję. Urocze starsze panie już mnie wypatrują przez okna i jak tylko widzą moją postać z wózkiem, to od razu otwierają drzwi do klatek.
17:31 / 01.08.2007
link
komentarz (3)
Przyzwyczajam się do nowego rejonu, który opisałem w swoim blogu też na nlog.org. Tu mam nadzieję pozostać na stałe, czyli być w jednym miejscu i bez żadnych już zmian.
18:34 / 31.07.2007
link
komentarz (0)
Mam już bloga, ale o pocztowych sprawach wolę pisać oddzielnie. Jestem listonoszem w Warszawie i to jest moja najlepsza praca. Nawet, gdy moknę lub jest straszny upał......