maelen // odwiedzony 25167 razy // [nlog/last day/by/zbirkos] // n-log home
pokaż: ostatnie 20 | wszystkie z tego miesiąca! (0 sztuk) | wszystkie (138 sztuk)
17:03 / 13.12.2017
link
komentarz (0)
Ciagle jestem. Czas plynie.
Starzy znajomi powypadali.
A ja ciagle jestem.
Tym razem w innym wymiarze.
Teraz Szkocja i jest dobrze. :)
15:58 / 13.11.2012
link
komentarz (0)
Sentymentalnie mi sie zrobiło i wracam na stare śmieci.

Moje życie zmieniło sie radykalnie odkad opuściłam Irlandię. Nie po raz pierwszy jednak i pewnie nie ostatni, ale teraz juz zupełnie inaczej patrze na wszystko.

15:21 / 11.10.2011
link
komentarz (2)
Po kolejnej, okropnie dlugiej przerwie, jestem.
Postaram się strescic.
Minelo 6 dlugich lat w Irlandii.
Przez ten okres czasu przeprowadzilam sie 10 razy. Zostalam oszukana przez innych polakow na mnostwo pieniedzy. Przewinelo sie przez moje zycie 8 roznych facetow z czego spalam z piecioma z nich. Ostatni, Mr D. calowal najlepiej na swiecie i byl moim bardzo dobrym kolega. Sadzilam, ze wyjasnilam z nim sprawe, ale faceci jakos nie potrafia przejsc do porzadku dziennego kiedy sypiaja z kims i to nie oni podejmuja decyzje, ze to byl tylko sex i naprawde nic wielkiego sie nie stalo. Potem zachowuja sie dziwnie.
Przeszlam operacje. Pochowalam meza. Wytoczylam wojne tesciowej. Zakopalam topor wojenny z matka (ja swoj zakopalam ona swoim czasem jeszcze macha, ale mnie to juz nie rusza).
Omal nie wrocilam do Marka, ale w ostatniej chwili zrobil dziecko Beatce i uwolnilam sie raz na zawsze.
2 czerwca 2007 pobrali sie. Teraz ma to czego zawsze chcial :)
Ja nareszcie jestem wolna.
Raz jeden umarlam.
Zabil mnie ten, ktorego mialam za przyjaciela...
Nie zapomne...:]
Potem trwalo kilka miesiecy powstawanie z popiolow, ale powstalam i jestem.
Inna.
Gdzie indziej.
Zostawilam Irlandie za soba.
26 czerwca 2011 zamieszkalam w SZkocji.
Nowe zycie czas zaczac.
Ile razy mozna?
Do skutku!
22:57 / 03.12.2010
link
komentarz (0)
Czasem przypominam sobie o tym kaciku. I wracam :)
To miejsce to bylo cos. Tak wiele sie wtedy zaczelo i tak wiele potem sie stalo. Dobrego i zlego.
I bede tu wracac. Jesli wlasciciele servere nie postanowia inaczej :)
Pozdrawiam, choc ze starych znajomych chyba nie ma tu juz nikogo.
20:09 / 04.11.2009
link
komentarz (3)
Saganek się znalazła, choć znów słuch o niej zaginął, bo ona jak zwykle szalona, żyje emocjami, miłością i czym tam tylko chcecie.
M. też się pakuje w kłopoty.
Pan Md. jest wszak zakontraktowany. W dodatku jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności unika mnie jak ognia. Ciekawe dlaczego?
Przecież wiem, że się z M. spotyka i raczej nie zajmują się wtedy wyszywaniem.
Boi się, że jej powiem, że on ma żonę? Powinien sie raczej bać, że powiem żonie! A cierpliwość mi się kończy i jeśli on sam nie zacznie mówić prawdy, będę musiała wkroczyć do akcji. Bo M. skrzywdzić nie dam.
No.
Latka lecą a nlog wciąż taki sam. :)
Ktoś tu wogóle żyje jeszcze?
03:34 / 21.12.2008
link
komentarz (0)
3-go grudnia zaginął Saganek. :(
Szukaja, a ona milczy uparcie. Święta tuż tuż. Tęsknię do niej, mogła by przylecieć do mnie do Irlandii zamiast się gubić. :(

Ehhhh....
16:22 / 13.12.2008
link
komentarz (0)
Jestem!

To juz 4-te swieta na Zielonej Wyspie. Co prawda w minionym roku przypadkiem udalo mi sie zaliczyc Boze Narodzenie po polsku, bo wyladowalam w szpitalu. ;]
Ale tak naprawde to sie nie liczy.
Teraz mam choinke. ;] I playstation 3 ;]
I Nintendo DS i nie wiem na co poswiece te cale dwa dni wolnego, jakie mi przypada na swieta.
Sniegu nie ma, ale to mnie juz nie dziwi. Dziwi mnie przenikliwe zimno i dlaczego mam zapowietrzony grzejnik w pokoju i dlaczego w zimie cieknie mi sufit w lazience.
Dziwi mnie tez jak Irlandczycy przetrwali tyle stuleci zyjac tak jak zyja.
To jakis fenomen. Powinno sie ich poddac wnikliwej obserwacji bo oni chyba jeszcze nie wyszli z epoki zelaza. Z kamienia lupanego i brazu raczej tak, ale dalej niz epoka zelaza nie siegaja.

Dobra, nie bede marudzic.
Powiem Ze bardzo podoba mi sie Szkocja. I chyba sie tam przeprowadze, jesli wszystko pojdzie po mojej mysli.
No i Szkoci mimo wszystko przystojniejsi ;P
11:42 / 06.08.2007
link
komentarz (2)
Lubie miec wszystko jasne. Mam.
Rozsadek przedewszystkim.
Nie mam, ale rozumiem i potrafię sobie wytłumaczyć realia.
Lubie miec wszystko jasne.
Sa rzeczy, ktore nigdy nie beda mi dane. Emocje, ktorych nigdy nie doswiadcze.
To dobrze.
Nie jestem dobrym czlowiekiem. Za to trzeba zaplacic.
Dobrze mi z soba. To wazne. :)
12:16 / 13.06.2007
link
komentarz (3)
Po cichutku wracam na nlogowe łono.
Dalej po Drugiej Stronie Lustra.
Zmieniłam pracę, stan cywilny, życie towarzyskie umarło troszeczkę.
Zostałam porzucona przez kochanka i faceta. Tak, miałam faceta i kochanka. Jeden tam drugi tu. Już nie mam. Pewnie to za karę, że nie mogłam się zdecydować.
Mam przyjaciela.
Fantastycznego.
Męski przyjaciel to naprawde skarb. Szkoda tylko, że nie potrafi mnie przytulić.
Pewnie i tak przestraszyłabym się, gdyby to zrobił.
I szkoda, że dla niego jestem tak bardzo bezpłciowa. I bardzo szkoda, że podkochuje się w mojej Siostrze.
Jest fantastyczny. I gdyby nie był moim przyjacielem i gdyby nie inne gdyby, zakochałabym się w nim.
Ale wtedy przestałby być moim przyjacielem.
Nie oddałabym tego co mam za chwilę fizycznej przyjemności.

Ja nie nadaję się na przyjaciela.
Nawet nie potrafię odwzajemnić tej przyjaźni.
Nawet nie potrafię mu pomóc być szczęśliwszym.
Chciałabym.
Chciałabym dać mu to czego pragnie.
Nie rzucę zaklęcia na własną siostrę. NIGDY!
22:10 / 13.12.2005
link
komentarz (0)
Zeby nie bylo, ze nic nie pisze. :]
Pisze. Swiateczna goraczka w Irlandii. Ludzie lataja po sklepach jak zwariowani i wydaja pieniadze na pierdoly.
U mnie trzecia zmiana mieszkania i chyba 33 zmiana ...
Nie wazne. Na razie sie jakos udaje. Dzis przylatuje moja kochana siostrzyczka Gilly. Od wczoraj straszne przymrozki. Wiadomo- wiedzma sie zbliza. :)
Zmienilam tez prace.
Moze nie bede zalowac.

Wszystkim czytaczom Wesolych Swiat!!!!

Merry Christmas!!!!!
12:46 / 04.08.2005
link
komentarz (0)
No i znów jestem na moment w Polsce. Dosłownie na moment, bo już jutro wylatuję z Warszawy. Ciągle się spieszę.
Kocham kraj w krórym teraz przyszło mi żyć.
Kiedy rano jadę do pracy, czuję, że jestem na właściwym miejscu. Potwierdza to fakt, że ludzię w autobusie pozdrawiają mnie jak starą znajomą. Albo kiedy w niedzielę idę na spacer spotykam znajomych irlandczyków i rozmawiamy tak jak gdybyśmy znali się od wielu lat.
Wrosłam w ten kraj. Wiedziałam, że tam jest mój prawdziwy dom. Jakoś zawsze to wiedziałam. Teraz to stało się faktem.
I choć czasem się wkurzam, bo oni żyją inaczej, to jednak nie mam ochoty wracać.
Wręcz przeciwnie...dość mam Polski choć jestem tu tylko kilka dni.
00:12 / 08.07.2005
link
komentarz (0)
Zakochalam sie do jasnej cholery!!! A mialam juz nigdy wiecej i wogole!!!! A moze tylko pragne do nieprzytomnosci????
I choc ma on wady, wiem. To jakos nie moge przestac.
Jest najlepszy!!!!!!
Poprostu...Mr.Perfect!!!!
18:07 / 21.03.2005
link
komentarz (0)
Opuscilam tamten kraj. Teraz jestem tu. W Irlandii. Kraj jest to niezwykly. Ludzie jeszcze bardziej. :]
Mamy lato. Kwiaty na lakach. Slonce i krotkie rekawki.
Zyc nie umierac.

Skonczyl mi sie zwiazek z Panem M. Definitywnie. Brakuje czegos. Mialam nadzieje, ze to juz na zawsze, ale on mial inna nadzieje jak widac.
Dobrze ze nie skonczylo sie stanem beznadziejnym i przy nadziei. :D
Teraz sama jestem. Nie powiem zeby mi sie to wybitnie podobalo. Ale nic to. Szukam innej pracy. Ta nie daje mi satysfakcji.
Gdyby ktos z Was cos wiedzial o interesujacym wakacie to prosze zostawic info :P Szybko sie ucze :]

Pozdrawiam.
10:52 / 09.01.2005
link
komentarz (0)
Zanim opuszczę ten kraj popełnię morderstwo. No przynajmniej komuś przypierdolę! I będzie to konkretna osoba.
KURWA !!!!! Jak ja jej nie trawię, żygam już tym jadem którym nasączała mnie od dzieciństwa. Ktoś twierdzi, że to miłość z jej strony. Pogięta ale jednak miłość. Ja dziękuję za taką miłość. I jeśli to prawda to jak musi wyglądać nienawiść?? Wolę być nieczułym egoistą niż kochać w ten sposób. To jest przemoc psychiczna a nie miłość!! To pierdolona patologia!
I jak ja mam być poukładana emocjonalnie mając takie podstawy wychowawcze?
Nic się nie zmieniło. Tyle lat i ciąglę jest jak było. Tyle, że ja mam mniej cierpliwości i przypierdolę jej przed odlotem chyba.
Potem będę żałować. To pewne jak w banku szwajcarskim.
Bo jestem inna niż ten gad podły, który mnie usiłował wychować. Pecha miała biedna, bo trafiłam na ludzi, którzy pokazali mi czym naprawdę jest życie rodzinne.
Szkoda tylko, że ja mogłam je oglądać niczym serial w telewizji. Nie było mi nigdy dane takiego życia zakosztować.
Ja też jestem patologiczna. Moję życie rozpierdoliło się pod wpływem naleciałości z przeszłości. Teraz moje dziecko nasiąka patologiczną miłością i wypaczonym obrazem rodziny.
Niedziela. 10 stycznia 2005 WKURWIENIE STAN KRYTYCZNY!
20:23 / 25.12.2004
link
komentarz (0)
Right. Jutro wybieram się do Catty.
Robbie już tam jest i pewnie imprezują na całego.
Robbie jest Irlandczykiem, gdyby kto nie wiedział i jest bardzo zakochany. W Catty oczywiście. Ona wolałaby Profesora, ale Robbie ma swój urok a ona...potrzebuje urokliwych i ciepłych facetów, choć może wydaje jej się inaczej.
Tak, my wszystkie tutaj mamy jedną skłonność. Kręcą nas faceci, którzy nas nie szanują.
Znaczy, to nie dotyczy Profesora. Profesor jest ponad wszystko i wszystkich. Tyle, że Profesor jest...jak by to ująć...tworem wyobraźni i to bynajmniej nie naszej.

A ja? No cóż. Czuję się oszukana. Nie przez Catty ani Robbiego, ani przez żadne z moich przyjaciół. Oni są idealni. Wkurwiam ich czasem, ale to przyjaciele. Powkurwiają się i im przejdzie. Kocham ich i oni mnie chyba też...I hope :P
Czuję się oszukana przez kogoś, kogo kochałam. Ale nie był to przyjaciel. Nie mogłam bowiem otwarcie z nim rozmawiać na wszystkie tematy. Skoro to nie był przyjaciel, jaki sens w zamartwianiu się, że sobie poszedł? Ano żaden, ale człowiek czuje się podle i już.

Życzę mu jak najlepiej. A najbardziej ze wszystkiego, życzę mu żeby jak najszybciej wyrzucił mnie z pamięci.
Ja bym chciała to zrobić z nim.

Klina klinem? Perhaps tak właśnie zrobię. Już mi żal tego klina no ale co tam. Raz się żyje, potem się tylko straszy.

Głupoty gadam wiem.

Tak naprawdę to chce mi się żygać tym całym życiem. Święta, które właśnie mijają to jakaś cholerna pomyłka.
Znów nie chce mi się żyć. Tak poprostu. Mam ochotę zasnąć i mieć wszystko w dupie!

Nie wiem nawet dokąd zaniesie mnie los. Jak to się wszystko skończy...Tu przynajmniej już zaczynałam mieć jakieś "perspektywy".
Jedną i najbardziej realną była ta, że skończę jako dziwka na ulicy albo jako kloszard na dworcu pkp w Katowicach. Albo, że nie wytrzymam nerwowo i ...coś wymyślę bardziej drastycznego. Ale skuteczniejszego. Ostatecznie zagłodzę się na śmierć i znajdą mnie po tygodniu na wpół zjedzoną przez psa (kundla, nie owczarka alzackiego) i cztery koty.
Biorąc perspektywy znalezienia przezemnie pracy po tylu latach bezskutecznych poszukiwań, to bardzo wyraźnie zarysowana przyszłość była.
Zachciało mi się zmian. Mam więc bilet na samolot. Torbę podróżną mojego byłego. Powinnam chyba oddać ale do czego się spakuję? Oddam. Kiedyś. Może. Prawdę mówiąc oglądanie tego typu pamiątek też przyprawia mnie o mdłości....
Dlatego muszę się wyprowadzić. Łazienka jest jego tworem (choć nie dokończonym ale zawsze) półka nad telewizorem, ta sterta płyt tuż obok komputera...nie zabrał, ciekawe dlaczego...Szczoteczkę do zębów chyba mogę już wyrzucić. Nic się nie zmieni pod tym względem. I wodę kolońską...a jego rzeczy? Jeszcze jakaś koszulka...Pocztą wyślę. A z resztą pierdolę to. Niech sobie przyjedzie i pozabiera. Kiedy ja już będę na pokładzie samolotu. Ktoś mu otworzy. Dom pusty nie stoi.
Cholernie się boję. Ale zacznę się martwić kiedy już stanę tam na płycie lotniska w Dublinie.

Najbardziej boję się moich wewnętrznych zmagań. Nikt nie może mi pomóc choć widzę, że kilka osób bardzo by chciało. Próbują wyciągnąć ze mnie powód mojego zamyślenia na przykład. Ale ja nie chcę by mi pomagano. Muszę sama. Kocham ich i nie potrafię im powiedzieć 'dajcie mi spokój, ja muszę uporać się z tym sama'. Doceniam ich dobre rady ale w chwili obecnej bardziej mnie one irytują niż pomagają.

Kochani moi przyjaciele...Jeśli będę potrzebować rady, przyjdę właśnie do Was. Wybaczcie mi więc, że teraz nie będę z Wami rozmawiać. A jeśli zaczniecie naciskać...Nie, nie przestanę Was kochać. Poprostu zacznę udawać. Że wszystko jest ok choć w środku będę gniła z wściekłości i żalu do tego wszystkiego.

Jestem już taka popierdolona i nic na to nie poradzę.
15:39 / 02.11.2004
link
komentarz (1)
Nie wiem czy dam radę reaktywować tego nloga. Ma swój urok. Czuje dziwny sentyment zaglądając tutaj. Lecz we mnie już tyle zmian sie dokonało.
Wybrałam nowy layout i dopiero po załadowaniu zobaczyłam co na nim jest napisane...Tak, ja właśnie ostatecznie umieram. Kończy się właśnie ten związek, który skłonił mnie do uzewnętrznienia siebie w ten sposób. Komu się chciało czytać to co tu pisałam ten wie. Tak. Kończy sie dopiero teraz. A ja zaczynam od nowa. Sama? Sama. W obcym kraju, w obcym mieście i w nie swoim domu.

"A droga wiedzie w przód i w przód,
Skąd się zaczęła, tuż za progiem (...)"
11:24 / 30.01.2004
link
komentarz (6)
Wooooooooooooooowwwwwwwwwwww wróciłam :D Ale byla jazda :D Dwa lata mnie nie było? Jestem pod wrażeniem :D
13:02 / 13.12.2002
link
komentarz (1)
A mam to wszystko gdzieś!! Zabieram swoją miotłę i wylatuję na weekend cały. Choć wolałabym wsiąść do pociągu byle jakiego bo za zimno na latanie. Trudno. Ogrzeję się przy sabatowym ognisku.

Do zobaczenia...


-----------------------------------------------------Well, here’s the thing. Uh ...I'm witch!
12:56 / 13.12.2002
link
komentarz (0)
Nie wiem czyje to ale mi sie podoba :

"Tylko takie usta, które już piły ze źródła zwątpień
Można przekonać, że zabroniony pocałunek nie jest grzechem".





Albo ten:

"Największym grzechem jest grzech miłości.
Jest tak wielki, że trzeba aż dwojga, aby go popełnić"


Zatem, ja jeszcze nie grzeszyłam bo moje związki uczuciowe zawsze były jednostronne...czy to w tą czy w drugą stronę.

13:02 / 11.12.2002
link
komentarz (0)
Mój pokój był jak twierdza. Tylko dla mnie.
Otaczali mnie w nim najlepsi przyjaciele..."Chłopcy z plakatów".
Był mroczny ale Ciepły.
Wieczorami rozbrzmiewał muzyką.
Lubiłam te wieczory przy zgaszonym świetle.
Mój pokój był świadkiem mojej samotności, jedynym
świadkiem moich łez i powrotów nad ranem...
Mój pokój był jak sanktuarium.
Obcy czuli obecność tajemniczych mocy i opuszczali
go czym prędzej. Przyjaciele zostawali do późna w noc.
Siadaliśmy na podłodze, gadali, śmiali się, pili piwo,
słuchali muzyki.
Byłam szczęśliwa...
Aż któregoś dnia do mojego pokoju wszedł wróg...
Pod postacią przyjaciela, wśliznął się niepostrzeżenie.
Moja twierdza runęła, została zrównana z ziemią.
Już nie przychodzą przyjaciele...
Całe moje życie stanęło na głowie, po czym runęło
z łoskotem.
Pozbyłam się nieprzyjaciela, ale nie odzyskałam mojego azylu.
Trochę żal...

/ukazane drukiem 15.11.97/
12:47 / 11.12.2002
link
komentarz (0)
Nie wiem kim jesteś człowieku...
Przemykasz przez życie jak Cień - nieuchwytny
Masz twarz spowitą mrokiem...
Twą postać okrywa noc...
I tylko przez krótką chwilę pozwalasz się dostrzec
Ta chwila wystarczy, by spędzić sen z mych powiek
Bym już nigdy nie zaznała spokoju
W mym życiu pozostał Twój Cień...
Zbudzony wiatr potargał mi włosy
I trzasnął drzwiami kilku znajomości
Ty, znikając, zgubiłeś klucz do własnych drzwi
Których ja nie potrafię odnaleźć...

"Przed nami długa droga do wybranego celu.
Ocieramy się o siebie myślami.
Nikt z nas nie wie kiedy znów się spotkamy,
by popatrzeć na siebie przez chwilę.
Kiedy nadchodzi ta chwila...
Odprowadzamy się wzrokiem wzajemnie...bez słowa."

Kiedyś piasałam takie dziwne rzeczy. Niestety oryginalne rękopisy zaginęły. Saganek twierdzi że ich nie ma a ja jestem pewna że mi ich nie oddawała. Trudno. Na siłę nic się nie da zrobić.
Przepadł kawał moich wspomnień razem z tymi zapiskami...Kawał mojej, tej bardziej romantycznej części mnie. Już niestety nie do odzyskania :((
20:42 / 10.12.2002
link
komentarz (1)
Śpiewać się chce...niektóre rzeczy poruszają mnie do głębi...
aha od jakiegoś czasu piszę bloga :D

maelen.blog.pl :,0)

A tymczasem nucę sobie cicho...

I'm so tired, of playing
Playing with this bow and arrow
Gonna give my heart away
Leave it to the other girls to play
For I've been a temptress too long

Just. .

Give me a reason to love you
Give me a reason to be ee, a woman
I just wanna be a woman

From this time, unchained
We're all looking at a different picture
Thru this new frame of mind
A thousand flowers could bloom
Move over, and give us some room

Give me a reason to love you
Give me a reason to be ee, a woman
I just wanna be a woman

So don't you stop, being a man
Just take a little look from our side when you can
Sow a little tenderness
No matter if you cry

Give me a reason to love you
Give me a reason to be ee, a woman
Its all I wanna be is all woman

For this is the beginning of forever and ever

Its time to move over... ...

/Portishead-Glory box/

Albo to...

Do you always trust your first initial feeling
Special knowledge holds truth bears believing
I turned around
And the water was closing all around
Like a glove
Like the love that had finally, finally found me
Then I knew
In the crystalline knowledge of you
Drove me thru the mountains
Thru the crystal-like clear water fountain
Drove me like a magnet
To the sea

How the faces of love have changed turning
the pages
And I have changed oh, but you...you remain
ageless
I turned around
And the water was closing all around
Like a glove
Like the love that had finally, finally found me
Then I knew
In the crystalline knowledge of you
Drove me thru the mountains
Thru the crystal-like clear water fountain
Drove me like a magnet
To the sea


/Stevie Nicks-Crystal/


Że też mnie tak znaleźć nie potrafi ta miłość... Hmmm.

18:17 / 10.12.2002
link
komentarz (0)
I nic sie nie zmienia. A ja tak sie staram uwierzyc...Nic to. Usmiechne sie tylko przelotnie i ...znikam na czas jakis. Musze pozbierac mysli. Pewnie w gory pojade. Potrzebny mi urlop od domu i tego wszystkiego. Wiem, to nie zbyt dobry moment. Ale kiedy nadejdzie ten wlasciwy? Znow nie bede miala czasu, a juz tak bardzo potrzeba mi jakiejs odmiany. Oddechu, troche...przestrzeni. Miejsca gdzie moglabym poprostu pobyc. Potrwac, napisac pare slow. Oj przydala by sie chata w gorach. Znikalabym tam w kazdy weekend. Czy mozna znalezc spokoj w domu pelnym ludzi? Pełnym problemów i żalu? Poszłam dziś na spacer. Jeśli się nie przeziębiłam to chyba tylko jakimś cudem. Święta nastrajają mnie nostalgicznie i...sprawiają,że mam ochotę zaszaleć!! Zrobić coś na co dotąd brakowało mi odwagi. Odmienić ten zakręcony los. Znów przemeblować sobie życie. Cholernie boję się zmian, ale w końcu są nieuniknione. Trzeba pogodzić się z nimi i polubić je.


Chciałabym być nieczułym kamieniem. Chciałabym nie mieć świadomości, że ...jestem jaka jestem. I mam już ustalony los. I nigdy nie dostanę tego czego pragnę najbardziej w świecie. :,0)
Cały świat może należeć do mnie, poza jednym drobiazgiem.

So be it.
19:42 / 09.12.2002
link
komentarz (1)
Jestem idiotką....( mam jeszcze dopisać, że GOOPIA ,0)






.....Skąd innąd BOSKĄ.







Pozatym zmarzłam tak potwornie że nie moge ruszać palcami, a mój nos jest malinowy!! To nie są dla mnie temperatury. Do ciepłych krajów mi trzeba a nie do Szwecji!!!

Miałam informować o moich egzaminacyjnych postępach...zatem:
polski: troche sciągnęłam ale kiedy dojechałam do Mistrza i Małgorzaty zostałam opanowana przez wenę twórczą....ehhhh tak lubię jej radosne i jakże twórcze objęcia.Chyba raczej zdany.
historia: napisałam tyle ile udało mi się sciągnąć. Chyba zdana.
Angielski: zdaaaany.
matematyka: hmmmm...to się zobaczy. Czuję że jakiś dopuszczający bym sobie dała ale zobaczymy co na to nasza "Pani Psor". :,0) Zakładam że zdany.

Przedemną już w piątek biologia...i genetyka na tapecie, qrna nic nie umiem. Idę zatem postudiować geny. Szaleństwa hormonów już niestety znam. ;,0)
07:43 / 09.12.2002
link
komentarz (1)
:D To już dziś jest jutro :D
00:00 / 09.12.2002
link
komentarz (1)
JUTRO BĘDZIE NOWY, INNY NIŻ WSZYSTKIE DOTĄD, POZYTYWNY, OPTYMISTYCZNY, REWELACYJNY W KAŻDYM CALU DZIEŃ. BO JA JESTEM NIESAMOWITA!!!! POPROSTU JEDYNY W SWOIM RODZAJU CUDOWNY EGZEMPLARZ KOBIETY. JEŚLI KTOŚ SIĘ Z TYM NIE ZGADZA, JEGO PROBLEM. "JESTEM BOSKA"-KTOŚ POWIEDZIAŁ- NAWET JEŚLI TERAZ MYŚLI JUŻ INACZEJ, NIE SZKODZI. WYRYJĘ SOBIE TE SŁOWA NAD ŁÓŻKIEM I BĘDĘ POWTARZAĆ JAK MANTRĘ. TO TAK CHOLERNIE BUDUJĄCE. I NIE ZMIENIĘ NIC. MÓJ EGOIZM TEŻ ZOSTANIE, BO POD NIM JEST BARDZO WIELE ALTRUIZMU...WBREW POZOROM.
DOBRANOC.
23:08 / 27.11.2002
link
komentarz (0)
there's a little witch in me
12:23 / 23.11.2002
link
komentarz (2)
Takie cos juz mi sie baaardzo dawno nie zdarzylo:


Uriel (12:17,0)
hej witaj
Maelen (12:17,0)
witaj
Maelen (12:17,0)
mam do Ciebie goraca prosbe
Uriel (12:17,0)
mam prosbę do ciebie


no polozylo mnie ze smiechu. :,0)

A wogole to..jestem znow na L-4. Mam dosyc. Niech sobie zabiora te popsute nerki i wreszcie dadza mi spokoj. :((( Bedzie problem z zaliczeniem semestru. Cos czuje ze czeka mnie powtorka na ostatnim roku. :((((((

Ehhhh...Bede informowac na biezaco.

12:53 / 22.11.2002
link
komentarz (1)
Cos mi sie popsulo...:(
01:31 / 15.11.2002
link
komentarz (0)
Dear...

Sometimes I feel there is a hole inside of me. An emptiness that, at times, seems to burn. I think if you lifted my heart to your ear, you could probably hear the ocean. And the moon tonight, there's a circle around it, a sign of trouble not far behind. I have this dream of being whole - of not going to sleep each night wanting. But still, sometimes when the wind is warm or the crickets sing, I dream of a love that even time will lie down and be still for. I just want someone to love me. I want to be seen. I don't know - maybe I've had my happiness. I don't want to believe it ... but there is no man. Only that moon.

...
Maelen
23:57 / 14.11.2002
link
komentarz (0)
I don't want another heartbreak
I don't need another turn to cry
I don't want to learn the hard way
Baby Hello, oh no, goodbye
But you got me like a rocket
Shooting straight across the sky...
It's the way you love me
It's a feeling like this -
It's centrifugal motion
It's perpetual bliss.
It's that pivotal moment
It's Impossible
This Kiss, This Kiss
(Unstoppable,0)
This Kiss, This Kiss
Cinderella said to Snow White
How does love get so off course?
All I wanted was a white knight
With a good heart, soft touch, fast horse.
Ride me off into the sunset
Baby, I'm forever yours
It's the way you love me
It's a feeling like this -
It's centrifugal motion
It's perpetual bliss.
It's that pivotal moment
It's Unthinkable
This Kiss, This Kiss
(Unsinkable,0)
This Kiss This Kiss
You can kiss me in the moonlight
On the rooftop under the sky
You can kiss me with the windows open
While the rain comes pouring inside
Kiss me in sweet slow motion
Let's let every thing slide
You got me floating,
You got me flying
It's the way you love me
It's a feeling like this -
It's centrifugal motion
It's perpetual bliss.
It's that pivotal moment
It's Subliminal
This Kiss, This Kiss
(It's Criminal,0)
This Kiss, This Kiss
/Faith Hill/
02:09 / 12.11.2002
link
komentarz (0)
Chyba jednak zdecyduje sie na ta psychologie. Moze wtedy dam rade jakos rozwiazac moje problemy rodzinne. :,0)
Hmmm...ja chyba faktycznie nienormalna jestem ze to wszystko znosze. Tylko depresja mi sie poglebia niestety. I tylko tutaj moge o tym opowiedziec. Zbyt czesto zyc mi sie nie chce. Zbyt czesto mysle ze ona ma racje. Zbyt czesto...mam ochote zasnac i juz sie nie obudzic. I nawet dziecko nie jest dla mnie argumentem... Zle. Ale dam rade. Zawsze sobie dawalam.
20:25 / 11.11.2002
link
komentarz (0)
wow maelen // odwiedzony 2222 razy jak to ladnie wygladalo...przez chwile ;,0)
20:09 / 11.11.2002
link
komentarz (3)
Nie czytajcie bo to przykre.

Bosh...no tak, swieta za pasem to mamuska szuka pretekstu. Wyszlam przed chwila do ogrodu zeby odebrac od sasiadki plyty dla mojego Bastka , a mamuska zamknela mi drzwi na klucz. A jak zadzwonilam to slyszalam jak wrzeszczy "Niech se dzwoni! Chamy maja byc na dworze, za drzwiami". Jest to madre?
Ach i obrazilam ja niby smiertelnie bo powiedzialam, zeby przestala sie wtracac w moje zycie i sprawy ktore jej nie dotycza.
tak, moj blad. Ehhh, chyba sie zalamie. Taka strata. Ojojoj...Matka sie do mnie nie odezwie teraz i co ja biedna zrobie???
qrna schleje sie ze szczescia chyba!
Zeby jeszcze tylko nie miala w nawyku wchodzenia do mojego mieszkania kiedy jeszcze spie i wydzierania sie jaka to ja wredna suka jestem. O wejsciach pod moja nieobecnosc nie wspomne.
Czuje sie przez nia okropnie. Nie takie relacje chcialam miec z matka. :(((

ps. Musze notowac te epitety bo nie spamietam.
wlasnie..."miotle Ci do tego ryja wsadze" dzis bylo.
19:43 / 11.11.2002
link
komentarz (3)
Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.

Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.

/"kot w pustym mieszkaniu" W.Szymborska/
15:02 / 11.11.2002
link
komentarz (0)
Moje Drogie Czarowne Kobiety...
Podobno kazda ma w sobie cos z wiedzmy. Zatem odrobina wiary i mocne postanowienie a napewno sie uda. Znalazlam pewne zaklecie...

To Ease a Broken Heart

You will need the following ingredients:

Strawberry tea (one bag,0)
Some salt (sea salt if you can get it!,0)
2 pink candles
a mirror
one pink drawstring bag
one quartz crystal
a copper penny
a bowl that is somehow special to you
1 teaspoon dried jasmine, rose, or strawberry leaves
Some rose, strawberry, or cinnamon oil

Charge all ingredients first by infusing them with your personal energy.
On a Friday morning or evening, when the moon is either new or waxing and close to being new,
take a bath with a small handful of salt in it, in the light of a pink candle.
As you dry off and dress, sip the strawberry tea. Apply makeup or groom yourself to look your best.
Cast a circle around a table with the other ingredients. Light the second pink candle.
Mix all oils and herbs in the bowl. While you stir look at yourself in the mirror and say aloud:
"Oh, Great Mother Goddess, enclose me in your loving arms and nurture and bring forth the Goddess within me."
Gaze deeply into the mirror after you have finished mixing the ingredients and say aloud,
"I represent the Great Goddess, Mother of all things.
I shine in the light of the Golden Wings of Isis. All that is great and loving only belongs to me."
Then put half the mixture in the pink bag and add the penny and crystal. Carry it with you always or until you find another love.
Leave the other half of the potion in the bowl, out in a room where you will smell the fragrance.

Powodzenia i nigdy wiecej zlamanych serc.

13:31 / 11.11.2002
link
komentarz (7)
Hmmm...chyba jestem niewyzyta seksualnie. Moj mezczyzna zarzucil mi ze chce zbyt czesto!!!!! No nie to nie. Ja tam sobie odpuszcze. Pierwszy raz w zyciu ktos mi powiedzial ze chce za duzo seksu! jestem...zaklopotana.


Co Ci ludzie maja za pomysly ;,0),0),0),0)
zrobilam sobie test ktory znalazlam na jednym nlogu hehehe

JAKIM JESTES WIBRATOREM
oto wynik ;P



Jakim wibratorem jesteś?



Nie dosyc ze Super wibrator to jeszcze :



Którą kobietą z "Ally McBeal" jesteś? Test by ::DarthKicia::

ehhh " Zycie , Zycie jest nowela..."
23:35 / 10.11.2002
link
komentarz (3)
Kawal czasu mnie nie bylo. U Tygrysa wszystko dobrze. W pierwszym tygodniu oberwal im tapety ze sciany ale juz jest ok . :,0)
U mnie srednio. Poza tym ze mam teraz krwisto czerwony [balejaż] to chyba nie specjalnie sie zmienilam. Marek jakos dziwnie patrzyl ale chyba mu sie spodobalo. Wlasnie. Dalej z nim jestem. To masochizm, ale juz tak mam. Zdrowa na ciele narazie jestem. Na umysle troche mniej. W grudniu pierwsze egzaminy a ja mam totalna olewke w tym semestrze i czuje ze bedzie bardzo zle. A w srode, 20.11 jade do Krakowa. Ktos chce mnie spotkac? :,0),0) Jesli ktos z Krakowa jest oczywiscie. Jak juz jade to sie spotkam. I z moim tajemniczym Magiem tez. Najwyzej sie facet zniecheci jak mnie zobaczy. :,0) Milo sie z nim rozmawia. Zobaczymy jak w realu. Troche chcialam pozostac dla niego tylko wirtualna znajoma ale rozbudzal moja ciekawosc az w koncu rozbudzil na amen no i zobacze sie z nim. Raz kozie smierc.
Jak przypomne sobie cos jeszcze to dodam.
23:24 / 10.11.2002
link
komentarz (3)
Ojejku, co z tym nlogiem?? Napisali ze platne i ze wogole nie wolno juz...a teraz nagle wolno. To nie wiem czy bedzie czy nie?? Niech ktos mnie oswieci?
22:44 / 04.10.2002
link
komentarz (1)

15:58 / 04.10.2002
link
komentarz (4)
Serce mi sie kraje!!! :(((( Tygrys idzie do adopcji. :(((( No w sumie chcialam znalezc im dom bo piec kotow to przesada, ale juz tak sie przyzwyczailam. Do ich wariactw i wyglupow. Do glosnego tupania, do psot. I do tego stoicyzmu jakim odznaczal sie Tygrys wlasnie. Wszystko z dystansem, na chlodno. To sliczny, duzy kotek. Boje sie ze bedzie mu sie krzywda gdzies dziala. To obcy ludzie w koncu. Nie wiem co robic. Nie mam doswiadczenia w tych sprawach.
Ehhh...serce mi sie kraje.
13:04 / 02.10.2002
link
komentarz (0)
Lubie kiedy on robi takie malutkie gesty. :,0),0),0)
Moze dla niego sa bez znaczenia jednak dla mnie...to jak samorodek wielkosci grochu po pol roku poszukiwania. ;,0),0),0) Znow swita nadzieja ze Tu-Jest-Zloto!! Tym razem to maly kasztanek...wyjety z kieszeni i wreczony mi ze slowami: "Rudy kasztan Ci dalem." ;,0),0),0) Zapytalam "A gdzie reszta?". Zasmial sie. Ja tez. Nic to. Faceci nie zwracaja uwagi na takie detale. A my potrafimy cieszyc sie z kazdego podarowanego nam kasztana. :,0),0),0)
Ja wiem ze swietnie dalabym sobie rade bez niego. Dawalam sobie przez wiele lat przeciez. Ale z nim to jest jakos inaczej...

"(...,0) Wierzylam w nas zupelnie jak, wierzy sie pierwszy raz.
Moze wlasnie przez to znow czuje tez wiekszy bol.
Zawila droge w zyciu masz. Nie zaprzeczysz, ani ja.
Wierzylam, nie chcesz isc nia sam.

Wszystko jest zartem, przemija i gasnie
Odpowiesz mi z czasem moj mily.
To co jest wazne to kochac naprawde...
Juz na to zabraklo nam sily (...,0)"

12:52 / 02.10.2002
link
komentarz (1)
Czasem chcialabym juz sie nie obudzic. Pozostac w swiecie marzen sennych. Tam gdzie zle wydarzenia mozna zawsze zmienic i gdzie wszystko moze skonczyc sie dobrze. Niech to bedzie nawet od czasu do czasu jakis senny koszmar...ale nie rzeczywisty, nie realny.
Czasem chcialabym przestac byc. I popatrzec z gory na swiat i dowiedziec sie komu i czy wogole bedzie mnie brakowalo. A jesli nikomu? To nic. To nawet dobrze ze sie byc przestanie, skoro i tak nikogo nie obchodzi to czy jestem. A jesli jednak? To dobrze...niech sobie poczuja to co czuje ja kiedy nie ma przy mnie nikogo. Kiedy czuje sie taka zagubiona i niepewna.
Czasem tak sie czuje. Moze ja zyc nie umiem poprostu.
Nie, nie wcale nie jest mi smutno. Jesienna nostalgia chyba jakas.
Znow nie bylam w Bieszczadach...:(((( Teraz mi smutno. :((((
01:29 / 30.09.2002
link
komentarz (0)
Jadac do Marka bylam swiadkiem sceny jak dziewczyna z dzieckiem na reku probowala wsiasc w autobus, natomiast jej facet trzymal ja i tlumaczyl kierowcy autobusu ze ona nie jedzie bo jest w ciazy...bez sensu, laska byla zrozpaczona ze gosc jej nie puszcza, lzy i do tego krzyczacy dwulatek...ehhh...oczywiscie ludzie zagrozili facetowi ze jesli jej nie pusci to wezwa policje no i puscil kobiete. A jesli ona byla szalona i to on mial racje? Ale wygladalo tak jakby facet sie nad nia znecal...wiec wszyscy staneli w jej obronie bo to ona trzymala dziecko. ...hmmmm
23:06 / 29.09.2002
link
komentarz (2)
Wiecie co? Moje kochanie zapytalo mnie czy trzeba mi oddac nerke. Rozbroil mnie.
Mam nadzieje ze nie bedzie tak zle.
Wogole troche sie znow wydarzylo...nie wiem od czego zaczac.
15:15 / 23.09.2002
link
komentarz (2)
Aby kupic sobie mieszkanie musialabym sie puscic 450 razy i to biorac po 100PLN od numerka...
Odkladajac 100PLN miesiecznie zbieralabym na nie ok 39 lat.
Natomiast oszczedzajac miesiecznie 400 PLN zbieralabym na mieszkanie ponad 9 lat.
Co lepsze?
14:24 / 23.09.2002
link
komentarz (2)
Dlaczego jestem takim debilem, ze nie chca mnie do zadnej pracy???!!!
Dlaczego jestem tak koszmarnie brzydka ze odpadam w przedbiegach???!!!
Szlag mnie trafi jesli jeszcze raz uslysze ze wymagania pracodawcy to: prezencja, wyzsze wyksztalcenie i maksimum 24 lata.
Zeby w glupim kiosku ruchu takie wymagania stawiali? To przepraszam bardzo bez studiow nie bede wiedziala jak gazete sprzedac?!!!
Mam ochote krzyczec!!!
Sponsoring mnie nie interesuje do jasnej cholery!
Ani akwizycja!
Kokosy obiecane w Herbalife albo innym MLM`ie.
Ludzie kochani ja nie chce zarabiac 3000 PLN. 800 na reke wystarczy mi zeby przezyc. Ale nie moge dluzej siedziec w domu bo zwariuje!
16:10 / 19.09.2002
link
komentarz (5)
Te antybiotyki to chyba na poped sa a nie na nerki ;/
22:05 / 18.09.2002
link
komentarz (4)
Jakos dziwnie mi dobrze dzis. Az sie boje co to moze znaczyc. Jutro sroda. Dzien w ktorym sie wszystko moze zdarzyc. mam dziwne odczucie, ze Marek sie gdzies odsunal odemnie...moze to sprawka tylu goniacych terminow. Moze cos innego. Czasem patrze na nas jak na stare dobre malzenstwo. Emocje opadly. A momo to wiem, ze poszlabym za nim w ogien. Ze bronilabym wlasna piersia gdyby trzeba bylo. Nie wiem jak jest z nim. Jest bardzo zamknietym w sobie czlowiekiem. dziwne...to wszystko.
Chcialabym juz byc wolna. Miec czyste konto i moc czegos oczekiwac. Ale ja ciagle mam meza...i boje sie tego ruszyc, bo znow rozpeta sie wojna. Nie moge ciagle pytac go czy nie czas zebysmy chociaz separacje zalozyli. Juz nie mieszkamy z soba tyle lat. Ja tego nie rozumiem. Juz nigdy z nim nie bede. Na dziecko placi duzo...znow podniosl alimenty teraz mam 700 PLN. Nie wiem co robic. Czy to bedzie niewdziecznosc z mojej strony, jesli zrobie to bez porozumienia z nim?
Pamietam jaki potrafi byc wybuchowy. I niestety nie zmienil sie pod tym wzgledem. Mialam tego dowod, kiedy gral z Basianem na komputerze i cos mu nie wychodzilo... Malo myszki nie wyrwal. :(
Ale Marek moze czuc sie niepewnie...od czasu do czasu zreszta cos mowi takiego.
Kiedy po ostatnim Irc Party powiedzialam Markowi, ze ludzie pytali dlaczego z nim nie przyszlam on zapytal: "Skad wiedza o mnie?" Odparlam, ze opowiedzialam im, na co on : "A o Oskara nie pytali?".
Powiedzialam mu wtedy, ze przeciez on juz nie ma znaczenia. Ale poczulam sie troche nieswojo. Tak jakby dreczylo go to, albo...nie wiem. Co robic? Rozdarta troche jestem, bo nie chce byc niewdzieczna. :(
Niedlugo podejme jeszcze jedna probe rozmow z Oskarem.
A moze bede sie trzymac ostatniej rozmowy? Wtedy powiedzial, ze mam sie zorientowac gdzie to sie zalatwia...
Wlasnie. Gdzie zalatwia sie separacje?
Moze pojde do adwokata? Ale oni kasuja za porade jak za zboze. Nie wiem. Chce byc wolna.
00:19 / 17.09.2002
link
komentarz (7)
Czuje, ze z ta nerka skoncze w szpitalu. Antybiotyk przyniosl jednodniowa poprawe. Teraz dalej boli ale juz nie mowie o tym w domu. I tak uwazaja ze udaje.
Kiedy ostatni raz bylam w szpitalu nie odwiedzili mnie ani razu. Teraz pewnie tez tego nie zrobia. Tylko Marek przyjezdzal. Tym wieksze ma to dla mnie znaczenie.

Co do wpisu ponizej...
W tym momencie moje dzieci nie mialy by tego samego ojca, ale nie to jest problemem. Wiem ze wychowalabym sama dwojke, jednak nie dalabym rady pod wzgledem materialnym.
Pozatym nie chce zeby to byla tylko moja decyzja. On tez ma do tego prawo. Widze ze jest nie gotowy na tak wielka odpowiedzialnosc. Poznaje to po podejsciu do naszego zwiazku.
I jeszcze cos...
Zrobilabym krzywde dziecku sprowadzajac go na swiat w dzisiejszych czasach. Teraz kiedy kazdy dzien moze byc poczatkiem wielkiej burzy na swiecie, wielu nieszczesc, grozy... Nie chce by moje dzieci ogladaly taki swiat. Juz Bastian jest na to skazany.
To bylby egoizm z mojej strony. Bo ten swiat nie jest rajem. Wrecz przeciwnie. Zatem co ma byc to bedzie. :,0)
Pigulki tez sa skuteczne w ok 99,8% ;,0),0),0)
A do 32 lat zostal mi juz nie caly rok :,0)
15:29 / 16.09.2002
link
komentarz (4)
Wiem ze to co powiem nie jest zbyt madre ale...
Chcialabym miec jeszcze jedno dziecko. Chcialabym zeby to byla corka. Mysle, ze to ostatni moment. Potem bede juz w tym wieku kiedy ryzyko jest zbyt wielkie.
No wiecie co mam na mysli. Jednak z drugiej strony, wiem ze zajscie w ciaze w mojej sytuacji bylo by delikatnie mowiac szalenstwem.
Najlepsze jest to, ze nigdy tak naprawde nie chcialam miec dzieci. Nawet z tym pierwszym dzieckiem to bylo bardziej "trzezwe podejscie" niz potrzeba serca. Wtedy pomyslalam, ze to dobry moment bo jestem mloda i dziecko bedzie mialo w miare mloda mame. Teraz czuje cos innego. Chce miec dziecko z tym czlowiekiem. Bo go kocham.
Idiotyzm prawda?
Wiem ze bylby wspanialym ojcem. Ma dobry kontakt z moim Bastianem.
Ale to niedorzecznosc...chyba sie starzeje ;,0),0),0)
Chcialam tylko komus powiedziec o tym. Mowie Wam. On nie dowie sie o moich pragnieniach bo wiem ze moje uczucia sa jednostronne.
Zatem na pragnieniu sie skonczy. :,0)
Wlasnie wychodze do apteki po kolejna porcje pigulek.
Za dwa lata bedzie za pozno na dziecko. Moze juz jest za pozno?
Wiem, jestem glupia :,0)
20:11 / 14.09.2002
link
komentarz (0)
Niech zyja antybiotyki! :,0),0),0)
07:31 / 14.09.2002
link
komentarz (0)
Z bolu prawie nie spalam. Gdzie ja znajde lekarza w sobote? Juz nie wyrabiam. :(((((((((((((((
01:18 / 14.09.2002
link
komentarz (0)
W/g horoskopu celtyckiego jestem Leszczyna.

To magiczne drzewo, którego owoce od dawna były utożsamiane z symbolem płodności. Mimo swej niepozorności i małej odporności na czynniki zewnętrzne jest chętnie widziana w towarzystwie. Z jej zdaniem liczy się wielu ludzi. Posiada magiczny urok, który przyciąga i nie można mu się oprzeć.

Leszczyna jest tolerancyjna dla ludzkich słabości i ułomności oraz bardzo życzliwa. W trudnych sytuacjach można na niej polegać - pocieszy oraz poruszy niebo i ziemię, aby pomóc. Posiada rzadką zdolność wczuwania się w problemy bliźnich oraz wielki zapał, dlatego można jej powierzyć wielkie sprawy. Mając naturę działaczki i bojowniczki poświęca się sprawie odsuwając życie swoje i rodziny na drugi plan. Bardzo przyjacielska i oddana dla przyjaciół, ale nieobliczalna i bezlitosna dla wroga.

Oprócz wrodzonej mądrości, obiektywizmu i zmysłu obserwacyjnego posiada niesamowitą intuicję tzw. szósty zmysł. W sprawach uczuciowych jest zmienna i kapryśna, ale potrafi gorąco kochać i wiele wybaczyć.

Celtowie maja wiele racji. :,0),0)
16:11 / 13.09.2002
link
komentarz (4)
Ogladnelismy z Bastianem "Kto Was tak urzadzil".
Moje dziecko zapytalo : "Ci co ich tak urzadzili ponosza koszty tego wszystkiego?"
- Nie, telewizja ponosi koszty- odpowiedzialam, na co moj kochany synek skwitowal:
"Wiesz? Z nami to ta telewizja nie wyrobilaby finansowo".

:,0)
15:12 / 12.09.2002
link
komentarz (2)
Ciagle zle sie czuje...:( Chyba wizyta u lekarza jest nieunikniona. :(((

Hmmm...i tylko jeden mezczyzna ciagle pyta o to jak sie czuje.
To niestety nie moj mezczyzna.
04:31 / 12.09.2002
link
komentarz (5)
groszki.blog.pl wciagnely mnie tak bardzo ze do teraz czytalam...:,0)
03:11 / 12.09.2002
link
komentarz (0)
Nie wytrzymalam. Tuz po wpisaniu ostatniego nloga, wygarnelam mu sms`em, bo polazl z sieci w cholere a ja dzwonic do niego nie bede. Dostalam odpowiedz. Satysfakcjonuje mnie ona w 1/3 wiec olewam go do konca tygodnia. Albo i dluzej, jesli sie sam nie odezwie to niech spada.

Kto mu kurna kazal lazic za mna i wydzwaniac przez pieprzone trzy lata?
Samotny w tym czasie to on nie byl. Nigdy nie dawalam mu powodow do tego by sadzil, ze ma szanse jakies wogole.
Z Michalem bylo ok, z reszta juz bylam gotowa odpuscic go sobie. Byl mi jednak bardziej przyjacielem niz facetem. Nie potrzebowalam nikogo.
Po co mi to bylo ja sie pytam?
To ostatni facet w moim zyciu.
Dlaczego trzyma mnie tak dlugo?
Normalnie przechodzi mi po gora 11 miesiacach.
Chyba sie starzeje.
23:23 / 11.09.2002
link
komentarz (4)
Czasem czuje sie jak pies.
Wierna siedze u stop swego pana, a on albo kopnie albo poglaszcze.
Ale nie potrafie tego zmienic. Jeszcze nie. Jestem dzis troszke bardziej nieszczesliwa, ale to przejdzie.
"Wiernosci ucz sie od psa", a od kogo uczyc sie znosic bol?
A chcialam opowiedziec o tym jak On przychodzil do mnie do szpitala. Jak pelen poswiecenia prosto z delegacji przyjezdzal pod szpital i siedzial ze mna kilka godzin. Jak bylo cudownie kiedy chodzilismy sobie na spacerki do lasu. Jak czulam sie wyjatkowo kiedy wychodzilismy razem do pubu. Czulam sie jak jedyna kobieta na swiecie. Teraz zadko wychodzimy. Ale to juz nie ma znaczenia. Bo ja nadal go kocham a on jeszcze nie zdazyl zaczac. Zycie jest parszywe, wiem.
Nie potrafie z nim czasem rozmawiac.
Dzis tez tak bylo. Juz drugi raz po rozmowie z nim przez siec czuje sie jak szmata. Jak glupia nic nie rozumiejaca ci**. Jest taka piosenka Kasi Kowalskiej "Jak Rzecz" ...
Dobranoc.
23:10 / 11.09.2002
link
komentarz (1)
A jednak nie wolno mi kochac. Kiedy tylko o tym napisalam zaraz obiekt moich uczuc sprowadzil mnie na ziemie jednym ze swoich standardowych zachowan.
Mam dosyc.
Nie chce mi sie juz nic.
Znowu lzy?
20:01 / 11.09.2002
link
komentarz (0)
I didn't hear you leave
I wonder how am I still here
I don't want to move a thing
It might change my memory

Oh I am what I am
I'll do what I want
But I can't hide
I won't go
I won't sleep
I can't breathe
Until you're resting here with me
I won't leave
I can't hide
I cannot be
Until your resting here with me

I don't want to call my friends
They might wake me from this dream
And I can't leave this bed
Risk forgetting all that's been
Oh I am what I am
I'll do what I want
But I can't hide
I won't go
I won't sleep
I can't breathe
Until you're resting here with me
I won't leave
I can't hide
I cannot be
Until your resting here with me


Poprostu nie umiem bez Ciebie oddychac...
19:58 / 11.09.2002
link
komentarz (0)
Wiecie co?
Bardzo go kocham.
Ot tak poprostu. Przylgnelam do niego jak glupia.
Zabieralam dzis jego koszule do prania...
Znow poczulam jego zapach. Tak jakby stal przy mnie.
I tak cholernie zatesknilam.
Nie umiem go nie kochac.
02:58 / 11.09.2002
link
komentarz (3)
Chyba nie bedzie spania. Boli jak cholera.
20:37 / 10.09.2002
link
komentarz (2)
Przeczytalam Przygody Pana Bazylka. Przeczytalam jednym tchem. Nie skomentuje. Niech kazdy sam popatrzy poczyta i zazdrosci. Wszystkiego. Bazylka i taty Bazylka i tego cudownego kontaktu miedzy nimi.

Dla tych ktorzy jeszcze nie znalezli tego bloga :http://badmofuker.blog.pl/
11:47 / 10.09.2002
link
komentarz (0)
Bola mnie nerki i ta cala reszta ...cierpie dzis straszliwie. Nie potrafie siedziec, lezec, stac...opijam sie ochydnymi ziolkami i wszystkim co moczopedne jest, i juz prawie zielona na twarzy jestem.
No ale trzeba zacisnac zeby bo w tym domu monopol na wszystkie choroby ma moja mama. Reszta tylko symuluje. Sama czolgam sie wiec do kuchni po kolejna herbatke... Jeszcze nic nie jadlam bo nie jestem wstanie za dlugo ustac. Chwile kiedy jest lepiej sa zbyt krotkie.
Musze zmienic pozycje bo juz za dlugo siedze...:(((((
02:29 / 10.09.2002
link
komentarz (0)
Zawsze tyle we mnie gniewu...A kiedy dzieje sie zle i ludzie mnie krzywdza, odchodze bez slowa...patrzac im prosto w oczy i majac nadzieje ze to spojrzenie wypali im dziury w sercu rownie bolesne jak moje.
Bo kiedy mnie boli dusza moge krzyczec i miotac sie...inside. Na zewnatrz pozostaje smutek i lza na policzku.

W Wiadomej sprawie nic nie mowie a jesli nawet to przyoblekam to w zart. Chyba sie udalo ich zwiesc. Boje sie ze w Sebastianie zasialam niepokoj...on wchodzi na nloga i czyta czasem...Przeczytal i zadawal pytania. Co ja moge mu odpowiedziec? "Sebol, Twoja Panna sprawia wrazenie jakby miala ochote na mojego faceta?" Ja ja za krotko znam, nie wiem czego sie spodziewac. Oby to byla moja chora wyobraznia.
On nie potrafi zrozumiec, ze jesli mi powie prawde jestem spokojniejsza bo wiem ze mi ufa. Jesli cokolwiek przedemna tai... Chwila w ktorej dowiaduje sie o tym jest dla mnie...koszmarem.
Powiedzial, ze on wie ze jest fair i nie uwaza ze powinien sie z czego kolwiek tlumaczyc. Ok, przyjmuje to i wierze mu. Ale kiedy pytam to nie poto to by uslyszec to co chce uslyszec tylko po to by wiedziec. A to chyba jakas roznica jest? Juz powiedzialam sobie ze to moja wyobraznia i tak jest dobrze.
Niech tak zostanie...ale bede czujna.
Jak zaszczute zwierze ktore broni swojego marnego, przerazonego zycia...

Ehhh...

Droga "M", Nie wiem co powiedziec. Jak tylko znajde karty ktore posialam gdzies w ferworze remontu...zobacze co tam widac i jakie moze byc rozwiazanie...
Narazie polecam ponczochy i smarowanie balsamem przy niedomknietych drzwiach (oczywiscie jak dzieci spia,0)
Nie znam do konca Twojej historii...ale glowa do gory. Nie ma rzeczy niemozliwych.
13:22 / 09.09.2002
link
komentarz (4)
Juz po weselu Arka. Impreza jak impreza, ale ja jestem wypelniona takimi emocjami ze opisze ja moze pozniej.
Sebol ma nowa dziewczyne. Jest nia kolezanka Arka, Lucyna. Ona jak i jej siaostra pojawila sie na slubie. Juz w mieszkaniu Arka cos mnie bardzo zaskoczylo. Weszla i patrzyla sie na Marka tak jakby na cos czekala. Ale potem zachowali sie tak jakby sie nie znali bo przedstawili sie sobie. Wszystko bylo by ok, zrzucilabym pierwsze wrazenie na moja zazdrosc i przywidzenia tym wywolane gdybym sie krotko pozniej nie dowiedziala ze oni tzn: Arek, Sebol, Lucyna, jej siostra Monika i Marek byli sobie razem na samochodowej wycieczce. Wtedy jak wrocil wiedzialam ze cos bylo nie tak bo byl dziwnie ucieszony. Sebol zapytany o to samo tez mial dziwnie ucieszona mine. Marek powiedzial ze byli z Arkiem i Sebolem pojezdzic, ale o dziewczynach nie wspomnial. Teraz sie dowiedzialam. I co? Mialam skakac z radosci? Co mialo mi przyjsc do glowy? Ale mniejsza o to.
Jadac na ceremonie jechalismy jednym samochodem. Kiedy zlapalam Marka za reke, ona sie patrzyla na nasze rece. Kiedy przytulilam sie do niego ona ciagle sie patrzyla tak jakby obserwowala reakcje Marka!! Pozniej, kiedy rozmawiali z soba mialam wrazenie ze...zaraz sie na niego rzuci!!! Patrzyla jakby chciala go zjesc.
Jestem zazdrosna??? Oczywiscie ze jestem. Bo czuje sie oszukana i mam dziwne wrazenie ze mam do tego powody. Ogolnie dziewczyna bardzo fajna i swietnie mi sie z nia rozmawialo. Sama sprowadzalam sie na ziemie powtarzajac ze mam przywidzenia i tylko moja zazdrosc powoduje to ze widze cos czego byc moze nie ma i nigdy nie bylo. Jednak...moje cholerne przeczucie... Nie nawidze tych przeczuc. Jak dotad moja zazdrosc wprowadzala we mnie niepokoj. Tym razem wlaczyl sie ALARM. W dotatku syrena wyje jak glupia!!! Mam przeczucie, ze albo cos juz bylo, albo cos sie wydarzy miedzy nimi. Nie moge sie oprzec temu potwornemu wrazeniu. A kiedy pocalowal ja na pozegnanie...No dobra tu nie powinnam sie czepiac bo po polmetku Krzysiu tez mnie pocalowal tak jak sie nie powinno calowac kolezanki. Jednak alkohol alkoholem ale w tym wypadku wole byc ostrozna a tego wypadu samochodowego trudno mi bedzie wybaczyc. Poczulam sie ...odstawiona. Dlaczego mnie nie zabrali? Mieli miejsce w samochodach. I dlaczego nie powiedzieli mi o dziewczynach? Glupi by sie domyslil prawda?
Boli.
Lucyne polubilam bardzo, ale nie ufam jej jak cholera i na miejscu Sebola uwazalabym na nia. Chyba ze odgrywaja przedemna jakas cholerna gre, wszyscy razem. Czuje sie okropnie.

Ps. Zapomnialam dodac ze Marek zachowywal sie wzgledem mnie zupelnie normalnie tzn. przytulal i calowal i wogole, tak jak to on potrafi, ale laska mnie powaznie zaniepokoila. Lepiej niech Sebol jej pilnuje bo ja sie tak latwo nie poddam i bedzie mlyn jak 150. Dosyc juz ustepstw. Dosyc wycofywania sie. Teraz bede walczyc o swoje. A jesli on cos mi wywinie to jak nic dostanie po gebie bo nie zasluzylam sobie na to. Niech na sprobuje to zrobie taka awanture ze do konca zycia popamieta. A potem wyjade i juz nigdy nie pozwole sie zranic.
03:10 / 07.09.2002
link
komentarz (3)
Skrot wydarzen dnia.
Zaspalam.(Cholera!!!!!!!!!,0)
Biegiem na przystanek i do Katowic.(standard,0)
W autobusie dostaje sms, ze Marek sie spozni bo sie golil 30 minut. (No comments,0)
Robienie zakupow.Tzn. chodzenie po sklepach i przymierzanie garniturow. Wygladalam jak Mel Gibson w "Czego pragna kobiety", kiedy kupowal corce sukienke na bal. Faceci sa straszni...,to za krotkie, to nie w kolorze, to za dlugie, a to wogole "jakies takie". Nagly przeblysk ze za chwile znow bede spozniona.
Biegiem do szkoly na rozpoczecie roku. Spotakanie z grupa i rozmowa z 15 osobami na raz w ciagu 5 minut. Z tym o planie, z tym, ze "dobra zadzwonie", z tamta ze nie wiem czy w poniedzialek zdaze na trening, z tamtym ze Artur chyba oblal ale bedzie sie odwolywal i ze wogole "wiecie co? ja musze leciec bo jeszcze nie kupilismy garnituru a to juz jutro". Papapa i powrot do sklepow. W koncu wybor dokonany: ciemna oliwka, kamizelka, dwie pary spodni. Do tego dwie koszule, jedna w delikatna kratke, druga leciutko kremowa z podwojnym mankietem i spinkami, dwa krawaty jeden stalowo szary drugi bezowo kremowy w poziome takie fajne delikatne kreseczki. Pasek. Uffff...1102 PLN. (Malo? Duzo? Dla mnie kosmiczna suma.
Na czas zwezania drugiej pary spodni wypadzik na kawe do fast foodowni pt."McDonalds" Kawka +moj ulubiony fish mack (Wiem, wiem Mardi, czytalam co sie zjada w ciagu zycia jedzac sporadycznie w fast foodach ;,0),0) ,0)
Odbior garnituru i przelot po sklepach w poszukiwaniu prezentu. (Dostana forse,0)
Potem poszukiwania odpowiedniego filmu do aparatu i karteczki okolicznosciowej. Wstapilismy do "Kwiaciarni Pod Roza" i Janet obiecala zrobic dla nas sliczny bukiet. (Janet to ruda czarownica z naszego klanu,0)
Potem jazda do Kaski. (Marek pojechal do domu,0)
45 minut u Kaski. (Marek ma nowa bluze, ale juz nie walentynkowa. Zima idzie, nie moze mi kochanie zamarznac. A Kaska ma wszystko.,0)
Przywiozlam bizuterie i samoopalacz ale chyba nie zaryzykuje, bo jak bede miala plamy to sie zastrzele.
Potem wyjazd z tata do Auchana bo oczywiscie nie kupilam ponczoch. (Skleroza jedna,0)
Bastek z zagipsowana noga koniecznie chce z nami jechac wiec pojechal i caly Auchan sie gapil na 9-latka w koszyku na zakupy i noga w gipsie. ;,0),0)
W Auchanie dwa spotkania po latach.
Iwona, z ktora kiedys pracowalam, sprzedaje kurczaki na stoisku z grillem. (Alesmy sie nagadaly ;,0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0) ,0)
Ewelina, kuzynka Aski, krotka wymiana zdan i byc moze znow troche popracuje ;,0),0),0)Ewelina da znac, czego sie dowie. ,0)
Telefon od Marka. Jedziemy po niego.
Rozmowa z jego mama. (Calkiem milo bylo,0)
Pakujemy sie i do mnie.
Bieganie po moim mieszkaniu, mycie wlosow, pilowanie paznokci, zmywanie naczyn, czyli to co typowa Bridget Jones robi przed randka z Cleverem, wiazanie krawatow (nauka wiazania ;P,0)
...sex...;,0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0)
Marek spi.
Notatka na nlogu. Kurcze chyba nie jadlam kolacji... (Marek zjadl w domu,0). Ide spac, jutro bede szczuplejsza ;P

Czego zapomnialam???? Polowy tego co planowalam wczoraj.
03:28 / 06.09.2002
link
komentarz (2)
W skrocie: Mam do oddania malutkiego szczeniaka, kundla, ktory sie dzis przyblakal.
Marek wrocil.
W Glogowie ukradli mu sluzbowy samochod.
W samochodzie byla bluza ktora dostal odemnie na Walentynki.
Mam zbyt miekkie serce i jestem cholernie zmeczona.!

Dziekuje za uwage :,0)

Łubudu!!!!
(odglos jaki wydaje przemeczona osoba spadajaca pod stol/klawiature/krzeslo/lozko/...*niepotrzebne skreslic,0)
22:28 / 05.09.2002
link
komentarz (0)
Mam zbyt miekkie serce.
Jest szczeniaczek do wziecia. Sliczny maly piesek, kundelek. Z tak slodka mordka ze...sama sie zastanawiam. Ale musialabym juz chyba upasc na glowe zeby wziasc jeszcze jedno zwierze do domu.
Szkoda go. Trzeba znalezc mu dom. Wyglada na to ze nie bedzie duzy.
Ehhh....
00:53 / 05.09.2002
link
komentarz (6)
Moje zycie nie moze plynac zbyt spokojnie. Dzis zadzwonila wychowawczyni mojego syna z pytaniem czy ktos moglby po niego przyjechac bo dzis podczas duzej przerwy zostal uderzony pilka w noge, przewrocil sie i teraz noga zaczyna go bolec. Dziadek pojechal i przywiozl Bastka, ale dziecko dosyc mocno kulalo a noga spuchla w kostce. Pojechalismy do ortopedy. Przeswietlenie i okazuje sie ze to peknieta kostka.
Szyna gipsowa i dwa tygodnie wolnego.
Dziecko jest gleboko nieszczesliwe. A ja moge tylko opowiadac mu smieszne historyjki, zeby nie myslal o tej "kuli u nogi". Teraz spi, choc bardzo zle zasypial. Nie jestem lekarzem a on zada odemnie fachowych odpowiedzi na pytania :" Jak to jest z ta peknieta kostka? Czy to tak jak peknieta szyba?" "Dlaczego nie moge ruszac noga?" az w koncu zadal mi pytanie, ktore kompletnie zbilo mnie z tropu i wprawilo w chwilowe oslupienie i konsternacje :"Jak robi sie to dziecko w brzuchu?". Tak dokladnie brzmialo pytanie :,0),0),0),0),0) Chodzilo mu o to jak rozwija sie plod. Ale kompletnie mnie zaskoczyl przechodzac od nogi do plodu. :,0),0),0)Dzieci i trudne pytania. :D
Ehhh...mam nadzieje ze pospi juz do rana, choc zdaje sobie sprawe ze biedactwo odczuwa straszny dyskomfort.
Na domiar wszystkiego po powrocie dostalam sms od marka, ze zostaje w Glogowie jeszcze jeden dzien...
Mam dziwne przeczucie, ze zabawi tam caly kolejny weekend...I nie pojdziemy na slub Arka. No ale zobaczymy. Jestem dzis bardzo zmeczona.
Dobranoc.
16:09 / 03.09.2002
link
komentarz (1)
Dzis na objadek bedzie ogorkowa. Juz nie mam nic w tej lodowce. Kasa bedzie dopiero w poniedzialek a tu echo, echo, echo...slychac w portfelu. :,0) Hmmm...jutro moze nalesniki zrobie? Mam ochote na jakies owoce lesne...ale juz po sezonie chyba. teraz to tylko grzyby mozna znalezc na ktorych i tak sie nie znam.

I upieke ciasto ze sliwkami. :,0),0),0) Mniam...uwielbiam robic wypieki. Na swieta wszelkiego rodzaju jest ci u mnie mnostwo lakoci wlasnej roboty. Ciasto ze sliwkami wegierkami. Taaaaak....
13:27 / 03.09.2002
link
komentarz (2)
Huuuurrrraaaaaaaaaaa!!!!!!!!! Chata wolna!!
Na jakas godzine , moze dwie, ale zawsze to troche swietego spokoju. :,0),0),0),0) Bastian poszedl do szkolki, a mama z ojcem pojechali "pozwiedzac" cmentarz.
Pojawily sie nowe eksponaty...
Cholera, ja wiem ze nie powinnam w ten sposob mowic.
Czasem zastanawiam sie jak odniesc sie do smierci. Dla mnie cmentarz to ...sorry za wyrazenie "wysypisko smieci". No bo czym jest nasze cialo jak nie opakowaniem? Kiedy sie zuzyje wyrzucamy.
Nie wiem czy to z racji tego, ze ziemia cmentarna jest poswiecona, czy moze dlatego ze panuje tam tak niesamowity spokoj, taka...obojetnosc, na czas ktory nam uplywa. Czy tez moze z jakichs innych nieznaych mi powodow tak bardzo lubie tam przebywac. Wiem wiem, jeszcze sie tam naleze az do obrzydzenia. ;,0) Moze cos ze mna nie do konca w pozadku ale traktuje cmentarze jak "miejsca skupienia mocy".
Czesto chodze do Grzesia. Siadam przy jego grobie i...rozmawiam z nim. Glosno, tak jakby siedzial obok. Wiem, ze on wcale nie odszedl daleko. Zmienil tylko..."stan skupienia". A moze zrobil mi kolejny szalony dowcip i reinkarnowal sie w moim synu? To byla pierwsza mysl jaka przyszla mi do glowy, kiedy urodzilam Bastka. Nie dosyc, ze po terminie to jeszcze dokladnie w dniu i o tej samej godzinie, o ktorej urodzil sie Grzes.
Byl dobrym przyjacielem i niezwyklym mezczyzna. Mam nadzieje, ze moj maly mezczyzna bedzie choc troche taki jak on.
No ale wlasciwie to ja chcialam sie zastanowic co zrobic z tak pieknie rozpoczetym poludniem.
Chata wolna a ja nie mam pomyslow. Chyba wezme sie za sprzatanie. Aaaa, no i my favorite music: PUMP UP THE VOLUM!!!! Az sasiedzi pospadaja z balkonow! :,0),0),0)
Zartuje. Sasiedzi sluchaja zupelnie innych rzeczy niz ja. Czesto slychac z prawej disco polo, a z lewej Haimat Melodie. Czasem mozna posluchac. :,0),0),0) Ale dzis moj dzien. Kolej na Stinga, Cohena, na ...jakas filmowa: moze Blade Runner? Vangelis jest geniuszem! A na rozgrzewke Mike And The Mechanicks i moj ulubiony kawalek z tej plyty : "Another Cup Of Coffe". :,0),0),0)
Jakies skojarzenia???? Nieee. :,0),0)
BTW (By The Way,0) filmowej: ostatnio oczarowana jestem soundtrackiem do "Mulin Rouge" wersja "Roxanne" jest poprostu zniewalajaca.
Wlasnie leci....:,0),0),0),0),0),0),0),0),0),0)
03:47 / 03.09.2002
link
komentarz (1)
A jednak cos dzis napisze, choc powinnam isc spac.
Dzis a raczej wczoraj bylo rozpoczecie roku szkolnego.
Znow patrzylam na te wszystkie mamy i pomyslalam, ze nie wiele ze mnie tak naprawde kobiety zostalo. Ciagle w spodniach, ciagle na takim luzie, ze to nie do pomyslenia. Ale jak inaczej mam "dogonic" to moje dziecko? Jak inaczej zagrac z nim w pilke czy wejsc na plot? Albo jak w innym stroju biegac (a raczej ganiac sie,0) z psem?
No ale tak posiedzialam i popatrzylam jak te mamusie sie ubieraja i musze przyznac ze niektore maja naprawde dobry gust. Bo ja lubie popatrzec na ladnie ubrane kobiety. Lubie...uczyc sie od nich. Choc nie mam zbytnio warunkow finansowych do ich nasladowania to lubie wiedziec co z czym dobrze wyglada.
Podobaja mi sie buty takie na waskim obcasie, nie za wysokie jakies 6cm. Ten obcas wyglada jak deseczka...strasznie to fajne. To pewnie ma jakas swoja nazwe ale ja sie nie znam na modzie.
Kiedy pozniej wrocilam do domu, otworzylam szafe, pelna starych ciuchow i tak sobie patrze i mysle, ze niby jest tego tyle ze sie nie domyka a nie ma co ubrac. Wzielam reklamowki i zaczelam pakowac. I te ktorych nie nosilam bo od kogos dostalam ale byly tak okropne ze schowalam na dnie szafy, i te ciuchy do ktorych mialam straszny sentyment, bo kiedys dobrze w nich wygladalam. Takie trzymanie ciuchow z sentymentu wcale nie jest takie zle. Kiedy urodzilam Bastka nie miescilam sie w nic...
(Hehehehe...kiedy sobie przypomne jak idac do szpitala przygotowalam Oskarowi torbe z ciuchami ktore mial mi przywiezc na wypis to smiac sie chce. Jakos sobie wtedy myslalam ze jak tylko urodze to caly ten wielki brzuch zniknie i znow bede miala swoje 62 cm w pasie. :,0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0),0) Troche sie zdziwilam kiedy nie zmiescilam sie w spodnie.,0)
Odgrzebujac ktoregos razu swoje stare obcisle jeansy stwierdzilam ze znow mi pasuja! Jaka byla wtedy radosc?! Tego sie nie da opisac. :,0)
Ale koniec koncow wywalilam z szaf wszystko co poprostu sobie wisialo i na tym sie rora tych ciuchow konczyla. No dobra. Pare sentymentalnych i tak zostalo. Moze jeszcze kiedys je wloze? (chyba posmiertnie, ale trzeba byc optymista,0) ;,0)
Mialam 50 trykotowych koszulek. Par spodni chyba 10 nie 15. Zostawilam 5. Nawet nie wiedzialam ze mam tyle spodniczek?? Hmmmm...trzeba by zaczac je nosic.
Ale to nic, Marek widzial mnie raz jeden w sukience. Na swoich urodzinach w zeszlym roku. Teraz idziemy na slub. Wypada wystapic w sukience. Gdyby nie to ze ta ktora mam jest tak obledna, pewnie znow wybralabym jakies spodnie.
Nie wiem jak to jest...czasem wstepuje we mnie pradawna Lilith i zaczynam ubierac spodniczki, ponczochy, gorseciki...a na codzien jestem taka szara i nie kobieca ze az sie dziwie co ten facet we mnie widzi? Nawet malowac sie nie potrafie. Taka druga Betty La Fea. ( nota bene jedyny tego typu serial jaki ogladam, w dodatku z kilkudniowymi przerwami- wole inne gatunki ;,0) ,0)
Porzadki w szafach skonczone. Teraz przynajmniej widac ze naprawde nie mam co na siebie wlozyc ;P
PCK bedzie bardzo zadowolony jak zobaczy zawartosc tych worow. Mialam chyba 7 zimowych kurtek i dwa plaszcze zimowe. :,0)
No nic, czas spac. W srode wraca Marek i w czwartek jedziemy kupic garnitur na ten slub Arka. Czuje ze nie bedzie latwo.

:,0),0)
15:26 / 02.09.2002
link
komentarz (0)

A oto moja mama...
:,0),0) Normalnie Aniol nie kobieta :,0)
Jestem sklonna zgodzic sie z tym co ponizej. Gdyby nie to ze jej osobowosc zostala zaklocona przez te negatywy...bylaby pewnie taka jak opisano.

Numerologia


Wibracja urodzenia: 33
Ta najwyższa ponoć z dostępnych ludziom Liczba Mistrzowska jest udziałem wielkich duchów, wcielonych w postacie Nauczycieli ludzkości, mędrców, boddhisattwów, świętych i proroków - prawdziwych drogowskazów na drodze do Oświecenia. Takimi ludźmi - bogami - byli: Chrystus, Budda, Zaratustra, Kriszna. Osoby o tej wibracji promieniują wszechogarniającą miłością, niewzruszonym wewnętrznym spokojem, który sprawia, że, one po prostu w i e d z ą, co jest dobre, prawdziwe, słuszne i zasługujące na zaufanie. Nosiciele tej wibracji bywają także wielkimi poetami, malarzami, a ich twórczość przenika potężne, mistyczne światło. Możemy wśród nich spotkać także wielkich filozofów, uzdrowicieli i jasnowidzów, oddanych bez reszty pragnieniu służenia innym. Wibracja ta rozwinęła się oczywiście ze spełnionej Szóstki, toteż w życiu tych osób ogromną rolę odgrywa przeżywana lub poddana sublimacji miłość do jednej osoby lub kręgu najbliższych, który ciągle się poszerza, stając się dla 33 jedną wielką rodziną - wspólnotą ludzi, ożywionych tymi samymi ideałami.

Konfrontacja dwóch Trójek (3 + 3,0) obdarza je spontanicznością i wielkim wpływem na otoczenie, którego nie powinny używać w niewłaściwy sposób, do celów manipulacji lub zaspokojenia próżności. Negatywne 33 wciela się najczęściej w postać fałszywego guru, wykorzystującego łatwowierność swoich "owieczek" dla własnych celów.
oraz: 6
Tę kolejną liczbę symbolizuje figura heksagramu, czyli dwóch trójkątów połączonych ze sobą tak, że wierzchołek jednego znajduje się w górze (makrokosmos,0), drugiego zaś na dole (mikrokosmos,0), figura ta tworzy tzw. pieczęć Salomona. Pitagorejczycy uważali ją za symbol doskonałej harmonii i równowagi między duchem a materią, jako że cyfra 6 kojarzy się z pięknem, sztuką, miłością i duchowością. Wpisana jest w nią także konieczność i umiejętność dokonywania wyboru (jak w VI Wielkim Arkanie Tarota - Kochankowie,0) między łatwiejszą, wygodniejszą drogą życiową a wymagającą wyrzeczeń i dyscypliny ewolucją w sferze duchowej.

Wszystkie osoby o tej wibracji odczuwają ogromną potrzebę miłości, pełniejszej może jednak i bardziej bezinteresownej niż u Dwójki, pragnącej przede wszystkim być kochaną, gdyż w wypadku Szóstki chodzi o miłość obdarzającą, miłość kosmiczną, której najdoskonalszym wyrazem są radości oraz troski macierzyństwa i ojcostwa. Szóstka - po doświadczeniach z wolnością i samotnością Piątki - szuka w związku z drugim człowiekiem i autentycznych więziach rodzinnych poczucia bezpieczeństwa i potwierdzenia własnej wartości. Toteż, gdy dobro najbliższych - a więc wartość, z którą się utożsamia - jest zagrożone, Szóstka nie waha się w jego obronie zrezygnować z własnych dążeń i aspiracji. Zwykle łagodna i pokojowo nastawiona, potrafi wówczas walczyć z wrogiem jak lew, czy lwica, zwłaszcza w obronie swoich małych.

Osoby o tej wibracji, obdarzone hojnie poczuciem piękna i harmonii, często mają zdolności i zainteresowania artystyczne, które kierują je na drogę Sztuki. Jeśli nawet same nie zostaną twórcami, potrafią być artystami na własny użytek, co nietrudno zauważyć choćby w ich gustownie urządzonym domu, pełnym pięknych mebli i przedmiotów. Mimo tych niezaprzeczalnych zalet Szóstki na ogół nie lubią się przemęczać, ceniąc sobie nade wszystko wygodne życie, komfort materialny i psychiczny. Zdecydowanie obce są im ambicje Jedynki, spontaniczność i temperament życiowy Trójki czy nerwowy rytm życia Piątki. Wolą przyjąć postawę bierną, ograniczając się do akceptowania - jeśli im one odpowiadają - sugestii ze strony losu. Nie widzą także powodu, dla którego nie miałyby ulegać najrozmaitszym pokusom, zwłaszcza miłosnym. Dopóki nie spotkają na swojej drodze prawdziwej miłości (z którą wiążą poczucie życiowego sukcesu,0) mogą nawet uchodzić za donżuanów, niezależnie od płci.

Największą może pułapką dla ludzi o tej wibracji jest, paradoksalnie, nadmiar miłości. Tak bardzo potrafią się koncentrować na partnerze czy dziecku, tak bardzo pragną jego dobra, że często "wiedzą najlepiej", na czym ono powinno polegać. Nadopiekuńcza Szóstka, mając najlepsze intencje, może... zagłaskać na śmierć. Najchętniej uwiązałaby na smyczy obiekt swoich niezaprzeczalnych uczuć i niekłamanej troski. Toteż tej wibracji przypisana jest wielka lekcja tolerancji i poszanowania odrębności drugiej strony. Powinna też Szóstka wydać walkę czyhającym na nią pokusom lenistwa, wygodnictwa i narcyzmu.

Żywioł: Ziemia i Powietrze.
Planeta: Wenus.
Sławne Szóstki: Montaigne, Giuseppe Verdi, Charles de Gaulle, Katarzyna Medycejska, Maria Dąbrowska, Felipe Gonzalez.

Liczba duszy: 4
Potrzeba uczciwości, zaufania, wierności zasadom i osobom, stabilizacji materialnej i duchowej, porządku w duszy i wokół siebie. Wiara w logikę, potrzeba głębokiego zrozumienia swych przeżyć i odnalezienia wewnętrznej równowagi. Niechęć wobec ryzyka, skrupulatność i ostrożność. Osobom o tej wibracji zagraża pesymizm, zbytni konserwatyzm, upór, czasem nawet fanatyzm.



Ekspresja zewnętrzna: 9
Wyróżniają się jakąś wyczuwalną w ich zachowaniu i reakcjach szlachetnością, wielkodusznością, szczodrością, współodczuwaniem z innymi. Angażują się bez reszty w pracę nad rozwojem duchowym, w twórczość wszelkiego rodzaju, w wykonywanie zawodów, dla których punktem odniesienia są inni ludzie: bywają nauczycielami z prawdziwego zdarzenia, lekarzami, pielęgniarkami, misjonarzami, zakładają i prowadzą ośrodki dla narkomanów, hospicja dla nieuleczalnie chorych. Często, zaabsorbowane wyższymi celami, pędzą życie cygańskie, nie przywiązują wagi do zadbanego domu, choć ich wyrafinowany gust sprawia, że ubierają się oryginalnie.

Wibracja wyrazu własnego: 4
Zamknięta w figurze kwadratu Czwórka zna swoje ograniczenia, z którymi zmaga się na swój uparty i ostrożny sposób. Niechętna wszelkim zmianom, innowacjom, nie skłonna do podejmowania ryzyka i do życia z głową w chmurach, nade wszystko ceni osobisty wysiłek, uczciwość i sumienność. Hołduje przyjętym zasadom i trzyma się sprawdzonych ścieżek, choćby zarzucano jej ciasny konserwatyzm i rutyniarstwo. Wierzy, że tylko w ten sposób, nie licząc na cudowne uśmiechy losu, zdobędzie pozycję społeczną i stabilizację finansową, na których tej wibracji szczególnie zależy.

W kontaktach z innymi Czwórki są łagodne i powściągliwe w okazywaniu uczuć. Choć wszystko przeżywają głęboko, nie potrafią tego uzewnętrznić, zwłaszcza słowami. Toteż Czwórkę odbiera się często jako osobę usztywnioną, zasadniczą i mało kontaktową, pozbawioną często poczucia humoru. Nastawione analitycznie osoby o tej wibracji cechuje rzeczowość i logiczność myślenia, a także wyjątkowa determinacja w postępowaniu. Nie znoszą przelewania pustego w próżne, efekciarstwa, niesolidności i bałaganiarstwa.
Czwórka potrafi utrzymać wzorowy porządek zarówno w domu, jak w miejscu pracy, nierzadko popadając wręcz w irytującą otoczenie pedanterię. Dla niej jednak porządek na zewnątrz idzie po prostu w parze z ładem wewnętrznym. Oszczędne i zapobiegliwe, stoją zwykle na straży domowych wydatków, choć jeśli już robią zakupy czy inwestycje, to decydują się na rzeczy droższe, lecz o wysokiej jakości.

Nie grzeszące błyskotliwością Czwórki uczą się i przyswajają wiedzę powoli, w swoim rytmie, lecz na ich pamięci i pogłębionej znajomości rzeczy można polegać. Wierne, lojalne, zdolne do głębokiego przywiązania, spełniają wszelkie warunki, by być wspaniałymi partnerami w miłości i w przyjaźni, jeśli tylko poskromią swoją skłonność do zazdrości i zaborczości.

Liczby karmiczne:
4
Niechęć do wysiłku, bałaganiarstwo myślowe i w życiu, ustawiczne roztargnienie, chaos. Niecierpliwość, ciągłe frustracje, stany lękowe. Brak odpowiedzialności za własne postępowanie. Wyolbrzymianie przeszkód i roli niekorzystnych okoliczności zewnętrznych. Inercja. Osoba ta musi pracować solidnie nad wydobyciem się z tych stanów i wzięciem się w garść - zdecydować się na świadomy wysiłek w tym kierunku. Nie może to być jednak słomiany ogień, lecz systematyczne pokonywanie etapów drogi naprawy.

22:59 / 01.09.2002
link
komentarz (1)
IP nr 30.

Pojechalam na to Irc Party bo objecalam. Nie znalam nikogo ale ze zdjec rozpoznalam Victora. Przedstawilam sie, a Victor powiedzial ze na zdjeciach wygladalam inaczej. No wiem ze na zdjeciach wychodze lepiej niz w realu choc jestem potwornie nie fotogeniczna. Posiedzialam pogadalam, staralam sie byc zabawna, ale otaczala mnie zdecydowana mlodziez. Sam Victor jest rok mlodszy odemnie. Ale to nie wazne. Wiadomo jak na mlodziez przystalo, oni zajmowali sie swoim znanym juz z poprzednich IP towarzystwem. W pewnym momencie wiec przyszlo mi w milczeniu siedziec nad kufelkiem browarka i przygladac sie tym wszystkim dziwnym mlodym ludziom. Dawno nie wychodzilam z domu na takie spotkania. Nie potrzebuje tego. Poza tym to zawsze wiaze sie u mnie z duzym stresem.
Ale bylo minelo. Teraz wchodze na IRC a oni...milkna.
:,0),0),0) Smiac mi sie chce. Dzieci kochane, mnie naprawde nie zalezy. :,0),0),0)
13:58 / 01.09.2002
link
komentarz (0)
A oto dane Marka :,0)


Numerologia


Wibracja urodzenia: 3
Liczba 3 powstała z połączenia 1 i 2, co w efekcie dało syntezę opozycyjnych w stosunku do siebie sił. Bogata symbolika tej liczby, obecna w wielu tradycjach kulturowych, czyni z niej liczbę magiczną i świętą. Dość przypomnieć chrześcijański dogmat o Trójcy Świętej, ideę trygramu ze starożytnej, chińskiej Księgi I Cing (jako podstawy dla utworzenia heksagramu,0), geometryczną figurę: trójkąt, a także wszelkiego rodzaju konceptualne triady, czy choćby zakorzenione w mądrości ludowej znane powiedzenie: "do trzech razy sztuka".

Trójka uosabia przede wszystkim zdolność kreacji i swobodnej ekspresji własnego wnętrza, w szczególności poprzez słowo. Wibracja ta jest komunikatywna, błyskotliwa i towarzyska jak mało kto. Pozytywnie realizująca się Trójka tryska optymizmem, zachowując nawet w trudnych dla niej chwilach zdolność do cieszenia się drobiazgami, choćby faktem, że właśnie słońce wyjrzało zza chmur. Obdarzona żywym umysłem, ciekawa świata, posiada na ogół liczne zainteresowania. Często odznacza się talentem literackim i ma wielkie osiągnięcia w tej dziedzinie. Ceni wykształcenie i twórczą wyobraźnię, aktywność i zaradność. Życzliwa i wielkoduszna jest lubiana i podziwiana, otoczona tłumem wielbicieli. Tu właśnie jednak należy dopatrywać się zagrożeń dla Trójki. Wibracji tej grozi bowiem tendencja do rozpraszania się, próżność, nadmierna kokieteria, niekontrolowane gadulstwo, a także kłamliwość i mitomania.

Zaburzona Trójka pławi się w sybarytyźmie, szukaniu zmysłowych uciech, zadowala się pozorami, trwoni swe możliwości twórcze i nierzadko wspaniałe uzdolnienia na błahostki i głupstwa. Doprawdy, Trójka w swoim pozytywnym wydaniu może zadziwić i otworzyć serca swoją wspaniałością, gdy jednak przestanie wypełniać wpisane w nią powołanie, jej wady i słabości mogą wyjątkowo irytować na przykład Czwórkę czy Siódemkę. Jak pięknie to ujęła Gladys Lobos: "Trójki przyszły na świat po to, aby być światłem i natchnieniem dla tych, którzy mieli szczęście zetknąć się z nimi".

Żywioł: Ogień (jednak nie tak palący jak u Jedynki, lecz ciepły i wesoły,0).
Planeta: Merkury i Jowisz.
Sławne Trójki: Salvador Dali, Ella Fitzgerald, Victor Hugo, Artur Rimbaud, Józef Piłsudski, Czesław Miłosz, Henry Miller, Maria Callas.

Liczba duszy: 1
Wyraża pragnienie niezależności, czynnego życia, o którego kształcie decyduje się samemu, bez ulegania jakimkolwiek naciskom, nie unikając ryzyka. Wibracja ta emanuje siłą, optymizmem i oryginalnością myśli, szybkim refleksem. Wyjątkowa potrzeba uznania i prestiżu, doznawania pełni życia. Osoba czuje się znakomicie w roli przywódcy, szefa - podobnie jak waleczna Ósemka. Musi bardzo uważać, by nie nadużyć swej władzy nad innymi, nie tyranizować najbliższych.



Ekspresja zewnętrzna: 7
Przypisana jest najczęściej intelektualistom, ludziom nauki lub sztuki, psychologom, filozofom, pisarzom, kapłanom. Nosiciel tej wibracji to ktoś, komu najbardziej zależy na zdobyciu gruntownej wiedzy w tych dziedzinach. Swoim zachowaniem i wrodzoną niepowtarzalną dystynkcją narzuca dystans, choć w środku jest wrażliwcem. Osoba nadzwyczaj powściągliwa, zwłaszcza werbalnie, w okazywaniu uczuć, które przeżywa intensywnie. Odznacza się ogromną intuicją, która - jeśli w innym miejscu Portretu Numerologicznego spotka się z Dziewiątką, Jedenastką czy inną Siódemką - może rozwinąć się w dar jasnowidzenia i przepowiadania przyszłości.

Wibracja wyrazu własnego: 44
Nie wszyscy numerolodzy są zgodni co do możliwości zrealizowania własnym życiem i działalnością tak potężnej wibracji; sprowadzając ją do Ósemki (4 + 4,0), twierdzą, że już w tę ostatnią wpisana jest wystarczająco wielka moc i energia sprawcza, by stanowić wyzwanie dla jej nosiciela. W tym ujęciu więc, byłoby 44 - w jeszcze większym stopniu niż w omówionych wcześniej przypadkach - jedynie potencjałem Ósemki.

Przyjmijmy jednak - pamiętając o tajemniczym, mickiewiczowskim 44 - że niektórym, bardzo nielicznym, ludziom dane jest osiągnąć tak wysoki pułap mistrzostwa, zwłaszcza w rolach przywódców, wielkich strategów i architektów świata myśli, czemu sprzyja ich niewiarygodna inteligencja, pracowitość, wytrwałość i wspólne wszystkim Mistrzom pragnienie doskonalenia świata. Osoby o potencjale tej wibracji, to także wielcy moraliści, wymagający bardzo wiele od siebie i od innych. 44 to zaiste, ogrom odpowiedzialności i zadań, któremu śmiertelnik - choćby zdecydowanie wyrastający ponad przeciętność - nie często potrafi sprostać. Warto jednak kultywować mit 44, rozpoznawać jej obecność w przebłyskach działań i osobowości pewnych ludzi.
oraz: 8
Osoby uhonorowane tą wibracją urodzenia na ogół tryskają energią, są uzdolnione, przebojowe i pewne siebie, wyjątkowo odporne na przeciwności losu, wychodzące bez szwanku z najstraszliwszych opresji. To urodzeni wojownicy, którzy nie dopuszczają do siebie myśli o przegranej i potrafią z pełnym samozaparciem i zdyscyplinowaniem walczyć o osiągnięcie wyznaczonych (przez nią samą,0) celów. Przeszkody, jakie napotyka na swej drodze, wyzwalają dodatkowe zasoby energii Ósemki, ona wręcz odczuwa potrzebę ich atakowania! Jest przy tym na ogół dobrym strategiem i potrafi podejmować błyskawiczne decyzje. Jej życiowym hasłem jest "naprzód!" To właśnie Ósemki są tymi, co to mierzą siły na zamiary, a że cechuje je przy tym żelazna konsekwencja, determinacja i rozmach, mają wszelkie dane, aby osiągnąć sukces, o jakim innym, nie tak walecznym osobnikom nawet się nie śniło.

Intensywność życia Ósemki sprawia, że oczekują one od swych bliskich, a zwłaszcza od partnera, absolutnego oddania i zapatrzenia, które skądinąd uznają za rzecz naturalną. Kochają namiętnie i porywczo, lecz także w miłości zachowują się najczęściej jak dyktator, co może zachwycić na przykład bluszczowatą Dwójkę czy zmysłową i romantyczną Szóstkę. Ósemka potrafi być fascynująca, lecz jej natura wiecznego zdobywcy sprawia, że nie uważa wierności, oczywiście swojej, za cnotę, nudzi ją także sytuacja nadmiernej pewności, jeśli chodzi o uczucia partnera. Surowa w osądach, przekonana o własnej nieomylności, moralistycznie nastawiona w stosunku do bliźnich Ósemka nie uznaje kompromisów, rozczulania się nad sobą, które nazywa mazgajstwem. "Chłopaki nie płaczą!" - to na pewno zawołanie Ósemki, która, choć parzysta, chce być męskim i mężnym twardzielem, nawet jeśli chodzi w spódnicy. Gdyby nie jej siła uwodzicielska, Ósemka mogłaby być odpychająca.

Liczby karmiczne:
6
Obojętność dla spraw rodziny, emocjonalny chłód, egoizm. Lenistwo i wygodnictwo, życie kosztem innych. Brak odpowiedzialności. Zasklepianie się w sobie, uleganie własnym zachciankom. Osoba powinna otworzyć się dla innych, pracować nad wyzwoleniem energii swojego czakramu serca, odblokowaniem swojego potencjału współczucia i wrażliwości. Tylko tego rodzaju wysiłek pozwoli jej się odnaleźć w życiu, czerpać z niego satysfakcję.
7
Zobojętnienie na wartości wyższe, na rozwój intelektualny i duchowy. Osoba taka grzęźnie w konsumpcyjnym stylu życia, w karierowiczostwie, wyżywa się w dążeniu do luksusu i posiadaniu pieniędzy. Nie potrafi korzystać z potencjału swojej intuicji. Nie interesuje jej religia ani sztuka. Sprawia wrażenie kogoś, kto zasypał swoje źródło. Osoba taka powinna włożyć wielki wkład pracy nad wydobyciem z siebie ludzkiego ciepła, szlachetności, wielkoduszności, otworzyć się na duchowe bogactwo, bez którego stanie się własną karykaturą.
8
Pazerność na pieniądze, władzę, zaszczyty. Brak zasad etycznych. Nieodpowiedzialność, rozrzutność. Wewnętrzne rozterki, lęki, wahania nie pozwalają na rozwój duchowy, potęgują nieobliczalność osoby. Chaos w interesach, podatność na korupcję. Osoba powinna przystąpić bezzwłocznie do walki ze złem, które w sobie wyhodowała, odnaleźć swoje liczne zalety i talenty, a przede wszystkim - swoje oblicze duchowe i moralne.

13:53 / 01.09.2002
link
komentarz (0)
Jesli chodzi o te liczby karmiczne to...mam w sobie cos z tej 3 i 4 reszta to zupelnie nie ja. :,0),0),0)


Numerologia


Wibracja urodzenia: 1
Liczba 1 jest niepodzielna, wyraża geometryczną ideę punktu i religijną - Jedynego Boga, czyli pierwotnej i ostatecznej jedni rzeczywistości, odczuwanej przez mistyków i przeczuwanej przez poetów. Ludzie o tej wibracji - czyli ci, których podsumowana i sprowadzona do jednej cyfry data urodzenia wynosi 1 (z podliczby 28 (2 + 8 = 10 = 1,0), 19 (1 + 9 = 10 = 1,0) - to osoby obdarzone niebywałą siłą witalną, energią i charakterem, prostolinijne i konsekwentne aż do bólu, bez blokad i zahamowań w postępowaniu, takie o których mawiamy, że idą przez życie przebojem.
Są bardzo ambitne, niezależne, pełne inwencji. Emanując naturalnym dla siebie autorytetem, dążą zwykle do zdominowania otoczenia lub nadawania mu tonu, same nie podporządkowując się nikomu. Te właśnie cechy czynią z Jedynki urodzonego przywódcę, lidera, czy - w skromniejszym zakresie - szefa własnej firmy lub co najmniej kogoś na kierowniczym stanowisku.

Męska kreatywna energia Jedynki wyraża się w nieskrępowanym niczym dążeniu do sukcesu, który zazwyczaj osiąga dzięki imponującej sile woli i zaufaniu we własne siły. Inteligentna, często błyskotliwa, działa z pasją i niezawodnym refleksem. Podejmuje decyzje szybko i we właściwym momencie. W miłości jest porywcza, namiętna i - niestety - zmienna.
W przyjaźni, choć na ogół lojalne i wspaniałomyślne, narzucają jednak swój punkt widzenia, bo przecież one wiedzą wszystko lepiej. I tak też często jest.

Choć zalety ekstrawertycznej, spontanicznej w działaniu Jedynki rzucają się w oczy, istnieje jednak, tak jak u innych wibracji, druga strona medalu. Jest ona widoczna u osób, które z tych czy innych względów - podkreślonych również układem pozostałych liczb w portrecie -nie realizują w pełni pozytywnego potencjału swojej Liczby Urodzenia, mącąc wypływający z kosmicznego źródła strumień jej energii. Zalety, zmieniając znak jakości, stają się wówczas dokuczliwymi dla otoczenia wadami.
I tak ambicja i duma Jedynki przemienić się może w zarozumialstwo, nieznośne poczucie wyższości, silne ego - w egoizm, despotyzm i żądzę władzy za wszelką cenę, zaś kamienna pewność siebie ustąpić może miejsca nerwowości, drażliwości i niezdecydowaniu.

Negatywna, zmącona Jedynka czuje się niezrozumiana, nielubiana, odrzucana przez otoczenie, co z kolei wzmaga jej agresywność, złośliwość, i dążenie do odegrania się na innych. I robi się błędne koło. Dlatego każda Liczba Urodzenia zawiera wpisaną w siebie lekcję do odrobienia. Powołaniem i lekcją Jedynki jest pociągać innych za sobą poprzez swoją charyzmę, inwencję i przedsiębiorczość - zarażać entuzjazmem i wieczną młodością ducha. Jej talenty przywódcze powinny iść w parze z umiejętnością dowartościowania osób od niej zależnych, z lojalnością i poszanowaniem cudzej indywidualności.

Żywiołem Jedynki jest Ogień.
Planetą: Słońce i Mars.
Sławne Jedynki: Napoleon Bonaparte, Karol Marks, Charlie Chaplin, Ernest Hemingway, Michaił Gorbaczow.

Liczba duszy: 5
Pragnie nade wszystko ruchu, zmian, innowacji, podróżowania, doświadczania wszystkiego, co ekscytuje nowością i pociąga tym co nieznane. Życie jako wielka przygoda, przeciwieństwo zastoju i spokoju! Wielość zainteresowań wyzwala głód nowych perspektyw poznawczych, chęć uczenia się, spotkań z interesującymi ludźmi, z obcokrajowcami. Nerwowość i zachłanność, jaskółczy niepokój właściwy tej wibracji trzeba zrównoważyć pracą nad sobą, nad osiągnięciem wewnętrznego spokoju i poczucia ciągłości wobec zmian, uzbrojenia się w cierpliwość i wytrwałość, inaczej, jak to się mówi, para pójdzie w gwizdek.



Ekspresja zewnętrzna: 22
Osoby o tych wibracjach zwracają na siebie od razu uwagę, wyróżniają się spośród innych niezwykłą inteligencją, charyzmą, oryginalnością, talentami i sugestywnością oddziaływania. Nie żyją tylko dla siebie i dla najbliższych, lecz tworzą wartości ważne dla ogółu. To wielcy artyści, mistycy, uzdrowiciele, jasnowidzący, przywódcy duchowi, działacze społeczni lub osoby z taka pasją. W naturalny sposób krzepią innych, dostarczają im radości i sensu życia, pomagają, inspirują własnym przykładem i nieustanną pracą nad swoim rozwojem duchowym i intelektualnym, nad poszerzeniem skali swoich osiągnięć, także w sferze materialnej (22 i 44,0).


oraz: 4
Osoby solidne, poważne, odpowiedzialne, o dużym poczuciu godności. Trochę sztywne, postrzegane czasem jako zbyt surowe, zasadnicze. Małomówne, oszczędne w ekspresji. Ubierają się trochę smutno, lecz wybierają materiały tylko w bardzo dobrym gatunku, nie znoszą bowiem tandety.

Wibracja wyrazu własnego: 9
Osoby o tej pięknej wibracji wyróżniają się spośród innych swymi szerokimi horyzontami umysłowymi i zdolnością do poświęceń na rzecz drugiego człowieka. To istoty wyjątkowo wprost wyczulone na potrzeby i cierpienia bliźnich, zdolne do zachowań altruistycznych, żyjące nie dla siebie, lub nie tylko dla siebie. Wyposażone w bujną, często artystyczną wyobraźnię, bardzo inteligentne, dociekliwe i wszechstronnie wykształcone, wyznające kult wiedzy Dziewiątki (zwłaszcza jeśli w układach liczb tworzących całość portretu numerologicznego wychodzą dodatkowe Dziewiątki,0) - są szczególnie predestynowane do wyboru zawodu lekarza, pielęgniarki, misjonarza, nauczyciela, zwłaszcza trudnej młodzieży, psychologa, opiekuna społecznego, kapłana czy zakonnicy. Uzdolnienia parapsychiczne, wyostrzona intuicja, a często dar jasnowidzenia, sprawiają, że Dziewiątki mają też wszelkie dane, aby zająć się z sukcesem sztuką dywinacji (przepowiadania przeszłości,0) czy uzdrawiania w sposób niekonwencjonalny.

Idealistyczne, marzycielskie, twórcze i niezwykle wrażliwe Dziewiątki bywają bałaganiarzami w codziennym życiu, które męczy je swoją przyziemnością i dyktaturą drobiazgów. Najlepiej będzie, gdy partner zajmie się gotowaniem czy sprzątaniem domu, Dziewiątkom pozostawiając znacznie bardziej interesujące i szczytniejsze zajęcia. Ich zapatrzenie w świat ideałów sprawia, że ci niepoprawni romantycy, często chimeryczni, buntowniczy i roztargnieni, są trudni do zrozumienia dla osób stąpających mocno po ziemi, takich jak na przykład Czwórka. Jednak z chwilą, gdy Dziewiątka zyska pewność, że to, co robi, naprawdę jest ludziom potrzebne i służy "wyższym celom", potrafi doskonale zorganizować sobie czas, opanować chaos emocjonalny, by podporządkować wszystko ich realizacji. Obserwując ją, trudno wówczas oprzeć się spostrzeżeniu, że przyszła na świat najwidoczniej po to, by wypełnić jakieś podyktowane jej przez boskie siły posłannictwo.

Liczby karmiczne:
3
Problemy z wyrażaniem własnych uczuć, blokady i kompleksy. Nietowarzyskość i agresywność. Schematyczność myślenia, brak wyobraźni, inwencji. Ponuractwo, szarość, smutki. Zagłuszanie gadulstwem wewnętrznej pustki. Osoba powinna podjąć poważny wysiłek, może nawet przy pomocy terapeuty, nad zmianą stosunku do świata i samej siebie, nad dostrzeżeniem dobrych stron rzeczywistości, budowaniem wiary we własny potencjał twórczy poprzez określone działania w tym kierunku (rysunek, warsztaty plastyczne, próby literackie i inne,0).
4
Niechęć do wysiłku, bałaganiarstwo myślowe i w życiu, ustawiczne roztargnienie, chaos. Niecierpliwość, ciągłe frustracje, stany lękowe. Brak odpowiedzialności za własne postępowanie. Wyolbrzymianie przeszkód i roli niekorzystnych okoliczności zewnętrznych. Inercja. Osoba ta musi pracować solidnie nad wydobyciem się z tych stanów i wzięciem się w garść - zdecydować się na świadomy wysiłek w tym kierunku. Nie może to być jednak słomiany ogień, lecz systematyczne pokonywanie etapów drogi naprawy.
7
Zobojętnienie na wartości wyższe, na rozwój intelektualny i duchowy. Osoba taka grzęźnie w konsumpcyjnym stylu życia, w karierowiczostwie, wyżywa się w dążeniu do luksusu i posiadaniu pieniędzy. Nie potrafi korzystać z potencjału swojej intuicji. Nie interesuje jej religia ani sztuka. Sprawia wrażenie kogoś, kto zasypał swoje źródło. Osoba taka powinna włożyć wielki wkład pracy nad wydobyciem z siebie ludzkiego ciepła, szlachetności, wielkoduszności, otworzyć się na duchowe bogactwo, bez którego stanie się własną karykaturą.
8
Pazerność na pieniądze, władzę, zaszczyty. Brak zasad etycznych. Nieodpowiedzialność, rozrzutność. Wewnętrzne rozterki, lęki, wahania nie pozwalają na rozwój duchowy, potęgują nieobliczalność osoby. Chaos w interesach, podatność na korupcję. Osoba powinna przystąpić bezzwłocznie do walki ze złem, które w sobie wyhodowała, odnaleźć swoje liczne zalety i talenty, a przede wszystkim - swoje oblicze duchowe i moralne.
9
Małostkowość, ograniczenie umysłowe, egoizm, powodowanie się wyłącznie własnym interesem lub co najwyżej interesem najbliższego kręgu osób. Brak wyższych uczuć. Nietolerancja, krytycyzm, plotkarstwo. "Wymawianie" innym w nieskończoność najmniejszej przysługi. Samotność, na którą się uskarża, jest wynikiem tego, że oczekuje od innych wszystkiego, niczego w zamian nie ofiarowując. W wypadku tak perfekcjonistycznej wibracji jedynie życiowy wstrząs i wytężona praca nad wydobyciem swego wspaniałego potencjału energetycznego może podnieść na wyższy poziom duchowy egzystencję tych osób.


No i co ja mam o tym myslec? Szczegolnie jesli chodzi o te liczby karmiczne. Ktos wie o co chodzi? Jestem taka jak w tych karmicznych czy taka jak wyzej?
00:48 / 31.08.2002
link
komentarz (3)
Wlasnie wrocilam ze spotkania z ludzmi z sieci. Biorac pod uwage fakt, ze jestem niesmialy czlowiek to bylo duze przezycie. Jutro napisze wiecej na ten temat.


Wracajac do tekstu ponizej. Znalazlam swoje lekarstwo na toksycznych rodzicow. Mam swoje marzenia, te realne i te zupelnie niesamowite. I mam swoje drobne slabosci ktorym lubie ulegac kiedy mi zle.
Jedna z tych slabosci jest kawa...wlasnie sobie popijam :,0)
Bez kawy zycie nie bylo by takie samo. :,0)
15:27 / 30.08.2002
link
komentarz (2)
DLUGIE, NUDNE, O MOIM ZYCIU Z MAMA.


Prawde mowiac nie wiem co tak naprawde przeszkadza mojej mamie. Czasem mysle, ze to ja jestem jej najwieksza bolaczka.
Od wielu juz lat usiluje mi narzucic sposob zycia inny niz prowadze. Moze nawet nie tyle sposob zycia ile tok myslenia. Nie zawsze jej odmawialam. W koncu jest moja matka i wychodzilam z zalozenia ze chce dla mnie jak najlepiej, jednak po pewnym czasie jej dobre rady sprawialy mi wiecej bolu niz radosci. Od dziecka na miejscu pierwszym byl moj starszy brat. W czasach kiedy wszystko bylo na kartki i ze slodyczy dostepne byly tylko wyroby czekoladopodobne i tak musialam oddawac swoja dzialke bratu, bo "on sie rozwijal".
W towarzystwie moja kochana mamusia lubila robic ze mnie przyglupa, opowiadajac o "moich" pomyslach przygarniecia stada zwierzat. Opowiadala to w taki sposob ze wszyscy jej wspolczuli ze ma uposledzone dziecko. Nie mowie ze nie kocham zwierzakow. Wrecz przeciwnie.Kiedys chcialam nawet konia trzymac w szopie na ogrodku. :,0),0),0) Dziecieca marzenia...Moje zawsze byly wysmiewane. Mialam bujna wyobraznie i lubilam marzyc. Kiedy opowiadalam mojej mamie o swoich marzeniach, slyszalam tekst w stylu: "glupia jestes, zajmij sie nauka a nie glupotami, bierz przyklad z brata"...ehhhh.
Co do ludzi z ktorymi sie zadawalam. Zawsze bylo cos nie tak. Kolegowalam sie z Danka, mowila:" Dlaczego nie kolegujesz sie z Sabina?" po czym nastepowal monolog w ktorym zostawaly wymienione wszystkie domniemane wady Danki i nieprawdopodobne zalety Sabiny. Zaczelam czesciej spotykac sie z Sabina, natychmiast slyszalam: "dlaczego nie kolegujesz sie z Kasia?" i historia sie powtarzala. Tak naprawde moja mama ocenia ludzi po tym co uslyszy od innych i "na oko". Jesli ktos sie jej nie podoba z wygladu, automatycznie odpada.
Moje milosci tez byly surowo oceniane i krytykowane. Ciagle podwazala moj wybor, krytykowala gust. Czasem chcialam opowiedziec jej o tym ze ktos mnie zranil, albo ze jestem szczesliwa, jednak kiedy podejmowalam takie proby slowa mojej matki potrafily doprowadzic mnie do stanu w ktorym czulam ze jestem nic niewartym smieciem, ktory jest powaznie uposledzony i nie nadajacy sie do zycia. Ze jestem plytka i bez wartosci bo mysle o takich rzeczach jak milosc, chlopcy, zabawa. Bedac w szostej klasie jeszcze pytalam: "mamo, moge pojsc do sasiadki(kolezanki,0), moge pojsc na zabawe szkolna, moge pojsc na zbiorke" ale znalam odpowiedz zawsze brzmiala "nie". Kieszonkowego nie mialam nigdy, wszystkie rzeczy jak dlugo sie dalo nosilam po starszym bracie, to tez wygladalam jak chlopak. Do dzis trudno mi ubrac spodniczke i czesto musze poszukac w sobie kobiecych zachowan.
Kiedy skonczylam szkole podstawowa wybralam sie do technikum. To byl wspanialy rok i zarazem bardzo tragiczny...ale nie bede o tym mowic. W efekcie tego roku poznalam czym naprawde jest rodzina. Moja rodzina byli zupelnie obcy ludzie. Okazali mi tyle serca ze do konca zycia sie nie odwdziecze. Wtedy postanowilam ze nikt mnie juz nie zrani. Nauke w technikum przerwalam po roku i za "wstawiennictwem" mojej mamy rozpoczelam nauke w szkole o najgorszej reputacji w miescie.
Za to ze zapisala mnie do tej szkoly bede jej dozgonnie wdzieczna. To najlepsze co moglo mi sie przytrafic. Nie spodziewala sie chyba tego ze zarowno uczniowie tej szkoly jak i nauczyciele osadza mnie inaczej niz ona. Tam poznalam moja najlepsza przyjaciolke. Dopiero od srodka zobaczylam ze Ci ludzie na ktorych opinia spoleczna wieszala psy za przynaleznosc do subkultur, za "ograniczenie" umyslowe sa tak naprawde w eiekszosci naprawde wspanialymi, wrazliwymi i inteligentnymi osobami. Tam i ja nauczylam sie tolerancji i otwartosci. To byly wspaniale trzy lata. Ale moja mama juz nie wiedziala o mnie nic. Juz nie opowiadalam jej nic o swoich uczuciach. Znajomych przedstawialam tylko kiedy to bylo konieczne.
Ciagle jeszcze wysylala mnie na letnie kolonie z zakladu pracy ojca. Mialam zatem 18 lat kiedy po raz ostatni pojechalam na takowe wakacje. Pozniej juz nie zapisywali, pewnie gdyby nie bylo gornej granicy wiekowej nawet teraz by mnie wysylala na kolonie.
Na tych wakacjach poznalam pewnego Slawka. Czlowiek wychowany zupelnie inaczej niz ja, w innym srodowisku, uczacy sie w renomowanym warszawskim liceum, fantastyczny rozmowca...Pisalam z nim dlugasne listy. Ktoregos razu odwiedzil mnie w moim strasznym domu. Zauwazyl jak bylam spieta. Balam sie ze moja kochana mama bedzie mnie przy nim krytykowac i ze on przestanie mnie akceptowac. Bo w koncu "kto zna czlowieka lepiej niz jego matka?". Slawek zrobil na mamie piorunujace wrazenie. Kiedy przyjechal wysoki, przystojny brunet i wreczyl jej wino i kwiaty zaniemowila. Przez dwa nastepne tygodnie nie mogla wyjsc z podziwu. Potem znow slyszalam ze "pewnie sie na mnie poznal i juz ma mnie dosyc". ...
No ale moze nie bede opisywac wszystkich kolejnych zwiazkow. Bo to wygladalo dokladnie tak samo jesli chodzi o moja mame. Ciagle slyszalam ze mam sie wstydzic, ze jestem glupia, wariatka, i do niczego sie nie nadaje. Chyba w to uwierzylam.
To w koncu moja mama. Czesto czuje sie rozdarta wewnetrznie bo kocham ja i nienawidze. I nie umiem tego pogodzic bo tego pogodzic sie nie da.
Kiedy poznalam Oskara, uslyszalam ze to wstyd tak sie spotykac. Mialam 21 lat, Oskar czasem zostawal na noc. Slyszalam o wstydzie i o tym co sasiedzi pomysla... Mialam dosyc. I tak nie wierzylam juz ze spotkam kogos "wlasciwego". Porozmawialismy z Oskarem na osobnosci i doszlismy do wniosku ze wezmiemy slub cywilny. On powiedzial ze mnie nie kocha, ja nie kochalam jego i tez mu o tym powiedzialam. Bylismy przerazliwie samotni. Sadzilismy ze jakos sie ulozy, w koncu rozmawialismi i bylo nam razem dobrze. Wzielismy cywilny. Nie musielismy miec dziecka, ale pomyslalam ze skoro stawiamy sprawe na tyle jasno to jest to dobry moment by miec dziecko wlasnie teraz. (kiedy pomysle o tym jakie wartosci i swiatopoglad wpoila mi rodzina, teraz krew mnie zalewa,0) Zatem majac dwadziescia dwa lata urodzilam zdrowego syna. Wydawalo sie ze wszystko sie uklada. Matka przestala sie wtracac, kiedy bylam w ciazy przychodzila i pomagala mi. W koncu mieszkamy w tym samym domu. Jednak pozniej zaczela przesadzac. Gotowala zieciowi objadki, sprzatala nam w kazdym kacie, wszystko co ja zrobilam bylo krytykowane. Ona poprawiala. Oskar sie wqrzal bo czul sie tak jakby zyl z tesciowa. Ja sie wqrzalam bo nie mialam mozliwosci niczego sie nauczyc. No i posypalo sie. najpierw mowilam Oskarowi zeby znalazl mieszkanie albo zapisal sie na zakladowe, ale nie chcial. Tez mial "dobrych" doradcow, ktorzy mu wmawiali ze "przyzenil sie na dom".
Potem jednak wrocil do kolegow, znow zaczal pic na umor, nie wracal na noc, wyzywal mnie od kurew, wyrzucal ze wyszlam za niego bo nikt mnie nie chcial, az kiedys udezyl. Wtedy juz nawet perswazja mojej upierdliwej mamuski nie pomogla. Juz nie pozwolilam na wiecej. Rozstalismy sie.
Smiac mi sie chcialo kiedy powolywal sie na przysiege malzenska " Swiadom, praw i obowiazkow..." Bo to ja mialam obowiazki a on prawa. :,0),0),0) Dlugo mialam alergie na mezczyzn. bastek swoje pierwsze urodziny swietowal z dziadkami i ze mna. Moja tesciowa tez zaczela dolewac oliwy do ognia ale to osobna historia.
Nie odwiedzala wnuka przez osiem lat. Zjawila sie dopiero w tym roku, bo moje winy zostaly przysloniete innym rodzinnym skandalem. Tak ze na komunie mojego dziecka pojawily sie obydwie babcie.

Pewnie zrobilam wiele bledow, aniolem tez nie jestem i czesto kiedy bylam atakowana "gryzlam" i "kopalam" w samoobronie. Tez bylam nie mila, tez nie przebieralam w slowach kiedy bylam obrzucana blotem. Zaluje tego, bo znizylam sie do poziomu moich przeciwnikow. Staram sie unikac konfrontacji i zbednych dialogow. Ale potrzebuje troche prywatnosci, bo zyje zgodnie z wlasnym sumieniem i nie zycze sobie oceny swoich poczynan. Nie kradne, nie zabijam, nie puszczam sie.
Ale nie pozwole by moje dziecko sluchalo obelg na moj temat. On ma kochac i babcie i dziadka i tate i mnie. On ma kochac nie oceniac, nie zastanawiac sie czy mama jest dziwka i co to znaczy. Mysle, ze jedynym wyjsciem jest zmiana mieszkania. Boje sie ze moj syn juz zbyt wiele doswiadczyl.

Moze to ja jestem zla i nie umiem sie nagiac. Ale jak mam zyc wbrew wlasnym zasadom? Jak mam zyc kiedy nie bede mogla spojrzec w lustro?
Nie wiem co robic, moze nie potrafie tak naprawde zyc i nie nadaje sie do zycia w spoleczenstwie. Nie wiem.
23:20 / 29.08.2002
link
komentarz (2)
Wybaczam, wybaczam, wybaczam, wybaczam....musze to sobie powtarzac bez przerwy.

W momencie kiedy pisalam tekst ponizej, przeszla moja matka i od pytan "dlaczego nie pozawalam spac psu razem ze mna w lozku" (prosze sie nie dziwic, dla mojej mamy zwierzeta sa numer jeden a czlowiek gdzies kolo 20 miejsca dopiero sie plasuje,0)przeszla do krzykow ze ona sobie nie zyczy zebym "sypiala z tym panem"!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
1,2,3,4,5,6,7,8,9,10,...,10,9,8,7,6,5,4,3,2,1,...nie pomaga!!! Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr........
Bo to jej dom i ona moze wlazic mi do mieszkania i mowic kto moze ze mna spac a kto nie, i wogole bo ja jestem chyba ubezwlasnowolniona! I musze sie jej pytac czy moge zrobic remont w lazience w ktorej kafelki nie byly wymieniane 20 lat i omal nie zabily jej kochanego ziecia, kiedy przyszedl odwiedzic syna.

Fakt, polowa domu jest jej. Kupie sobie namiot i pojde mieszkac do lasu! I niech sprobuje mi przyjsc.
Mowie spokojnie: "mamo, nie bede rozmawiac z Toba na temat mojego zycia osobistego ze o sprawach intymnych nie wspomne" Nic. Jak grochem o sciane. Ona jak katarynka swoje.
Ja nie wiem ile wytrzymam z ta kobieta.

Praaaaaaaaaaaaaaacccccccccccccyyyyyyyyyyyyyyyyyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
I znajde choc malutki pokoik, choc po drugiej stronie ulicy, ale juz nie bede pod tym jej szczerozlotym dachem, w jej szczerozlotym domu w ktorym wylicza mi nawet ilosc zuzytego tlenu! (pewnie tez jest szczerozloty i dlatego juz sie dusze!,0)

Dobranoc.
Boze, dlaczego? Zbyt spokojny byl dzisiejszy dzien???
23:02 / 29.08.2002
link
komentarz (1)
Ale mnie nogi bola! Krakow jest piekny. Niezmienny, choc niektore miejsca znikly. :,0) Zniknal "Coroner" i "Harrisa" nie widzialam ale w takim natloku szyldow i kolorowych witryn moglam "Harrisa" przeoczyc. "Louis" jest na szczescie tam gdzie byl. Smok i Wawel tez. :,0) Ale Ci dwaj panowie z ktorymi bylam chyba nie dojzeli jeszcze do zwiedzania Krakowa. Moj Bastek jest inny kiedy jedzie gdzies tylko ze mna. Tata go rozpuszcza i juz jest trudniej go czyms zainteresowac. Zatem, moje drogie dziecko obralo sobie za azymut Smoka i rejony nadwislanskie. Natomiast tatusiowi bylo wszystko jedno i nic specjalnie go nie interesowalo. Smiac mi sie chcialo kiedy grzecznie szedl za mna nie pytajac czy wiem dokad idziemy i jak tam dojsc. Faktem jest ze w Krakowie na Starym Miescie czuje sie bardzo swobodnie. Ja mowie mu , ze pojdziemy przez Planty i nagle zdaje sobie sprawe ze on nie wie gdzie to jest. :,0),0),0),0),0) Moglam spokojnie go zgubic w tym Krakowie. :,0) Idac mowilam im co gdzie sie znajduje i co jest ciekawego w danym miejscu. Bastek nawet sluchal, ale Oskar... Coz, jest jaki jest. Na koniec Sebastian kupil sobie Smoka, Oskar "To i Owo" a ja "Newsweek" i wrocilismy do domu. Prawie nie rozmawialismy. To ja mowilam jak jakis pieprzony przewodnik. Potem poprosilam zeby kupil Bastkowi frytki. To sie nazywa rozmowa z mezem, no nie?
Bo on jeszcze jest moim mezem. Alez ja niemoralna jestem...;P. :,0),0),0),0) Ale ze mna jak w piosence :

"(...,0)
I'm a sinner, I'm a saint
I do not feel ashamed (...,0)"

"Oh, I am what I am
I'll do what I want" (to juz z innej,0)

Lubie moje zycie choc nie jest slodkie. Lubie moje pomylki, bo wnosza w moje zycie pewien ...odcien. Lubie moje zwariowane pomysly. Lubie ludzi choc czasem sa podli. Wybaczam wszystkim i znow jestem naiwna jak dziecko. Nie ucze sie na bledach wiec ludzie mnie rania. Ale nie bede budowac wokol siebie tej szczelnej bariery, ktora odrzucilam kiedy Marek pojawil sie na dobre w moim zyciu. Juz zawsze bede robila to co uwazam za sluszne. Niczego wbrew sobie. Juz nigdy!
"Zawsze", "nigdy"- mocne slowa.

Tylko nie umiem powiedziec "Kocham Cie" innej osobie niz moj syn. Moze nie umiem kochac? Bastka Kocham ale to przeciez zupelnie inna milosc. Ta jest najlepsza i najwiecej kosztuje. Boze, ile strachu ile lez juz jest za mna. A ile jeszcze przedemna? Byc moze kiedys uslysze "nienawidze Cie mamo", moze uslysze gorsze jeszcze slowa ale to nie wazne. Nic nie jest wazne kiedy jest dziecko.



10:05 / 29.08.2002
link
komentarz (3)
Dzis jade z moim Bastkiem do Krakowa. Jego ojciec tez jedzie...nie wiem o czym bede z nim rozmawiac, ale to nic. bede podziwiac uroki Krakowa i konwersacje ogranicze do minimum. Marek pojechal sobie na delegacje i nie bedzie go co najmniej do srody. Strasznie ucieszony byl perspektywa tego wyjazdu. Wole nie myslec co sie za tym kryje. Zazdrosna jestem i jeszcze cos glupiego wpadnie mi do glowy. ;,0)
Nie wiem dlaczego akurat on. Jest tylu lepszych facetow. Z reszta facet wcale nie jest mi do zycia potrzebny. Mam tylu kumpli ze naprawde nie odczula bym braku mezczyzny w domu. Zawsze jakis sie znajdzie podczas kataklizmow typu odpadajace kafelki czy cieknacy kran. A ja sie uparlam na tego gowniarza...tak tak bo on ma dopiero( DOPIERO ,0) 26 lat, w dodatku dopiero w pazdzierniku skonczy. :,0),0),0) Jestem 5 latek starsza od niego. Ciekawe czy on tez czasem o tym mysli. Ja jakos tej roznicy nie czuje, jednak znajomi maja tego swiadomosc. Jego matka chyba tez. No chyba ze nie wie. Wczoraj dala nam grzybki na kolacje. :,0) Wlasnego syna chyba nie otruje? ;,0),0) Zjedlismy je dzis na sniadanko, bo wczoraj juz pozno bylo i poszlismy spac.
Dobra, Oskar przyszedl. Pakujemy sie i do Krakowa.
16:31 / 28.08.2002
link
komentarz (6)
Dzisiaj robie zeberka w kapuscie. :,0)
09:16 / 27.08.2002
link
komentarz (4)
Zdalam kolejny egzamin. Jeszcze dwa przedemna i matura. Napisalam pisemna prace ktora znow przykula uwage pani profesor.
Zdalam zatem dwa egzaminy za jednym razem. Normalnie musialabym zdawac jeszcze dzisiaj drugi. Tuz po egzaminie zadzwonil Marek, ktory o dziwo wyrwal sie z pracy o "normalnej" porze. Pojawil sie zatem bardzo szybciutko i poszlismy uczcic rozpoczecie kolejnego, piatego juz semestru. Siedzac w piwnym ogrodku nagle powiedzial, ze wyrozniam sie na tle grupy. Odstaje od niej bo mam inny sposob wyrazania mysli. Bo mam to "moje pisanie w afekcie". Powiedzial to w taki sposob, ze nagle poczulam sie jak ktos zupelnie wyjatkowy. Jakbym nagle odkryla w sobie cos naprawde szczegolnego. Poczulam jak wypelnia mnie swiatlo. To niebywale co moze zrobic kilka cieplych slow uznania.
:,0),0)
03:40 / 24.08.2002
link
komentarz (0)
" Gdy masz duzo czasu, zdazysz zobaczyc
jak to co kochasz umiera"



nie wiem czyje.
02:50 / 24.08.2002
link
komentarz (3)
Dzis znow czuje sie okropnie sama. Ale to nic. Zdalam sobie sprawe ze, nie mam w sobie tej zyciowej pasji, ktora nadaje zyciu sens i napedza nas do dzialania. Nie znalazlam. Poprostu. Zabraklo mi wsparcia w momentach zwatpienia wiec doszlam do wniosku ze sie nie nadaje i odpuscilam. No bo co moglabym robic? Nie wiem czemu moglabym sie poswiecic i realizowac sie w tym przez nastepna czesc mojego zycia.
Tak, w dodatku zeby znalezc usprawiedliwienie dla wlasnej biernosci, wmowilam sobie ze to wina mojej rodzinki, ktorej nigdy nie bylo przy mnie. Ktora nie wspierala i nie motywowala. No faktycznie, jakos nigdy ich nie bylo, a jesli juz sie pojawiali to tylko po to by mnie krytykowac. Przeciez mialam takie mozliwosci...nikt nie kontrolowal moich dzialan, moglam robic co chcialam i realizowac sie na tak wielu polach...tym czasem ja pozwolilam by to zycie poprostu przecieklo mi przez palce.
Najpierw uzalalam sie nad soba z powodu nieszczesliwej milosci...Po smierci ukochanego wmowilam sobie ze juz nigdy i nikt. Bo to Byl ten jedyny, idealny. Wpedzilam sie w depresje rozmyslajac nad niesprawiedliwoscia losu. I znow sama musialam z tego wyjsc.
Nie wiem co mnie powstrzymalo wtedy przed zakonczeniem tego zywota.
No ale nie wazne...fakt ze zwiazki mego zycia to kompletne niewypaly. Potem praca. Tam gdzie bylo mi dobrze i relacje z ludzmi byly naprawde wspaniale zawsze cso sie psulo i szybko sprawa sie konczyla. Z regoly firma poprostu upadala. Ostatnia praca pelnoetatowa trafila mi sie w 2000 roku, szef byl ludzki (zbyt ludzki,0), wspolpracownicy otwarci i prawie zyczliwi (oczywiscie trzeba bylo uwazac co sie przy kim mowi ale to normalne ,0). No i skonczylo sie bo firma miala dlugi i trzeba bylo pozwalniac ludzi z najkrotszym stazem.
Robilam juz tak wiele roznych rzeczy... W poszukiwaniu pracy otarlam sie o najrozniejsze branze. Z wyksztalcenia jestem mechanikiem precyzyjnym (kobieta po zawodowce-niektorzy mowia ze to widac, hmmm...ciekawe,0),pracowalam juz jako sprzedawca, akwizytor, specjalista od marketingu i reklamy, znow sprzedawca, hostessa, prezenter radiowy, pakowaczka, sprzataczka, pomoc ksiegowej, barmanka, geodeta, ankieterka, sekretarka (to sie nazywalo-pracownik biurowy,0) a teraz jestem bez pracy i juz nie wiem kim jeszcze bede.
Mowia ze przekwalifikowywanie jest dobre, ale ja nie wiem co chce tak naprawde robic. Poniewaz kazda z tych prac miala w sobie cos ciekawego. Kazda czegos mnie nauczyla. Tak, tak nawet sprzataczka mnie czegos nauczyla. I co ja mam teraz z soba zrobic? Depresja spowodowana brakiem pracy poglebia sie...przepasc miedzy mna a potencjalnym pracodawca rosnie.
Byc moze i na to znajde sposob, ale zycie jest zbyt krotkie. Co zrobie kiedy zabraknie mi go i nie zrealizuje sie naprawde? Co ze mna bedzie jesli nie odnajde tej zyciowej pasji? Jesli bede sie odbijac jak pileczka, od zawodu do zawodu, od firmy do firmy...Juz nie jestem pierwszej mlodosci. Pracodawcy maja coraz wyzsze wymagania. A mnie ciagle rzucaja klody pod nogi. Niedlugo byc moze zrobie ten papierek ktory pozwoli mi ...poszukiwac dalej (mam na mysli swiadectwo dojzalosci,0). Dlaczego teraz? Moze dopiero teraz dojzalam? ;,0) Odchowalam dziecko (prawie,0), wyzwolilam sie z trudnego zwiazku (prawie,0)- to nic ze wpakowalam sie w inny, tez trudny ;,0)
Sama zebralam sie znow do kupy i postanowilam ze bede sie rozwijac...Choc niektorzy twierdza ze i tak mi to nie pomoze bo jestem za glupia.

Do czego zmierzam? Ano do tego ze jestem na tyle plytka, iz potrzebuje do zycia kogos kto bedzie mnie popychal do przodu kiedy bede miala ochote znow sie wycofac. Ale zeby zasluzyc na kogos, kto zechce ze mna byc cale zycie trzeba miec osobowosc. Skoro jestem plytka i powierzchowna, nie mam szans na otrzymanie tego daru. W zwiazku z tym rozmieniam sie na drobne i wmawiam sobie ze facet ktory mnie zechcial jest tym moim wymarzonym. Ze kocham kogos kto chce tylko fizycznej strony mojej osoby (w dodatku najchetniej przykryl by mi glowe kocem w trakcie,0). Spotkalam juz przeroznych mezczyzn...
Nie, nie...Nie Marek. O Marku nic nie wiem choc jestem z nim (a raczej jestem przy nim, bo jego wklad w ten zwiazek obecnie jest rowny 2 w skali 1-10,0)okolo poltorej roku. Nic o nim nie wiem i staram sie jak glupia czegos o nim dowiedziec. Strasznie juz mi odbilo poniewaz nawet wstaje bladym switem zeby mu sniadanka robic. A czasem wstaje o naprawde nieprzyzwoitej porze (3:30,0). Nawet wlasnemu mezowi nie robilam sniadan przed praca! I po co to wszystko? Najgorsze jest to ze...sprawia mi to przyjemnosc.
Niestety poza nim nie mam juz prawie zadnego zycia towarzyskiego. I tu prawdziwym blogoslawienstwem stal sie net. Gdyby nie siec zdziczala bym w tym domu.
Ale net nie zalatwi wszystkich spraw...
Potrzebuje pracy.
Potrzebuje odpowiedzi.
Potrzebuje odwagi zeby zmienic to monotonne uciekajace przez palce zycie.
Potrzebuje sily i...nowej siebie.

Od czego zaczac? tak, wiem...
02:34 / 21.08.2002
link
komentarz (5)
No faktycznie sie rozpisalam. :,0)
Ale troche sie nazbieralo a ja znow piszac w "afekcie"
nie panowalam nad tym.

Wlasciwie powinnam byla napisac o jeszcze jednej sprawie.
Wieczor kawalerski Arka. Jeszcze sie coprawda nie odbyl, ale ja znam slabosc mojego Marka do plci pieknej. I nie wiem jak sie do tego odniesc. Nie wiem czy jest sens bysmy byli razem skoro nie potrafie mu zaufac.
Swieta sie odezwala... ;/
Niewiem, niewiem, niewiem ...A jesli i on wymieni mnie na jakas inna tak jak Tomasz? Po co mam wierzyc ze bedzie ze mna juz zawsze? Moze lepiej traktowac go jak...dluzsza wakacyjna milosc?
Narazie powtarzem sobie slowa piosenki :"o mnie sie nie martw, o mnie sie nie martw, ja sobie rade dam. Jestes to jestes a jak Cie nie ma to tez nie wielki kram..." W sumie...Jacek zaprosi mnie do teatru, Wojtek na ...kolacje w Zakopanem, Michal do kina, Krzys na kawe, Jeroen do Dublina, a Maciek...;,0),0)

Jeroen...kurcze, mam nadzieje ze to zdjecie, ktore widzialam jest aktualne i to on na nim jest ...bo az mi sie spodobal. ;,0),0) Do tego mieszka w Irlandii.I jakis taki bardzo dopasowany do mnie intelektualnie. Qrcze, gdzies tu jest haczyk. Narazie podtrzymuje korespondencje. :,0)

A Marek? Boje sie powaznie go traktowac. Po tym wszystkim co za nami...poprostu sie boje. I nie wiem do czego jest zdolny bezemnie. Jest tyle pieknych kobiet, ktore pojda z nim bez zobowiazan. A on nie odmowi bo i po co? Mnie przeciez niczego nie obiecywal. Hmmm...a myslalam ze nie jestem pamietliwa.
Mysl, ze moze pojsc z inna boli. Nikt nigdy mnie nie zdradzil. Wiem to. Daje glowe za to. Nikt na kim mi w tym momencie zalezalo. Ci na ktorych mi nie zalezalo mogli robic co sie im podobalo. Bylam pewna siebie osoba a teraz? Jestem klebkiem nerwow kiedy on sie nie odzywa. Albo kiedy widze te nicki panienek na necie w jego tlenie.
Nie chce go kontrolowac. To ponizej mojej godnosci. Ale obawa ze jest sie oszukiwana, bardzo gleboko tkwi i uwiera jak drzazga pod paznokciem. (auuua,0)
Pewnie dlatego pozwalam sobie rowniez na drobny flircik sieciowy. Na realny nie mam czasu. Musialabym wyjsc z domu i zrezygnowac z sieci na pare godzin. ;,0),0),0),0)
Szkoda ze z ta praca tak kiepsko. Niby miala byc a jednak mnie odstawili. Nigdzie mnie nie chca. Chyba faktycznie beznadzieja totalna jestem. Niczego soba nie prezentuje, sama tez sie nie prezentuje wiec wszyscy mnie olewaja. Brakuje papierkow z ukonczonych szkolek zeby znalezc prace. Jesli przezyje ten rok moze bedzie ciut lepiej, ale nie bedzie mozna na tym poprzestac.
Nie, nie zaluje ze zdecydowalam sie na dziecko w wieku 22 lat. To chyba najlepszy moment. Troche mi zal ze powierzylam wtedy swoj los innym. Ze zaufalam i pozwolilam na to by ktos inny dbal o moj byt. Bo jak sie okazalo, dbal o byt wlasny a moj byl na szarym koncu. Teraz za to bez zbednych wyrzutow sumienia biore dodatkowe pieniazki. to dzieki niemu mialam przerwe w zyciorysie po ktorej jak dotad nie udalo mi sie stanac na nogi.
Teraz marne szanse zebym znalazla inna prace niz sprzataczka czy "osobista sekretarka". Zbyt duza przerwa w pracy i braki w wyksztalceniu. O wieku i prezencji juz nie wspomne.
Hmmm...jako "osobista sekretarka" musialabym robic "kariere" natychmiast, czas nie jest zbyt laskawy. Potem nawet po ciemku nikt mnie nie zechce. ;,0)

No i od wieczoru kawalerskiego doszlismy do sponsoringu...wszystko w temacie.
Puscic go bez slowa czy wyrazic swoje obawy? A moze zafundowac Basce panienski? Ale ona nie z tych co by spedzila wieczor na flirtach i szalenstwach...pozatym jest w blogoslawionym stanie. Pozostaje mi wieczor w domu z glowa pelna mysli czy juz to robi z jakas callgirl.
*************************************************

Cos mnie gadulstwo znow dzis dopadlo...
01:53 / 21.08.2002
link
komentarz (2)



WILK

Czuwa nad Tobą duch WILKA...

Jesteś odważny, dumny i mądry.
Nie za bardzo lubisz sie bić chyba, że w obronie kogoś.
Kochasz wolność i uwielbiasz naturę.
Jesteś takze bardzo towarzyski chociaż samemu tez potrafisz sobie poradzić.
Kim jest twój duchowy przewodnik?

Quiz by Lupus



To znalazlam u zielonookiej :,0)
00:47 / 21.08.2002
link
komentarz (3)
Znowu jestem. Troche sie wydazylo odkad ostatni raz pisalam. Zaczne od tego ze kociaczki mojej Majsi maja juz ponad miesiac i powaznie daja sie we znaki. Mam tak nieziemsko podrapane nogi i rece ze strach sie pokazac ludziom na oczy. Do tego te male potwory tak sie dzis rano ganialy ze w przyplywie euforii przelecialy mi po twarzy kiedy spalam. Efektem czego jest sliczna drapana szrama na moim lewym policzku. Mam nadzieje ze sie szybko zgoi bo 07 wrzesnia wybieramy sie z Markiem na slub. Dobrze ze sukienke mam do ziemi, nie bedzie widac tych podrapanych nog. Nie sadze zeby moje kociaczki wyrosly z tego do 07.09. a uwielbiaja "polowanie na przechodniow". Coz, ubaw jest z nimi jak nigdy. Najpierw wykopaly psa z jego legowiska, gdyz bardziej im sie spodobalo. Potem probowaly tego samego ze mna i lozkiem ale ten numer im nie przeszedl wiec teraz okupuja biurko od komputera. A raczej "pod biurkiem", a co za tym idzie kazdy kto usiadzie przy komputerze jest narazony na nieustanne ataki na konczyny dolne.

Kolejna sprawa to ta, ze bo burzliwym okresie erotycznych uniesien Magdaleny i Sebola nastal czas na ujawnianie prawdziwego oblicza tej, jak sie dotad nam wszystkim wydawalo, uroczej kobietki. Moze nie powinnam jej oceniac? Nikt w koncu takiego prawa mi nie daje. Nie moge sie jednak oprzec nasuwajacym sie wnioskom, ktorymi pragne sie podzielic. Czy ktokolwiek, badz cokolwiek tlumaczy wredne zachowanie wzgledem osoby, co do ktorej uzywamy okreslen : "wazna, bliska, wyjatkowa"? A takze mowimy wszystkim dookola jak nam z tym kims dobrze i jak to swietnie sie rozumiemy, a z drugiej strony robimy cala mase rzeczy, ktore ta osobe rania? Czy mozna mowic rzeczy w stylu "uprzedzalam Cie ze bede nie do wytrzymania"? Co to kurna wogole za tlumaczenie?
Bo ona przechodzi trudny etap w zyciu. Bo ona sie rozwodzi. Bo ona ma problemy. Bo nikt nie ma pojecia o tym co ona przechodzi.
Nie zycze jej zeby bylo jej dane naprawde doswiadczyc od zycia.
Zawsze kiedy o niej mysle zalewa mnie krew, bo sama nadstawialam dla niej glowe a ona sie wszystkim wypiela... Ciekawe kto bedzie kolejnym wykorzystanym przez Magdalene naiwniakiem? Pomieszkala u Sebola, za nic nie placila, potem mu nawet dawac nie chciala, a kiedy sie wysuszylo w lodowce wziela tyleczek i poszla sobie szukac kolejnego naiwnego fjuta.
Nie wiem jak przezyje z nia konfrontacje na kolejnym semestrze. Moze nie wytrzymac i powiem jej pare nieprzyjemnych rzeczy... Stracilam do niej wszelki szacunek. I przepraszam ze to mowie ale to pieprzona gowniara jest. Powinna pozadnie w dupe dostac od zycia i tyle. Ale juz koniec z tym. Sebol znow zaczyna gadki ze ma dosyc zycia. A ku...zwa czy ja mam slodko? Oplywam w dostatek, mam szczesliwa kurna rodzinke i kochajacego meza, niczego mi nie potrzeba. Jestem w pelni spelniona kuzwa jego mac! Praca daje mi od chu...satysfakcji i szmalu mam jak lodu. Mieszkam w willi i zyje mi sie kuzwa tak slodko ze zygac sie chce!!!! CUD MIOD!!! Ale ja kuzwa nie narzekam, no moze czasem,...troche. Bo ilez mozna w sobie trzymac. Tak jak teraz, mam tego kuzwa dosyc wiec wyrzucam to wszystko z siebie. Przepraszam tych ktorzy mnie znaja ale to co czytaja rzutuje na mnie zupelnie inne swiatlo. Ja tez moge stracic panowanie no nie? Jestem tylko pieprzonym czlowiekiem. Jak facet przyprawi babie rogi tlumaczy sie ze jest tylko czlowiekiem i nie mogl sie oprzec wiec ja kuzwa tez sie nie moge oprzec choc podobno czlowiekiem nie jestem tylko baba.

Kolejna sprawa, spielam sie z Tomaszem. No bo kuzwa jak facet leje laske po pysku i to przed calym towarzystwem to juz mnie ruszylo! Fakt ze pijana juz bylam jak wor. Powiedzialam mu zatem, ze nie podoba mi sie to. Zapytalam jak moze tak ranic wszystkie kobiety z ktorymi jest? A ten zaraz zinterpretowal to po swojemu, ze pije do tego iz po czterech albo i wiecej latach bycia z Dorota ja mu wypominam ze sobie przygruchal inna i tamta wykopal. A co mnie to obchodzi? Jego zycie. Niech zmienia panienki co pietnascie minut jesli tak lubi. Mnie chodzilo o ich traktowanie! W zamian uslyszalam ze jestem "daun" (sorry ale nie wiem jak sie to pisze bo nie wiem co on tak do konca mial na mysli,0) i ze lepiej sie napic niz znizyc do mojego poziomu, i ze myslal ze jestem inna a jestem debilka (czy cos w tym stylu,0). A na miejscu tej jego nowej Anki tak bym go w dupe kopnela ze by mu jaja nosem wyszly. Macho pierniczony, kuzwa. Ale mniejsza o to, najlepsze jest to, ze...moj Marek i owszem zareagowal ale krew mnie zalala wiec nie wiem czy probowal uciszyc mnie czy jego. Wqrwilam sie i bylabym pieszo do domu szla ponad 27 km gdyby mnie Marek lagodnie nie powstrzymal. A Tomaszowi chu...w dupe. Nie tesknie za szowinistycznymi swiniami.
Sek w tym ze to kuzyn Marka...

Ehhhh....ulzylo mi.
Uprzedzam ze ten wpis to seria limitowana, tylko pare dni bedzie ogolno dostepny. Ponapawam sie faktem ze wyrzucilam to z siebie publicznie, choc moze to nic chwalebnego. Potem pousuwam bluzgi. (choc chyba ocenzurowane,0).

Nio. Aha, zapomnialabym dodac, ze niedawno bo dwa ni temu, przyszly maz Baski tez sie pieknie zachowal. Ja nie wiem co tym facetom odpierdala. Baska jest w ciazy i chociazby z tego powodu powinien byc wyrozumialy. No ale jak facet moze byc wyrozumialy, kiedy nigdy w ciazy nie byl i nie ma bladego pojecia jak to jest? A ona przeciez nie chciala niczego wielkiego. Chciala zeby wysiadl z samochodu i sie z nia pozegnal. A on jak ten kogut "NIE" najezyl sie ze rozpieszczona, glupoty wymysla i wogole. Mial szczescie ze nie bylam pijana bo tez bym mu cos powiedziala. Jednak nauczona doswiadczeniem, nie powiedzialam ani slowa, co nie uszlo uwadze zainteresowanego. Stwierdzil ze moje milczenie jest bardzo wymowne i ze solidaryzuje sie z Baska. (Faceci sa poje..., ;,0) ,0) Moze Marek ma racje mowiac "po co ma teraz udawac ze jest inaczej a dopiero po slubie pokazywac jak jest naprawde?". Moze, ale ja bym wolala sama dziecko wychowac niz znoscic takiego...samca. Ona zarabia na nich oboje a on ma ja w glebokim poszanowaniu...
Baby baby, ale Wy glupie jestescie. Jestescie inteligentne, ladne, swietnie zorganizowane, a pozwalacie sobie ublizac takim... neandertalczykom. (Nie ublizajac ludom pierwotnym- mieli jakias moralnosc, wynikajaca z potrzeby przetrwania ale jednak. Nie tak jak teraz,0)I vice versa, niektorzy naprawde wartosciowi mezczyzni, pozwalaja sobie wlazic na glowe durnym panienkom, ktore nimi gardza, wykorzystuja i traktuja przedmiotowo.

Coz, to chyba juz wszystko. O sobie pisac nie bede bo znow zapesze, a narazie jest lepiej niz sie spodziewalam.

Dziekuje i dobranoc Panstwu.

:,0),0)
14:20 / 08.08.2002
link
komentarz (4)
Hmmm...Dlaczego wszyscy fajni faceci sa juz albo zonaci albo zarezerwowani?


Dziekuje Ci Macku za wszystko, nawet nie wiesz ile znaczy dla mnie to ze jestes. :,0)
00:50 / 08.08.2002
link
komentarz (2)
Powiem krotko: moje zycie jest gowno warte.

Jestem do niczego! Ciagle mi to powtarzaja w tym domu.
Do bani ze mnie kobieta, do niczego zona, matka ze mnie tez wyrodna (podobno,0). Czlowiekiem tez dobrym nie jestem bo za duzo we mnie zla i pogardy, no i niczego nie robie dla ludzkosci. Kochanka tez ostatnio ze mnie do bani, bo jakos sie w lozku nie wysilam, on odwala cala prawie robote...
A juz najgorszy ze mnie przyjaciel...:((
Moja Beti 02.08 miala urodzinki, a ja nawet kartki nie wyslalam...pewnie juz nie mam najlepszej przyjaciolki, zawsze robie jej jakis numer...
Ale ona ma tak poukladane zycie ze az plakac mi sie chce. Nie niczego jej nie zazdroszcze, ale kiedy na nich patrze to moje rozpieprzone zycie wydaje sie byc jeszcze bardziej rozpieprzone. A ja nie mam wtedy ochoty wracac do siebie. Co ja mowie? Nie ma takiego miejsca w ktorym czulabym sie u siebie...
Dopiero we wlasnym grobie bede u siebie!

ehhh...
19:55 / 28.07.2002
link
komentarz (0)
Przez ostatni tydzien zmagalam sie z awaria sieci. Odcieta od swiata umieralam z braku zajecia. Pracowac tez nie moglam no bo jak skoro net mi do tego potrzebny? Cholera na taka ewentualnosc powinnam zaopatrzyc sie w modem, ale to wyrzucanie pieniedzy. Mam nadzieje ze admini juz naprawili i skoncza sie moje klopoty wreszcie.
Aha, informacja z ostatniej chwili: Wrocil Racia. Nawet nie wiecie jak sie ciesze! Boze ale ja sie za nim stesknilam...ehhhh, dobrze ze wrocil i ...ciagle mnie pamieta. :,0)
20:59 / 15.07.2002
link
komentarz (0)
For My Love...

Maanam: "Smycz"

Co mnie trzyma przy życiu,co mnie trzyma przy Tobie?
Każe wstawać codziennie,choć zmęczona nie mogę?
Co mnie zmusza do śmiechu, chociaż smutek mam w sobie?
Co mnie trzyma przy życiu, co mnie trzyma przy Tobie?

Smycz, odpowiedź jest prosta
Smycz, pułapka radosna
Smycz, raz lepiej, raz gorzej
Smycz, do nogi przy nodze...

Szczekam, to racja bytu
Służę, bo tak jest ładnie
Milczę, kiedy mi każesz
Leżę pod Twym rozkazem
Czekam, patrze Ci w oczy
I czekam, koło się toczy...

I czekam, warczę zajadle...
Wściekłość, skacze do gardła...

Smycz, odpowiedź jest prosta
Smycz, pułapka radosna
Smycz, raz lepiej, raz gorzej
Smycz, do nogi, przy nodze...



Zdrada

Zdrada zdrada
Podstępne zimne oczy gada
Zdrada zdrada
Czai się snuje wślizguje wkrada

Wpisano zdradę w pocałunek
W czułe spojrzenia w szlachetny trunek
Przypływa w nocy jak zimna woda
Dla zdrady żadnej chwili nie szkoda

Zdrada Zdrada Zdrada
Podstępne zimne oczy gada
Zdrada Zdrada Zdrada

Jesteśmy sami zupełnie sami
Zdradzone żony mężowie dzieci
Zdradzone wszystkie ideały
Białe jest czarne czarne jest białe

Pionowo równo sztywno bez łez
An face i profil baczność i spocznij
Wszystko dokładnie już ułożone
Dłonie przy udach przy udach dłonie

Zdrada Zdrada Zdrada
Podstępne zimne oczy gada
Zdrada Zdrada Zdrada

Nie wiem już nawet kto kogo zdradza
Czy zdradzam ja czy ktoś mnie zdradza
Niepewność straszna zatruwa mi życie
Byle nie widzieć byle nie słyszeć

Wpisano zdradę w pocałunek
W czułe spojrzenia w szlachetny trunek
Przypływa w nocy jak zimna woda
Dla zdrady żadnej chwili nie szkoda

Zdrada Zdrada Zdrada
Podstępne zimne oczy gada
Zdrada Zdrada Zdrada
18:11 / 15.07.2002
link
komentarz (0)
Nie moge chyba byc glupsza niz jestem. Mam taka nadzieje...
Jestem beznadziejna idiotka...zakochana w czlowieku o ktorym nie warto wspominac nawet bo on sam jest tak niepoukladany emocjonalnie, ze az strach.

Ale juz mniejsza o niego...
Jak mam odzyskac wiare w siebie skoro trafiam na emocjonalnych popaprancow?
Kiedy ja w koncu dorosne?
Co mam zrobic by sie w tym wszystkom odnalezc?
Poderwac sobie innego faceta? Przeciez nie o to chodzi. Nie problem znalezc faceta do lozka w spoleczenstwie tak niemoralnym jak nasze.
Podczas glupiego poszukiwania pracy mialam okazje przekonac sie o tym. Latwiej zostac dobrze platna prywatna dziwka niz sprzataczka.

Nie sztuka zatem znalezc kolejnego kochanka...Juz mnie to z reszta nie bawi.

Jak zatem mam podniesc swoja samoocene? Jak uwierzyc ze jestem wiecej warta niz...wszystkie INNE?


Była dla niego laleczką,
zabawką liryczną przed snem.
On zaś był jej potrzebą serdeczną -
królewiczem, paniczem i lwem.
Dał jej szminkę, puder, tusz.
Dał jej może tysiąc róż,
ale serca swego - cóż,
serca nie dał, pewno nie miał.
A gdy nocny ptak oniemiał,
rwał do tańca przez dancingu złoty kurz.

To nasze ostatnie bolero,
wierne tobie i mnie.
To nasze ostatnie bolero
z kroplą dżinu na dnie.

Może jutro dopiero
poznasz nędzę tych słów,
ale dzisiaj mnie porwij,
dzisiaj upij mnie znów.
Dzisiaj tul mnie tak,
żeby tchu nam było brak,
żeby serca czarny wrak
w białej niszy
nagłej ciszy
szeptał tak :

To nasze ostatnie bolero,
wierne tobie i mnie.
To nasze ostatnie bolero
z kroplą dżinu na dnie.

Była dla niego laleczką,
dla drugiego, trzeciego - kto wie ?
Potem skryło ją małe miasteczko,
pogrążone w roztopach i mgle.
On miał wszystko to, co chciał :
sławę, złoto, piękno ciał,
życia krusz garściami brał.
A gdy z wiru wtem się zbudził
- już nie było tamtych ludzi,
których kochał, których zwodził,
których znał.

To nasze ostatnie bolero,
wierne tobie i mnie.
To nasze ostatnie bolero
z kroplą dżinu na dnie.

Jutro już tyralierą
znikną chłopcy we mgle,
ale dzisiaj zatańczmy
jak upiory we śnie.
Niech zatańczy z nami w takt
minionego świata wrak.
W białej niszy
nagłej ciszy
mignie frak.

To nasze ostatnie bolero,
wierne tobie i mnie.
To nasze ostatnie bolero,
z kroplą dżinu na dnie.

/A.Osiecka/
16:14 / 15.07.2002
link
komentarz (2)
Wpuscilabym do siebie...innego ducha. Takiego ktory by zyl inaczej niz ja. Takiego ktory bylby lepszy niz ja...Zamienilabym sie chetnie...
Odstapie swoje Cialo takiej duszy ktora bedzie umiala zrobic z mojego zycia jakis pozytek.
Niech tworzy, niech pracuje, niech mysli, niech bedzie lepsza odemnie.
Ja nie potrafie wykozystac danej mi szansy...

***********************************************

jak go rzucic, jak zostawic, jak odejsc, jak odwrocic sie na piecie i nie spojzec za siebie..., jak nie sluchac jego glosu, jak nie widziec jego oczu, jak przestac oddychac, jak zabic siebie...?

***********************************************

Dlaczego on to robi?
Prze niego znienawidze wszyskie dziewczyny ktore dotad lubilam. W kazdej bede widziala zagrozenie...kazda bedzie jak...najgorszy wrog ktory tylko czeka na moje niedopatrzenie...
INNE.. Tak, ciagle sa jakies inne...ta jest fantastyczna ta wybitnie utalentowana, ta taka sliczna, ta wyjatkowa, ta slodka, mila, ...
a gdzie ja jestem?
Gdzie jest dla mnie miejsce? Posrod ulicznych dziwek?
I tak na nie zwraca wiecej uwagi niz na mnie...
Czuje sie tak jakby mnie nie bylo...
Dmuchana lala z ktorej spuszcza sie powietrze po uzyciu...
15:15 / 15.07.2002
link
komentarz (0)
Wista wio latwo powiedziec...
Gorzej z realizacja...
Ale bedzie dobrze.
Zawsze wszystko sie jakos uklada...
Umarlam juz emocjonalnie...targaja mna jeszcze tylko agonalne drgawki...ale i to minie.
Powinnam gdzies wyjechac...narazie na dzien lub dwa.
Az nie zakonczy sie ten caly mlyn remontowy.

Ja nie chcę spać,
ja nie chcę umierać,
chcę tylko wędrować
po pastwiskach nieba,
białozielone obłoki zbierać,
niczego więcej mi nie potrzeba.

Bo chociaż nie ma
tam brzegu mojego,
śniegów i nieba, nieba zielonego,
noc mnie nie nuży, dzień się nie dłuży,
być wciąż w podróży, w drodze pod wiatr.

/A.Osiecka/
22:51 / 10.07.2002
link
komentarz (1)
Przyjechala Mala i Magdalena. teraz poszli po browar i zadzwonic gdzies...Zostalam sama. I dobrze. Jakos mam ochote na samotnosc.
Dlaczego tak zle sie czuje?
Dlaczego tak mi zle?? Musze sie napic. Przejdzie mi dolek...albo sie poglebi. Czuje jak cos ciezkiego lezy mi na piersiach...Nie umiem tego zrzucic. Popapranie!!!!
Ale od jutra juz nie bede cierpiec.
Koniec z bolem, koniec z zalem ze "znow nie kochal mnie ten obcy ktos"...Poprostu koniec.
:,0)
Od jutra nie bede czula niczego wiecej poza samozadowoleniem z wlasnej egzystencji. Kasuje przykre doswiadczenia i zaczynam nowa historie.
Teraz bedzie moje na wierzchu!

Dobranoc Wszyscy...
18:52 / 10.07.2002
link
komentarz (0)
Albo taka zabaweczka :,0)


Moja osoba najbardziej przypomina...Hermionę Granger! ;,0)
Chcesz zrobić sobie taki test? Kliknij!
Quiz by Draco
18:47 / 10.07.2002
link
komentarz (0)
Znalazlam taka fajna zabawe :,0)




Gratulacje! Twoim idealnym przyjacielem jest Gandalf!
Na nim zawsze możesz polegać, a gdy będziesz smutny, rozweseli Cię
pokazem sztucznych ogni ^_^

Mój przyjaciel ze Śródziemia... Quiz by Precious
18:32 / 10.07.2002
link
komentarz (0)
Wczoraj moja Misia urodzila cztery malutkie kociaczki.
Pierwszy urodzil sie w lozku u...Sebola, ktory od tygodnia mieszka u mnie bo remontuje mi lazienke. Marek pracuje...nie ma czasu, tylko weekendy. No chyba ze pojawi sie Magdalena, wtedy jest w stanie przyjechac nawet w srodku nocy. (przesadzam,0)
Majsi ma zatem dzieciaczki-kociaczki. Dwa szare pregowane tygryski i dwa czarne. Niuniek caly czas biega kolo niej lize male i ja. Ma teraz wlasne koty. Chyba instynkt macierzynski jakis sie w niej odezwal. Sama nigdy nie miala mlodych. Dziwne ze Majsi jej nie przegania. W koncu to pies z kotem ;,0)

Mysle ze jednego zostawie sobie. Dla pozostalej trojki chce znalezc dom. Ale nie oddam byle komu. To musi byc ktos naprawde kochajacy zwierzaki. Najlepiej z ogrodem i namiarami zeby w kazdej chwili sprawdzic jak sobie male radza. :,0)
Narazie bede sie cieszyc ich dorastaniem.

Marek caly czas wypytuje o koty, pewnie zrobilo na nim wrazenie ich przyjscie na swiat. Chyba pierwszy raz widzial jak to sie odbywa. Zrezygnowal ze spania (o 2:00 w nocy,0) zeby zobaczyc jak drugi przychodzi na swiat. Sebol nie spal cala noc :,0)
Czwartemu musialam pomoc sie urodzic. Rodzil sie posladkowo. Zaklinowal sie troche. Majsi cierpiala...ale pomoglam i dobrze sie skonczylo. :,0) Teraz spia. Upal jest koszmarny.
Dzis biore prysznic w ogrodzie...
A za dwie godziny spotkanie w Taj Mahal z Mala Ania. Musze ...zapalic. Jakos mi ciezko znow.
18:22 / 10.07.2002
link
komentarz (0)
Nareszcie dziala.
Dlugo mnie nie bylo. Jednak zmiany zaszly nie wielkie w moim popapranym zyciu. Wiem ze to co dzieje sie ze mna za sprawa tego czlowieka, nie jest dobre. Nie potrafie jednak poradzic sobie z tym. Ale juz nie dlugo...juz blisko jest koniec. Nie mam wiecej sil by sluchac superlatyw na temat innych kobiet. Nie mam sil. Nawet przydroznym dziwkom poswieca wiecej uwagi niz mnie. Przynajmniej na nie trabi kiedy przejezdza obok. A ja? Mnie pewnie najchetniej by rozjechal...jak tego kota, ktory nam wyskoczyl prosto pod kola.
Slowa bola bardziej niz piesc. Potrafia zabic skuteczniej niz noz.
Wiem ze powinnam odejsc...dla wlasnego dobra. Ale jeszcze nie mam dosc sil. Dlaczego zawsze trafie na jakiegos emocjonalnego popapranca???

Mam naprawde dosyc.
18:54 / 02.07.2002
link
komentarz (1)
Największą moją miłością jest pewien kraj o zielonych wzgórzach i rozległych wrzosowiskach. Kraj w którym ludzie
mają oczy zielone i serca gorące. Kiedy zanosi się na deszcz niebo przybiera barwę stali, a morze…w swej
przeogromnej sile rzuca się jak drapieżnik na nagie klify jak gdyby próbowało rozerwać na strzępy to co kiedyś było
jego częścią a ośmieliło się wychylić z głębin by dotknąć słońca. "Szmaragdowa wyspa" tak bywa określany kraj do
którego moje serce wyrywa się choć oczy nigdy jeszcze go nie widziały. Lecz już niedługo i oczy zobaczą a wtedy…
kto wie? Może serce nie wytrzyma ze szczęścia?
23:18 / 01.07.2002
link
komentarz (0)
Obejrzalam dzis Mulin Rouge. Z poczatku pomyslalam ze to kolejne wypociny jakiegos schizofrenika, jednak juz pozniej zostalam wciagnieta w kolorowy swiat musicalu minionych stuleci. Mroczny swiat owczesnego show biznesu i rodzace sie uczucie...a wlasciwie jego eksplozja. Chcialabym by i mnie ktos tak kochal...coz, nie wygladam niestety jak Nicole Kidman. Nie posiadam tez takiego talentu niestety. Chyba powinnam wogole zapomniec o tego typu uczuciach...
Po ostatnich wydarzeniach dochodze do wniosku ze juz mialam swoje 5 minut w tym temacie.
A "nic dwa razy sie nie zdarza..."
15:47 / 30.06.2002
link
komentarz (0)
20:36:25 ONA:
Kiedy wreszcie porozmawiamy?
20:36:35 ONA:
I wyjasnisz mi co sie dzieje z Toba?
20:38:37 ON:
nie kapuje
20:38:49 ONA:
widze
20:39:18 ONA:
zdales chociaz?
20:39:23 ONA:
ostatnio?
20:39:58 ONA:
kiedy masz jakies wyniki?
20:40:38 ON:
nie iwme
20:40:43 ON:
i nie chce wiedziec
20:40:45 ON:
:P
20:40:53 ONA:
podobno sie uczyles?
20:41:11 ONA:
Sebol jeszcze jest?
20:42:16 ONA:
chyba przeszkadzam...
20:42:24 ONA:
znowu
20:42:37 ON:
co ty chcesz
20:42:41 ONA:
to kaz mi spadac a nie ignoruj
20:42:49 ON:
??
20:42:52 ON:
what
20:42:54 ONA:
troche Twojego czasu
20:43:01 ONA:
za duzo chce?
20:43:09 ON:
hmmm
20:43:15 ON:
ale o co choddzie
20:43:50 ONA:
chcialam sie z Toba zobaczyc ale widze ze mnie olewasz juz totalnie
20:43:55 ON:
a co ze spaniem u ciebie?
20:44:06 ONA:
nawet slowa trzeba wyciskac z ciebie jak cytryne
20:44:15 ONA:
zaraz ide
20:44:26 ON:
patrrz na siebie
20:44:26 ONA:
pytalam czy Sebol jest
20:44:41 ON:
przceciesz nie chcesz zeby ciem odwiedzic
20:44:44 ON:
tm
20:44:46 ON:
tak
20:44:49 ON:
tak
20:44:58 ONA:
dostal sms ze nie moge we wtorek?
20:44:58 ON:
coś taka niebieska
20:45:00 ON:
malinko
20:45:06 ONA:
bo chce juz isc
20:45:13 ON:
chcesz isc
20:45:17 ON:
hmm
20:45:20 ON:
sapc?
20:45:34 ONA:
mowilam ze chce ale Ty masz to gdzies nie odpowiadasz na pytania wiec poszlam
20:45:56 ONA:
a co bede siedziec
20:46:42 ONA:
najpierw gadasz ze grill a potem samochodow szukasz w sieci i masz to gdzies
20:46:52 ONA:
no to spoko
20:47:35 ONA:
dlaczego tak mnie odpychasz ostatnio?
20:47:40 ONA:
co ci zrobilam?
20:47:51 ONA:
a moze czegos nie zrobilam?
20:47:59 ONA:
bo juz nie wiem
20:48:16 ON:
co ty zmyslasz
20:48:45 ONA:
popatrz na Twoj stosunek do mnie przez ostatni tydzien...to sie dowiesz
20:48:47 ON:
a co robimy grila?
20:48:55 ON:
i nie bedziesz siem gniewała
20:48:58 ONA:
teraz? jak juz ciemno?
20:49:01 ON:
bo jak tak to ja nie hcce
20:49:31 ON:
jak nie chcesz
20:49:56 ONA:
chce sie z Toba zobaczyc nie wystarczy?
20:50:06 ONA:
ale nic na sile
20:50:08 ON:
a pozniej bedzies zmyslac
20:50:21 ON:
jakos mi sime nie chce jak juz widze podejsice
20:50:31 ONA:
wogole Ci sie nie chce
20:50:37 ONA:
ostatnio
20:50:51 ONA:
chyba sie znudziles
20:50:51 ON:
gópia
20:50:59 ON:
ostatnio zdaje egzaminy
20:51:12 ONA:
biore na to poprawke
20:51:57 ONA:
ale jesli w kazdej stresujacej sytuacji masz byc taki odpychajacy to ja sie musze zastanowic...bo nie wiem czy tego chce
20:52:16 ON:
to siem zastanawiaj
20:52:27 ON:
juz na egzaminach tez mnie strewsuja
20:52:29 ON:
i strasz
20:52:31 ON:
a
20:52:39 ON:
a ja im mówie fuck
20:52:53 ONA:
mnie juz swoje powiedziales
20:52:57 ONA:
starczy
20:53:12 ONA:
jest 21:00
20:53:15 ON:
nic niepowiedziałem
20:53:24 ON:
sama sobie dopowiadasz
20:53:26 ONA:
jakie sa prognozy?
20:53:38 ON:
pogodowe?
20:53:52 ON:
nie wime jak ze spaniem
20:53:59 ONA:
Chce z Toba porozmawiac, czy to sie da zalatwic?
20:54:20 ONA:
powiedzialam nic na sile. Nie chcesz to nie i kropka.
20:54:32 ON:
ja tam nie na siłe
20:54:44 ON:
jak jest zła wola to ja sioem nie pcham
20:55:06 ONA:
blagac Cie nie bede na to nie licz.
20:55:25 ON:
no i co ja mam po czyms takim
20:55:40 ON:
łaski bez lepiej nie przyjezdzaj
20:55:46 ON:
taka gadka
20:55:50 ON:
wojciecha
20:55:55 ONA:
teraz to Ty pieprzysz
20:55:58 ONA:
wiesz?
20:56:04 ON:
nie
20:57:43 ONA:
"co to znaczy >>NIE< 20:57:46 ONA:
;,0)
20:58:21 ONA:
,usze Ci cos waznego powiedziec wiec...chce sie spotkac
20:58:30 ONA:
musze
20:58:37 ON:
a mówilas ze nic powaznego
20:58:39 ON:
:P
20:59:11 ONA:
bo to nic powaznego ale Waznego
20:59:29 ONA:
i dobrze by bylo na osobnosci
20:59:40 ONA:
na wszelki wypadek
20:59:59 ONA:
gdyby co
21:00:05 ON:
to jedziemy tak?
21:00:24 ONA:
No jak musisz z przyzwoitka...
21:00:32 ON:
tak tak
21:00:58 ONA:
nie wiem czy pogadamy otwarcie no ale
21:01:23 ONA:
tylko z grilla chyba nic nie bedzie
21:01:34 ONA:
bo po 1: pozno,
21:01:39 ON:
to moze jutro z jakubkiem
21:02:00 ONA:
po2: gril stal na dworze i go zalalo trzeba wywalic caly wegiel z niego
21:02:20 ONA:
Marek, jak nie chcesz sie ze mna spotkac sam to powiedz
21:02:30 ONA:
daruje sobie wtedy
21:03:17 ONA:
i jakos to rozwiaze
21:04:54 ONA:
dobra, nie bylo rozmowy
21:04:57 ONA:
:,0)
21:05:17 ONA:
jutro nie spotkam sie z jakubkiem bo nie mam kasy
21:05:23 ON:
to jutro po porozumieniu stron :o,0),0),0),0)
21:05:28 ONA:
trudno moze next time
21:07:22 ONA:
to olewasz rozumiem i nie przyjedziesz
21:07:37 ONA:
??
21:07:58 ON:
nie olewam
21:08:05 ON:
bo porozumienie
21:08:13 ON:
i nnie ma grila
21:08:15 ON:
itd
21:09:17 ONA:
zatem czy mozesz mnie gópiej blondynce odpowiedziec na druga czesc mojego pytania?
21:10:49 ON:
a kaj to pytanie
21:11:00 ON:
bo nie widze pytajnika
21:11:17 ONA:
to olewasz rozumiem i nie przyjedziesz
21:07:37 ONA:
??
21:11:22 ONA:
cytat
21:11:56 ONA:
"??"
21:12:06 ON:
cytat to siem kopiuje a nie wpisuje...
21:12:19 ONA:
--------> "??" tu masz pytajniki
21:12:28 ONA:
skopiowalam
21:12:31 ONA:
ale tak wyszlo
21:12:32 ONA:
;,0)
21:13:26 ON:
nie widze tego pytaniea
21:13:39 ONA:
to zapomnij
21:13:55 ON:
ale co bo nie wem
21:14:32 ONA:
Napisalam : "to olewasz rozumiem i nie przyjedziesz??"
21:14:52 ONA:
na pierwsza czesc odpowiedziales ze nie olewasz
21:15:09 ONA:
czy mam jeszcze jasniej?
21:15:14 ON:
zara
21:15:16 ONA:
;,0)
21:17:15 ONA:
coz...w tym momencie zabraklo mi slow
21:17:41 ONA:
pasuję
21:17:49 ON:
jakos mi siem wydaje ze powinny byc pytajniki na pytaniu
21:17:56 ONA:
Kotku
21:18:02 ON:
inaczej to twierdzace
21:18:21 ONA:
zostawmy gramatyke
21:18:35 ONA:
pytanie bylo proste
21:19:00 ONA:
mozna na nie odpowiedziec bez wysilku
21:19:04 ON:
21:10:48 ONA:
trudno moze next time
21:12:41 ONA:
to olewasz rozumiem i nie przyjedziesz
21:12:57 ONA:
??
21:19:08 ONA:
tak lub nie
21:19:08 ON:
kaj to pytanie
21:19:51 ON:
he
21:20:40 ONA:
TAK CZY NIE
21:21:30 ONA:
ooo przepraszam :tak czy nie?
21:21:48 ON:
hmmm ale juz nie ma budssa
21:21:49 ONA:
teraz masz pytajnik we wlasciwym miejscu!
21:21:57 ON:
busa nie mam
21:22:02 ON:
bu
21:22:27 ONA:
zawsze sie znajdzie wymowka
21:22:50 ONA:
i nie mow mi o porozumieniu skoro robisz ze mnie przez godzine idiotke!!@!@!
21:23:14 ON:
nie nie
21:23:41 ON:
pytałem a teraz to nie ma juz bua
21:23:45 ON:
i co ja na to
21:23:52 ON:
napisze do kzk gop?
21:24:07 ONA:
jest pociag gdybys chcial wiedziec
21:24:15 ONA:
22:32
21:24:23 ONA:
z pierwszego peronu
21:26:02 ONA:
szkoda ze nie masz dosc odwagi zeby skonczyc ze mna jak czlowiek
21:26:10 ONA:
tylko robisz takie numery
21:26:23 ON:
z 2 peronu hehe
21:27:21 ON:
ale gril va banque
21:27:39 ONA:
nie
21:27:45 ON:
tak tak
21:27:46 ONA:
przyjedz do mnie
21:28:03 ON:
a co to znaczy "nie"
21:28:07 ON:
:o,0),0),0),0),0),0),0),0)
21:28:11 ONA:
czy Ty wogole sluchasz co ja mowie?
21:28:28 ON:
rozmawiaj ze mana
21:28:31 ONA:
teraz bedziesz sie czepial kolejne pol godziny
21:28:39 ON:
akurat
21:28:43 ONA:
i powiesz ze juz nie masz pociagu
21:28:48 ON:
mam
21:28:53 ON:
dawaj
21:29:16 ONA:
co chcesz osiagnac?
21:29:25 ONA:
do czego chcesz doprowadzic?
21:29:49 ONA:
zebym to ja odeszla?
21:30:03 ONA:
zebym ja powiedziala koniec?
21:30:37 ON:
eh człowiek ma sesje i juz afera
21:30:44 ON:
moze nie mam studiowac
21:30:45 ONA:
jaka sesje
21:30:51 ONA:
teraz rozmawiasz ze mna chyba
21:31:07 ONA:
i rozmawiasz jak z debilka
21:31:09 ON:
a co ty ksiezniczka
21:31:11 ON:
?????
21:31:14 ONA:
moze jestem debilka
21:31:19 ONA:
kto by tyle wytrzymal
21:31:23 ON:
jak sadzisz ja nie iwmem
21:31:50 ON:
nagle okazało siem ze mam pociag a ty nie checesz zebym jeczał
21:31:55 ON:
jechał
21:31:57 ONA:
ehhhh
21:32:06 ONA:
czy ja powiedzialam cos takiego????
21:32:08 ON:
powiedz
21:32:23 ON:
masz jeszcze szanse
21:32:50 ON:
i milczysz
21:32:58 ON:
przeciez ci nie zalezy
21:33:15 ON:
tak tak
21:33:16 ONA:
nie, to Ty masz szanse zeby jeszcze zdazyc. Jesli nie olewasz jak twierdzisz.
21:33:16 ON:
nie nie
21:33:29 ON:
jakie to proste
21:33:35 ON:
a ja nie wiem
21:33:45 ON:
jak chceszale jak jasno nie powiesz
21:33:49 ON:
to ja nie wiem
21:33:59 ON:
ale za pozno to juz nie da rady
21:34:26 ONA:
widze ze wogole nie sluchales tego co mowilam
21:34:29 ON:
jest taka piosenka "bnez aplauzu"
21:34:36 ONA:
znow mam cytowac?
21:34:43 ONA:
ze chce sie z Toba zobaczyc
21:34:44 ON:
próbuj
21:34:48 ON:
ale
21:34:51 ON:
nie wiesz
21:35:08 ON:
ale ci trudno
21:35:24 ON:
bo sebol mówi ze jak tak to tak a jak nie to nie
21:35:31 ONA:
jakiej czcionki mam uzyc zebys zauwazyl to co pisze?
21:35:40 ON:
bo nie hce sobie przypominac jak to bylo z kaska
21:35:42 ON:
:o,0),0),0),0),0)
21:35:50 ONA:
Sebol niech lepiej cicho siedzi
21:35:57 ON:
ale to czeba 1 proste słowo
21:36:12 ON:
jak ci zara dupe zlej e za sebola
21:36:31 ONA:
.......
21:36:35 ONA:
Marek
21:36:44 ONA:
ostrzegam
21:36:49 ON:
on siedzi i cały czas mowi a ja moiw do ciebie przez swoje usta
21:36:54 ONA:
ze dluzej tego nie zniose
21:37:14 ON:
nie kapuje czego
21:37:28 ON:
chcesz a nagle jakies ostrzezenia
21:37:31 ONA:
pytam po raz ostatni: Czy przyjedziesz dzis do mnie?
21:37:36 ON:
robie siem wtedy żły
21:37:48 ON:
to ja zadaje takie pytania
21:37:53 ON:
kapujesz!!!!!!!
21:38:00 ON:
ja bede gościem
21:38:14 ON:
acha
21:38:16 ON:
eeee
21:38:28 ON:
a to co innego
21:38:41 ON:
ale która to jest godzina
21:39:01 ON:
moze siem uda
21:39:04 ON:
chcesz
21:39:05 ON:
?
21:39:12 ONA:
KURWA MAC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
21:39:15 ON:
chcesz?
21:39:22 ON:
ale odpowiedz
21:39:29 ON:
ja pierdole
21:39:33 ONA:
przeginasz
21:39:53 ON:
21:44:24 ON:
chcesz
21:44:24 ON:
?
21:44:32 ONA:
KURWA MAC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
21:44:35 ON:
chcesz?
21:40:12 ON:
czes płynie
21:40:32 ONA:
zastanawiam sie z kim rozmawiam wiesz?
21:40:51 ON:
masz mało czasu
21:40:53 ON:
:0
21:41:14 ONA:
powiedzialam juz sto razy
21:41:22 ONA:
a jesli jestes pijany
21:41:27 ONA:
drwisz sobie ze mnie
21:41:28 ON:
nie widziałęm
21:41:34 ONA:
i usilujesz mnie obrazic
21:41:40 ONA:
to juz Twoj problem
21:41:40 ONA:
jak nie widziałem ze chcesz to nie wiem
21:41:50 ON:
ja nie mam takich problemów
21:41:58 ONA:
przyjedz
21:42:04 ONA:
i skonczmy to wreszcie
21:42:04 ON:
wciskaj kity innym
21:42:25 ON:
jest 47
21:42:40 ON:
za pozna ja nie jestem gotowy
21:42:45 ON:
na 54
21:42:50 ON:
a siku
21:43:23 ONA:
chyba juz wiem
21:43:27 ONA:
wszystko
21:43:43 ONA:
pieknie sie zabawiasz moim kosztem
21:44:56 ONA:
ale tak wrednie jeszcze nikt mnie nie potraktowal
21:45:23 ONA:
mam nadzieje ze ktos Ci odplaci tym samym
21:46:12 ON:
a nie ja siem nie zabawiam
21:46:27 ON:
ja słucham cierpliwie
21:46:31 ONA:
zadzwon do mnie przez bp
21:46:57 ON:
i nie usłyszałem ze cos do mnie masz
21:47:07 ON:
nie masz ip
21:47:10 ON:
złotko
21:47:16 ONA:
Ty masz
21:47:23 ONA:
wiec dzwonie
21:47:27 ON:
a jak mi bedziesz stresowac sebola to siem doigrasz
21:47:32 ON:,0)
rozumiesz
21:47:35 ON:
~!!!!!!!!!
21:48:09 ON:
ja nic nie wiem ale jego mina mówi za siebie
21:48:16 ON:
nie graj na 2 fronty
21:48:22 ONA:
zadzwon do mnie!
21:48:26 ON:
rozumiesz
21:48:54 ON:
mój tel nie działa
21:48:58 ON:
:o
21:49:01 ON:
,0)
21:50:00 ONA:
nigdy ci tego nie wybacze ze takie jaja sobie robisz
21:50:16 ONA:
chcesz ze mna skonczyc?
21:50:29 ONA:
to zadzwon i mi to powiedz



No comments...
Moze ktos mi powie co jest ze mna nie tak? Skoro to wszystko moja wina??
18:03 / 24.06.2002
link
komentarz (0)
Tak to jest. Kiedy jestes w potrzebie nie ma nikogo kto moze Ci pomoc. Co mam zrobic?? Powiesic sie cholera bo nigdzie nie widze rozwiazania...:((((
14:41 / 23.06.2002
link
komentarz (0)
No i jak tu nie stracic nerwow??? Ja nie rozumiem jak mozna byc tak glupim!!!?? Mam na mysli Magdalene...Nie, nie wrocila do meza...chyba. Ale w momencie kiedy nie miala sie gdzie podziac jakos jej rodzinka nie pomagala, nagle zapalali do niej uczuciami i namowili Magdalene na powrot do domu. Sorry ale jesli za dwa miesiace przyjdzie z placzem ze nie wie co ma robic bo ja chca wyrzucic z domu to...chyba sama ja wyrzuce! Niech dostanie wreszcie po dupie od zycia i nauczy sie ze przyjaciol sie nie oszukuje! Zalatwilismy jej mieszkanie, przewiezlismy rzeczy, narazalismy wlasne sprawy osobiste (mnie o malo z domu nie wyrzucili bo ciagle ktos u mnie mieszkal,0) a ona nas poprostu olala. Za pare dni znow ja wyrzuca jak tylko poczuja ze starcila oparcie w nas...Ale jestem zla!!!
17:04 / 22.06.2002
link
komentarz (0)
No i jak nie kochac kogos, kto daje mi tyle ciepla? Kto potrafi byc delikatny i czuly tak jak jeszcze nikt dotad?
Jak mam go nie kochac??

Moj drogi Marku, za wszystko bardzo Ci dziekuje...moze nie potrafie tego okazac tak jak bys chcial, ale to co czuje od jakiegos roku zaskakuje mnie sama. Nie sadzilam ze jestem zdolna do tak glebokich uczuc i do takiego zaangazowania. Ciagle sie boje ze nagle zabraknie mi Ciebie...i co wtedy ze mna bedzie? Kto przypomni mi ze trzeba oddychac?
Czym bede oddychac jesli Ciebie nie bedzie juz w moim zyciu? Pawlikowska Jasnorzewska twierdzila ze mozna zyc bez powietrza...
Mam nadzieje ze nie bede musiala sie o tym przekonywac.
13:03 / 21.06.2002
link
komentarz (0)
Hmmmm, zostalam odkryta! Znalazl mnie moj stary dobry DJ Badseed. :,0),0),0) Tak, tak...Everybody Knows. :,0)
04:26 / 21.06.2002
link
komentarz (1)
Ehhh, Magdalena nareszcie wyprowadzila sie od Michala. Michal bardzo mnie nie lubi i cala wine za ich nieudany zwiazek zrzuca na mnie bo nie ukrywalam swojej dezaprobaty do jego uzaleznienia od prochow.
Teraz Magdalena jest z Sebastianem. Chyba im dobrze..tak przynajmniej to wyglada. Sebastian jest duzo lepszy niz Michal. Nieporownywalnie lepszy.

:,0),0)

Ja tez bym czasem chciala zeby ktos sie mna zaopiekowal. Tak poprostu "wzial w ramiona i nie oddal zlowrogim okrzykom nocy" ;,0)Ale jakos nikt nie ma dosyc odwagi. Moze brak mi zbyt wielu z anielskich cech innych kobiet? Czasem zmeczona jestem potwornie podejmowaniem wszystkich tych zyciowych decyzji. Tych, ktore sie stale podejmuje. Chcialabym choc na chwile zapomniec ze jestem odpowiedzialna za kogos i za siebie. Chcialabym poczuc ze jest ktos odpowiedzialny rowniez za mnie. A juz przynajmniej ktos kto pomoze rozlozyc ciezar tego przekletego zycia rownomiernie.
Juz mam dosyc martwienia sie o przepalone korki, cieknacy kran, i ze codziennie trzeba wstac i zrobic sniadanie...juz nie sobie, sobie robie bardzo sporadycznie. Czasem glupia jajecznica zrobiona przez kogos smakuje jak...najbardziej wykwintna potrawa.
Nie chce uciekac sie do tradycyjnych schematow (meskich i babskich zajec,0)Ja tez umiem wbic gwozdz, wywiercic dziure w scianie i polozyc kafelki w lazience. Moze nie idzie mi to tak sprawnie jak mezczyznie ale daje rade. Czasem wystarczy ze ktos jest tuz obok...Kiedy snisz kolejny koszmarny sen i budzisz zlana potem, ten ktos przytuli Cie poprostu. Po calym ciezkim dniu powie choc jedno mile slowo. Powie jak wazna jestes w jego zyciu, choc przypalilas ziemniaki...Ktos kto sam majac problemy przyjdzie do Ciebie, szukajac Twojego ciepla i wsparcia...Czasem nie trzeba opowiadac o swoich klopotach, wystarczy sie przytulic i rozwiazanie samo przychodzi...Tak bardzo potrzebuje bliskosci drugiego czlowieka...

Nie dane mi jest jej zaznac wiec zadowalam sie namiastkami...Idac z facetem do lozka mam go blisko. Zamykam oczy i wyobrazam sobie ze to ktos kto nie odejdzie jutro. Ze to ktos przykim bede mogla sie obudzic...i zasnac.
Ehhh...Juz poltorej roku zasypiam i budze sie srednio trzy dni w tygodniu u boku tego samego faceta...i nadal nie czuje bym zblizyla sie do niego choc o krok. Przestrzen miedzy nami jest tak potworna ze czasem czuje lodowaty powiew...dwoch odrebnych swiatow...galaktyk ktore nas dziela. Jestesmy jak ogien i woda. Jak lawa i lod... I wiem ze bedzie do mnie wracal...choc niewiem dokad odchodzi. Kiedy wypuszczam go ze swych ramion czuje sie jak zona marynarza...niewiem czy jeszcze go kiedys zobacze.

Tak...
Zdecydowanie zbyt duzo czasu poswiecam na relacje miedzyludzkie. Jednak nie potrafie zyc bez ludzi wokol siebie. I ciagle wierze...
14:17 / 20.06.2002
link
komentarz (0)
Przepraszam...siebie sama, za to ze nie panuje nad emocjami. To by tak wiele ulatwilo...I za to ze tak bardzo sie zakochalam...wiem obiecywalam sobie ze juz tego nie zrobie bo potem boli. Nie dotrzymalam slowa, przepraszam. Przepraszam siebie za to ze brak mi odwagi by zmienic swoje zycie. Przepraszam za to ze jestem rozrzutna, ze diabel ze mnie wcielony, ze niecierpliwa jestem taka. Utrudniam sobie zycie, przepraszam. Moze kiedys sobie wybacze ze jestem taka dziwna...Ale kocham to wszystko co we mnie siedzi, dobre i zle. To jestem ja. Bez wszystkich tych wad nie bylabym soba.
Dobrze mi z tym...i gdyby to bylo mozliwe wzielabym z soba slub ;,0)
Tak gdzies czytalam taki artykul: "Czy poszlabys z soba do slubu". Jak znajde to wam przytocze pare fajnych fragmetow. Ja juz wiem ze chcialabym zyc z soba sama. Choc czasem sama siebie irytuje ;,0)
W koncu nie ma idealow. :,0)
A zatem przepraszam siebie po raz ostatni. Cokolwiek zrobie zawsze pozostane wierna...sobie.
01:41 / 20.06.2002
link
komentarz (0)
Powinnam bardzo przeprosic za posadzenie, jakoby moj mezczyzna wystawil mnie do wiatru. Przyjechal. I spedzil ze mna cudowne dwa dni. Chyba jestem przewrazliwiona i tyle. A moze juz tyle razy czulam sie niepewnie ze teraz tylko czekam az znow cos sie stanie? Pozatym znow siec mi pada od kilku dni wiec jestem malo "aktywna" on line. Ehhh...wiele bym dala by znow zaufac. Tak do konca i bez zadnego "ale". Jak mam odzyskac pewnosc siebie? Tak, wlasnie pewnosci siebie najbardziej mi brakuje. Dlatego ciagle czekam kiedy znow mnie zostawi, kiedy znow mnie skrzywdzi, kolejny mezczyzna. To mialo miejsce tak wiele razy ze niewyobrazam sobie by moglo byc inaczej. I nie wiem gdzie robie blad. Ktory punkt doboru mezczyzny nie pasuje? Moze wszystkie? Jak poradzic sobie z wlasnymi pragnieniami? Jak zaczac chciec byc z tymi "wlasciwymi"? Wiem ze wielu jest takich ktorzy by mi krzywdy nie zrobili, nie zranili, szanowali i "na rekach nosili" ale...oni mnie "nie kreca". Jak to zmienic? Ehhh...
00:46 / 18.06.2002
link
komentarz (1)
Fajnie bylo ale sie skonczylo. Znow mnie wystawil do
wiatru. Nie mam juz sil...
14:48 / 15.06.2002
link
komentarz (0)
:,0),0)
Wczoraj ktos mi powiedzial :"Obudz go."
Obudzilam i powiedzialam zeby mnie przytulil.
:,0),0),0) Myslalam ze bedzie zly ze go budze. :,0)
A on byl tak slodki ze jak tylko mnie przytulil od
razu poczulam sie bezpiecznie i pomyslalam "Ale Ty
babo glupia jestes". Po czym slodko zasnelam w jego
ramionach... :,0),0),0),0)
03:45 / 15.06.2002
link
komentarz (0)
A zapowiadalo sie tak przyjemnie...ale jak zwykle szybko sie spieprzylo. Najpierw spoznil sie pare godzin i oczywiscie obrocil tak sytuacje ze to moja wina bo cos niedopowiedziane bylo...:((( Teraz spi. A ja nie moge zasnac bo czuje sie tak jakbym dzielila lozko z kloda drewna. Nie moge pisac...po jaka cholere dalam sie tak wrobic!?
Tak jakby bylo mi zle samej. Przynajmniej wiedzialam ze jestem sama. A teraz? Kim wogole jestem?! Albo czym...?
Znow nie moge spac...zal ze rozmienilam sie poraz kolejny na drobne i w dodatku pozwalam soba manipulowac przytlacza mnie jeszcze bardziej. Nie nawidze facetow...za ich egoizm i za to ze nas obarczaja wina za ich wlasne niepowodzenia. Mam dosyc. Nigdy wiecej facetow w moim zyciu!!!!! Lepiej niech wreszcie to skonczy....ja nie zamierzam mu tego ulatwiac. Poniewaz nawet zerwac ze mna nie potrafi. Chce zebym to ja powiedziala "dosc". Tchorz! Pewnie czuje sie rozczarowany bo ta ktora miala dzis byc na grillu nie przyjechala. Ja jestem tylko dmuchana lala do pieprzenia. Nie wolno mi miec wlasnych uczuc, mysli i pragnien.
Tak, wiem...za pare dni bedzie lepiej. I wszystko sie ulozy...znow pozwole mu soba manipulowac bo przeciez go... kocham.
18:36 / 14.06.2002
link
komentarz (0)
Podoba mi sie to miejsce http://inez.blog.pl/ i to: http://ciri.blog.pl/
Tak czytam wiele wpisow na nlogu i blogu i dochodze do wniosku ze nic we mnie nie ma. Jestem jakas bezbarwna w porownaniu z myslami wielu ludzi tutaj.
Nic we mnie nie ma...pusta kukla.
18:14 / 14.06.2002
link
komentarz (0)
Hehe kolejne pisanie w afekcie :,0),0),0) Jakos po przecztaniu tego co ponizej doszlam do wniosku iz nie
do konca trzezwa bylam jeszcze...;,0),0),0)
A dzis grillujemy. Mam totalna olewke na wszystko. Oblalam przedmiot z ktorym mialam najmniej problemow
do tej pory. Coz, wykladowcow nie obchodza nasze problemy osobiste. :,0)
Pogoda troche sie popsula od wczoraj ale i tak jest dobrze, moj maly mezczyzna jutro konczy 9 lat i mialo byc Garden Party a tu nic z tego. :( Po pierwsze pochorowalo mi sie dziecko. Kicha, kaszle i wogole jest taki biedniutki z tym czerwonym teraz noskiem ze az plakac sie chce. Choc humor mu wybitnie dopisuje. Spiewa, wierszyki uklada, dzis nawet zaczal nucic
jakis przeboj w dialekcie afrykanskim ...:,0),0),0) Nie pytajcie mnie co i jak bo ja nie wiem. Gdzie on sie
tego nauczyl???
Mniejsza z tym. Zatem dziecko mam chore do tego pogoda pod zdechlym Azorkiem wiec imprezka w domu byc musi.
Pewnie przyjedzie chrzestna matka i tatus przyjdzie. Moze jeszcze moj brat i to wszystko. Wiec bedzie ok. A na pocieszenie obiecalam mojemu synowi ze jak tylko wyzdrowieje pojedziemy do Krakowa. :,0),0),0)
Udalo mi sie zarazic go miloscia do tego miasta. :,0)
A przyjecie urodzinowe zrobi jak bedzie ladna pogoda.
Zatem wszyscy sa zadowoleni. :,0) Jade zaraz po tort. I rybke na grilla...:,0)
00:32 / 14.06.2002
link
komentarz (0)
Troche mnie nie bylo...Egzaminy i wogole. :,0)
Oczywiscie wszystko zdalam poza...jednym.
Ale zdam napewno w sierpniu przy drugim podejsciu...
No a wczoraj chyba troche przegielam. ;,0)
Poszlismy do Fortepianu tuz po egzaminie z geografii. Egzamin zaczal sie o 15:00 a skonczyl, bagatela o
20:30. Tak wiec wszyscy ktorzy wytrwali do konca
byli juz mocno spragnieni.
Zatem jak tylko doszlismy na miejsce wszyscy rzucili
sie do zrodelka o imieniu "Zywiec jasne pelne".
Nie trzeba bylo wiele by mi fajnie zaszumialy kasztany
i brzozy ;,0),0) Naszczescie moje kochanie dzielnie mi
towarzyszylo i nie pozwolilo zbytnio sie oddalic ;,0),0)
A zapedy mialam ;,0),0),0)
Poniewaz od jakiegos czasu dorabiam sobie w pubie za
barem totez, pod wplywem oczywiscie osmielajacego mnie
chmielu krazacego juz pokaznie w moich zylach, wdalam
sie w bardzo interesujaca rozmowe z panami barmanami.
Poruszalismy tematy stricte zawodowe, no moze poza
pierwsza czescia. W celu czysto zapoznawczym bowiem jeden pan barman zapytal mnie czym pachne, a po otrzymaniu odpowiedzi natychmiast wyslal sms`a. Pewnie
do swojej Pani z wytycznymi odnosnie zakupu odpowiednich perfum. :,0)
Nic to, rozmowa toczyla sie nawet przyjemnie kiedy nagle na schodach zobaczylam moje kochanie pilnie mnie
obserwujace. Usmiechnelam sie do niego pomachalam
i...wrocilam do rozmowy. Moje kochanie natomiast
wrocilo do towarzystwa, ktore opuscilam na te krotka
chwilke. Nie minelo 5 minut jak na schodach znow
ukazal sie moj slodki mezczyzna tym razem od razu do
nas podszedl i powiedzial: "Czesc jestem Marek, zabieram ja." I nie czekajac na reakcje, wzial mnie i
wyniosl. Hmmmm...
To przeciez nic zlego chyba, porozmawiac sobie z kumplami po fachu? ;,0),0),0)
Ogolnie rzecz biorac wieczor byl wysmienity.
Do domku wrocilam jak nigdy o 5:00 do tego pijana jak
wor. Ale z moim kochaniem :,0),0) Oczywiscie (tez jak
nigdy,0) poszlismy od razu spac. Rano moja mama miala
straszny problem. Ale olalismy ja totalnie :,0) A ja
moglam sie do niego przytulic i wogole juz nic nie
slyszalam co ona tam gadala :,0),0),0) . Tak, bylo
fantastycznie :,0) Powiem, ze takiej grupy jak moja to
nigdzie sie nie znajdzie :,0),0). A moj kochany Tygrys,
zostal zaakceptowany przez nich od razu :,0) Choc widuja o raz na pol roku to witaja tak entuzjastycznie jakby
chodzil z nami na wszystkie zajecia :,0)
To ostatni rok z nimi...
00:11 / 12.06.2002
link
komentarz (4)
Cholera! Niech ktos mi powie jak mam wstawic tutaj obrazek bo totalna lama ze mnie wylazi...
:(((
23:41 / 11.06.2002
link
komentarz (0)
Nie cierpie horoskopow!!! Wszystko bylo ok dopoki nie
przeczytalam ze po weekendzie popieprzy mi sie w zyciu
uczuciowym!!! I co???!!!! No i to ze moj grzeczny
ostatnio facet znow zaczyna mnie wqrzac...gggggrrrrrrrrrrrr....Nie cierpie horoskopow! To jest manipulacja. Moze gdybym sie nie dowiedziala
ze tak bedzie to by tak nie bylo i byloby milo ;,0),0),0),0),0),0)

Maslo maslane...
Ehhhhhhhhhh....
13:38 / 11.06.2002
link
komentarz (0)
Znalazlam stare zapiski : :,0),0),0)

"11.06.1989r. Niedziela,
Wczoraj bylam z W. na osiemnastce u takiego Marka
z ex-IIIc. Fajnie bylo, ale mam przerabane w domu bo wrocilam o 3:00 rano.
Wygladalam szalowo! Wszyscy sie za mna ogladali, a Wojtek? SZPAN!
Musial pokazac ze jest ze mna!
-----------------------------------------------------
Bylo zakonczenie III klas. P.Mirek wie ze chodze
sorry - "jestem" z Wojtkiem.
Wszyscy mysla ze ja naprawde jestem w ciazy!
Ha, ha, ha, ha, ale numer!
Jutro praktyka.
Kocham Wojtka! Jestem szczesliwa! (Ze go mam,0)
Mam juz zdjecia z Bieszczad!
Jak ja pragne tam wrocic! A "moi" nie chca mnie puscic! Co robic!? Modlic sie goraco, byc grzecznym i czekac!
hej!
Annarchia
ps. Teraz przybylo mi wielu, wielu nowych fajnych kumpli. Np. Marek, Das, Szyna, Mapet, Mulec, Piotrek, Tuczol i wielu innych z klasy od Wojtka.
Kocham...KOCHAM GO!"

Mialam jakies 17 lat wtedy... Ale ja glupia bylam! :,0),0),0),0),0)

Kolejna notatka z Tego dnia dopiero:
"11.06.2001
Dowiedzialam sie dzis, ze wygralam wycieczke do Kalabrii we Wloszech.
Zadzwonilam jak byl konkurs opolski i wygralam 2 tygodnie w Kalabrii.
Niezwykle jest to moje zycie...
Sek w tym ze wycieczka jest dla 2 osob. Kogo mam zabrac?
Zaproponowalam Michalowi, za caloksztalt. Tyle dla mnie robi.
Wolalabym zabrac kogos kto da mi upojne dwa tygodnie. Ktos taki w kim moglabym sie zatracic...
Nie ma nikogo takiego w moim zyciu...
SAD BUT TRUE.
Niepotrzebnie wypaplalam ze jest to wyjazd dla 2 osob."

Hmmmm....no tak... C.D.N.

A dzis? Siedze przed kompem i powinnam sie uczyc. Tymczasem szperam w starych notatkach i kalendarzach. :,0) W dodatku Saganek jedzie do mnie...znow cos sie stalo.
A i jeszcze mialam byc na pogrzebie dzis. Ale tak zimno tam i mokro...a ja musialabym jechac prawie godzine na miejsce. Zimno mi. Nie ruszam sie z domu. Trzeba porobic gotowce na jutro...

01:06 / 11.06.2002
link
komentarz (0)
Badseed powiedzial ze dzis w nocy zagra znow w sieci...bede sluchac :,0)
Stary dobry Badseed z magicznym aksamitnym glosem...
Chcecie posluchac?
po 24:00 http://radio.2pl.net

22:29 / 10.06.2002
link
komentarz (1)
Brainstorm - Online
From: Online (2001,0)
I'm reading your letters
I hope you are mine
You say that you're always fine,
But if you feel sad you can reach me online

I hope you are better,
I'll meet you at nine
You will say that you're always fine
But if you still feel sad you can reach me online

And you and you and you
Too many passwords, codes and gateways to reach you
And every time I search that's true, it's even easier to find U2 than the real U
W, W?.too much trouble, I would say even double
And finally I can't understand it at all
I see the biggest screen without you on my wall

I'm reading your letters I hope you are mine
You say that you're always fine,
But if you feel sad you can reach me online

I hope you are better, I'll meet you at nine
You will say that you're always fine
But if you still feel sad you can reach me online

Will you come with me to that place
Where heaven meens the sea
We'll be standing face to face
No mobile phones, so free, so free, so free...

And you and you and you
What would you say if someone comes to you and asks "What is Your favourite dream?",
?and I would answer - "to see HER on my screen"
"All right", he would say, "then find a real password - a key to her heart,
Its not too simple, it's not too smart", and then
Your dream will be saved forever...

I'm reading your letters
I hope you are mine
You say that you're always fine,
But if you feel sad you can reach me online

I hope you are better,
I'll meet you at nine
You will say that you're always fine
But if you still feel sad you can reach me online

Ze specjalna dedykacja dla Misiczki. :,0)
14:09 / 10.06.2002
link
komentarz (0)
Hmmmm, nie wiem co sie dzieje. Moj mezczyzna jakis mily wyjatkowo od kilku dni. Zadnych klopotow nie sprawia :,0)Zaczynam sie normalnie obawiac ze cos jest nie tak. Slodziutki taki ze cos niemozliwego :,0).
Nie zeby mi sie nie podobalo, ale po ostatnich klopotach...troche to dziwne. A moze to we mnie sie cos zmienilo i on to wyczuwa? Bo malo juz tesknie. Troche to za sprawa pewnego Macka. ;,0)Nabralam dystansu.
Fajnie sie bawie i jakos nie brakuje mi juz powietrza. Do tej pory bywaly momenty ze musialam sobie przypominac ze trzeba oddychac...;,0) To przypomina mi "Bezsennosc w Seattle". Kto ogladal to wie o czym mowie :,0)
...

Musze dodac ze ja i Maciek to znajomosc only virtual :,0)
Ale fantastycznie mi sie z nim rozmawia i...swintuszy ;,0),0)
Nie mam sklonnosci do zakochiwania sie przez siec wiec jest ok. Mozemy kontynuowac :,0) Czasem potrzebny jest ktos taki.
Wiadomo na czym stoimy bo powiedzielismy sobie otwarcie. Chociaz on chyba sie boi ze ja sie jakos zaangazuje...;,0),0),0),0)
20:08 / 09.06.2002
link
komentarz (0)
Ten skin bardziej mi sie podoba. :,0) Dzis zdawalam egzamin :,0) Chyba tylko moj urok osobisty sprawil ze mnie nie oblala :,0) Mam za to drugie podejscie :,0) Juz w czwartek :,0) Ide zjesc jakis objadek...
00:32 / 09.06.2002
link
komentarz (1)
Uwielbiam na niego czekac. Mijaja godziny a ja mysle czy przyjedzie? Moze chociaz zadzwoni? I nic. Moge znow czekac na niego do 2:00. Bo to pierwszy raz? Przezyje.:,0) To nic ze jutro egzamin i powinnam sie juz polozyc. I tak nie zasne, bo mial chociaz zadzwonic...A co jesli nie daj Boze cos mus ie stalo? Jezdzi jak wariat przeciez...Nawet wiewiorke trafil. Teraz drogi mokre i sliskie...Deszcz ciagle pada...to dobrze. Lubie jak pada. Ale moglby choc sygnal wyslac. Tyle razy prosilam go zeby dal chociaz znak zycia...
No tak, ale slowa dotrzymuje sie komus kogo sie kocha a ja jestem tylko "poczekalnia". Juz mi nie zalezy na tym by znaczyc dla niego cos wiecej. Dla nikogo nie znaczylam wiecej wiec czego sie spodziewac?
Czasem mysle jaka bym byla gdyby nie mezczyzni ktorych spotkalam w zyciu. W zasadzie powinnam byc im wdzieczna. Ich podejscie do mnie...sprawilo ze stalam sie twardsza. Bardziej wyrachowana. Potrafilam sie zabawic...Bez wyrzutow sumienia. Az pojawil sie on. Zrobilam wtedy najglupsza rzecz na swiecie: postanowilam sprobowac sie zmienic. Zaczac od nowa. Emocjonalna Tabula Rasa. Boze, ze tez od razu ktos nie dal mi w twarz na przebudzenie. Faceci sa jednakowi. Roznia sie tylko wygladem i predkoscia oraz sposobem jakim nas niszcza.
...Odezwal sie...pyta czy tesknie...kurcze, nie tesknie. Ale palce stukaja: "Pewnie kotku, kiedy przyjedziesz?"
Co sie dzieje? Czy jestem wystarczajaco podla zeby zyc z facetem?
20:11 / 08.06.2002
link
komentarz (0)
To straszne!!!! Prawdopodobnie to wlasnie moj mezczyzna...potacil smiertelnie wiewiorke...:((((((((((((
Podobno mu wyskoczyla :((((((
14:09 / 08.06.2002
link
komentarz (0)
Kilka dni temu poznalam wiewiorke ktora mieszka w naszym lesie. Sliczne stworzonko. Bardzo energiczne i smiale ale nie do konca. Obserwowalam ja dluzsza chwile jak szperala wsrod lisci debu.
Fantastyczne. Nowy mieszkaniec naszego lasu...:,0)

Dzis rano znow spotkalam wiewiorke. Nieruchoma, lezala na srodku ulicy. Z pyszczka saczyla jej sie krew. Male cialko, zimne i mokre od deszczu...ten sam pyszczek, ta sama ruda grzywka...Ale oczka zmatowiale, lapki sztywne. Kolejna bezsensowna smierc .
02:15 / 07.06.2002
link
komentarz (0)
Pieniądze za czytanie e-maili i wypełnianie ankiet oraz konkursy!

PaymeNet.net!


ClickityCash


Hi I'm
CLICKITY!

Klik Klik Kotku:,0)





To takie drobne pieniazki. Gdyby ktos chcial to polecam :,0)
01:12 / 07.06.2002
link
komentarz (2)
Piszac w tak zwanym Afekcie robie idiotyczne bledy ;,0),0),0),0)
01:11 / 07.06.2002
link
komentarz (1)
Tak bardzo chcialabym miec wlasne mieszkanko...
Byloby tak cudownie, tak spokojnie. Nigdy nie bede miala takiego domu w jakim teraz zyje. Juz nigdy nie wpuszcze do mojego swiata kogos kto problemy rozwiazuje krzykiem. W moim domu bede rozmawiac z miom dzieckiem, bede sluchac tego co ma do powiedzenia i nigdy, przenigdy nie bede smiala sie z jego chocby najbardziej blahych problemow. W moim domu bedzie pelno kwiatow, zieleni i cieplych barw. To bedzie azyl do ktorego kazdy chetnie bedzie wracal. Gdzie kolwiek bedzie moj dom. Narazie nie mam domu. Tu gdzie mieszkam nie ma rodziny to troje obcych sobie doroslych ludzi i maly chlopiec ktory tym przesiaka. Mam nadzieje ze jeszcze uda mi sie uratowac to co jest w nim dobrego, ludzkiego i niewypaczonego przez otoczenie. Choc wcale nie wiem czy moja wizja swiata jest dla niego piekna i dobra. Pokaze mu ja mimo wszystko. On sam zadecyduje ktore schematy woli. Moze stworzy swoj wlasny odrebny szablon? Moze jego bedzie piekniejszy niz moj? Ale pozwole mu rosnac. Nie bede starala sie zrobic z niego jakiegos pokracznego bonsai, tak jak to robia ze mna...
22:07 / 05.06.2002
link
komentarz (3)
http://radio.2pl.net tego slucham wieczorami...poznymi bardzo. Przypomina mi to film "Pump up the volume" z Ch.Slaterem. Tak sie zreszta zaczela moja przygoda z radiem. Tylko ze Badseed nie zaczyna o 22:00 :,0) i nie chodzi juz do liceum ;,0)
tak, te listy na czerwonym papierze. ;,0)
wieczory pelne niepokoju "czy powie cos do mnie na antenie?", "moze cos zadedykuje?" i przecudowny Leonard Cohen ktory towarzyszyl nam i glownym bohaterom filmu. Cieplo, mroczno w pokoju i jego aksamitny glos w eterze. Zasypialam kiedy mowil : "Z mojej strony to juz wszystko"...
A teraz? Radio popsulam i nie ma juz Badseeda w eterze...na szczescie jest w necie :,0),0)

Miss EatMe
21:52 / 05.06.2002
link
komentarz (0)
kolejna refleksja ...tym razem po ogladnieciu Final Destination :,0)
Powiem krotko: Nie da sie oszukac przeznaczenia. So, Who`s next?

:,0)
20:12 / 05.06.2002
link
komentarz (1)
Obejzalam K-Pax. Kevin S. To niesamowity aktor. Pierwszy raz widzialam jak "wybucha" emocjami. Jak dotad jego role wygladaly niesamowicie z powodu tego spokoju...Niezachwianego stoickiego spokoju, wrecz chlodu. Wszystkiego mozna sie wtedy spodziewac. Pierwszy raz zobaczylam go w "American Beauty". Film wydal mi sie dziwny juz od pierwszej sekwencji, natomiast zakonczenie zwalilo mnie z nog. :,0)Jesli ktos nie widzial niech zobaczy. Zaraz zaraz...nie. Pierwszy raz zobaczylam go w "7" ale tam Brad Pitt zdecydowanie przykuwal uwage ;,0) no i sama fabula. Jednak kiedy pozniej zobaczylam go w kolejnej roli bez trudu powiazalam go z "7". Tez nota bene rewelacja. Troszeczke mniej dla mnie znaczacy byl film z jego udzialem pt."Polnoc w ogrodzie dobra i zla". Jednak zeby dobrze go odebrac trzeba obejzec ze dwa razy.
A co do K-Pax. Czasem przydalo by sie takie miejsce. No i tak do konca to nie wiadomo jak to bylo...Gdzie podziala sie Bess?
19:57 / 05.06.2002
link
komentarz (0)
Tak. Chwila spokoju w tym domu. To zycie bylo by bardzo piekne gdyby nie otaczajacy mnie ludzie. A z drugiej strony...Nie umiem zyc bez ludzi -ironia losu. Ale to nic. Zdalam egzamin a Marek nawet nie specjalnie mnie dzis zdenerwowal. Ciekawe co on wymysli na weekend...? Czasem dobija mnie to jego podejscie. No ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Gdyby byl za bardzo dla mnie juz dawno bym z nim pewnie nie byla. Chociaz czasem zastanawiam sie czy my nie dajemy sobie zbyt duzo swobody?
Fakt ze nie podejzewalam sie o tak cieple uczucia w stosunku do jakiegokolwiek jeszcze mezczyzny. To co czuje do niego jest zatem cholernym sukcesem. A czlowiek z niego naprawde wyjatkowy. Troche mi zal ze jeszcze nie stracil dla mnie glowy. Bylo by mi czego pozazdroscic. ;,0) Nie wiem jak to bedzie dalej ale dopoki jest to niech jest. Kiedy zechce odejsc i tak go nie zatrzymam, no bo jak?
:,0),0),0)
Przypomnialam sobie wlasnie jak go poznalam...:,0),0),0) Ehhh piekne to byly czasy. To juz jakis 5 roczek chyba idzie. Odpuscilam sobie wtedy. Pomyslalam ze za mlody.
ile on wtedy mial? 21? No ladnie...:,0),0)Ale wpadl mi w oko. Trzy lata pozniej w prima aprillis zaczelismy sie spotykac. Chyba mi faktycznie odbilo. :,0) Ale jest cudowny :,0) No i starszy :,0) Kocham go bardzo...Moj / Nie Moj Amazing Spiderman :,0) To bedzie piekne zakonczenie rozdzialu pt.: "Mezczyzni Mojego Zycia".
18:19 / 05.06.2002
link
komentarz (3)
Jak bardzo mozna nienawidzic swojej matki?
Bardzo...Powod? Powod jest odlegly...ale wciaz zywy. Postawila sobie za cel zniszczyc mnie. Ma pogardliwy stosunek do wszystkich domownikow. Dawno nie slyszalam tylu obelg, tylu zlych slow. Nie tylko pod moim adresem. Obrywa sie wszystkim rowno. Ojcu ,mojemu bratu, nawet dzieciom brata i mojemu synowi. Co dzien rownani z blotem... Gorzej, wgniatani w szambo i pozbawiani wszelkiej godnosci czujemy sie jak ostatnie szmaty. Mnie obrywa sie najwiecej. Dlaczego? Nie wiem. Nie spelnione ambicje? Zmarnowane zycie moim pojawieniem sie na swiecie?
Najbardziej bola klamstwa ktore opowiada wszystkim sasiadom dookola. A oni jej wspolczuja...Ja, nie wiem co robic. Zal mi jej. Ma w sobie tyle goryczy, tyle zla i zalu. Nie wiem jak jej pomoc...Nie przyjmie odemnie niczego. Gardzi mna. Odkad pamietam zawsze tak bylo...Chcialam sie wyzwolic odejsc...nie udalo sie. Uslyszalam ze jestem wyrodna corka i chce starych rodzicow zostawic na pastwe losu. No tak...nie miala by worka treningowego pod reka gdybym odeszla. Czesto czuje ze naprawde jej nienawidze bo nie bylo jej przy mnie w najtrudniejszych momentach w zyciu. A kiedy sie pojawiala przynosila tylko bol. Nigdy mnie nie przytulila...no moze tylko jak bylam malutka. Pozniej pamietam jak mnie odpychala kiedy chcialam sie przytulic... Co mam czuc? Co mam robic?
Nie mam sil...Dzis znow miala "gorszy dzien". Nagle uznala ze trzeba pokrzyczec i przyszla do mojego mieszkania...tak z marszu zaczela. Ciezko.
Ehhh...
14:42 / 05.06.2002
link
komentarz (3)
Tyle chcialam napisac. Teraz jakos nie moge sie pozbierac. To pewnie wplyw ostatnich wydarzen w moim zyciu.

Tak to dobry moment i miejsce...Niedawno odszedl od nas kolejny czlowiek. Troche go znalam a jednak wstrzas byl duzy. Kolejny ktos sie poddal, przegral z zyciem i zostawil nas tu z poczuciem, ze moze moglismy cos zrobic? Moze dawal jakies sygnaly ze jest mu bardzo zle? A my zaslepieni wlasnymi problemami pozwolilismy mu sie poddac.
Najgorzej jest wtedy, kiedy czlowiek zostaje sam na sam ze smiercia...

Niniejszym oddaje mu hold. Nie zapomne Cie!
10:58 / 05.06.2002
link
komentarz (3)
Hmmmm...a wiec jestem tutaj. Niech zatem bedzie to wstep do tego co bylo i bedzie. Cokolwiek pojawi sie na tej stronie...jest realne.